sobota, 20 lipca 2013

"Uchodźcy wojenni i polscy żołnierze internowani na Litwie w czasie II wojny światowej" Gintautas Surgailis

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 01:56
tłumaczenie: Bartłomiej Kowal
wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
data wydania: 24 maja 2013
ISBN: 9788362329854
liczba stron: 300
kategoria: historia
ocena: 5+/6
 Płk dr Gintautas Surgailis urodzony 25 marca 1956 we wsi Šeimyniškiai w rejonie uciańskim na Litwie. W 1979 r. ukończył studia na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Wileńskiego. Doktor nauk humanistycznych, głównym obszarem badań naukowych jest historia litewskich sił zbrojnych. Autor 8 monografii, 32 artykułów naukowych oraz ponad 140 popularnonaukowych. Od 1992 r. do dziś redaktor naukowy poświęconego historii litewskiej wojskowości czasopisma naukowego "Karo archyvas". Podpułkownik rezerwy, obecnie dyrektor Instytutu Nauk Wojskowych Litewskiej Akademii Wojskowej im. gen. Jonasa Žemaitisa
Ten wybitny wojskowy postanowił napisać trudną i bolesną , ale i miejscami ciepłą i niosącą optymizm relację Litwin-Polak w latach II wojny światowej. Zebranie materiałów do stworzenia tej publikacji nie było łatwo, gdyż jak wiadomo czas wojny, dla zachowania dobrego stanu różnorodnej dokumentacji był okrutny. Działania wojenne, emigracja ludności, konfiskaty itp. były codzienną rzeczywistością uciekinierów z Polski, jak i Litwinów.

Teraz , gdy Europa cieszy się upragnionym pokojem, to mogłoby się wydawać, że informacje, listy, spisane wspomnienia i wszelkie ocalałe dokumenty, będą łatwo dostępne i przyniosą, tak bardzo oczekiwanych odpowiedzi na narastające pytania. Jednak tak nie jest. Instytucje, które w swoich zasobach mają owe dokumenty, nie są skłonne je tak ujawniać. 
Dlatego każda publikacja, którą uda się opublikować i zawiera prawdę historyczną jest bezcenna.
"Uchodźcy wojenni i polscy żołnierze internowani na Litwie w czasie  II wojny światowej" sa napisane najbardziej rzetelnie , jak tylko można. Widać , że autor musiał "nieźle się nachodzić" , dla zdobycia materiałów.

Z książki dowiemy się, jak zaraz po rozpoczęciu napaści na ziemie polskie przez III Rzesze, tysiące Polaków, ale i Żydów uciekało z kraju , w stronę swojego wschodniego przyjaciela Litwy.  Z początku Litwini starali się pomagać uchodźcom , jak tylko byli w stanie. Jednakże z czasem liczba polskich uciekinierów była tak duża, że Litwińskie władze nie były w stanie nad wszystkim zapanować. 
Odbywały się obowiązkowe rejestracje uchodźców. Żydowskie organizacje próbowały ściągnąć swoich obywateli do Izraela. Do zorganizowania pomocy humanitarnej przyłączyły się rozproszone na całym świecie jednostki Czerwonego Krzyża. Np. z USA napływały tysiące dolarów, lecz potrzeby stale rosły. 

Choć Litwini próbowali pomóc, to garstka Polaków odrzucała te chęć, a nawet podżegała i rozpowszechniała filozofię antylitewską. Polacy wciąż mieli w pamięci, jak oderwano od polskich ziem Wileńszczyznę i nie umieli się z tym pochodzić.
Ale Litwini także mieli "coś za uszami". Zwrócili się oni do władz niemieckich, o zainterweniowanie , by cześć Polaków niemieckiego pochodzenia mogli wrócić do kraju...

Był to trudny czas. Każdy chciał przeżyć, bojąc się, że wojna i jego dopadnie. Książka jest wzbogacona o liczne, stare fotografię przywódców, wojskowych i zwykłej społeczności. Jest tu chronologiczne podejście do tematu z opisami wojennego świata.

Na okładce wydawca napisał "Litwa i Polska. Drogi obu tych państw i narodów krzyżują się od stuleci, dlatego nie ma Litwina, który był by obojętny wobec Polaków, i nie ma Polaka, który był by obojętny wobec Litwinów. Zapewne najgorszym okresem w relacjach pomiędzy oboma narodami było trzecie i czwarte dziesięciolecie XX wieku."
Nie mogę zgodzić się z tym faktem. Gdyż mimo, że czasy wojny minęły, to niestety, ale Polacy i Litwini , na ziemiach litewskich nie są braćmi, nie pamiętają o wspólnych kolejach losu.  
Teraz Litwini tępią polskość w swoim kraju. A my nie potrafimy temu zaradzić.
 Polacy na Litwie od lat borykają się ze skomplikowaną kwestią podwójnego nazewnictwa ulic i miejscowości tam, gdzie zwarcie mieszka mniejszość polska, problemy oświaty polskiej na Litwie i pisowni polskich nazwisk w litewskich dokumentach, zwrotu ziemi na Wileńszczyźnie, której prawowitymi właścicielami byli w większości Polacy.
Tak więc wojny terytorialnej nie ma, ale wojna polityczna trwa. Być może jest to temat na kolejną książkę, o relacjach naszego kraju z sąsiadami, o wiecznych urazach i braku zrozumienia i wybaczenia. 

Książka bierze udział w wyzwaniach Pod hasłem 
                                                        Nie tylko literatura piękna

2 komentarze:

Blanka W. pisze...

Oho! Kolejna ciekawa pozycja po "Skąd Litwini wracali" o naszych stosunkach w ulubionym przeze mnie okresie historycznym :)

Pebe pisze...

Zapowiada się bardzo ciekawie ;)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review