piątek, 3 sierpnia 2012

"Wytwórnia wód gazowanych"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:45
data wydania: kwiecień 2012
liczba stron: 496
kategoria: literatura współczesna
ocena 4+/6


Dorota Combrzyńska-Nogala jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Mieszka w Łodzi. Pracuje z dziećmi niesłyszącymi oraz z grupą pantomimiczną. Jest współtwórcą cyklów programów dla dzieci zrealizowanych w lokalnej telewizji. Na swoim koncie ma powieści „Naszyjnik z Madrytu” oraz nagrodzoną Literacką Nagrodą im. Reymonta „Piątej z kwartetu”. Jej najnowsza powieść nosi tytuł „Wytwórnia wód Gazowanych”.

Bohaterką tejże powieści jest seniorka rodu Eleonora. Poznajemy ją w momencie jest zupełnie niespodziewanej śmierci, gdy jej wnuczki muszą się zmierzyć z organizowaniem nietypowego pogrzebu, bo tak sobie zaplanowała babka. Babka w momencie śmierci miała niemal 100 lat. Ale, to nie jej sędziwy wiek ma tak niezwykłe znaczenie w tej lekturze, a jej barwne i skomplikowane życie. Eleonora rodzi się jako pierworodna córka swego ojca z kolejną żoną (ma inne dzieci z poprzedniego małżeństwa). Matka Eleonory nie ma serca dla dziecka. Eleonora od dziecka ma niezwykłe szczęście do unikania śmierci. Gdyby go nie miała, już jako niemowlę utopiłaby się w przereblu w stawie, umarła w czasie dwóch wojen światowych, a nawet by umarła na gruźlice. Lecz nie. Eleonora żyje i ma niezłą smykałkę do interesów. Po wojnie przyjmuje pod swoją opiekę Żyda Bluma, który ledwo uszedł z życiem w czasie wojny. Namawia go do reanimacji jego dawnej wytwórni wód gazowanych w piwnicy domu. Wszystko dzieje się nielegalnie iw ukryciu przed komunistami....

Eleonora jest postacią niezwykłą. Jest silna, odważna i przedsiębiorcza. Podobna do swojej matki. Może ma mniejszy popęd seksualny (jej matka była nimfomanką, co obfitowało licznym potomstwem), ale ma dar do interesu i umie wyczuć zagrożenie. Jest też podporą ogniska domowego. Opiekuje się gderliwym Żydem, który by świętego wyprowadził z równowagi.

Pisarka stworzyła niezwykła powieść ze względu na okres , w którym dzieje się fabuła. Fabuła dzieje się trudnych czasach naszej historii. Autorka oszczędza czytelnikowi makabrycznych opisów działań wojennych. Raczej skupia się na uczuciach, które powstają po starcie bliskich nam osób i tych, którzy są obcy , ale jednego dnia są, a drugiego już nie żyją. Jest to książka mówiąca o przemijaniu, woli przeżycia, istnienia, miłości, poświęceniu i upartym dążeniu do celu. Jest tez pokazana silna rola kobiety, jako opiekunkę domowego ogniska, kiedy na mężczyznę nie można liczyć z różnych powodów.

Jest to pozycja ciekawa, aczkolwiek chciałabym się przyczepić do języka. Bohaterowie posługują się staropolskim językiem, co mnie raziło. Czytało mi się trudniej i mniej płynnie. Za to plus za intrygującą okładkę, która nawiązuje bezpośrednio do tematyki powieści. Polecam

Za możliwość przeczytania o niezwykłych losach Eleonory dziękuję




w

14 komentarze:

Anne18 pisze...

Fajny tytuł fabuła też zapowiada się fajnie.

Catalinka pisze...

Okładka niesamowicie kojarzy mi się z PRL - em :). Pozycja intrygująca, poszukam :)

awiola pisze...

Nie słyszałam o tej autorce, a przecież mieszkam koło Łodzi. Muszę o niej poczytać :)

Książkowe zauroczenie pisze...

Dokładnie, dyfuzory to jeden z niezaprzecxzalnych symboli lat PRL-u. Uwielbiałam wodę z nich , jako dziecko.

toska82 pisze...

Tym razem sobie raczej odpuszczę, jakoś do mnie nie przemawia ;)

Sylwuch pisze...

Zastanawiałam się nad tą książką, aczkolwiek trochę odstrasza mnie ten starodawny język..

Melania pisze...

Brzmi interesująco, chętnie ja przeczytam. Pozdrawiam.

Miłośniczka Książek pisze...

hmm brzmi całkiem zachęcająco

retro77 pisze...

Brzmi bardzo interesująco :)

Marta_Kornelia pisze...

Nie lubię języka przestarzałego, zawsze mi się dłuży czas przy takich książkach... Pozdrawiam ;)

bezrobotna.pl pisze...

Mi również bardzo przypadła do gustu okładka. Ciekawa jestem czy ten staropolski to taki, jaki pamiętam z lektur szkolnych, przez które nie potrafiłam się przedrzeć, czy może to jakaś łagodniejsza forma. Z chęcią to sprawdzę :)

Scathach pisze...

A mnie przyciąga właśnie wspomniany przez Ciebie język staropolski, rodzi się tylko we mnie pytanie czy myślimy o tym samym posługując się tą nazwą;) Ale o tym przekonam się już bezpośrednio po lekturze;))

Azumi pisze...

Mimo wszystko, brzmi ciekawie. Intryguje mnie ten język staropolski. Nie do końca wiem, co w tym przypadku kryje się pod tym pojęciem;)
Bardzo ładna okładka;)

Mery pisze...

Ja również już jestem na tak. Bardzo ciekawie książka się zapowiada. Staropolski język nie jest przeszkodą, więc sięgam.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review