sobota, 30 czerwca 2012

Obwieszczenie, co z wygrawajką.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:53 5 komentarze Linki do tego posta

No to mamy wakacje:) Mogę się wyspać i nie zrywać się z rana, by szybko robić śniadanie do przedszkola, budzić córkę i ponaglaś ją i siebie samą.

Tydzień zabiegania też dobiega końca. W tym tygodniu zaliczyłam: Gdańsk, Tczew, Gniew, Malbork, Poznań. Biegałam po sądach, załatwiałam różne sprawy spadkowe, kupiłam samochód i czasu na blogowe sprawy miałam w wymiarze umiarkowanym.

Najważniejszą , a zaległą sprawą jest wylosowanie laureata wygrywajki. Zapraszam jutro do poznania laureata, bo umieszcze go zapewne dziś późnym wieczorem, gdy ogarnę pranie, sprzatanie itp. obowiązki mamy małych dzieci i żony czyli tzw. kucharki i opiekunki domowego ogniska.

Chcę Wam przedstawić "RĘKĘ SPRAWIEDLIWOŚI", która wylosuje zwyciężce.


Żeby wszystkim było wygodnie napiszę kto wygrał w poście konkursowym (przed komentarzami). Przypominam, że wylosowaną osobę proszę o przysłanie danych do przesyłki, jeśli tego nie dokona, to tym razem laureata wylosuje mój synek. Powodzenia i do przeczytania.

czwartek, 28 czerwca 2012

Sen o przeszłości pod nocnym niebem.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 15:08 11 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Dariusz Wójtowicz
tytuł oryginału: A Place of Secrets
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: marzec 2012
liczba stron: 576
kategoria: Literatura piękna
Ocena 6/6

Sny są naturalnym zjawiskiem w życiu każdego człowieka. Od wieków ludzkość wierzy, że nasze los zależy od momentu naszego urodzenia oraz od układu gwiazd w tym momencie. 

"Pod nocnym niebem" jest właśnie książką opartą na tematyce snów oraz astronomii. Lektura ta miała niezłą reklamę i promocje. Co rusz natykałam się na wzmiankach o tym, jakoby była to pozycja niespotykana i wciągająca czytelnika w nowy świat. Świat przeszłości i przyszłości. Czy jest to prawda, czy może zwyczajna akcja promocyjna wydawcy? O tym za chwilkę...

Główną bohaterką jest Jude, pracuje dla domu aukcyjnego. Jest młodą wdową, która nie może się otrząsnąć po tragicznej i niespodziewanej śmierci Marka. Kobieta nie może odnaleźć się w nowym związku, dlatego z wielką zamiłowaniem poświęca się swojej pracy. Gdy była dzieckiem dręczyły ją koszmarne sny. Teraz ten sam sen męczy jej sześcioletnią siostrzenicę, Summer. Nagle Jude otrzymuje propozycje wycenienia zgromadzonych dzieł i dzienników badań zmarłego w XIII w. astronoma. W miarę, gdy kobieta poznaje tragiczną historię córki astronoma, odkrywa niepokojące powiązania między przeszłością a teraźniejszością. Wszystkie groźne wydarzenia są powiązane z wieżą obserwacyjną folly. Jude postanawia rozwiązać zagadki z przeszłości, co rodzi kolejne pytania. Kobieta chce odkryć, co jej rodzina ma wspólnego z folly i dlaczego jej siostrzenicy śnią się zdarzenia z przeszłości...

Zapewnienia wydawcy są jak najbardziej uzasadnione. Fabuła idealnie wpadła w mój gust. Autorka Rachel Hore dopracowała każdy szczegół opowieści, która jest wielowątkowa. Czytanie wciągnęła mnie. Przerzucałam kartki z narastającym zaciekawieniem. Jest wiele wątków, co zdecydowanie uatrakcyjnia i rozwija fabułę. 
Jest coś, co mi się bardzo podobało w tej książce. Mianowicie wątek uczuciowy w różnym aspekcie. Jest skomplikowana relacja między Jude i jej siostrą, między astronomem a jego córką, między Jude a mężczyznami. Wszystko jest tak skonstruowane, by nie przyćmić głównego wątku. Rodzące się uczucie między Jude a poznanym pisarzem nie jest przedstawione w sposób "cukierkowy". 
Akcja nie pędzi, co jest akurat atutem. Takie "wolne" odkrywanie tajemnicy sprzed lat pozwala wtopić się w świat bohaterów.

Książka spełniła wszelkie moje oczekiwania. Dostarczyła mi wielu wrażeń. Czułam grozę, strach, nadzieję, tajemnicę i wiarę w ludzi dobrej woli. Polecam, gdyż jest to intrygująca i niebanalna lektura.

środa, 27 czerwca 2012

Wspomnienia z Dallas.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 03:16 8 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Bogumiła Nawrot
tytuł oryginału: New York to Dallas
seria/cykl wydawniczy: Oblicza śmierci
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-7839-113-5
liczba stron: 424
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Ocena 6/6

W moich rękach zagościła ponownie książka z kategorii thriller/ sensancja/ kryminał. Ostatnio chyba najbardziej ten typ literatury do mnie przemawia. Po raz kolejny również sięgnęłam po jedną z pozycji z serii DEATH, autorstwa Nory Roberts, piszącej pod pseudonimem J.D. Robb.

Tym razem główna bohaterka czyli porucznik Eve Dallas, musi zmierzyć się ze swoją bardzo dramatyczną przeszłością. Eve wraca do miasta, któremu zawdzięcza swoje nazwisko i musi się zanurzyć w koszmarami własnego dzieciństwa.

Porucznik Dallas ściga seksualnego przestępce Isaaca McQueena, którego Eve aresztowała na początku swojej policyjnej kariery,. McQueen ucieka z więzienia i pragnię dalej krzywdzić kolejne kobiety, a przy okazji zemścić się na policjance. Pomaga mu kobieta, która okaże się niezwykle związana z Eve Dallas.Tym razem pani porucznik zostaje bez wsparcia swojej nowojorskiej ekipy. Musi współpracować z tutejszą policją, co przy jej chryzmatycznej postawie nie jest łatwe.  Czy Eve złapie Isaaca? Czy odkryje kim jest wspólniczka gwalciciela i co z nią ma wspólnego? Czy poradzi sobie z problemami z dzieciństwa? Ale przede wszystkim czy zdąży uwolnić przetrzymywane dzięwczęta? Warto się przekonać.

Pisarka po raz kolejny mnie zaskoczyła. Posiada ona umiejętność łączenia ze sobą bohaterów w taki sposób, że niby nic ich nie łączy, a jednak ich losy zazębiają się w harmonijną całość. Każda książka jest inna. Główni bohaterowie ci sami, ale śledztwo jest inne, nowatorskie i niepowtarzalne.

Jest to piąta książka z tej serii, którą przeczytałam. Przede mną kolejne, więc jeszcze nieraz przeczytacie o Eve Dallas.

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Bliżej słońca

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:54 12 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Dorota Kaczor
tytuł oryginału: The Sunflower
wydawnictwo: Znak literanova
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-240-1698-3
liczba stron: 320
kategoria: Literatura piękna
Ocena 5/6

„Wszyscy nosimy w głowie obraz tego, jak powinno wyglądać nasze życie, namalowany pędzlem naszych pragnień i celów. Tymczasem w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że ono nigdy nie wygląda tak, jak sobie wyobrażaliśmy”.

Przytoczony cytat pochodzi z nowej książki autorstwa Richarda Ewansa. Jest to pisarz znany i bardzo popularny w Polsce, jak i na całym świecie. Wcześniej czytałam "Stokrotki w śniegu", jego autortwa i miło ją wspominam. Dlatego też z chęcią sięgnęłam po tę książkę.

Ewans ma to do siebie, że fabuły jego książek oscylują w okolicy Świąt Bożego Narodzenia. Nie inaczej jest i teraz. Historia dwójki bogaterów (Paula i Christine)jest prawdziwa.
Paul, lekarz po traumatycznym dyżurze w szpitalu postanawia porzucić dotychczasowe życie i wyrusza do Peru, by tam pracować w schronisku dla bezdomnych dzieci. Natomiast Christine porzucona krótko przed ślubem przez "miłość" jej życia, namówiona przez dynamiczną przyjaciółkę wyrusza do Peru w ramach wolontariatu.
Drogi tych dwojka pokaleczonych na duszy się stykają niespotykanie i wiele razem przechodzą...

Historia jest poruszająca. Dramatyczny w skutkach dyżur Paula w szpitalu, który wpłynął nieodwracalnie na jego psychikę wydusił ze mnie morze łez.
Język książki jest prosty i bardzo przystępny, losy bohaterów są w miarę przewidywalne. Ta książka to wycinek z rodzącego się uczucia na tle niesprawiedliwości społecznej. Jest to lekka pozycja, pełna dialogów. 
Dla mnie fabuła zawiera swoiste przesłanie, by mimo przeszkód iść do przodu, bo za zakrętem może czekać nas coś dobrego. Polecam

piątek, 22 czerwca 2012

Stosikowo

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 14:13 24 komentarze Linki do tego posta
Tym razem stosik, w który się zaopatrzyłam jest różnorodny. Pozstawiłam po połowie na znanych i sprawdzonych autorów. Nie będę owijać w bawełne...przedstawiam:)



"Strażnicy historii" Damian Dibben -audiobook


"Dom pod Lutnią"  Kazimierz Orłoś-audiobook

"Pod nocnym niebem" Rachel Hore

"Ciotka Julia i skryba" Mario Vargas Llosa

"Śmierć w Dallas" J.D.Robb czyli Nora Roberts

"Więzień nieba" Carlos Ruiz Zafon

"Złocista dolina" Iwona J. Walczak

"Dzieciaki z ulicy Tulipanowej, czyli Prawa Małych i Dużych" Joanna Krzyżanek

czwartek, 21 czerwca 2012

Co, gdzie i dlaczego?

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 07:57 7 komentarze Linki do tego posta




No wróciłam z paru dni urlopowania i czas wrócić do życia codziennego .
Po pierwsze chciałabym oficjalnie zakończyć i podziękować za udział w mojej pierwszej wygrywajce. Wyniki podam w ciągu tygodnia, chyba, że po raz setny ORANGE uniemożliwi mi z Wami kontakt poprzez kolejną awarię ( w ciągu 1,5 tygodnia techników gościłam już trzykrotnie, i tu padają niecenzuralne słowa, nie na techników, a na samo Orange).

Mam zaległe recenzję i narastające stosiki. W ciągu 6 dni lenistwa przeczytałam tylko pół książki :( Ale zabawa była wyśmienita. Odwiedziłam stare kąty w Gdańsku, nawiedziłam ZOO, synek był pierwszy raz i leniwe foki zrobiły na nim wielkie wrażenie, córka jest co roku i w tym roku jakoś nie była zainteresowana. Zdjęcia niestety musi mi przysłać przyjaciółka, bo jak to ja " dzień bez przygód, dniem staconym", aparat wzięłam, akumulatorków już nie.
Nie obyło się bez odwiedzin w strefie kibica, jakoś w Tv tych kibiców widać więcej:) Stadion robi wrażenie, jak kiedyś jeżdziłam tą trasą niemalże codziennie, to teraz się zmieniło wiele. Szkoda, że stocznia straszy jak zwykle, a ten stadion ma takie brzydkie otoczenie, bo te zrujnowane budynki stoją i sieją groze. Ale grunt, że naszym gościom się podoba:)

Urlop, był fajny, powrót do domu już nie koniecznie. Nie wiem jak u Was pogoda, ale ja zastałam pobojowisko na podwórku. Ponoć w weekend była tak wichura i burza, że pozrywało mi kawałek dachu na domku, grill połamany,moje drewniany ławeczki też a zostawiony sweter na lince znalazłam na 5 domów dalej. Drzewa powyrywane i połamane nawet te bardzo grube Teraz czekamy na słońce, by moje zalane poddasze wyschło, ale w Tucholi nadal pada. No ile można?

No ale dość, narzekania. Zabieram się do odwiedzania Waszych blogów, odpisywania na maila i czytania. Buziolki.

sobota, 16 czerwca 2012

"Teraz i na zawsze"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:29 10 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Xenie Wiśniewska
tytuł oryginału: The next always
seria/cykl wydawniczy: Boonsboro tom 1
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: marzec 2012
ISBN: 978-83-7839-079-4
liczba stron: 400
kategoria: romans
ocena 5-/6

Wiem , wiem, znowu Nora Roberts:) Ale czy to moja wina, że jest ona jedną z najczęściej wydawaną autorką ostatnich mięsięcy?

Tym razem zabrałam się za czytanie Nory w wersji bardzo kobiecej, można nawet rzecz sterotypowej powieści dla romantyczek.

Fabuła kręci wokół przemiany starego hotelu (ponoć nawiedzonego) w ekskluzywny hotel. Właścicielami są bracia Montgomery. Są też główni bohaterowie, jak to bywa w romantycznych historiach, mianowicie jeden z braci- Beckett oraz samotna matka, wdowa Clare Brewster. Tych dwoje niby zupełnie innych połączy wspólna fascynacja hotelem, jak i sobą nawzajem. Oczywiście są również i przeszkody, które należy pokonać...

"Teraz i na zawsze" to pierwsza część z serii o braciach Montgomery. Wcześniej czytałam fantastyczną serię, jak ja ją nazywam "ogrodową" , od nazw kwiatów w tytułach. Te dwie serie łączy wspólny schemat, i dlatego ta książka zdała mi się bardzo podobna do poprzedniej. Dlatego nie mogę być bezkrytyczna, nawet jeśli mam słabość do pisarki.

W obu jest zamożny kawaler i pokaleczona przez życie wdowa, która samotnie zawsze wychowuje synów. Jest też "duch". To podobieństwo, trochę mnie zniechęcało do czytania, powiem szczerze.

Język jest, jak to bywa w typowo kobiecych książkach czyli słodki, przesiąknięty licznymi opisami uczuć i wątpliwości. Znajdziemy w tej lekturze liczne opisy zmian budowlanych hotelu. Ale, żeby nie było tak sielankowo, zawsze musi być ten drugi mężczyzna, to "5" koło u wozu.

Jest to literatura romantyczna, miła, nie obciążająca wyobraźni. Na czas, kiedy czytelnik nie szuka ciężkich, skomplikowanych powieści.

wtorek, 12 czerwca 2012

W poszukiwaniu "NADZIEI".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:25 8 komentarze Linki do tego posta

seria/cykl wydawniczy: Seria z czarnym kotem tom 1
wydawnictwo: Termedia
data wydania: 13 czerwiec 2012
ISBN: 978-83-62138-84-5
liczba stron: 272
kategoria: literatura współczesna
OCENA 6/6

Ile może znieść miłość? Jak wiele prób trzeba podjąć, by odnaleźć szczęście? Czy miłość jest wstanie pokonać wszystkie przeszkody: zdrady, kłamstwa, zawiedzone zaufanie czy skradzione marzenia?

"Tak też trwają wiara, nadzieja i miłość..."

Ci, którzy chociażby przeglądają mój blog wiedzą, że Katarzyna Michalak jest jedną z moich ulubionych polskich pisarek. Wczoraj otrzymałam dzięki uprzejmości  samej autorki i jej wydawcy świeżutki, przedpremierowy egzemplarz najnowszej powieści autorki pt. "Nadzieja".

Tytuł odnosi się do domku, jednego z elementów powieści. Odnosi się również do uczucia, którym się kierują główni bohaterowie.
Wspomnieć wypada, że "Nadzieja" jest wydana przez inne wydawnictwo,niż jej poprzedniczki.

Nie będę przytaczać bibliografii autorki, bo czyniłam to nie raz. Wspomnę tylko i wyłącznie, że jest to jedna z najbardziej "płodnych" pisarek z gatunku literatury współczesnej.

Fabuła jest oparta na losach dwójki głównych bohaterów, jakimi są: Liliana i Aleksiej. Lilianę poznajemy w momencie jej wędrówki nocą przez las, gdzie próbuje się ukryć przez samotnością. Osierocona przez matkę, bita i psychicznie poniżana przez ojca i niezrozumiana przez otoczenie, chcę odnaleźć swoją oazę spokoju. Zamiast upragnionego szczęścia na jej drodze staje ranny, starszy chłopiec. Dziewczynka pomaga mu, ratując mu życie. Chłopak ma na imię Aleksiej i jest przybranym synem sąsiadki Anastazji. Aleksiej również jest samotnikiem. Chłopak wzbudza pogardę i zawiść ze strony rówieśników swoim rosyjskim pochodzeniem. On sierota, wychowywany przez ciotkę popada w wieczne tarapaty.

Ta wewnętrzna samotność, te niezabliźnione rany na sercu i duszy oraz społeczna izolacja powoduje, że między naszymi bohaterami nawiązuję się niezwykła więź przyjaźni. Chłopak otacza Lilkę opiekuńczym uczuciem i wspiera ją w trudnych momentach jej dzieciństwa, młodości, jak również w dorosłym życiu. Lilka poraniona emocjonalnie wielokrotnie okazuje się nielojalna, a nawet nieczuła wobec przyjaciela.  Z czasem przyjaźń zamienia się w namiętną miłość, która przeplata się z nienawiścią i poczuciem krzywdy. Drogi tych dwojga się rozchodzą i stykają na różnych etapach ich życia. Czy miłość przetrwa? Ale przede wszystkim czy można wybaczyć krzywdy, zdradzoną nadzieję?

Niektórzy pisarze popadają w rutynę, karmiąc czytelnika banałami i patosem. Katarzynie Michalak to nie grozi. Tą powieścią zaskoczyła mnie kompletnie  (zapewniam, że innych czytelników również). Zdziwioną minę mam do chwili obecnej. Czemu? Ponieważ autorka przyzwyczaiła mnie, że jej książki są lekkie, niezbędne, gdy szukamy chwili relaksującej i przesiąkniętej humorem lektury. "Nadzieja" jest inna, niż chociażby Owocowa Seria. Jest ona przesiąknięta bólem, goryczą i smutkiem. Ale znajdziemy w niej również  nadzieję. Tematy poruszone w tej pozycji są społecznie trudne. Bicie dzieci, znęcanie się nad kobietami, molestowanie seksualne czy alkoholizm w rodzinie są rzadko poruszane. Ale czy takie nie bywa życie?

Narracja odbywa się dwutorowo. Teraźniejszość przeplata się z przeszłością łącząc się w harmonijną całość.
Szata graficzna też jest cudna i idealnie się wpasuje w moją "michalakową" półeczkę

Bohaterowie są idealnie nakreśleni, mają bogate  życie wewnętrzne, które aż kipi od różnorodnych uczuć i emocji. Lilka i Aleksiej wybierają różne drogi, by osiągnąć samorealizacje, akceptacje i szczęście. Mimo innych wyborów przyciągają się do siebie jak przysłowiowy magnez. Pamiętać trzeba, że magnez ma to do siebie, że oprócz przyciągania potrafi odpychać. Taka jest ta książka pełna powrotów i rozstań by w końcu...
O tego Wam nie zdradzę. Musicie koniecznie przekonać się sami.

Twórczość pisarki jest jak tęcza, mieni się kolorytem barw. Gwarantuje Wam wiele wzruszeń i przemyśleń nad najważniejszymi wartościami w życiu. Polecam, sięgnij, a ta książka zapadnię Ci w pamięci powsze czasy:)

Pani Kasiu bardzo dziękuję za książkę i życzę kolejnych tak udanych powieści. By każda kolejna przebijała poprzednią. Niech cieszy Pani nasze czytelnicze serca. 

poniedziałek, 11 czerwca 2012

"Powiedz komuś".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 04:23 3 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: GWP
data wydania: 2004
ISBN: 8389574810
liczba stron: 48
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
OCENA 6/6

Dorośli mają problemy, by rozmawiać z dziećmi na wiele niekiedy bardzo trudnych tematów. Trudność tematów nie bierze może się z samej tematyki , co ze strachu przed samym zaczęciem rozmowy z dzieckiem. Sama jestem matką i wiem, że dziecko pyta i pyta i nie zawsze można udzielić tak odpowiedzi z marszu. Dziecko jest we współczesnym świecie narażone na ogrom informacji, często wyolbrzymionych i zafałszowanych. Rolą dorosłego jest wprowadzenie dziecka w świat różnych zachowań i w delikatny a zarazem fachowy sposób przestrzeć pociechę przed licznymi niebezpieczeństwami.

Zakazy pomagają odpowiednio się zachować w sytuacjach niezrozumiałych, budzących strach, zażenowanie , niepokój. Trzeba nauczyć pocieche o nich mówić i powiadomić kogoś, komu ufa, kto je wysłucha i pomoże, nawet, gdy kazano mu okryć to tajemnicą.

Dziś bym chciała zwrócić Waszą uwagę na świetnę pozycję wsród literatury dzięcięcej.
Książka "Powiedz komuś" zostało wydane przez Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne w trosce o nasze dzieci. Autorką jest Elżbieta Zubrzycka.

Książeczka nie jest obszerna , ale uważam, że zawiera wielką mądrość. Jest nieodzowną pomocą dla rodzica. Czytając dziecku ułatwiamy sobie sprawę. Dziecko dowiaduje się cennych informacji, a dorosły czuje się mniej skrepowany.

Lektura ta jest podzielona na cztery części:
* Nasz świat jest bardzo ważny i trzeba go szanować.
* Wszyscy ludzie są bardzo ważni i trzeba ich szanować.
* Dzieci są bardzo ważne i trzeba dzieci szanować.
* Twoje ciało jest bardzo ważne i wszyscy muszą je szanować.

Myślę ,że warto czytać razem z dzieckiem. Omawiać poruszaną kwestię z pociechą. Rozmowa czy omawianie rysunków uczula dziecko na poszanowanie innych , ale przede wszystkim siebie i swojego ciała. Dziecko uczy się zachowań w sytuacjach np. próby molestowania seksualnego. Dziecko powinno umieć mówić o zagrożeniach i krzywdzie swojej i obcych z dorosłym.
Autorka tak skonstrułowała lekturę ,że w jednym zdaniu zawarła maksimum informacji. Ilustarcje są bardzo proste, bez zbędnych szczegółów i odnoszą się bezpośrednio do poruszonej kwestii.

Zapewniem, że taka forma spędzanie wspólnego czasu jest bardzo opłacalna. Szczęście i bezpieczeństwo dzieciaków jest najważniejsze i naprawdę polecam.

sobota, 9 czerwca 2012

"Kobiety dyktatorów".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:35 11 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Maria Rostworowska
tytuł oryginału: Femmes de Dictateur
wydawnictwo: Znak
data wydania: marzec 2012
ISBN: 978-83-240-1884-0
liczba stron: 320
kategoria: literatura faktu
Ocena 6/6

"Za silnym mężczyzną stoi zawsze silniejsza kobieta".

Z tak nieodległęj historii kojarzymy wielu dyktatotorów, którzy sławę i swoje niepochlebne miejsce zajęli w historii wieloma czynami przeciwko życiu ludzkiemu.

Piszę się o nich mnóstwo książek biograficznych, próbując dociec czym się w słym opętanczym życiu kierowali? Co ich pchało na przód ku władzy? A czy ktoś się zastanawiał, jaki wpływ na życie dyktatorów miały kobiety? Kobiety, które towarzyszyły im od młodości, poprzez lata władzy oraz często w momencie śmierci?

Diane Ducret powzięła sobie za cel przedstawienie kobiet niezwykłych , często samotnych i pogardzanych w takim "dziwnym" układzie. Autorka "zajrzała" do alkowy m.in. Hitlera, Mussoliniego czy Stalina. Opisuje takie związki z wiarygodnym przedstawieniem pobudek kobiet , partnerek, przewodniczek i towarzyszek dyktatorów. Próbuje zrozumieć czemu niektóre uciekały inne trwały przy mężczyznach, którzy byli okrutni w swej naturze i zdrada, poniżenie nie była obca w tych związkach. 
Zdarzenia opisuje jakby była naocznym świadkiem licznych rozmów i często niełatwych sytuacji.

Ciekawym faktem, jest ,że tysiące kobiet zasypywało kancelarie Hitlera listami uwielbienia. Czy Hitlera można by okrzyknąć symbolem seksu? Moim skromnym zdaniem zdecydowanie nie! Więc co kierowało tymi niewiastami? Sława, pięniądze czy władza, a może jednak miłość? Przekonajcie się sami czytając tę książkę.

Książka jest wciągającą literaturą faktu. Jedynie mogłabym się przyczepić do czcionki, którą zastosował wydawca. Dla mnie ona jest zbyt mała, co powodowało, że musiałam wytężać wzrok. 

Książka jest niezłą gratką dla lubiących historię, biografię , ale też dla tych,którzy lubią czytać o ludzkich kolejach losu.

piątek, 8 czerwca 2012

Akcja "Uśmiech dla Włoch".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:09 4 komentarze Linki do tego posta
Moi Drodzy

W związku z ostatnimi dramatycznymi wydarzeniami we Włoszech, zachęcam Was do wzięcia udziału w akcji "Uśmiech dla Włoch". Okażmy naszym włoskim przyjaciołom naszą sympatię i wsparcie. Dzieli nas ogromna odległość i różnice kulturowe. Jednak łączy nas więcej niż dzieli. Polacy oraz Włosi są bardzo ciepłymi , gościnnymi i pomocnymi ludżmi jeśli jest taka potrzeba. To nic nie kosztuje, a odrobina otuchy jest bezcenna.
Akcje wymyśliła Aleksandra Seghi , autorka "Słodkich pieczonych kasztanów".

Dowiedz się więcej i nasiśnij na banerek:) Pozdrawiam

środa, 6 czerwca 2012

Toskańskie opowieści ze smakiem.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:21 16 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: marzec 2012 (data przybliżona)
ISBN: 9788377996331
liczba stron: 240
kategoria: literatura współczesna
Ocena 5/6

Jakie skojarzenie macie na słowo Toskania, Włochy? Mi to na myśl w pierwszej kolejności przychodzą słowa: pizza, przystojni Włosi, imprezy bunga-bunga:) Zapewne większość obcokrajowców kojarzy słoneczne Włochy głównie z pizzą. 

Autorka "Słodkich pieczonych kasztanów", zabiera nas w ten smakowity świat nie tylko pizzy, a wszelkich smakowych walorów tego włoskiego klimatu. Pokazuje, że Toskania jest pełna barw, smaku i, że w prostocie jest siła i moc.

Pomysł na tytuł autorka zaciągnęła z bogactwa kulinarnego włochów czyli właśnie kasztanów. Spożywanych na wiele sposobów i wręcz wybornych.

Aleksandra Seghi jest Polką , żoną Włocha. Od ponad dziesięciu lat mieszka w Pistou. Z wykształcenia jest filologiem włoskim. Od pobytu na kursie językowym we Włoszech kocha ten kraj, kocha jego obyczajowość, jego smaki i niesamowitą gościność i klimat.
Jest autorką książek "Smaki Toskanii" oraz dwóch blogów:
www.aleksandraseghi.blogspot.com
www.smakitoskanii.blogspot.com
Jej pasjami jest oczywiście gotowanie i tworzenie drewnianej biżuterii. Dodatkowo pracuje w Radio Diffusione Pistoia, gdzie pamiętając o swoich rodakach Polakach przygotowuje i przekazuje wiadomości. Mimo wielu zajęć związanych z rodziną , pracą w radiu piszę też artykuły dla portali: Cooklet, Bosama.pl oraz serwisu Polska Gotuje. Współpracuje ze stroną Student-gotuje.pl oraz gazetą "W piekarni. W cukierni"

Jeśli myślicie, że "Słodkie pieczone kasztany", to tylko i wyłącznie książka kucharska to się grubo mylicie. Pisarka opisuje w niej swoje początki życia poza ojczyzną. Opowiada o odmienności kulturowej, obyczajowej, podejściu do kuchni, historii. Opowiada o jednej z najważniejszej wartość dla Włochów jakim jest rodzina, a przede wszystkim pozycja matki. Zapoznaje czytelnika ze swoimi perypetiami z teściową i próbami jakie musi przejść przyszła synowa.

Przyjemnie mi się czytało taki misz-masz. Moim skromnym zdaniem fajnie, że zostały poruszone absurdy włoskiej administracji, dzięki temu Polska administracja wydaje mi się mniej dziwacznym zjawiskiem. Książka zaopatrzona jest w piękne zdjęcia z licznych świąt i uroczystości i targów, w których autorka bierze czynny udział. Każdy przepis jest sfotografowany.

Ciekawostką jest ,że partnerskim miastem Krakowa jest miasteczko z toskańskiego regionu.

Bardzo mi się ta książka podoba i ja polecam z czystym sumieniem.

wtorek, 5 czerwca 2012

"Miłość, małżeństwo i cała reszta".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:35 7 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Małgorzata Grabowska
tytuł oryginału: The gay divorcee
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2012 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7659-383-8
liczba stron: 344
kategoria: literatura współczesna
Ocena 0/6

Jako czytelnik chciałabym natykać się i wybierać tylko książki, które jakoś do mnie przemówią. Zainteresowałam się tą pozycją, gdyż myślałam, że i tym razem mój czytelniczy instykt mnie nie zawiódł. Otóż zawiódł i to skromotnie.

Głównym bohaterem jest Phil Davies, właściciel popularnego baru w centrum Soho. Planuje o zawrzeć związek małżeński ze swoim partnerem- znacznie młodszym, niezwykle kapryśnym Aslheyem. Na drodze do szczęścia stoi była żona Phila, która nie jest formalnie eks-żoną. Na dodatek żoneczka ukrywa dorosłego syna Phila. Phil chce zformalizować rozwód, ale Hazel ma dylemat czy najpierw nie należą jej sie wieloletnie, zległe alimenty.

Książkę czytało mi się dziwnie, nie wciągnęła mnie. Wieloktotnie miałam ochotę ją odłożyć na półkę i zapomnieć o niej na wieki. Jednak łudziłam się ,że może następna strona sprawi, że może się mylę. Czytałam i czytałam i żaden przełom nie nastąpił.

Plus dla pisarza za tematykę. Porusza on trudny temat homoseksualizmu, chorób przenoszonych drogą płciową czy stosunkiem między ludźmi o orientacji heteroseksualnym a homoseksualnym. Pisarz obala wiele stereotypowych poglądów na AIDS itp.

Na okładce czytałam, że będzie to śmieszna książka. Ja nieznalazłam w jej treści nic zabawnego. Znalazłam za to wiele obcesowych, bezpośrednich i wulgarnych okresleń odnoszących się do narządód płciowych czy czynności seksualnych. Uważam taki język za niepotrzebny, bo jesli to był zabieg skierowany pod zachowanie gejów, to ja tego nie kumam . Czy osoba o innej orientacji musi się tak wyrażać i czemu to ma służyć? Wulgaryzmy mnie na ogół tak nie odrzucają jak w tej książce.

Mi akurat ten rodzaj "humoru" nie podobał się i oceniam książkę jako słabą, choć zapewne znajdzie ona swoich zwolenników. Ja do nich nie należę.



poniedziałek, 4 czerwca 2012

Zwariowane życie i mądrości życiowe statecznej, starszej pani.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:33 9 komentarze Linki do tego posta
.

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: marzec 2012
ISBN: 978-83-7839-077-0
liczba stron: 424
kategoria: literatura współczesna
Ocena 6/6

Ostatnie dni zamiast słonecznej pogody przyniosły pochmurne niebo i zimną, deszczową aurę.
Takie ponure dni sprawiają, że czuję się rozleniwiona i szybko popadam w stan chandry. W takich momentach szukam lektury nieco niepoważnej i zabawnej.

Taką pozycją jest najnowsza powieść Marii Ulatowskiej pt. "Przypadki pani Eustaszyny".
Maria Ulatowska mieszka w Warszawie. Kocha książki, przyrodę i muzykę klasyczną. Nie znosi chamstwa, niepunktualności, niesolidarności i braku poczucia humoru. Pisanie książek jest dla niej niesamowitą przygodą.

Tak jak przygodą jest dla autorki pisanie, tak przygodą dla mnie było czytanie tej książki. Ale zacznijmy od początku, czyli zarysu fabuły.

Główną bohaterką jest Eustaszyna Krzewicz-Zagórska, a właściwie Jadwiga Krzewicz-Zagórska. Nasza bohaterka nie lubi imienia Jadwiga, tak więc tytułuje się żeńskim odpowiednikiem imienia męża swego Eustachego.
Jest to kobieta niezwykła. Wyjątkowość tej kobiety polega na jej usposobieniu i podejściu do życia. Ma ona przeszło siedemdziesiąt lat, a swoim optymizmem, niespożytą energią mogłaby zarazić niejednego dwudziestolatka. Narzekania są jej obce, nie ma sprawy czy kłopotu, którego ciocia Winia (dla rodziny oraz przyjaciół), by nie rozwiązała. Taką sytuację idealnie widać w momencie, gdy mąż Eustachy podupada na zdrowiu. I co robi pani Eustaszyna? Bynajmniej się nie załamuje. Wchodzi hardo do przychodni i próbuje na rejestratorce z wdziękiem starszej pani załatwić mężowi dobrego lekarza. Gdy sposobem na "babuleńkę" się nie udaje, to z impetem angażuje w sprawę nikogo innego jak samą "górę”, czyli minister zdrowia. I tu zaczyna się cały ambaras...

Pani Eustaszyna jest bardzo pozytywną, rozkoszną postacią. Jest ona kochającą i wiedzącą zawsze lepiej, co dla jej najbliższych najlepsze. Kieruje ona rodziną w sposób istnie rozkoszny, w czułością i stałą troską. Chętnie by znalazła męża dla bratanicy męża, Marcji (bo obecny, coś za bardzo jest safandułowaty). Próbuje ona Marcje zeswatać z młodym i przystojnym kardiologiem, a w między czasie z przyjaciółką piszę książkę...

Czytając uśmiałam się do łez. Ciocia Winia jest rozkoszna w swoim obyciu. Wszyscy bohaterowi wzbudzili we mnie ogrom sympatii. Sytuacje wykreowane przez pisarkę może i bywają "nieżyciowe", ale jakże miło się czyta o pozytywach życia. Przy takiej książce czytelnik się rozluźnia i choć na moment może zapomnieć nawet o takiej błahostce, jaką jest deszcz.
Zastosowany język jest barwny, plastyczny. Natomiast dialogi są pełne dowcipu.
Odnoszę wrażenie, że pani Eustaszyna posiada cechy samej autorki, co czyni ją niezmiernie ludzką.

Pozycja ta jest w swym gatunku literackim świetnym dziełem dla każdego. Polecam

Ksiązkę miałam możliwość przeczytania dzięki uprzejmości

sobota, 2 czerwca 2012

Moja włóczęga po Ameryce Południowej czyli "Burza depcze mi po piętach"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 00:44 11 komentarze


wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN
ISBN: 978-83-01-16895-7
liczba stron: 368
kategoria: Literatura podróżnicza
Ocena 6/6

Relacji czy pamiętników z podróży na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej. Takie sprawozdania podróżnicze oprócz doświadczonych pasjonatów podróży i przygody, piszą i wydają już nawet prezenterzy pogody czy celebryci. Wśród tego natłoku różnorodnych mniej lub więcej ciekawych zawsze poszukuję czegoś nowego, świerzego. Książka taka musi być napisania z pasją, z chęci zainteresowania czytelnika czymś ciekawym, nowym i niespotykanym, a nie wzmocnienia swojego nazwiska w showbiznesie. 
Odnoszę wrażenie, że tym razem znalazłam taką perełkę z gatunku książek podróżniczych.

Zwróciłam uwagę na te książka w wielu powodów. Między innymi z powodu tajemniczego tytułu "Burza depcze mi po piętach”, z okładki spogląda autorka podpierając się o fascynujące kadry z filmu fotograficznego.

Kim jest Dorota Głuska nie wiedziałam. Teraz już wiem i zapamiętam to nazwisko. Z treści książki już wiem, że czuje się ona obywatelką świata. Autorka jest backpackerką uciekającą od zaludnionych szlaków turystycznych. Wybiera szlak podróży w sposób spontaniczny, czasami nieprzewidywalny dla niej samej.

Książka ta jest mieszanką pamiętnika z podróży po Ameryce Południowej, gawędziarską opowieścią, z mnóstwem frapujących i humorystycznych anegdot. Autorka relacjonuje przebieg podróży z osobistego punktu widzenia. Unika banalnych historii z przewodników turystycznych. Podróżuje sama, z wielkim plecakiem i niestrudzonym optymizmem.
Czytając te książkę widać, że autorka jest prawdziwym pasjonatem przygody. Los wielokrotnie zmienia jej wyznaczony cel podróży. Mimo tego Dorota Głuska widzi w tym zrządzenie losu, dokonuje korekt w swej trasie i cieszy się wszystkim tym, co i kogo spotyka na swojej drodze.
Nie zraża się zmianami pogody, problemami z noclegiem, wielogodzinnymi podróżami niepewnymi środkami transportu itp. Autorka wykazuje się zdolnościami lingwistycznymi, co jej pomaga w poznawaniu ludzi na trasie swoich wędrówek.

Ta książka mnie ujęła swoją prostotą, szczerością opowieści. Nie ma w tej książce banału czy patosu. Jest miłość do podróży, poznawania niezbyt popularnych zakątków świata i smakowania życia. 
Dzięki tej książce czytelnik może poznać m.in.: Chile, Argentynę, Boliwie, Peru od strony podróżnika, a nie typowego turysty, który szuka ogólnie znanych atrakcji turystycznej.
W tej książce znajdziemy pełne kolorytu opisy niezwykłego piękna przyrody, poznamy zwykłych ludzi, których autorka nazywa potocznie "tubylcami" oraz obejrzymy zdjęcia, z prywatnego albumu autorki.
Zdjęcia te są tylko dopełnieniem do tego podróżniczego pamiętnika. Ale dzięki nim ta relacja jest bardziej namacalna i wciągająca.

Książka je warta uwagi i zachęcam do zapoznania z nowym punktem widzenia podróżowania.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej. Dziękuję.


piątek, 1 czerwca 2012

Podsumowanie maja :)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:04 8 komentarze
Maj obfitował w ładną i słoneczną pogodę, co skutkowało: kocykiem + szklaneczką wody + książką pod pachą. Narastające stosiki stały się poniekąd przyjemną wymówką na brak zaangażowania i chęci nauki ( no i jedna 3 już w inteksie jest, ale i 5 tez ,żeby nie było:) ). Aż dziw, że przeczytałam 18 książek.
A statystyka przedstawia się następująco :

1. Pułapka Nowego Roku Jolanta Kwiatkowska recenzja 
2. Mocne ramiona pani Kicz Marek Sołtysik
3. Dr@pieżca Terri Blackstock recenzja
4. Dubler David Nicholls recenzja
5. Powrót do Poziomki Katarzyna Michalak recenzja
6. Z nienaturalnych przyczyn P.D. James recenzja
7. Drzwi do piekła  Maria Nurowska  recenzja 
8. Zdrada i śmierć  J.D. Robb recenzja
9. Dziewczyna w czerwonej pelerynie  Sarah Blakley-Cartwright recenzja
10. Umierający detektyw Leif GW Perssson recenzja
11. Tam gdzie ty Jodi Picoult recenzja
12. Ośmiornica Piotr Wolak
13. Szczęśliwy traf Luise Shaffer recenzja
14. Maski normalności Iza Korsaj recenzja
15. Kwiaty na poddaszu  Virginia Cleo Andrews recenzja
16. Śmiertelne napiecie Alex Kava recenzja recenzja
17. Burza depcze mi po piętach Dorota Głuska recenzja dziś/jutro
18. Komu zaufać  Nora Robert recenzja jutro


Średnio jedna książka była czytana - 1,7 dnia

Najlepsza książka: i tu jest dylemat, bo ogólnie wszystkie były fajne. Jednak wyróżnie:
"TAM GDZIE TY: , "ZDRADA I ŚMIERĆ", "KWIATY NA PODDASZU"

Najgorsza książka: "DZIEWCZYNA W CZERWONEJ PELERYNIE"

Ilość przeczytanych stron - 5146

Średnia dzienna ilość przeczytanych stron - 166

Nawiązałam współpracę z Merlin , jest tymbardziej miło, że to Merlin mi tę współpracę zaproponował. 



TO NA TYLE , NOWY MIĘSIĄC CZAS ZACZĄĆ:)



"Śmiertelne napięcie".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 01:44 4 komentarze
tytuł oryginału: Hotwired
seria/cykl wydawniczy: Maggie O’Dell
wydawnictwo: Mira
data wydania: marzec 2012
ISBN: 978-83-23882-00-8
liczba stron: 320
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Ocena 3/6

Mimo, że Alex Kava jest bardzo popularną autorką z gatunku thriller/sensacja/kryminał, a ja ten gatunek bardzo sobie chwalę, to nie miałam styczności z twórczością pisarki. W zaprzyjaźnionej bibliotece jest kilka pozycji autorstwa Kavy, lecz niespecjalnie mnie ciągnęło do jej książek. "Śmiertelne napięcie" wypatrzyłam na blogach, poczytałam opinię i postanowiłam przy nadarzającej się okazji w końcu sama sobie zdanie wyrobić o książce Alex Kavy. I tak też zrobiłam.

Autorka w swojej książce przenosimy się do Nebraski. Tam dociera detektyw Maggie O'Dell. Ma ona rozwikłać zagadkę tajemniczych rzezi na okolicznym bydle. Jednak los płata jej figla, i nagle staje ona przed obliczem zagadkowej śmierci nastolatków, którzy w pobliskim lesie chciały poeksperymentować z narkotycznym działaniem szałwii. Sprawa jest trudna do rozwiązania, ponieważ ocaleni nastolatkowie nie mogą wyjaśnić przyczyn śmierci swoich kolegów. Sprawa się komplikuje, gdy w dziwnych okolicznościach giną kolejni nastolatkowie biorący udział w leśnej imprezie...

Na drugim końcu kraju toczy się natomiast śledztwo masowych zatruć pokarmowych dzieci w szkołach. Te dwie sprawy niby nic nie łączy. A jednak...

Powiem szczerze, nie rozumiem fenomenu tej książki. To nie jest to, czego się spodziewałam. Może po reakcjach i opiniach innych miałam zbyt wielkie wymagania? Być może. Może, gdyby pisarka skupiła się na jednej z tych dwóch historii. To poplątanie mnie zbijało z tropu. Może, gdyby sprawcy obu spraw mieliby punkty wspolne bardziej spójne.

Przyznać muszę, że język książki jest prosty, szata graficzna, rozmiar czcionki były dla mojego oka przyjemne. Ale to tylko dodatek do książki.
Dla mnie zbyt wolno działa się akcja, zabrakło dociekań policjantki. Wszystko jakieś takie ogólne i nijakie. Oczekuje od książki napięcia przynajmniej od 1/3 książki, a nie na parę stron przed końcem powieści.

Teraz jakoś nie dam kolejnej szansy pisarce. Nie dlatego, że się zraziłam do jej twórczości, lecz dam szanse innym twórcom. Do autorki wrócę i sprawdzę czy to ta książka mi nie podpadła, czy to może ten styl pisania mi nie odpowiada?
 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review