piątek, 31 sierpnia 2012

Swoisty MISZ-MASZ:)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:23 9 komentarze Linki do tego posta
Choc lato już praktycznie za nami, i nie piszę tak, bo zaczyna się rok szkolny. Jestem świadoma, że wielu z Was od poniedziałku wraca do szkół podstawowych, średnych, policealnych, ale ja, jak również wielu innych blogerów ma wakacje jeszcze przez chwilkę. Dla mnie koniec lata nastapił około tydzień temu, gdy odleciały bociany. Jest to zapowiedź rychłego ochłodzenia (zresztą dziś na Kujawach pada). Ale skoro skończyłam czytać poprzedni stosik, to przedstawiam Wam moje kolejne czytelnicze plany.


 "Z nowego wspaniałego świata" Günter Wallraff
 "Pieśń jedwabnego szklaku" Mingmei Yip - przeczytana, recenzja wkrótce
 "Ciemna strona lustra" Marcin Wolski
 "Zwiedzaj Europę, póki jeszcze intnieje" Janusz Ekiert

Dziś DZIEŃ BLOGERA. Kochani, nie będę Wam życzyc wielu książek, radości płynącej z Waszej pasji. Będę Wam i sobie życzyć, tego wszystkiego czego tylko chcemy :)

"Tajemnica siedmiu zegarów" Agatha Christie

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 01:27 10 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Leszek Śliwa, Anna Pełech
tytuł oryginału: The Seven Dials Mystery
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 2005 (data przybliżona)
ISBN: 83-7384-351-5
liczba stron: 268
kategoria:
thriller/sensacja/kryminał
ocena 5+/6

Królową kryminałów jest niewątpliwie angielska pisarka Agatha Christie-córka Clary i Fredericka Miller. Agatha Christie jest najbardziej znaną na świecie pisarką kryminałów oraz najlepiej sprzedającą się autorką wszech czasów. Wydano ponad miliard egzemplarzy jej książek w języku angielskim oraz drugi miliard przetłumaczonych na 45 języków obcych. We Francji sprzedano 40 milionów jej książek, podczas gdy zajmującego drugie miejsce Emila Zoli – 22 miliony. Pod pseudonimem Mary Westmacott wydała kilka powieści obyczajowych, które również cieszyły się popularnością.

Swojego czasu zaczytywałam się w twórczości Agathy Christie. Miałam długą przerwę, ale teraz postanowiłam wrócić do twórczości pisarki. Na pierwszy ogień "poszedł" kryminał pt. "Tajemnica siedmiu zegarów".

czwartek, 30 sierpnia 2012

Pochwalę się ,czemu nie?:)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:09 24 komentarze Linki do tego posta
 Dzisiejszy poranek zaskoczył mnie niespodziewaną wiadomością ( a co tam, nie będę skromna-jak najbardziej się tego spodziewałam:)). Otóż wchodzę na portal nakanapie.pl i widzę, że na głównej stronie widnieje moja recenzja książki "Poślij chociaż słowo" autorstwa Orlando Figesa, jako nagrodzona recenzja tygodnia. Jestem bardzo zadowolona, tym bardziej, że już wcześniej "stałam na pudle", lecz wtedy to było drugie miejsce. Wiadomo, każdy chcę, choć raz być docenionym i do w największym stopniu, jaki jest możliwe.  Ciągle się uczę pisać, potykam się i wstaję. Największa radość, to ta, gdy ktoś czyta i wyraża swoją pozytywną opinię. To dzięki Wam i dla Was piszę, a dla siebie czytam i poszerzam swoją wiedzę i horyzonty. Wiadomo "Człowiek uczy się całe życie" Dziękuję, że mnie odwiedzacie. Nie szczędzicie mnie miłych słów, ale i dzielicie się ze mną konstruktywną krytyką oraz radami. Dziekuję. Pozdrawiam i do przeczytania:)




środa, 29 sierpnia 2012

"Zielonooki demon".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:46 6 komentarze Linki do tego posta
seria/cykl wydawniczy: o Sabinie Kane tom 3
wydawnictwo: Rebis
kategoria: fantasy
ocena 5/6

Z twórczością Jaye Wells miałam już doczynienia. Jakiś czas temu przeczytałam dwie poprzenie części błyskotliwego cyklu o Sabinie Kane. Zainteresowanym wspomnę, że tytuł pierwszej części to "Rudowłosa", a drgiej "Mag w czerni", natomiast trzeciej "Zielonooki demon".

wtorek, 28 sierpnia 2012

"Miłość w stylu retro".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:13 10 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Magdalena Słysz
tytuł oryginału: Twenties Girl
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: czerwiec 2011
ISBN: 978-83-247-2149-8
liczba stron: 464
kategoria: romans
ocena6/6

Wiek XX jest niewątpliwie jednym z ulubionych źródeł inspiracji dla twórców z każdej dziedziny kultury i sztuki. Coraz więcej pojawia się książek, w których fabuła "zahacza" o lata poprzedniego wieku. Osobiście bardzo lubię pozycje o takiej tematyce, gdyż mam wtedy niemalże pewność, że książka będzie ciekawa oraz, że w barwny sposób pisarz przedstawi klimat tej epoki. Oczywiście, zdarza się i tak , że książka, która miała okazać się hitem, okazała się kompletną klapą. A jak było tym razem?

niedziela, 26 sierpnia 2012

"Jedz pysznie...razem z dzieckiem-czyli kochanie przez gotowanie".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 23:45 4 komentarze Linki do tego posta
wydawnictwo: Feeria
data wydania: czerwiec 2012
ISBN: 9788372293053
liczba stron: 360
kategoria: kulinaria, przepisy kulinarne

Nie od dziś wiadomo, że zdrowy tryb życia jest jednym z czynników, który ma bezpośredni wpływ na jakość naszego życia. Racjonalne odżywianie sprawia, że jesteśmy zdrowsi, cieszymy się lepszym samopoczuciem, mamy atrakcyjniejsze ciała i możemy liczyć na dłuższe, satysfakcjonujące życie. Mnie osobiście cieszy, że jesteśmy zalewani, niemalże z każdej strony "nagabywaniem", by przyjrzeć się nie tylko własnej diecie, ale i sposobie, jak żywimy swoich najbliższych. Temat odżywiania nie jest mi obcy. Uwielbiam jeść, skończyłam szkołę, która z żywieniem ma bezpośrednio do czynienia.. Ale, tak naprawdę zaczęłam patrzeć gruntowniej na swój talerz dopiero, gdy zaszłam w pierwszą ciąże. Jako "grzesznica" musiałam radykalnie zmienić sposób odżywiania i pomyśleć o dziecku w moim łonie. Sześć lat temu, źródłem fachowych i ciekawych informacji, były gazety dla przyszłych i obecnych rodziców. Już trzy lata temu, w drugiej ciąży zauważyłam napływający zewsząd trend mówienia, pisania, wydawania książek o zdrowym odżywianiu.

Teraz, gdy jestem już o parę lat starsza, być może trochę rozsądniejsza i muszę dbać o dwójkę młodych organizmów chętnie sięgam po pozycję z tejże tematyki.
I tak, oto wpadł w moje ręce najnowszy poradnik Magdaleny Makarowskiej (ma na swoim koncie takie pozycje jak:"Jedz pysznie, chudnij cudnie-poradnik dietetyczki hedonistki","Jedz cudnie, chudnij cudnie..w święta, na grilu i imieninach". Magdalena Makarowska (nawet nazwisko nawiązuje do jedzenia) propaguje udział w inicjatywie "Szkoła na talerzu" oraz pracuje w Centrum-Natura.

"Jedz pysznie... razem z dzieckiem" w moim odczuciu jest rewelacyjną książką. Nie jest to tylko zwyczajny, szaro-bury zbiór przepisów. To pełna kolorowych, pomysłowych przepisów kulinarnych, ze świeżych, sezonowych, pełnych witamin składników pozycja. To również baza informacji, o tym, jak ważne jest odżywianie kobiety w ciąży i w trakcie karmienia piersią, jakie powinno się gotować posiłki dla niemowląt i w pierwszych latach ich życia. Autorka podpowiada, jak należy zachęcać niejadka do jedzenia, ale i sposoby ograniczenia pożywienia u dzieci z nadwagą. Także autorka uzmysławian czytelnikowi, jakie pułapki czyhają w supermakietach i pokazuje "palcem" na co należy zwrócić uwagę przy codziennych zakupach.
Zdjęcia dań są bardzo ładnie wykonane,są kolorowe i bardzo zachęcają, by od razu wziąć się do gotowania.

Muszę wspomnieć o pewnym fakcie. Otóż na pewnym portalu o książkach, spotkałam się z surową oceną tej książki. Autorkę posądzono o przywłaszczenie sobie przepisów ze znanego kulinarnego bloga. Trudno jest mnie się odnieść do tego faktu. Na początkowych stronach poradnika przeczytałam, że autorka przy tworzeniu książki współpracowała nie tylko z kucharzem i dziennikarzem kulinarnym, ale i blogerką, którą podaje z imienia i nazwiska. 

Ciekawostką jest fakt, iż wydawnictwo zobowiązało się przekazać częściowy dochód ze sprzedaży książki na rzecz wyżej wymienionej inicjatywy "Szkoła na talerzu".

Podsumowując. Polecam Wam tę pozycję. Nie tylko przyszłym mamom, ale każdemu, kto interesuje się, lubi eksperymentować, chcę coś zmienić i dobrze się bawić w czasie gotowania ze swoimi pociechami, czy innymi bliskimi.

                                                Za ksiażkę dziękuję


sobota, 25 sierpnia 2012

Poznaj Gniew.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:13 9 komentarze Linki do tego posta
Skoro w Borach Tucholskich pogoda nie dopisywała, to udałam się do mojego rodzinnego miasta Gniew. Jak wiecie obecnie mieszkam pod Tucholą , niedaleko Bydgoszczy. Jednak Kujawy, to nie jest mój rodzinny region. Urodziłam i wychowałam się na Kociewiu. Większość mojego życia mieszkałam w gminnym mieście Gniew, i do niego mam  sentyment. Jest to pięknie położone miasteczko (60 km od Gdańska, a 30 km od Tczewa). Gniew jest najbardziej znany z zabytków, jakie znajdują się na jego terenie -Zamek Krzyżacki, Pałac Marysieńki oraz z naszych współczesnych "rycerzy". Jednak szkoda, że Zamek został sprzedany prywatnemu właścicielowi, a nasze dziedzictwo kulturowe służy tylko i wyłącznie do zbijania pieniędzy. Jestem świadoma, że chodzi o ogromne środki na utrzymanie takiej budowli, ale nawet teraz Gniewianie muszą płacić, by przejść się nawet po dziedzińcu. Może się rozczulam i ten zamek to moje dzieciństwo. Mój już nieżyjący ojciec zabierał mnie (był konserwatorem i pracował przy renowacji, tego obiektu), opowiadał i zarażał zamiłowaniem do historii. I tak jest. Dlatego, być może jak będziecie w okolicy , to zapraszam, bo uważam ,że jest to obiekt równie interesujący jak Zamek w Malborku. Tak, więc , jako Gniewianka (na dodatek z osiedla Nicponia ) przedstawiam.

                               WIDOK ZE WZGÓRZA WPROST NA WISŁĘ.



,


.


ZAMEK KRZYŻACKI W ŚRODKU I NA ZEWNĄTRZ

HERB GNIEWA






 PAŁAC MARYSIEŃKI ZBUDOWANY PRZEZ KRÓLA JANA III SOBIESKIEGO.




                                                        Ponownie zamek





                               MOJE DZIECIAKI


                                   Pozdrawiam , miłego dzionka. 

piątek, 24 sierpnia 2012

"Zanim zasnę".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:31 16 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Ewa Penksyk- Kluczkowska
tytuł oryginału: Before I Go to Sleep
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-7508-464-1
liczba stron: 408
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena poza skalą

Wspomnienia to nasz historia. Wspomnienia to cząstka nas. Bez wspomnień bylibyśmy niczym. To one są świadectwem naszych czynów oraz prawdy, której od tak nie da się wymazać.
  Niedawno opisywałam Wam moje zdanie na temat powieści "Pożeracz myśli", której fabuła także opierała się na temacie pamięci i wspomnień. Lubię takie książki i zawsze sięgam po nie z wielką ochotą. Odnoszę wrażenie, że właśnie skończyłam czytać taką książkę. Książkę niezwykłą, niebanalną, wnikliwą i dostarczającą moc emocji.

czwartek, 23 sierpnia 2012

"Okup"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:54 5 komentarze Linki do tego posta
tytuł oryginału: Blood Ransom
seria/cykl wydawniczy: Teo i Rachel
wydawnictwo: Akapit Press
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-62955-30-5
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
ocena 5/6

Nauka idzie do przodu. Naukowcy z zapałem rozwijają nowe technologie i zabiegi medyczne, by pozwolić człowiekowi jak najdłużej cieszyć się długim i szczęśliwym życiem. Człowiek już sklonował owieczkę Dolly, psa. A czy możliwe jest sklonowanie człowieka?

To właśnie temat genetyki i możliwości tworzenia swoich klonów jest głównym tematem najnowszej książki Sophie McKenzie pt. "Okup". Do tej pory nazwisko autorki było mi kompletne obce. Teraz już wiem, że jej książki cieszą się dużo popularnością wśród młodych i ciut starszych czytelników. W samej Wielkiej Brytanii książki jej autorstwa sprzedały sie nakładem 320 tysięcy egzemplarzy.

środa, 22 sierpnia 2012

"Ciało"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:15 14 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Elżbieta Piotrowska
tytuł oryginału: Girl Missing / Peggy Sue Got Murdered
seria/cykl wydawniczy: Romantyczny suspens (Romantic suspense) tom 6
wydawnictwo: Albatros
data wydania: marzec 2011
ISBN: 978-83-7659-334-0
liczba stron: 320
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena 3/6

Ostatnio pisałam Wam o książce pt. "Osaczona" autorstwa Tess Gerritsen. Pisałam też o tym, że czytało mnie się tę pozycję lekko i przyjemnie. Dlatego poszłam za ciosem i sięgnęłam tym razem po "Ciało". Zaintrygowała mnie okładka i pochlebna opinia na temat stylu autorki, samego Harlana Cobena.

Ostatni tego lata.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 01:44 11 komentarze Linki do tego posta

Jeny, jak te wakacje szybko mijają. I żeby była stale ładna pogoda, a nie taka w kratkę. W Tucholi wczoraj, w dzień upał, w nocy deszcz i burza. Dziś jest nijaka aura. Korzystając z wolnego dnia biorę dzieciaki i książkę pod pachę, będę się lenić. A co!!! Za dni kilka zaczną się poranne wstawanie, bieganina za plecakiem, butami, czapką i byle do kolejnych wakacji. Skoro koniec lata, a ja poprzedni stosik już przeczytałam, to pora na nowy. Ostatni sierpniowy.



                           Jaye Wells "Zielonooki demon"
                           Inga Iwasiów "Na krótko"
                           Maureen Lee "Matka Pearl"
                           S.J Watson "Zanim zasnę"
                           Sophie McKenzie "Okup"

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

"Domek z piernika".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:41 13 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Robert Kędzierski, Anna Krochmal
tytuł oryginału: Pepparkakshuset
seria/cykl wydawniczy: Hammarby tom 1
wydawnictwo: Rebis
data wydania: maj 2012
ISBN: 978-83-7510-783-8
liczba stron: 368
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena 5+/6

Tak sobie siedzę i myślę, co mają w sobie kryminały skandynawskie, że pochłaniam i pochłaniam i nigdy nie czuję przesytu? Coś w nich musi być, nie wiem, czy to styl, specyficzny język? A może ta "zimna" aura, którą autorzy roztaczają wokół zbrodniczej zagadki?

Pisarzy skandynawskich jest sporo. Czytuję Wasze recenzję i są tacy twórcy, którzy dominują w naszym blogowym świecie (np. Mankell). A ja chciałabym Wam dziś przedstawić nową twarz, a właściwie powinnam napisać świeże pióro.

czwartek, 16 sierpnia 2012

"Poślij chociaż słowo"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 07:29 7 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Władysław Jeżewski
tytuł oryginału: Just send me word. A true story of love and survival in the Gulag
wydawnictwo: Magnum
data wydania: maj 2012 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-89656-79-7
liczba stron: 414
kategoria: literatura faktu
ocena poza skalą

"Miłość cierpliwa jest, miłość łaskawa jest, nie zazdrości, nie szuka poklasku".
Miłość, to jeden z ulubionych tematów przewodnich książek, z niemalże każdego gatunku literackiego. Ale są książki, w których miłość, to nie wytwór wyobraźni pisarza, a cud życia dwójki osób. Miłość tak autentyczna i niepokonana, że ratuje życie, burzy stereotypy, wpaja zasady oraz hartuje ducha walki i wole przetrwania.

Jesienią 2007 r. do Memoriału dostarczono trzy walizki. Tarasowały one wejście do pokoju, w którym pracownicy moskiewskiej siedziby Stowarzyszenia Memoriał przyjmowali interesantów. NIby, to tylko walizki, ale tak naprawdę, to tylko opakowanie dla świadectwa prawdy, bólu, miłości, wiary, ale przede wszystkich ogromnej, niepokornej nadziei. W walizkach było kilka tysięcy listów, związanych ciasno sznurkami i gumkami, notatniki, dzienniki, dokumenty i fotografię. Jednak trzecia walizka okazała się skarbem, było tam: brązowe pudło z dykty, ze skórzanymi rogami i trzema metalowymi zamkami. Wszyscy pracownicy Stowarzyszenia wpatrywali się i oniemieli. Wpatrywali się oni na około 2 tyś. listów, a waga wiadomosci wynosiła 37 kilogramów. Czy ktoś z nas napisał do ukochanej osoby ponad 2 tyś. listów? (nie mylić z smsami).

Listy należały do Lwa i Swietłany, dwójki zakochanych w sobie osób. Nie zauroczonych, a pożartych przez uczucie, tak silne, że bez niego oboje, by nie przeżyli okrutnej wojny, lat rozstania, tęsknoty i niepojętego przez innego człowieka szczęścia.

Lew poznał Swietłane w 1935 r. , gdy oboje dostali się na Wydział Fizyki Uniwersytetu Moskiewskiego. Oboje zdolni, z marzeniami, z nadzieją patrzyli w przyszłość i nagle uderzył w nich piorun uczucia miłości. Z początku uczucie było typowo duchowe, wspólne pasje, fizyka, poezja, potem miłość zaczyna rosnąć i nabiera siły. Miłość była, namiętność nie, bo pamiętajmy, że to lata 40-te XX wieku, gdzie szacunek do cnoty kobiety, był heroizmem ze strony mężczyzny. Lew był tradycjonalistą, wychowanym przez babcie, która wpoiła mu zasady etykiety, zachowania wobec kobiet. I tak młodzi trwali w miłosnym uniesieniu, do 1942 r. , gdy wojska niemieckie wkroczyły do ZSRR. Studenci byli powoływani do armii na oficerskie stanowiska, Lew również. Udał się na front, tam został pojmany i trafił do niemieckiego obozu pracy. Z faktu, że znał język niemiecki próbowano go zwerbować na szpiega. Jednak Lew był prawym człowiekiem. Wolał śmierć, niż być nielojalnym wobec Stalina. Jednak nadszedł dzień wyzwolenia. Ale, czy to dobrze dla Lwa? Amerykanie zaproponowali mu wyjazd do USA, by swoje uzdolnienia i wiedzę z zakresu fizyki wykorzystał w imieniu USA. Mimo perspektywy wolności, dobrobytu, pracy naukowej Lew wybrał drogę do domu, do kraju, do powojennej nędzy, do Swiety-miłości swojego życia. Czy ukochana żyje, gdzie jest? Tego mężczyzna już nie wiedział.

Naiwność wobec sytemu stalinowskiego zawiodła Lwa do obozu pracy w Gułagu. Wrócił do kraju, który był mu tak bliski i został pojmany, oskarżony o zdradę ZSRR. Poprzez manipulacje podpisał przyznanie się do winy i skazano go na 10 ciężkich lat pracy w Gułagu. Ale co ze Swietą? Z Gułaga napisał do ciotki, która go zapewniła, ze Swieta żyje. Lew odżył, bo ukochana żyła, i nawet jeśli miałaby go już niekochać, to wciąż była i mogła być szczęśliwa. I nagle przyszedł list od Swiety...


"Chciałabym tylko zobaczyć, że jesteś obok, kiedy się rano obudzę, a wieczorem opowiedzieć Ci, co się stało wszystko, co się stało w ciągu dnia, popatrzeć Ci w oczy i przytulić się do Ciebie. Ale na razie wystarczyłoby, gdybym dostała Twój dziesiąty list. To wszystko napisałam dlatego, że chcę Ci powiedzieć cichutko tylko trzy słowa – dwa są zaimkami, a trzeci czasownikiem (we wszystkich czasach jednocześnie: przeszłym, teraźniejszym i przyszłym)."
Lew wie, że Swieta go kocha i poczeka na niego. Nie mogli pisać oficjalnie listów, o sobie,uczuciach sytuacji politycznej, społecznej, czy tej za murem zakładu. Musieli pisać tylko sobie znanym systemem.Cenzura była bardzo ostra. Strażnicy okrutni, przemoc wobec więźniów nieokiełznana.

Lew pisał do Swiety, o warunkach w obozie oraz wpływie, jaki na niego wywarły. Najbardziej był zmartwiony, że system obozowy wyzwalał w nim to co złe: ciasnota i walka o przetrwanie potęgowały kłótnie, uczucia nienawiści , zawiści i animozji.

Lew nie martwi się wyłącznie o siebie, martwi się przede wszystkim o Swiete. Kobieta często popada w stan depresji, nie jest to przypadłość, o której się w ZSRR się mówi. Coś takiego w tym kraju nie ma prawa istnieć. Swieta dzieli się z Lwem swoim humorem i obawami. Listy są terapią, wsparciem dla obojga. Oboje potrzebują tego drugiego...

Książka jest poruszająca. Orlando Figes, historyk i pisarz (na swoim koncie ma powieści o Rosji:"Tragedia narodu","Taniec Nataszy","Szepty")wykonał mozolną pracę, by w książce, przekazać czytelnikowi opowieść o dwójce Rosjan, którzy walczą z systemem, który miał ich bronić, a nie niszczyć. Walczą o swoją przyszłość. Autor chronologicznie zamieścił listy,a między nimi opowiada losy Swietłany i Lwa. Lektura jest nastrojowa, melancholijna oraz poetycka.Do głębi wzruszona byłam, gdy ją czytałam. W książce znajdziemy również wiele zdjęć, które przedstawiają parę w różnych okresach ich życia. Pod opuszkami palców czułam uczucie, tak głębokie i niemożliwe do wyrażenia. Jeśli myślicie, że to literatura faktu, to nie jest tak. Ta lektura, to nie jest skupisko wywodów historycznych, dat i spekulacji. To pamiętnik, świadectwo miłości, która zniesie wszystko. I to jest w tej historii tak piękne.

Książkę kupisz w Ksiągarni Internetowej




sobota, 11 sierpnia 2012

Gdzie mnie poniosło?

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 07:31 7 komentarze Linki do tego posta
Hejka , choć recenzje zaległe są , to ten weekend jest wyłącznie dla rodziny. Książki odpoczywają, a ja nabieram sił. Z Tucholi, udałam się do rodzinnego miasta i wdycham cudowne powietrze. Na zamku jest "Potop Szwecki" , jak nie byliście , to warto. Może kiedyś...
Życzę Wam Kochani cudownego weekendu i do przeczytania  Uściski.

A to mój kochany Gniew:)





Zdjęcie pochodzi z:  http://www.odleglosci.pl

piątek, 10 sierpnia 2012

"Balagan. Alfabet izraelski".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:58 6 komentarze Linki do tego posta
wydawnictwo: Agora
data wydania:  czerwiec 2012
ISBN: 978-83-268-0756-5
liczba stron: 264
kategoria: literatura współczesna
ocena 6/6

 Izrael , a dokładniej Państwo Izraela powstało 1947 r. Nie wielu wie, że za ideą postaniem Izraela stali m.in. Żydzi, polskiego pochodzenia. Wielu z nas Izrael kojarzy się często z licznymi konfliktami zbrojnymi z Palestyną oraz największym miastem turystycznym-Tel Awiw. Ale, to niewielkie państwo, liczące zaledwie ponad 7 milionów obywateli, to coś więcej. To państwo, które ma najmniejszą umieralność wśród noworodków. To państwo, które ma najlepszy wywiad wojskowy (Mosad) na świecie. W związku z toczącymi się Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie, warto wspomnieć,że na Igrzyskach w Monachium zginęło 11 izraelskich sportowców, a Mosad ujął i zlikwidował wszystkich terrorystów zamieszanych w ten bezsensowny mord.

Izrael, to też sklepisko kultur i religii. To kraj wybitnych filmowców i pisarzy, jak np. Amos Oz. Poruszane przeze mnie wyżej tematy( oraz wiele innych) można odnaleźć w książce pt. "Balagan. Alfabet izraelski" , autorstwa Pawła Smoleńskiego.

czwartek, 9 sierpnia 2012

"Strażnicy Historii. Nadciaga burza".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:17 6 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Bartłomiej Ulatowski
tytuł oryginału: The Storm Begins
seria/cykl wydawniczy: Strażnicy historii tom 1
wydawnictwo: Egmont
data wydania: kwiecień 2012
ISBN: 978-83-237-5202-8
liczba stron: 328
kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
ocena 5/6

Po książki z gatunku fantastyki sięgam sporadycznie, ale bywają momenty, gdy pragnę zanurzyć się w odmętach wyobraźni. Ostatnio natrafiłam na książkę "Strażnicy Historii.Nadciąga burza". Jest ona wstępem do cyklu przygód Strażników Historii, a że historię uwielbiam byłam ciekawa, co kryje się za tą tajemniczą nazwą.

Na okładce przeczytałam, że debiutancka powieść przygodowa Damiana Dibbin'a, została przyrównana do drugiego Harrego Pottera. Muszę przyznać, że Harry jest mi kompletnie obcy. Więc z tym większą ciekawością zabrałam się za czytanie "Strażników Historii". Ale po kolei.

środa, 8 sierpnia 2012

"Moja wielka grecka przygoda".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 13:10 3 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Łabędzki Michał
tytuł oryginału: It's all Greek to me. A Tale of a Mad Dog and an Englishman, Ruins, Retsina - and Real Greeks
wydawnictwo: Wydawnictwo: PASCAL
data wydania: lipiec 2012
ISBN: 978-837-642-05-16
liczba stron: 380
kategoria: Literatura podróżnicza
ocena 5+/6

Są kraje, które niezwykle mnie pociągają. Ich kultura, historia, architektura, kuchnia , to coś co mnie interesuje bardziej, niż w innych krajach. Wielokrotnie mogliście się przekonać, że uwielbiam Włochy, ale oprócz nich Grecja również jest krajem, który od najmłodszych lat fascynował mnie. Pewnie, w tym miejscu powinnam podziękować moim nauczycielom geografii i historii, ale może innym razem.

wtorek, 7 sierpnia 2012

"Pieniądze nie rosną na drzewach".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:12 7 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Patrycja Zarawska
tytuł oryginału: Money doesn't grow on trees
wydawnictwo: Debit
ISBN: 978-83-7167-848-6
liczba stron: 48
kategoria: biznes, finanse

Ponoć pieniądze szczęścia nie dają. Czy na pewno? A , gdy już je mamy, to jak niby produktywnie zarządzać, by sprawnie nasze finanse funkcjonowały? Jestem świadoma, że terminy typu: dywidendy, inflacja, czy chociażby dywersyfikacja są, tak obco brzmiące. A wielu z Was, zapewne te terminy po prosty nudzą. Wierzcie mi, mnie jako ekonomistce również te zagadnienia często świszczą w uszach.

Niestety pieniądze, to coś, co w naszym życiu codziennym jest elementem niezbędnym. Zewsząd słyszę zdania "Liczy się kasa". Jest w tym ziarno prawdy. Obecnie panuje wszech ogarniający kryzys gospodarczy, który "zjada" nasze środki finansowe.
Dlatego tak ważne jest, by posiadać tak niezbędną umiejętność- zarządzanie własnymi pieniędzmi. Nieodzowne jest. by wiedzieć, co właściwie kryje się pod terminem "zarządzanie pieniędzmi".

I dlatego, chciałabym Wam dziś podsunąć pomysł na uzupełnienie swojej ekonomicznej wiedzy. I na pewno nie w postaci żadnego wyszukanego podręcznika akademickiego lub poradnika, jakiegoś profesora. Chciałabym Wam polecić fajną, mało obszerną , lecz bogatą w treść książkę pt. "Pieniądze nie rosną na drzewach".
Jest to książka o ekonomicznym dbaniu o naszych finansach. Jest ona napisania bardzo prostym, rzeczowym, doskonale zrozumiałym( nawet dla największego laika) językiem. Opatrzona jest w humorystyczne ilustracje , adekwatnie pokazujące zachowanie zwykłego człowieka.

Autorzy tejże pozycji poruszają takie zagadnienia jak: ile potrzeba nam pieniędzy, czy jesteśmy dusigroszami czy może rozrzutnikami, pułapki kart kredytowych, pożyczek, podatki, emerytura i wiele innych, tak potrzebnych w dzisiejszych czasach.

Jak wspominałam książka nie jest obszerna. Ma zaledwie 48 strony. Czy to mało, dużo? Nie wiem. Wiem jednak, to , że autorzy nie chcieli przytłamsić czytelnika, a zainteresować budżetem domowym i pomóc, by nie popadać w czyhające na nas ekonomicznych pułapek.

Co mnie się bardzo podobało w tej pozycji, to to, że książka nie ma formy podręcznika, jest kolorowa, z wieloma ciekawymi, śmiesznymi obrazkami (niektóre poniżej), ma twardą, trwałą okładkę oraz na końcu książki jest mały quiz oraz słowniczek najciekawszych terminów i indeks, który pozwala wrócić szybko do szukanej kwestii. Książka jest godna polecenia, nawet tym , którzy z ekonomia mają na bakier. Dowiecie się z niej, jak założyć konto bankowe, jak rozsądnie korzystać z produktów finansowych proponowanych przez banki i jak z głową oszczędzać, by spełnić marzenia itp.. Polecam




Za książkę dziekuję Wydawnictwu Debit


poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Pierwszy sierpniowy stosik.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:36 10 komentarze Linki do tego posta
Przedstawiam Wam mój pierwszy sierpniowy stosik.



John Mole - "Moje wielka grecka przygoda"
Orlando Figes-"Poślij chociaż słowo"
Cari Gerhardsen-"Domek z piernika"
Roger D. Abrahams- "Baśnie afrykańskie"
Jan Antoni Homa-"Ostatni koncert"

Znowu zbiera się na burze, więc lecę czytać:)

sobota, 4 sierpnia 2012

"Siedem lat później".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:05 12 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Martyna Tomczak
tytuł oryginału: Heart of the Matter
wydawnictwo: Otwarte
data wydania: styczeń 2011
ISBN: 978-83-7515-104-6
liczba stron: 408
kategoria: literatura współczesna
ocena 5- / 6



Niby siedem lat po ślubie pojawia się ni stąd, ni zowąd PAN KRYZYS. Długo się się nad tą tezą zastanawiałam. Mnie samej za chwil kilka stuknie siódma rocznica ślubu i ta zagadkowa, złowieszcza moc, która ponoć nawiedza niemalże każdą parę, jest dla mnie ciekawym zagadnieniem. Akurat tak się złożyło, że natrafiłam na książkę Emily Giffin „Siedem lat później” i postanowiłam przekonać się, co sama pisarka twierdzi o tym siódmym roku wspólnego życia?

Dwie kobiety; Tess i Valerie. Tess mężatka chirurga plastycznego. Matka dwojga dzieci, kura domowa. Pochłonięta sprawami męża i rodziny. Natomiast Valerie, prawniczka, kobieta zapracowana , a jednocześnie samotna matka. Obie inne, pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Czy coś je może łączyć? Owszem łączy je Nick, mąż tej pierwszej.

W siódmą rocznicę ślubu Tess i Nicka, ów mężczyzna dostaje pilne wezwanie do chłopca, który uległ rozległemu poparzeniu na kinderbalu. Chłopiec jest synem Valerie. I tak losy Valerie i Nicka przecinają się. Zaczyna się uczuciowa gra, wspólna fascynacja, a potem wspólnie spędzona noc. W tym czasie Tess zaczyna coś podejrzewać ( a wścibskie koleżanki utwierdzają ją w podejrzeniach).

Książka wzbudziła uczucia (trudne do wypowiedzenia), takie jakie może poczuć kobieta związana ze swoim partnerem uczuciowo. Bardzo współczułam Tess, a Valerie budziła moją pogardę. Nick okazał się malutki facetem, który związkiem z Valerii podbudowywał swoje egoistyczne ego. Tłumaczym swoją winę, zbyt małym zaanagażowaniem Tess. Ale czy małżeństwo, to nie obupólna , nieustająca praca ? Choć pisarka próbowała tłumaczyć Valerie tym, że i ona szuka miłości, czułości i ojca dla swojego synka, nie było dla mnie to przekonujące. To Tess poświęciła się dla rodziny, zrezygnowała z kariery, by oddać się pielęgnowaniu domowego ogniska. To ona znosiła ciągłą nieobecność męża w domu.

Nadchodzi taki moment w książce, że Nick przyznaje się żonie do zdrady, a Valerie, że ją kocha. Tess wyrzuca Nicka z domu (pamięta jak jej ojciec zdradza matkę). To ona musi się borykać z uczuciem żalu, pogardy, zwątpienia. Nie wie, czy to koniec jej małżeństwa? Co z nią jest nie tak, że mąż zakochał się w innej kobiecie? Jak poradzić sobie jako samotna matka?
Autorka podzieliła książkę na rozdziały, gdzie każda z bohaterek opowiada zaistniałą sytuację, ze swojego punktu widzenia (podobnie, jak u Picolt). Każda uwewnętrznia się, dzieli się swoimi skomplikowanymi uczuciami i przemyśleniami. Każda próbuje przekonać czytelnika, do swoich racji.

Książka jest bardzo ciekawa. Co mogę zarzucić, to to, że za wolno się rozwijał związek Nicka i Valerie oraz to, że w całej tej historii zabrało mi mężczyzny. Literalnie on był, ale nie było go fizycznie. Giffin nie przedstawia nam pobudek, jakimi kieruje się mąż i ojciec. On sam pełni role tła dla obu kobiet. Zapewne, był to zamierzony zabieg. Zapewne, pisarka chciała przedstawić tak dwie skrajne postacie. Kobiety zdradzonej i kobiety, która tłumaczy swoje wyrzuty sumienia pragnie zdobyć serce żonatego mężczyzny.

Jak potoczą się losy tego uczuciowego trójkąta i z kogo wybierze Nick? Przekonajcie się sami.




piątek, 3 sierpnia 2012

"Wytwórnia wód gazowanych"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:45 14 komentarze Linki do tego posta
data wydania: kwiecień 2012
liczba stron: 496
kategoria: literatura współczesna
ocena 4+/6


Dorota Combrzyńska-Nogala jest absolwentką filologii polskiej na Uniwersytecie Łódzkim. Mieszka w Łodzi. Pracuje z dziećmi niesłyszącymi oraz z grupą pantomimiczną. Jest współtwórcą cyklów programów dla dzieci zrealizowanych w lokalnej telewizji. Na swoim koncie ma powieści „Naszyjnik z Madrytu” oraz nagrodzoną Literacką Nagrodą im. Reymonta „Piątej z kwartetu”. Jej najnowsza powieść nosi tytuł „Wytwórnia wód Gazowanych”.

Bohaterką tejże powieści jest seniorka rodu Eleonora. Poznajemy ją w momencie jest zupełnie niespodziewanej śmierci, gdy jej wnuczki muszą się zmierzyć z organizowaniem nietypowego pogrzebu, bo tak sobie zaplanowała babka. Babka w momencie śmierci miała niemal 100 lat. Ale, to nie jej sędziwy wiek ma tak niezwykłe znaczenie w tej lekturze, a jej barwne i skomplikowane życie. Eleonora rodzi się jako pierworodna córka swego ojca z kolejną żoną (ma inne dzieci z poprzedniego małżeństwa). Matka Eleonory nie ma serca dla dziecka. Eleonora od dziecka ma niezwykłe szczęście do unikania śmierci. Gdyby go nie miała, już jako niemowlę utopiłaby się w przereblu w stawie, umarła w czasie dwóch wojen światowych, a nawet by umarła na gruźlice. Lecz nie. Eleonora żyje i ma niezłą smykałkę do interesów. Po wojnie przyjmuje pod swoją opiekę Żyda Bluma, który ledwo uszedł z życiem w czasie wojny. Namawia go do reanimacji jego dawnej wytwórni wód gazowanych w piwnicy domu. Wszystko dzieje się nielegalnie iw ukryciu przed komunistami....

Eleonora jest postacią niezwykłą. Jest silna, odważna i przedsiębiorcza. Podobna do swojej matki. Może ma mniejszy popęd seksualny (jej matka była nimfomanką, co obfitowało licznym potomstwem), ale ma dar do interesu i umie wyczuć zagrożenie. Jest też podporą ogniska domowego. Opiekuje się gderliwym Żydem, który by świętego wyprowadził z równowagi.

Pisarka stworzyła niezwykła powieść ze względu na okres , w którym dzieje się fabuła. Fabuła dzieje się trudnych czasach naszej historii. Autorka oszczędza czytelnikowi makabrycznych opisów działań wojennych. Raczej skupia się na uczuciach, które powstają po starcie bliskich nam osób i tych, którzy są obcy , ale jednego dnia są, a drugiego już nie żyją. Jest to książka mówiąca o przemijaniu, woli przeżycia, istnienia, miłości, poświęceniu i upartym dążeniu do celu. Jest tez pokazana silna rola kobiety, jako opiekunkę domowego ogniska, kiedy na mężczyznę nie można liczyć z różnych powodów.

Jest to pozycja ciekawa, aczkolwiek chciałabym się przyczepić do języka. Bohaterowie posługują się staropolskim językiem, co mnie raziło. Czytało mi się trudniej i mniej płynnie. Za to plus za intrygującą okładkę, która nawiązuje bezpośrednio do tematyki powieści. Polecam

Za możliwość przeczytania o niezwykłych losach Eleonory dziękuję




w

środa, 1 sierpnia 2012

"W głębi lasu".

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 07:39 10 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
tytuł oryginału: The Woods
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2008 (data przybliżona)
ISBN: 9788373596986
liczba stron: 432
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena 6/6


Nazwisko Coben nie było mi obce, jednak nie z autopsji, a tylko z widzenia. Wielokrotnie mijałam różnorodne dzieła pisarza, ale jakoś zawsze, było mi z nim nie po drodze. Okładki i tytuły zachęcały, kusiły. Lecz widząc na blogach zachwyty na temat twórczości Harlana Cobena, postanowiłam dłużej nie zwlekać i osobiście przekonać się, co jest w jego twórczości takiego wyjątkowego.

Postanowiłam sięgnąć po książkę pt.”W głębi lasu”. Głównym bohaterem jest Paul Copeland. Jest on prokuratorem okręgowym, ale 20 lat temu, był wychowawcą na obozie letnim PLUS. Ten epizod wywarł na psychice Paula nieuleczalny uraz. W czasie obozowych wakacji, w lesie, w brutalny sposób zostaje zamordowanych czworo nastolatków (dwa ciała zostają odnalezione), wśród zamordowanych jest siostra Paula. Mija 20 lat, od tej tragedii i nagle Copeland zostaje wezwany, by rozpoznać denata. Paul w ofierze zabójstwa rozpoznaje niby zamordowanego nastolatka. Zaczyna się morderczy pęd, by się dowiedzieć, czy i siostra prokuratora przeżyła, i czemu zmarły ukrywał się 20 lat, nie ujawniając, że nie zginął tego lata w lesie....

Harlan Coben urzekł mnie. Czym? Otóż swoim mistrzowskim stylem. „W głębi lasu”, to nie tylko jeden wątek. Być może wątek próby dowiedzenia się prawdy, o dramacie zprzed lat jest tematem przewodnim, ale w tle są problemy poboczne, z którymi musi się zmierzyć Paul. Jest on młodym wdowcem, musi sprostać wychowaniu małej córeczki, której bardzo brakuje kobiecej ręki. Musi wybrać między lojalnością wobec rodziny, a prawdomównością oraz toczy skomplikowany proces o gwałt na tancerce egzotycznej. Właśnie, to pomieszanie z poplątaniem bardzo mnie się podobało. Każdy wątek, to odrębna historia, a punktem wspólnym jest przeszłość. Czy Paul poradzi sobie, z tym całym natłokiem spraw i problemów? Czy jego siostra żyje? A może jej ciało spoczywa, gdzieś tam w lesie?  

W tej lekturze znajdziecie wszystko to, co powinien zawierać wyśmienity thriller. Jest napięcie, akcja, strach, wątpliwości, dochodzenie, bardzo dobre i treściwe dialogi. Wszystko jest napisane w idealnych proporcjach. Wątki nie wchodzą „sobie w paradę”, a współgrają ze sobą i tworzą jednolitą całość.
Teraz, gdy już jedna książka Cobena za mną, nie dziwię się, czemu wielu z Was jest fanami, tego pisarza. Ja od teraz też jestem jego fanką i już gromadzę kolejne lektury do przeczytania.

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review