wtorek, 23 lipca 2013

"Bezcenny" Zygmunt Miłoszewski

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 03:40

wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 26 czerwca 2013
ISBN: 9788377478882
liczba stron: 496
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 5-/6

"Cudze chwalicie, swego nie znacie"- mówi przysłowie. 

Zygmunta Miłoszewskiego poznałam przy okazji spotkania z czterdziestoletnim, lekko zdezelowanym prokuratorem Szackim, który w Sandomierzu , zmaga się z rozwiązaniem zagadkowej śmierci dokonanym nożem do uboju rytualnego.

Już wtedy , wiedziałam, że Miłoszewski zadziwi czytelnika nie tylko w Polsce , ale i na świecie. "Ziarno prawdy" jest to druga część o prokuratorze Szackim i prawa do książki zostały sprzedane zagranicznemu wydawcy. Wcześniejsza powieść o Szackim to "Uwikłanie"

Ale powracając do powieści "Bezcenny". 

W czasie II wojny światowej zostają skonfiskowane dzieła malarskie. Po wojnie do kraju zaczyna się sprowadzać skradzione dzieła stuki. Jednak nie wszystkie wrócą "do domu". Poza granicami naszego kraju pozostaje jedno z najcenniejszych dzieł - "Portret Młodzieńca" Rafaela Santi

Dr. Zofia Lorentz jest historykiem i pracownikiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych. "Porusza" ona niebo i ziemie, by "Portret młodzieńca"  został nam oddany. Jednak wszystkie kroki dyplomatyczne spełzają na niczym. Efektywności w tym temacie od Zofii Lorentz wymaga premier. Dr Lorentz wpada na pomysł , by ukraść  obraz.
Kompletuje ona zespół, który składa się z cynicznego, młodego marszanda (sprzedawca dzieł), byłego komandosa służb RP, oraz na potrzeby sprawy , wyciągnięta z więzienia słynna złodziejka dzieł sztuki....

Powieść przypomina trochę film z Seanem Connerym oraz Katherine Zeta-Jones. Pisarz oprócz wątku kryminalno-sensacyjnego skupia uwagę na temat malarstwa impresjonistycznego. Pokazuje mechanizmy działania, gromadzenia, konfiskaty, kradzieży i przechowywania dzieł sztuki w czasie wojny oraz jej obecne znaczenie dla kultury.
Jak podkreśla sam pisarz, że jeśli zabiera się do pisania, to zawsze przygotowuje się skrupulatnie do powziętego tematu. W tym przypadku widać, że Miłoszewski bardzo dokładnie i rzetelnie analizował gromadzone materiały na temat malarstwa.

Powieść od pierwszych stron zapowiada niesamowity rozmach akcji. Mamy akcję ratowania ludzi w kolejce linowej na Kasprowym Wierchu. A  wspinaczki, wybuchy, pościgi są na porządku dziennym .
Akcja goni akcję. Czytelnikowi została także zafundowana całkiem spora dawka humoru i sarkazmu odzwierciedlająca obecną sytuację polityczną.

Uśmiałam się w momencie, gdy dr Lorentz zostaje wezwana na dywanik do premiera. 

"Proszę się zastanowić, czy nie chciałaby pani pracować w kancelarii. W radzie sekretarza stanu. Limuzyna , służbowy apartament, dodatki, rodzinę tez gdzieś zatrudnimy. Chętnie bym panią poszczuł czasami na opozycje"

Łatwo się domyślić kim jest owy premier.. A już wzmianki, że , gdy ekipa Lorentz zmaga się z zagrożeniem własnego życia, to premier, jak co tydzień, prywatnym samolotem leci do żony do Sopotu, to obnaża już wszystko.

Ten zabieg, wprowadzenia wątku politycznego jest krokiem zamierzonym. I nie tylko ze względu humorystycznego, ale samego stosunku pisarza do obecnych władz, do ich sposobu kształtowania, dbania i rozwijania poczucia kultury wśród obywateli.

Książka ma pewną wadę, która z każdą stroną może stać się walorem tej pozycji. Mam na myśli od samego początku autor wprowadza ogrom bohaterów, które powodują pewien chaos i nieład w fabule.

Jest jedno miejsce, które w tej powieści jest szczególnie, wręcz mistycznie opisane. Jest to schronisko na Kalatówkach.  Czułam, że jest to miejsce szczególnie bliskie autorowi, gdyż opisał je czule i pieczołowicie.

Choć wątek kryminalny wybija się na pierwszy plan, to wiele dzieje się również w sferze psychologiczno-obyczajowej. Bohaterowie czasami zachowują się w sposób młodzieńczy i odbierający od stereotypu dojrzałości. 
Pisarz w książce zamieścił odniesienia do młodzieżowego stylu np. teksty piosenek Eweliny Lisowskiej, oraz wspomniał o jednym z moich ulubionych pisarzy - Lee Childzie. 

Książka jest napisana z rozmachem. Na jej podstawie można by nakręcić niezły film akcji, z rozpiętością akcji w przestrzeni i czasie. Choć przypuszczam, że polska filmografia nie jest gotowa na taką ekranizacje, ze względu na wymagane fundusze , by oddać realizm powieści.  

Widać, że polski kryminał ma się całkiem niezłe i warto go poznać. Nie tylko Skandynawie potrafią pisać. Być może Polacy robią to zdecydowanie lepiej. Czyli w sposób bardzo elokwentny i napisany piękną polszczyzną.

Polecam serdecznie.

Książka bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi

Za książkę dziękuję Merlin.pl

5 komentarze:

Pebe pisze...

Z chęcią przeczytam :)

Melania K. pisze...

Lubię polskie kryminały, muszę rozglądnąć się za tym autorem, bo brzmi zachęcająco :)

toska82 pisze...

Ja chwale swoje, znaczy nasze :) A polskie kryminały bardzo lubię :)

kasjeusz pisze...

A ja właśnie lubię, kiedy w powieści występuje wiele osób! Wartka akcja i sfera obyczajowa dodatkowo zachęcają. :)

Książkowa fantazja pisze...

Muszę wziąć się za tego autora :)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review