niedziela, 9 czerwca 2013

Him - Tears on tape.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:09






Dziś chciałabym wam przedstawić płytę "Tears on tape" zespołu Him. Któż z was nie zna ich największego hitu, który chętnie jest grany w radiostacjach - Join Me in death?


Z racji, że jestem fanką wszelkiego mocnego brzmienia, a oprócz wyżej wymienionej piosenki nigdy zbytnio nie interesowałam się zespołem Him , to postanowiłam poznać ich najnowszą płytę. A nuż mnie się spodoba.

Zaciągnąwszy trochę wiedzy z internetu wiem już , że zespół pochodzi z Finlandii i na rynku muzycznym funkcjonuje już od 22 lat. Składa się obecnie z pięciu członków , gdzie oczywiście frontmanem jest wokalista - Ville Valo. 

Tears of tape jest już ich ósmą płytą w dorobku muzycznym. Być może robią oni furorę na rynku krajowym, bo w Polsce to chyba piosenka Join me in death zwróciła szerszą uwagę słuchaczy na zespół. Pamiętam, że jeszcze jeden kawałek był grany na kanałach muzycznych, ale kompletnie nie zapadł mnie w pamięć.

Znakiem rozpoznawczym zespoły jest pentagram z sercem. Zasiadając do słuchania płyty skupiłam się głównie na przekazie, na treści piosenek. Jak już wspomniałam lubię mocniejsze brzmienie gitar , perkusji. Lubię  czuć płynącą energię z każdej nudy.

Na tym krążki i mocniejsze uderzenie w struny gitary są i owszem, ale w głównej mierze są do rockowe ballady, ale taki styl zespołu. Wsłuchując się w treść piosenek zauważymy pewną prawidłowość. Valo śpiewa o miłości, tej nieszczęśliwej, odrzuconej, niespełnionej, zagubionej oraz o uczuciu śmierci, krzyku z grobu, tęsknocie . 

Radzę by słuchać tej płyty najlepiej poprzez słuchawki na uszach, bo gdy słuchałam ją "w wolnym eterze" miałam wrażenie, że mogę słuchać samej gry na instrumentach ,ale bez udziału wokalu. Miałam nieodparte poczucie fałszowania, a nawet miejscami wycia. Więc zanim zasiadłam do napisania wam moich wrażeń wzięłam słuchawki i dałam temu bandowi jeszcze szanse i zdecydowanie bardziej byłam wstanie się wczuć w przekaz wokalisty.

Najlepsza moim zdaniem to ta piosenka


Krążek nie jest zły. Szkoda tylko, że taki treściowo monotonny. Ileż można śpiewać o śmierci? Może trochę optymizmu?

Zespół trochę bardziej poznałam dzięki uprzejmości  Merlina.

3 komentarze:

Sylwia Węgielewska pisze...

Od lat jestem wierną fanką tego zespołu. Mają swoje wzloty i upadki. W sumie jak każdy. Omawianą płytę mam na półce. Jest kilka (może ze 3?) utworów, które zasługują na uwagę. Reszta niestety dość przeciętna, albo w ogóle nie potrzebna :/ Szkoda, że lepiej nie udał im się ten krążek :(

Pozdrawiam
Miłośniczka Książek

awiola pisze...

Bardzo lubię kawałek o którym piszesz, lecz nie jestem aż taką fanką tej grupy, by kupić tę płytę.

Fegele pisze...

Uwielbiam ten zespół, choć zgodzę się, że nie wszystkie ich utwory wyrywają z butów. Mimo to wieść o nowej płycie sprawiła mi wielką radość, bo często wracam do ich piosenek i potrzebowałam czegoś świeżego. Tematyka wynika oczywiście z gatunku jaki stworzyli więc według mnie nie ma tu powodów do zaskoczenia, taki styl. Osobiście urzekła mnie piosenka All Lips Go Blue http://www.youtube.com/watch?v=h5G0-nJtnjE
Pozdrawiam serdecznie ;)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review