czwartek, 21 listopada 2013

"Mroczne cienie" (2012)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:58
Jest pewna prawidłowość w twierdzeniu, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.




Wczoraj wieczorem nabrałam ochoty na jakiś straszny, mroczny film. A, że i towarzystwo dopisało, więc zasiedliśmy wygodnie i zaczął się seans.

Filmy o wampirach to żadna nowość, ale zobaczyć w tym wcieleniu Johnny'ego Deppa miało okazać się wstrząsającym doświadczeniem. I dosłownie takim się okazało. 

Johnny Depp wciela się w postać syna potentatów przemysłu rybołówstwa. Jest rok 1768 , młody Barnabas Collins (Johnny Depp) rozkochuje w sobie służącą - Angelique Bouchard (Eva Green). Niestety miłość jest tylko po stronie kobiety. Kiedy Barnabas zakochuje się w pięknej Josette, zazdrosna Angelique rzuca czar na Josette, która w pod jego pływem  skacze z urwiska. Barnabas w rozpaczy skacze za nią. Jednak jego ciało nie roztrzaskuje się o skały. Barnabas nie zginął, lecz swoją ludzkość stracił na rzecz bycia wampirem. Służąca podbudza lud miasteczka, który zakopuje Barnabasa żywcem w ziemi...

Po 196 latach do dawnego dworu Barnabasa przybywa Victoria. Dziewczyna tajemnicza. Zatrudnia się jako guwernantka u współczesnych Collinsów. Ma sprawować piecze na chłopcem, który przeżywa traumę po śmierci matki.
Tymczasem robotnicy przypadkowo natrafiają na trumnę Barnabasa . Otwierają ją i zostają pożarci przez wampira. Barnaba wraca do swojego domu, a tu zastaje upadającą ruinę i rodzinę w kłopotach finansowych. Przyjdzie mu uratować rodzinny biznes, ale i zmierzyć się z żyjącą wiedźmą..

Po scenie z wypijaniem krwi robotników, mylałam, że będę się bała, mocniej wciskała się w ramię męża, zakrywała oczy z przerażenie , lecz nie.
Film okazał się bajeczką, pomieszaniem stylu horror, komedia, dramat. Taki misz masz nie posłużył odbiorowi filmy. Humoru jak na lekarstwo, horror to zaledwie skąpy epizod, wątek romantyczny nijaki,  Postać Barnabasa bardzo schematyczna . Wampir , który budzi się w 1972 roku i jest całkowicie zagubiony w nowej rzeczywistości. Rodzinka Collinsów także przewidywalna. Problemy wewnętrzne, finansowe, rodzinne, zbuntowana nastolatka i dziecko, które widzi ducha matki. 

Johnny Depp jako wampir do złudzenia przypomina inną graną przez siebie postać, w filmie "Jeździec bez głowy". Te ruchy, język, maniera. Szkoda mi , że   Michelle Pfeiffer, która wcieliła się w Elizabeth Collins Stoddard okazała się taka mdła i nijaka. Jedynie Eva Green, jako wiedźma wykrzesała z siebie energię i wigor chyba za wszystkich. Jej seksualność nabierała kolorytu z każdą sceną. To postać Angelique zapada w pamięć i przyciąga uwagę. 

Reżyser zmarginalizował wątek romantyczny między Victorią, a Barnabasem. Szkoda. Film ogląda się z mieszanymi uczuciami, które wahają się . Raz zaciekawienia, raz nuda. 
Film średni, ale miło było popatrzeć na odmłodzone Deppa. Choć muszę przyznać, że "Mroczne cienie" wzbudziły we mnie pewne refleksję, a konkretnie pytanie, na które chciałabym znać odpowiedź. Mianowicie, czemu zawsze wampiry muszą miec oprawę oczu niczym panda?

I tym miłym akcentem , kończę dzisiejszą recenzję. Pozdrawiam

10 komentarze:

malutka_ska pisze...

Ja też nie byłam szczególnie zachwycona tym filmem.

Joanna pisze...

Burtonowi niegdyś serce oddałam, ale tym filmem mi je niestety złamał.. Po mistrzu spodziewałam się o wiele, wiele więcej!

Tirindeth pisze...

Cóż, tak to jest, jak jeden reżyser ciągle zatrudnia tych samych aktorów - małe pole do popisu, bohaterowie do siebie podobni... szkoda, mogło być tak pięknie :)

Magda K-ska pisze...

Sympatyczny film, podeszłam z nastawieniem na komedię, więc ani specjalnych oczekiwań nie miałam, ani się nie zawiodłam ani nie zachwyciłam. Burtona uwielbiam, Deppa uwielbiam, ich duet to już w ogóle apogeum uwielbienia, tak więc mimo, że film przeciętny to mile spędziłam przy nim czas.

Ann RK pisze...

No właśnie, średni film, a szkoda, bo uwielbiam Burtona, Deppa i Bonham-Carter.

awiola pisze...

Nie lubię takich filmów, to kompletnie nie moje klimaty.

Paulina Kwiatkowska pisze...

Czyli odpuszczę sobie.

Alice booksloovers pisze...

Film być może nie najlepszy, ale ja lubię patrzeć na Deepa :)

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Alice- ja też . Och tak:)

Książkowa fantazja pisze...

Właśnie dlatego bym go obejrzała :PP

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review