niedziela, 7 października 2012

"Tyrmandowie.Romans amerykański" Agata Tuszyńska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:05

wydawnictwo: MG
data wydania: październik 2012
liczba stron: 272
kategoria: Literatura piękna
0cena 6/6

Leopold i Mary Ellen Tyrmandowie-polsko-amerykańskie małżeństwo, zakończone nagle przez śmierć pisarza. Poznali się w 1970 r. Ona magister liberystyki, przyszła doktorantka na Uniwersytecie Yale, wysyła list do gazety, by przekazała autorowi artykułów, wyrazy uczanowiania i potwierdzenie słuszności jego słów na temat "sowieckiego totalitaryzmu". Kto był adresatem tejże wiadomości?

To on- lat 50, polski pisarz, stypendysta Departamentu Stanu dla "znaczącej postaci opiniotwórczej"-Leopold Tyrmand, wychowany i urodzony w Warszawie. Teraz polski amerykanin.

Jedna wiadomość i zmiana na całe życie. 

Związek Państwa Tyrmandów zapoczątkował jeden list, a tak naprawdę było ich całe mnówstwo. Listy osobiste, intymne, jak i takie z których płynie zwyczajność bytu, ale również intelektualna mądrość pary.
 Mamy możliwośc zapoznania się z korespodencją między małżonkami z wczesnego okresu ich znajomości, jak i późniejszego. Niczym szpiedzy czytamy te listy dzięki dwóm osobom. Pierwszą jest wdowa po pisarzu, która latem 2010 roku zajrzała do dziewiętnastowiecznej komody w swoim nowojorskim mieszkaniu i odnalazła (myślała, że zaginione) listy z pierwszego okresu jej znajomości z mężem. Ciągle zastanawia  się skąd one się tam wzięły. Natomiast drugą osobą, która miała decydujący wpływ na powstanie tej książki jest oczywiście autorka, czyli Agata Tuszyńska.

Agata Tuszyńska jest poetką , pisarką. Jest autorką biograficznych portretów Isaaka Bashevisa Singera, żydowskiego pisarza, noblisty, polskiej feministki Ireny Krzywickiej i wielu innych znaczących postaci.

Tym razem Agata Tuszyńska postanowiła napisać o Leopoldzie Tyrmandzie, który w latach 50-tych XX wieku był jedną z najbardziej rozpoznawalnych osobowości w Polsce. Jednak z Polski wyjechał, ja sam mówił z przyczyn niby prozaicznych, ale dla pisarza jego pokroju były to powody bardzo istotne. Mianowicie "Polska miała dla niego gorzki smak. W swoisty sposób go bolała. Mówił o tym. Miał żal do swojej ojczyzny, która nie pozwalała mu pisać, jak chciał i potrafił".
W USA pisarz pracował jako wykładowca, pisał artykuły do gazet o literaturze, komunizmie itp. Tu poznał właśnie młodą żydówkę Mary Ellen Fox. Uczucie nie wybuchło od razu, Mary Ellen postanowiła "zagiąć parol" na mężczyźnie, który ją zafascynował nie urodą, a siłą umysłu. To intelekt pisarza ją pociągał, to jego poglądy , zdecydowany ton jego wypowiedzi ją zafascynował. On już dwukrotnie żonaty, uznawany za playboja chwicił haczyk. Zrodziło się uczucie. Ale nie jest to prosta miłość, na drodze stoi matka Mary Ellen, która sama żyje w dziwnym układzie z mężem i przyszywanym bratem. Matka Mary Ellen chcę dla niej męża statecznego,o stabilnych zarobkach. Córka nie ulega presji i zostaje wyrzucona z domu. Leopold i Mary Ellen pobierają się. Rodzą im się bliżnięta-syn i córka.

To wdowa jest źródłem informacji o pisarzu, to ona kreuje obraz Tyrmanda. Obraz bardzo prawdziwy i bez idealizowania. Okazuje się , ze Leopold miał wiele cech, był mężczyzną o wielu twarzach i zainteresowaniach. Był dojrzały, dominujący, egocentryczny, narcystyczny, a jednocześnie zabawny i nieznośny. Uwielbiał amerykańskie supermarkety, ale zachowywał zdrowy finansowy rozsądek. Uwielbiał słuchać jazzu oraz jeść cuchnące, lejące się camembarty. Był oddanym synem , przyjacielem. Żonę kochał bardzo (choć kobieta wspomina o zdradach) , ale to dzieci były całym jego światem. Był on mistrzem, guru i przewodnikiem życiowym rodziny. Mimo swojej władczości żona się nie skarży, a docenia tę cechę , która mogłaby wiele kobiet denerwować. Wdowa docenia każdy dzień, mięsiąc i rok życia z tak wybitną jednostką i mówi "To było tak dawno...Dobrze, że było. Bez Niego, bez naszej wspólnej historii, byłabym dziś innym człowiekiem".

Chciałbym zwrócić też fakt na formę wydania lektury. Okładka jest twarda, co nadaje jej eleganckiego charakteru. Ksiązka jest okraszona osobistemi zdjęciami ze zbiorów Mary Ellen, są również skany oryginalnych listów. Polecam Wam serdecznie, gdyż to nie jest sucha biografia , lecz uczuciowa forma pokazania sylwetki tego nieszablonowego człowieka.

                                    Za ksiązkę dziekuję


4 komentarze:

Miłośniczka Książek pisze...

ostatnio coś często natykam się na recenzje dotyczące tej książki
jednak sama jeszcze nie mam na jej temat zdania
póki co z planowaniem lektury się zatem powstrzymam

Trinity pisze...

Wysoka ocena... do tej pory raczej obojętnie obok niej przechodziłam, ale może to się w końcu zmieni? Bo widzę, że warto.

Anytsuj pisze...

Strasznie lubię takie właśnie książki- opowiadające na wskroś prawdziwą historię. Nie dość, że opisują fakty, to jeszcze szczerze i bez upiększeń. Duży plus za zdjęcia i za skany. Co prawda nie czytałam, ale przekonałaś mnie do tego, żeby kiedyś sięgnąć po tę książkę.

A okładka kojarzy mi się strasznie z PRL-owskimi filmami.
Pozdrawiam

kate pisze...

Polonistko-recenzentko !!! KREŁUJE??? Sprawdź natychmiast w słowniku ortograficznym!!!
Kate

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review