sobota, 4 maja 2013

"Piraci z Karaibów: Na nieznanych wodach"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:16

Ach, czemu musiało minąć tyle czasu, zanim się rozsiadłam wygodnie w łóżeczku , wzięłam tablet do rąk i obejrzałam czwartą cześć jednego z moich ulubionych filmów. Nie muszę wspominać, że piszę o "Piratach z Karaibów. Na nieznanych wodach" w reżyserii Roba Marshalla. Od premiery minęło niemalże dokładnie dwa lata. Ale jakoś ostatnio dopiero zaczynam wracać do ponownej fascynacji filmem i postanowiłam nadrabiać zaległości.

Nadmienię, że nie jestem żadnym obeznanym krytykiem filmowym. Nie jestem znawcą tematów i nie jestem obcykana w nowościach i w zapowiedziach. Do kina nie biegam za często. Po pierwsze: po przeprowadzce z Gdańska mam kawał drogi do owej instytucji. Po drugie: jak jestem, to mąż mnie ciągnie na horror, z którego nie wiele wynoszę, bo siedzę większość czasu z zamkniętymi oczyma, albo jak idę to z dzieckiem i wtedy bajka leci w tle oczywiście. Sama lubię , sobie w domku pooglądać, ponieważ zawsze mogę sobie wcisnąć pauzę, zrobić herbatkę, wziąć ciasteczko i znów włączyć play.Po trzecie: brak czasu- dom, dzieci, praca, szkoła i pozostały czas wolę spożytkować na książki.

Powracając do głównego tematu tego wątku , na pierwszy rzut poszedł film z moim ukochanym aktorem . Ta/ten z was, który nie zachwyca się grą aktorską Johnn'ego Deppa niech podniesie rękę. Zbyt wielu nie widzę :) Podobnie , jak z książkami , tak i z filmem podchodzę bardzo ostrożnie do kontynuacji . Tym bardziej do tej ostrożnie podeszłam do czwartej części, gdyż wiedziałam , że zabraknie kluczowych aktorów poprzednich części - zadziornej Keiry Knightley oraz wystylizowany na Errola Flynna Orlando Blooma. W ich miejsce wskoczyła Penelope Cruz, która być może urodą pasowała do roli pirata-lisicy, ale zauroczona ukrytą delikatnością pod hardą i odważną  Keirą Knightley było mnie się trudno pogodzić z jej usunieciem z obsady.

Film o Piratach z Karaibów, to już klasyk. Na sam wydźwięk tytułu czuć przygodę w powietrzu. Tym razem kapitan Sparrow po utracie swojej Czarnej Perły zostaje uwikłany w niebezpieczną podróż przez swoją dawną ukochaną Angelice Malon. Kobieta niegdyś uwiedziona i porzucona przez Sparrowa ma dla niego zadanie  do spełnienia. Ma on jej pomóc i jej okrutnemu ojcu (w tej roli Ian McShane) Czarnobrodemu odnaleźć kielichy i Fontannę Młodości. Tropem Sparrowa i Czarnobrodego podążają Hiszpanie oraz Brytyjczycy, dowodzeni przez korzystającego z hojności Jego Królewskiej Mości kapitana Barbossę (Geoffrey Rush). ..


Nie zawiodłam się. Johnny Depp zadowolił mnie swoja grą , taką dowcipna ,zadziorną, elektronizująca w każdym calu. I choć większość wątków historii toczy się wokół jego osoby , to nie jest to dla mnie żaden minus. Wiadomo od samego początku filmu, że to ten aktor będzie wiódł prym w całej tej historii. Oprócz Deppa bardzo mnie się podobał Geoffrey Rush, a szczególnie w scenie , gdy kapitan Barbarossa mierzy się z Czarnobrodym- "jesteś mi winien jedną używaną, włochatą nogę..." . Humor leje się strumieniami.


Plusem jest także zejście ze statku na ląd, na który czeka wędrówka, poszukiwania. Nie do końca rozumiem, po co na statku Czarnobrodego  umieszczono duchownego, który notabene zakochany w uwięzionej przez piratów syrenie się zakochuje. Trochę mnie ten wątek nie pasował do reszty, ale bynajmniej się nie skarżę.

Jednak co mnie najbardziej się podobało, to , że scenarzyści - Terry Rossio oraz Ted Elliott zafundowali mi malutki wątek miłosny. W pewnym momencie Jack Sparrow czuje lekkie miłosne uczucie do Angelicy , by na koniec filmu znów okazać się łotrem. Takiego łotra uwielbiam. Takiego pragnę oglądać. A , że zakończenie filmu otwiera furtkę do kolejnej części, to myślę, że kiedyś się pojawi. Liczę tylko na kolejną przygodę , a nie na naciąganie widza na zakup biletu.


7 komentarze:

Sheti pisze...

Uwielbiam Piratów i postać kapitana Jack'a Sparrow'a! :)

Marta pisze...

Uwielbiam całą serię, chociaż ta jest zdecydowanie najsłabszsa :)

toska82 pisze...

Kocham, uwielbiam!!! Byłam w konie, pełne szaleństwo!

Miłośniczka Książek pisze...

Uwielbiam ten film, tzn wszystkie części przygód o Jacku :) Mam je na półce i będę wielokrotnie do nich wracać :)

Jenah pisze...

Tej części niestety jeszcze nie widziałam, ale myślę, że to tylko kwestia czasu :)

papierowy-ogrod.blogspot.com pisze...

Wszystkie części Piratów są świetne, a usunięcie Keiry Knightley i Orlando Blooma wg mnie wcale nie było takim złym pomysłem. Nigdy specjalnie nie przepadałam za ich postaciami.

Alice pisze...

Niesamowita recenzja, a ten film bardzo lubie.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review