czwartek, 22 sierpnia 2013

Książki, które warto przeczytać (nie tylko) w sierpniu #1

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:04
 A o to propozycje ciekawych kąsków:)

Oto na dwór Kubłaj-chana, wnuka Czyngis-chana i pierwszego mongolskiego cesarza Chin, przybywa sławny podróżnik i kupiec z Wenecji, Marko Polo. Chcąc opisać świat, którym włada imperator, pokonuje barierę komunikacyjną przy pomocy gestów, szarad i przedmiotów przywiezionych z najdalszych zakątków cesarstwa. Gdy już wprawnie posługuje się językiem chana, wdaje się z nim w wielowątkowy intelektualny dialog o istocie życia i śmierci.

Italo Calvino zabiera nas w pełną wrażeń podróż w głąb niemożliwego, wyimaginowanego cesarstwa. 55 opisów miast, 55 poetyckich impresji przeplatanych rozmowami dwóch myślicieli to jedna z tych prób badania granic literatury, które przyniosły włoskiemu pisarzowi sławę. Baśniowe krainy, nieistniejące egzotyczne miasta pojawiające się za sprawą opowieści na mapie wyobraźni w wielkim atlasie Kubłaj-chana stanowią jedyne w swoim rodzaju świadectwo potęgi języka.

Przejmujące losy. Wzruszające historie. Niewiarygodne przypadki. Miłość, która chce zwyciężyć śmierć. Czasem się to udaje, często nie. Autor dotarł do niezwykłych relacji powstańców. I tak, wśród wielu książek o Powstaniu Warszawskim, powstała wyjątkowa. 63 dni walki i 63 nocy, kiedy czułość do drugiej osoby pozwalała zapomnieć na chwilę o koszmarze wojny.


 11 lutego 1979 w Iranie zwyciężyli zwolennicy rewolucji islamskiej. Huszang Asadi zawsze pragnął wolności i sprawiedliwości, był żarliwym patriotą i wierzył, że w nowej rzeczywistości już nikt nie będzie głodny i bezdomny, a dyktatura szachów przejdzie do historii. A potem znalazł się w piekle. Trafił do więzienia na fali rozprawy z opozycją. Śledczy kazali nazywać się braćmi, bo w republice islamskiej każdy prawowierny nosi to miano przed imieniem. Bracia kontrolowali jego sen i każdy ruch. W imię religii używali bata i kajdanek. Decydowali, kiedy wolno mu zdjąć przepaskę z oczu. Poniżali i torturowali. Po 682 dniach Asadi wyrzekł się godności i ideałów. Dzięki kłamstwu ocalił życie. Po dwudziestu pięciu latach, na wygnaniu, na przypadkowej fotografii rozpoznał jednego ze swoich oprawców. Brat Hamid pełnił wówczas funkcję ambasadora Iranu. Asadi zaczął pisać do niego listy, które miały mu pomóc rozliczyć się z przeszłością. Nie przewidział jednak, że powrót do niej będzie ponownym przejściem przez piekło.

 "Afrykańska elektronika" Jana Krasnowolskiego to cztery dłuższe opowiadania, które w niebanalny sposób pokazują życie i pracę współczesnych polskich emigrantów. Realizm miesza się tu z okultyzmem i magią Voodoo, a życie zwykłych ludzi z wielką historią (choć inaczej, niż do tego przywykliśmy). Krasnowolski w swoich opowieściach miesza gatunki i perspektywy - ukazuje życie współczesnej working class, ale jednocześnie pisze thriller, czasem nawet horror. Wspólnym tematem opowiadań jest także interferencja pomiędzy życiem "normalnym" a tym, co nierzeczywiste, oraz skutki tego oddziaływania.

Czy poglądy Arystotelesa - kilka tysięcy lat później - nadal kształtują światową politykę? Na czym polega geniusz Ortodoksji? Dlaczego "Władca pierścieni" J.R.R. Tolkiena jest lekturą konserwatywną, a "Atlas zbuntowany" Ayn Rand już nie? I czy faktycznie Szekspir miał serce po prawej stronie, a jeśli tak, to czego może nas to nauczyć? Benjamin Wiker przekonuje, że konserwatywna mądrość zawarta w wybranych książkach - oraz właściwe jej wykorzystanie - pomogłyby odrodzić nawet najbardziej przegniłą rzeczywistość. W niezwykle wciągającym wywodzie dowodzi, że podobnie jak złe idee mają złe konsekwencje, dobre idee ulepszają świat.

 Wybór trzynastu niezwykle plastycznie i filmowo napisanych opowiadań. Grzędowicz żongluje gatunkami, konwencjami oraz rozmieszczeniem akcji w przestrzeni i czasie. Doskonały popis możliwości pisarskich jednego z najpopularniejszych w Polsce autorów. Jarosław Grzędowicz po raz kolejny udowadnia, że w swojej dziedzinie jest prawdziwym mistrzem. Obowiązkowa lektura dla wszystkich, których zachwycił "Pan Lodowego Ogrodu" i najlepsza okazja, by rozpocząć przygodę z prozą tego autora.

 Boris Vian znany jest czytelnikom przede wszystkim z zamiłowania do bezinteresownego, wszechobecnego absurdu oraz niespotykanego nigdzie indziej niż u niego i jego naśladowców, oryginalnego poczucia humoru. Wszystkie te elementy są obecne w Pianie dni, powieści uznawanej za najlepsze dzieło w jego dorobku. Vian z zadziwiającą lekkością prowadzi czytelnika przez świat swojej powieści przepełniony komicznymi postaciami, purenonsensowym dowcipem, wydarzeniami, które zupełnie abstrahują od wszelkich znanych i prawdopodobnych porządków: czy to porządku społecznego czy to zwykłych zasad fizyki. Przednia zabawa, zwłaszcza dla ludzi młodych duchem, których bawi to, co niewysilone. Mimo tego wszystkiego, okazuje się, że w Pianie dni jest jedna stała, może zdemitologizowana, ale pewna i pozostająca obiektem wiary. Chodzi o miłość - siłę, która kieruje poczynaniami bohaterów i nadaje im sens. Wszystkie postaci krążą wokół niej właściwie bezwładnie i niemożliwe jest, by się temu przeciwstawiły. Powieść Viana okazuje się poruszającym melodramatem. Co więcej - pomimo absurdystycznego anturażu i szkicowości bohaterów - prawdziwszym, niż większość innych, znanych powszechnie historyjek o miłości.

Wszystko, co zawsze chciałeś wiedzieć o pracy w zakładzie pogrzebowym, ale bałeś się zapytać. Autor, przez kilkadziesiąt lat właściciel takiego zakładu, zdradza, jak ta nietypowa i nieznana szerzej praca wygląda od podszewki, oswajając (a niekiedy przełamując) tabu, jakim dla wielu jest temat zarówno śmierci, jak i pochówku. Peter Wilhelm od kilku lat prowadzi blog, który w rodzinnych Niemczech cieszy się wielką popularnością. Opisuje na nim historie, które przez lata przytrafiły mu się w pracy. Nie ma zatem spraw związanych z pochówkiem, których by na swojej skórze nie doświadczył.

Coś wpadło wam w oko?

11 komentarze:

Meg Sheti pisze...

Myślę nad "Wypychaczem zwierząt".

Perry pisze...

Zdecydowanie miałabym ochotę na "Listy do mojego oprawcy". Reportaże z Czarnego zawsze mnie interesują.
A "Pianę dni" czytałam ostatnio (wprawdzie w innym "anturażu", bo nie w filmowej okładce) i polecam ją bardzo, bardzo wszystkim wrażliwcom :-)
Pozdrawiam!

Czarny Kapturek pisze...

"Piana dni" oraz "Listy do mojego oprawcy" najbardziej mnie zainteresowały. :)

Książkowa fantazja pisze...

Grzędowicz zdecydowanie, bardzo chciałabym się zapoznać z twórczością autora :)

Paulina Bigus pisze...

Zdecydowanie "Piana dni", nad resztą się zastanowię :)

urodowystyl pisze...

Chętnie przeczytała bym "miłość w Powstaniu Warszawskim"

Alice booksloovers pisze...

'Zakład pogrzebowy przedstawia' to ksiązka, która najbardzije mnie interesuje :)

awiola pisze...

"Zakład pogrzebowy przedstawia" to może być ciekawa lektura.

Ambiwalentna :) pisze...

"Zakład pogrzebowy przedstawia" kusi mnie bardzo;)

Anonimowy pisze...

Chcę przeczytać "Zakład pogrzebowy przedstawia". To musi być interesujące...

Pretty Little Librarians pisze...

"Zakład pogrzebowy przedstawia" może być całkiem ciekawy :)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review