piątek, 10 marca 2017

"Irena " Małgorzata Kalicińska, Basia Grabowska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 01:46
seria/cykl wydawniczy: poza seriami
wydawnictwo: W.A.B.
data wydania: 3 października 2012
ISBN: 978-83-7747-734-2
liczba stron: 416
kategoria: Literatura piękna
ocena: 2/6

Duetów pisarskich jest sporo, ale rzadko spotyka się , że powieść jest współtworzona przez matkę i córkę. Na myśl przychodzą mi tylko ostatnie pozycje autorstwa Jodi Picout i jej córki, oraz Marii Nurowskiej z córką. 


Pisanie w " rodzinie" bywa trudne, bo czy córka dorówna , a może przewyższy talentem  rodzica? 
A jak jest w przypadku dwóch autorek "Ireny", czyli znanej matki (głównie z ekranizowanej powieści DOM NAD ROZLEWISKIEM) - Małgorzaty Kalicińskiej oraz jej córki (mnie nie znanej)- Basii Grabowskiej? Zaraz wam odpowiem na to nurtujące pytanie.

"Irena" opowiada o trudnych, niejasnych i skomplikowanych relacjach matka -córka. Matka, Dorota, kobieta po 50-tce , właścicielka sklepiku z egzotyczną odzieżą i biżuterią. Córka, Jagna, około trzydziestki, pracownica w dużej korporacji, panna, mająca luźne podejście do miłości. Pojawia się także tytułowa Irena, kobieta po 80-tce, niedawno została wdową, jest ciocio-babcią , oczywiście przyszywaną wcześniej wspomnianych pań.

Matka z córką nie mogą się dogadać. Ich kontakty się rozchodzą i coraz bardziej rozluźniają. Dorota nie może zrozumieć niezależności Jagódki i chęci życia po swojemu. Najlepiej , by córkę zamknęła w rodzinnym  karacie i zmuszała do rodzenia kolejnych Polaków.
Natomiast Jagna czuje się osaczana. Nie lubi czuć nad sobą "pejcza" matki, ale jednocześnie czuje, że matka swoją nadopiekuńczością przykrywa tajemnicę sprzed wielu lat.
Dorota rzeczywiście skrywa tajemnicę. Przed Jagną kobieta miała synka, który zmarł śmiercią łóżeczkową. I tak naprawdę Dorota nigdy nie przeszła przez proces żałoby, a myśli depresyjne ciążą jej do dziś.
Czy odważy się wyznać córce , co ją tak boli? Czy Jagna wówczas będzie wstanie spojrzeć łagodniejszym okiem na zachowanie matki? I jaki w tym udział będzie miała tytułowa Irena?

Jesteście pewni, że chcecie wiedzieć, co czuje po przeczytaniu tej książki? Czuję, że poświęciłam swój cenny czas na pisarki bełkot  "Irena " to jakaś literacka pomyłka. Czy ktoś z wydawnictwa to czytał przed wydaniem? Czy książki się już wydaje tylko i wyłącznie ze względu na nazwisko twórcy?

Właściwie o czym jest ta książka?
Nadopiekuńczą matkę spotkamy na każdym kroku, ale te wynurzenia Doroty , to takie emocjonalne miauczenie. Czasami odnosiłam wrażenie, że autorki rozciągają tekst do granic możliwości. Gdyby to miało by być opowiadanie , no to inna sprawa. A tak uczucia są w byle jak, szablonowo, płasko i bez emocji wyrażone.

Temat może i ciekawy, ale możecie mi wierzyć, że podobną tajemnicę moja matka ukrywała przede mną i moimi młodszymi braćmi i nawet, gdy okryte było to zmową milczenia, to powietrze kipiało od nabuzowania żali i pretensji.
Ja mam jeszcze gorsze relacje z matką niż Jagoda i powinnam chociaż poczuć jakoś nić sympatii do któreś z bohaterek. Ale nie, obie mnie irytowały swoją "głupotą" naiwnością, uciekaniem od tematu.
Tytułowej Ireny, też jest w całej powieści, jak na lekarstwo. 

Skoro autorki postanowiły na dominującego bohaterkę obrać osobę trzecią, to powinny być konsekwentne, a nie zepchnąć postać staruszki na jakiś tam boczny tor. Moim zdaniem bezmyślne posunięcie.

Co mnie drażniło , to ochy i achy Doroty nad postawą męża. A dla mnie wydał on się wyobcowany, tak jakby był tylko wytworem wyobraźni bohaterki.

Jednym słowem powieść mnie się nie podobała. Zmęczyła mnie, zeżarła i wypluła. I to by było na tyle . Upadłam i muszę się teraz pozbierać.

Książka bierze udział w wyzwaniu POLACY NIE GĘSI

7 komentarze:

Agnieszka T pisze...

Kiedyś miałam w planach, które do skutku nie doszły, ale widzę, że nie ma czego żałować

Katarzyna K pisze...

Nie spodziewałam się, że ta książka otrzyma od Ciebie tak niską ocenę, ale cóż, może i nie warto do niej zaglądać.

Paula pisze...

Mnie w tej powieści niesamowicie drażnił język, to była droga przez mękę.

Joanna pisze...

Matka z córka? Dziwny duet i moim zdaniem nie wróżący dobrze.. Mnie do tej książki jakoś nie ciągnie, a już tym bardziej teraz ;)

Alice booksloovers pisze...

To chyba pierwsza negatywna recenzja tej książki jaką przyszło mi czytać i powiem ci szczerze nieco zniechęciłaś mnie, ale to dobrze. Dwarazy sie zastanowie zanim przeczytam :)

Melania K. pisze...

Kiedyś miałam jedno spotkanie z panią Kalicińską, nie należało do udanych, odpuściłam sobie jej książki i widzę że słusznie.

Anonimowy pisze...

A mnie się książka bardzo podobała, może dlatego że słuchałam jej w postaci audiobooka.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review