sobota, 4 sierpnia 2012

"Siedem lat później".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:05
tłumaczenie: Martyna Tomczak
tytuł oryginału: Heart of the Matter
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: styczeń 2011
ISBN: 978-83-7515-104-6
liczba stron: 408
kategoria: literatura współczesna
ocena 5- / 6



Niby siedem lat po ślubie pojawia się ni stąd, ni zowąd PAN KRYZYS. Długo się się nad tą tezą zastanawiałam. Mnie samej za chwil kilka stuknie siódma rocznica ślubu i ta zagadkowa, złowieszcza moc, która ponoć nawiedza niemalże każdą parę, jest dla mnie ciekawym zagadnieniem. Akurat tak się złożyło, że natrafiłam na książkę Emily Giffin „Siedem lat później” i postanowiłam przekonać się, co sama pisarka twierdzi o tym siódmym roku wspólnego życia?

Dwie kobiety; Tess i Valerie. Tess mężatka chirurga plastycznego. Matka dwojga dzieci, kura domowa. Pochłonięta sprawami męża i rodziny. Natomiast Valerie, prawniczka, kobieta zapracowana , a jednocześnie samotna matka. Obie inne, pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Czy coś je może łączyć? Owszem łączy je Nick, mąż tej pierwszej.

W siódmą rocznicę ślubu Tess i Nicka, ów mężczyzna dostaje pilne wezwanie do chłopca, który uległ rozległemu poparzeniu na kinderbalu. Chłopiec jest synem Valerie. I tak losy Valerie i Nicka przecinają się. Zaczyna się uczuciowa gra, wspólna fascynacja, a potem wspólnie spędzona noc. W tym czasie Tess zaczyna coś podejrzewać ( a wścibskie koleżanki utwierdzają ją w podejrzeniach).

Książka wzbudziła uczucia (trudne do wypowiedzenia), takie jakie może poczuć kobieta związana ze swoim partnerem uczuciowo. Bardzo współczułam Tess, a Valerie budziła moją pogardę. Nick okazał się malutki facetem, który związkiem z Valerii podbudowywał swoje egoistyczne ego. Tłumaczym swoją winę, zbyt małym zaanagażowaniem Tess. Ale czy małżeństwo, to nie obupólna , nieustająca praca ? Choć pisarka próbowała tłumaczyć Valerie tym, że i ona szuka miłości, czułości i ojca dla swojego synka, nie było dla mnie to przekonujące. To Tess poświęciła się dla rodziny, zrezygnowała z kariery, by oddać się pielęgnowaniu domowego ogniska. To ona znosiła ciągłą nieobecność męża w domu.

Nadchodzi taki moment w książce, że Nick przyznaje się żonie do zdrady, a Valerie, że ją kocha. Tess wyrzuca Nicka z domu (pamięta jak jej ojciec zdradza matkę). To ona musi się borykać z uczuciem żalu, pogardy, zwątpienia. Nie wie, czy to koniec jej małżeństwa? Co z nią jest nie tak, że mąż zakochał się w innej kobiecie? Jak poradzić sobie jako samotna matka?
Autorka podzieliła książkę na rozdziały, gdzie każda z bohaterek opowiada zaistniałą sytuację, ze swojego punktu widzenia (podobnie, jak u Picolt). Każda uwewnętrznia się, dzieli się swoimi skomplikowanymi uczuciami i przemyśleniami. Każda próbuje przekonać czytelnika, do swoich racji.

Książka jest bardzo ciekawa. Co mogę zarzucić, to to, że za wolno się rozwijał związek Nicka i Valerie oraz to, że w całej tej historii zabrało mi mężczyzny. Literalnie on był, ale nie było go fizycznie. Giffin nie przedstawia nam pobudek, jakimi kieruje się mąż i ojciec. On sam pełni role tła dla obu kobiet. Zapewne, był to zamierzony zabieg. Zapewne, pisarka chciała przedstawić tak dwie skrajne postacie. Kobiety zdradzonej i kobiety, która tłumaczy swoje wyrzuty sumienia pragnie zdobyć serce żonatego mężczyzny.

Jak potoczą się losy tego uczuciowego trójkąta i z kogo wybierze Nick? Przekonajcie się sami.




12 komentarze:

Mery pisze...

Z jednej strony, na lato taka książka wydaje się być idealna, z drugiej, jakoś nie za bardzo mnie przekonuje...

Anne18 pisze...

Muszę poszukać książek tej autorki.

retro77 pisze...

Mam zamiar przeczytać :)

Scarlett pisze...

Mam tę książkę w planach, mimo to nie śpieszy mi się do niej.

toska82 pisze...

Jak będzie okazja to przeczytam :)

Miłośniczka Książek pisze...

w swoim czasie z pewnością sięgnę po tę lekturę, dużo dobrego o niej już się naczytałam podczas recenzji :)

Sylwuch pisze...

Czytałam "Sto dni po ślubie" autorstwa Emily Giffin i wspominam ją niezwykle dobrze. Postanowiłam przeczytać wszystkie książki tej autorki, a że nie jest ich dużo to mam nadzieję, że uda mi się to.. :)

Trinity pisze...

Miałam bardzo podobne odczucia po przeczytaniu tej książki t również brakowało mi w niej jakiejś perspektywy Nicka - bo niby w tej książce jest, ale go tak naprawdę nie ma. Ale książka dobra :)

versatile pisze...

Czytałam tę książkę i muszę przyznać, że jest to przyjemna, lekka i relaksująca lektura. Idealna na lato ;)

Drrim pisze...

Słyszałam o tej książce i mam ją w swoich planach czytelniczych.
Jeśli ją znajdę to przeczytam :)

Natula pisze...

Podobała mi się ta książka, jednak nie próbowałam osądzać bohaterów, być może dlatego, że po pierwsze, nie rozumiem kwestii poświęcania się, człowiek żeby był szczęśliwy musi być spełniony, a po drugie, życie nie jest czarno - białe.

Marta_Kornelia pisze...

Dopiero poznaję tę autorkę, więc zobaczymy... Pozdrawiam ;)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review