czwartek, 18 października 2012

"Dziewicza podróż" Graham Masterton

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:50

tłumaczenie: Piotr Kuś
tytuł oryginału: Maiden Voyage
wydawnictwo: Książnica, Katowice
data wydania: 2012
ISBN: 978-83-245-7807-8
liczba stron: 528
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena 2/6

Twórczość Grahama Mastertona znam. Znam jego styl w wersji społeczno-obyczajowej -"Pani fortuny" oraz wersji horror- "Czerwony hotel". Ksiązkę "Pani fortuny" wywarła na mnie tak dobre wrażenie, że postanowiłam tym razem skusić się na "Dziewiczą podróż".

Jest rok 1924. Beztroskie zycie Catriony Keys zmienia się niespodziewanie po śmierci ojca, który był potentatem przemysłu żeglugowego. Ostatnim przedsięwzięciem ojca Catriony-Stanley Keys była budowa luksusowego statku o nazwie "Arcadia". Statek ma wyruszyć w swoją pierwszą podróż tydzień po śmierci Stanleya. Statek ma płynąć do Ameryki. Catriona jako jedynaczka staje na czele firmy, która boryka się poważnymi kłopotami finansowymi. Kobieta wkracza w świat interesów, rywalizacji, intryg , przepychu i rozpusty.

Muszę przyznać, że książki średnio mi się podobała. Historia moim zdaniem jest banalna , a sama postać kobiety taka naiwna. Cud piękność, której każdy mężczyzna pożąda. Mężczyźni to rozpustnicy i wielcy materialiści, dla których kobieta jest jak trofeum.
Najbardziej mnie irytowała wątek romantyczny , jeśli tak można tą sytuację nazwać. Catrona na statku poznaje Marka, który chcę poprzez uwiedzenie spadkobierczyni skłonić ją do sprzedaży mu "Arkadii". Drażniły mnie opisy dwuznacznych sytuacji,które próbował nakreślić autor. Jest to dla mnie próba stworzenia intymnego klimatu, która była zbyt sztuczna i jakby pisana na siłę. I pytam się dlaczego bohaterka musi ulegać "zbójowi"? Czy nawet jeśli by przeżyła chwilową fascynację Markiem, nie mogłaby znaleźć kogoś lepszego. Zmiana postępowania Marka to jakaś literacka kpina i kompletnie do mnie nie trafia taki przekaz. Nagle drań staje się aniołkiem. Jasne.

Wadą w moim odczuciu są tez opisy przepychu i bogactwa statku. Pisarz inspiracje chyba zaczerpnął z Titanica. Choć jest dużo dialogów i powinno się czytać szybko i przyjemnie, mnie się ta czynność strasznie dłużyła i popadałam w stany czytelniczego otępienia. Minimalne zwroty akcji to za mało, by mną wstrząsnąć, oczarować, ale przede wszystkim obudzić.

Na plus przemawia fakt, a raczej epizod w tej powieści. Mianowicie taka, że młody człowiek, który nienawidzi kapitalistycznego systemu ukrywa się w bagażowni, by tam zdetonować trotyl i wysadzić statek w powietrze. I ten wątek powinien być rozwinięty. Wtedy to byłby thriller , a nie jakaś romantyczna papka.

Niestety, tym razem Masterton mnie nie uwiódł. Na półce leżą "Upadłe anioły" i czuję, że wersji z pazurem pisarz mi bardziej leży. Zobaczymy.

Książkę przczytałam w ramach wyzwania Z LITERĄ  W TLE

8 komentarze:

Anytsuj pisze...

Za dużo jest powieści z naiwnymi kobietami w roli głównej. Oj, za dużo... Ostatnio wciąż trafiam na recenzje właśnie takich "dzieł". Szkoda, że nadal tak mało jest ambitnych lektur

toska82 pisze...

Tej książki Mastertona nie znam, ale jak będzie okazja to z chęcią się z nią zapoznam, i jestem ciekawa czy mi bardziej się spodoba ;)

Miłośniczka Książek pisze...

Uwielbiam książki Mastertona. Jednak lubuję się w typowych jego horrorach. Tę pozycję sobie odpuszczę. Zdecydowanie..

Tirindeth pisze...

Chyba niekoniecznie do mnie przemawia ta książka.

AnnRK pisze...

Mastertona czytałam dawno, dawno temu, pod koniec podstawówki. Wtedy byłam mocno zszokowana jego książkami.

Piotrek pisze...

Masterton i taka okładka - szok :p Nazwisko faceta kojarzy mi się ze zjawami, paskudnymi gębami i innymi okropieństwami na przodzie :D Od tej strony go jeszcze nie znam :)

Jenah pisze...

Grahama Mastertona znam tylko jako autora horrorów, które nawiasem mówiąc, bardzo lubię. Kiedyś może sięgnę po tę książkę, żeby zobaczyć, jakie na mnie zrobi wrażenie.

Larysa pisze...

Cóż, raczej sobie odpuszczę.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review