poniedziałek, 10 czerwca 2013

360 połączeni - recenzja filmu

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 03:54
gatunek:
  • Melodramat
produkcja:
  • Austria
  • Brazylia
  • Francja
  • Wielka Brytania
premiera: 26 grudnia 2012 (Polska) 9 września 2011 (świat)
reżyseria:
  • Fernando Meirelles
scenariusz:
  • Peter Morgan
Czy każdy zna nas ma wytyczoną drogę, po której trzeba iść. A może, gdybyśmy na naszej drodze pojawił się rozstaj dróg i byśmy skręcili w inną ścieżkę. Czy nasz los potoczyłby się inaczej? Lepiej?

I o tym jest właściwie film w reżyserii Fernanda Meirellesa (Miasto boga, Wierny ogrodnik, Miasto ślepców), na podstawie powieści "Korowód" Arthura Schnitzlera .

Film opowiada o losach dziesięciu osób, które są porozrzucane po całym świecie. Akcja dzieje się w wielkim miastach , m.in : Paryż, Londyn, Bratysława i inne.

Osoby niby sobie nie znane i nie powiązane , ale jakoś ich los się krzyżuje.
Cała akcja zaczyna się od momentu, gdy Słowaczka Mirka postanawia zarabiać jako prostytutka. Pewnego wieczoru ma się ona spotkać Michaelem Daly (Jude Law), któremy nie układa się z żoną Rose (Rachel Weisz). Rose ma romans z młodym fotografem ( Juliano Cezarre), który jest w związku z Laurą (Maria Flor). Ta okrywszy zdradę ukochanego postawia wrócić do swojej ojczyzny - Brazylii. W samolocie poznaje alkoholika Johna (Anthony Hopkins) oraz byłego więźnia Tylera (Bena Fostera).

Natomiast w Paryżu stomatolog - Zina (Jamei Debbouze), który jest Algierczykiem i Muzułmaninem zakochuje się w swojej pomocy dentystycznej - Valentinie (Diinara Drukarova), Rosjance , która także żywi uczucia do swojego szefa, ale jest mężatką Sergeja (Vladimir Vdovichenkov)...

Cóż można napisać o tym filmie? Myślałam, że będzie to dobry film. Ale po raz kolejny się sprawdza przysłowie "Im mniej tym lepiej". Mnogość bohaterów, ilość odwiedzanych miejsc wprowadza do fabuły tylko nie potrzebny chaos i brak zgrania. 

Losy bohaterów są ukazane zdawkowo i ukradkowo. Są do marne wycinki z ich życia. Jak dla mnie za mało. A po za tym wszystko jest takie szare, wybrakowane. Nie poczułam żadnej więzi emocjonalnej z bohaterami. O dziwo żaden nie wzbudził mojej sympatii , czy wyraźnej wrogości. 

Uważam, że reżyser mógł zdecydowanie okroić  skład ekipy aktorów. Na pewno by zaoszczędził , a i efekt mógłby być lepszy. Według mnie , jeśli reżyser myślał, że film się obroni znanymi nazwiskami : Weisz i Law, to sromotnie się pomylił.

Nie podobał mnie się ten film i określenie dla mnie , że miałby być do wyśmienity thriller jest dla mnie robieniem widza w jajo.



Film obejrzałam dzięki uprzejmości Merlina

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review