środa, 17 października 2012

"M jak merde!" Stephen Clarke

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:06

tłumaczenie: Baltyn Hanna
tytuł oryginału: Dial M for Merde
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: lipiec 2010
ISBN: 978-83-7414-734-7
liczba stron: 344
słowa kluczowe: Francja
kategoria: Literatura piękna
ocena 4/6

Pierwszy raz o tej książce usłyszałam jakiś czas temu oglądając autorski program Doroty Wellmann -"Czytam, bo lubię" . Dziennikarka tak zchwalała kunszt i niebywałe poczucie humoru autora Stephena Clarke'a, że pocuzłam, że gdy tylko będę miała okazję zapoznać się z jego książkami bezwłocznie to ucznie. I taka okazja się nadarzyła.

Stephen Clarke urodził się w 1959 r. w Wielkiej Brytanii. Studiował w Oksfordzie. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Paryżu. Jest autorem bestsellerów "Merde!Rok w Paryżu", "Merde! W rzeczy samej", "Merde! Chodzi po ludziach. Wydał również żartobliwy poradnik "Jak rozmawiać ze ślimakiem. Dziesięć przykazań, które pomogą ci zrozumieć Francuzów".

Jak wynika z tytułów książek Anglik zaczął na postawie swoich obserwacji pisać o Francuzach, i wcale nie w formie przewodnika , ale w formie przygodowo kryminalnej. Głównych bohaterem jest Paul West, co w mniemaniu Francuzów tłumaczy się jako północny-zachód.

W "M jak merde" Paul West wypoczywa ze swoją seksowną przyjaciółką M, jak ją nazywa. M jest oceanografką i wypoczynek to dla niej też niebezpieczna misja. Otóż M śledzi na francuskim wybrzeżu przemytników kawioru pozyskiwanego z jesiotrów. Paul mając nadzieję, że "łóżkowe" spędzenie urlopu musi się zmierzyć z grupka napalonych i bezpruderyjnych Angielek, oddziałem komandosów.
Niemałym problemem dla bohatera jest również ślub jego eks- partnerki Elodie. Ale co może być w tym kłopotliwego skoro Paula i Elodie łączy tylko i wyłącznie przyjaźń? Otóż kobieta prosi Westa, by ten zajął się cateringiem na jej ślub i francuskiego arystokraty oraz zaimponował babce narzeczonego, która jest "starą kur..." Sam pomysł, żeby Anglik gotował Francuzom, jest dość ryzykowny, ale to jeszcze nic w porównaniu z tym co się wydarzy....

Teraz rozumiem zachwyt redaktor Wellmann na tą książka. Mnie się również podobała, może nie tak bardzo, bym mogła ocenić ja na 5 a nawet 6. Szczególny plus za pokazanie w ironiczny sposób obrazu prawdziwego Francuza, który jest "służbistą", często nie uprzejmy, szczególnie dla Anglików. Clarke stworzył książkę ciepłą i dowcipnym, typowym angielskim (miejsca wisielczym) humorem. Autor pokazał również jak doskonałym jest obserwatorem ludzkich zachowań, jak pochodzenie i tradycja wpływa na mentalność danego narodu. Ale przede wszystkim jak małe pomyłki językowe mogą skomplikować życie.

Czytając te pozycję czuje się, że pisanie jej sprawiło dużą przyjemność pisarzowi. Język jest prosty , plastyczny, obrazowy i chwilami można sie na głos zaśmiać. Do tego okładka jest nietypowa i zachęca by się dowiedzieć, co kryje się pod ślimaczkiem w kieliszku z jakimś trunkiem. Polecam wszystkim tym, którzy gustują w specyficznym angielskim humorze , a i lubią pośmiać się z francuskiego narodu. Ja bardzo lubię.

11 komentarze:

Kruszynka pisze...

Chyba się skusze w końcu na tą książkę ;)

Hanna pisze...

Również słyszałam o tej książce w tym programie i po tym mnie ona zaintrygowała. Fajnie, że również Tobie się ona podobała :)

Miłośniczka Książek pisze...

Wygląda dość zachęcająco. Może kiedyś sięgnę :)

Mała Mi pisze...

baaardzo chętnie, myślę, że to coś dla mnie! :D

AnnRK pisze...

Jakiś czas temu czytałam "Merde! Rok w Paryżu" i całkiem nieźle się przy tej książce bawiłam. Od tego czasu zdążyłam już zapomnieć o autorze, ale jak będę miała okazję, to chętnie do niego wrócę.

Marta pisze...

zapowiada się fajna lektura na jesienne wieczory:)

Melania pisze...

Może być ciekawie, chętnie się za nią rozejrzę.

Trinity pisze...

Wszystko, co o Francuzach i Francji czytam z wielkim zainteresowaniem... Tę książkę już mam na oku od dawna, ostatnio trochę nawet o niej zapomniałam, ale dziękuję za przypomnienie :)

Sylwuch pisze...

Nie czytałam, ale mam ochotę na jakąś zabawną i lekką lekturę, a ta pasowałaby idealnie, więc możliwe, że skuszę się. :)

Anytsuj pisze...

Angielski humor jest najlepszy:) Zapowiada się bardzo ciekawie i na pewno się skuszę przy okazji

Krasnoludek pisze...

O jejku sam tytuł już wzbudził moje zainteresowanie, Twoja recenzja tylko jeszcze bardziej pobudziła mój entuzjazm co do tej pozycji;):) Francję uwielbiam, pośmiać się z niej też i jeszcze angielski humor - wisienka na torcie;) Zapowiada się na to, że zima szybciej do nas przybędzie, więc na jesieni nie zdążę jej przeczytać, ale w taki śniegowy dzień jak dziś na pewno;) Pozdrawiam serdecznie;)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review