poniedziałek, 4 czerwca 2012

Zwariowane życie i mądrości życiowe statecznej, starszej pani.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:33
.

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: marzec 2012
ISBN: 978-83-7839-077-0
liczba stron: 424
kategoria: literatura współczesna
Ocena 6/6

Ostatnie dni zamiast słonecznej pogody przyniosły pochmurne niebo i zimną, deszczową aurę.
Takie ponure dni sprawiają, że czuję się rozleniwiona i szybko popadam w stan chandry. W takich momentach szukam lektury nieco niepoważnej i zabawnej.

Taką pozycją jest najnowsza powieść Marii Ulatowskiej pt. "Przypadki pani Eustaszyny".
Maria Ulatowska mieszka w Warszawie. Kocha książki, przyrodę i muzykę klasyczną. Nie znosi chamstwa, niepunktualności, niesolidarności i braku poczucia humoru. Pisanie książek jest dla niej niesamowitą przygodą.

Tak jak przygodą jest dla autorki pisanie, tak przygodą dla mnie było czytanie tej książki. Ale zacznijmy od początku, czyli zarysu fabuły.

Główną bohaterką jest Eustaszyna Krzewicz-Zagórska, a właściwie Jadwiga Krzewicz-Zagórska. Nasza bohaterka nie lubi imienia Jadwiga, tak więc tytułuje się żeńskim odpowiednikiem imienia męża swego Eustachego.
Jest to kobieta niezwykła. Wyjątkowość tej kobiety polega na jej usposobieniu i podejściu do życia. Ma ona przeszło siedemdziesiąt lat, a swoim optymizmem, niespożytą energią mogłaby zarazić niejednego dwudziestolatka. Narzekania są jej obce, nie ma sprawy czy kłopotu, którego ciocia Winia (dla rodziny oraz przyjaciół), by nie rozwiązała. Taką sytuację idealnie widać w momencie, gdy mąż Eustachy podupada na zdrowiu. I co robi pani Eustaszyna? Bynajmniej się nie załamuje. Wchodzi hardo do przychodni i próbuje na rejestratorce z wdziękiem starszej pani załatwić mężowi dobrego lekarza. Gdy sposobem na "babuleńkę" się nie udaje, to z impetem angażuje w sprawę nikogo innego jak samą "górę”, czyli minister zdrowia. I tu zaczyna się cały ambaras...

Pani Eustaszyna jest bardzo pozytywną, rozkoszną postacią. Jest ona kochającą i wiedzącą zawsze lepiej, co dla jej najbliższych najlepsze. Kieruje ona rodziną w sposób istnie rozkoszny, w czułością i stałą troską. Chętnie by znalazła męża dla bratanicy męża, Marcji (bo obecny, coś za bardzo jest safandułowaty). Próbuje ona Marcje zeswatać z młodym i przystojnym kardiologiem, a w między czasie z przyjaciółką piszę książkę...

Czytając uśmiałam się do łez. Ciocia Winia jest rozkoszna w swoim obyciu. Wszyscy bohaterowi wzbudzili we mnie ogrom sympatii. Sytuacje wykreowane przez pisarkę może i bywają "nieżyciowe", ale jakże miło się czyta o pozytywach życia. Przy takiej książce czytelnik się rozluźnia i choć na moment może zapomnieć nawet o takiej błahostce, jaką jest deszcz.
Zastosowany język jest barwny, plastyczny. Natomiast dialogi są pełne dowcipu.
Odnoszę wrażenie, że pani Eustaszyna posiada cechy samej autorki, co czyni ją niezmiernie ludzką.

Pozycja ta jest w swym gatunku literackim świetnym dziełem dla każdego. Polecam

Ksiązkę miałam możliwość przeczytania dzięki uprzejmości

9 komentarze:

Anne18 pisze...

Fajny tytuł posta Zapraszam na nowy wpis. Liczę na dodanie bloga do obserwowanych.

Trinity pisze...

Zazdroszczę Ci tej książki, mam od jakiegoś czasu na nią ochotę :)

Hanna pisze...

Ja akurat nie za bardzo przepadam za tego typu książkami, ale może kiedyś gust mi się zmieni :)

Ceisha pisze...

Podoba mi się :) Gdyby wpadła w moje ręce, chętnie zapoznałabym się z tą książką.

toska82 pisze...

Bardzo miło wspominam moje pierwsze spotkanie z ta autorką przy okazji lektury Sosnowe dziedzictwo, dlatego i ta ksiązkę mam w planach :)

Miłośniczka Książek pisze...

książka może być całkiem przyjemną lekturą :)

Sophie pisze...

Nie czytam takich książek, ale może kiedyś. ;D

Sylwuch pisze...

Wygrałam tę książkę w konkursie i czeka na mnie na półeczce. :)

Książkowe zauroczenie pisze...

MOje gratulacje:)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review