sobota, 30 listopada 2013

Podły listopad.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:48
Miesiąc listopad za nami.
Zima nadciąga wielkimi krokami. Zima już praktycznie za oknem i w moim sercu. Listopad nie był dla mnie łaskawy i dostarczył wiele bólu i łez.
Listopad to głównie wycieczki do weterynarza, by ratować moją fantastyczną czwórkę. W poniedziałek odeszła Pusia, dziś rano Bąbel. Na placu boju zostali Puszek i Rudi. Więc ciężki grudzień jeszcze przed nami. Kociarą jestem. Każdy z nich uratowany przed niechybnym utopieniem , uduszeniem przez właściciela. Każdy obdarzony troską i miłością.

Miałam się moimi pociechami chwalić w innym poście, ale miałam zawsze "długi ogon". Teraz powspominam.

Biały Bąbel i Rudi












Pusia















Szef bandy - Puszek












Tak więc wybaczcie. Miało być podsumowanie . Ale może jutro. Dziś jestem zbyt smutna, by cieszyć się z umiejętności czytania. Trzymajcie kciuki za moją pozostałą dwójkę, proszę.

5 komentarze:

Diana Górska pisze...

Tez jestem straszna kociara... Przykro mi, na pewno byly kochanymi przyjaciolmi.

Agata P pisze...

Mocno trzymam kciuki! Sama jestem kociarą i gdybym mogła to ratowałabym każde napotkane zwierzątko. Twoje kotki są śliczne, Pusia przypomina mi bardzo moją kochaną staruszkę Mrusię. Trzymajcie się!

awiola pisze...

Bardzo Ci współczuję. Mam dwa pieski i kota, więc nie wyobrażam sobie by któreś odeszło. Wspomnienia to najlepsze co nam pozostaje.

Alice booksloovers pisze...

Też mam dwa koty. Przykro mi..

Książkowa fantazja pisze...

Ach, mam nadzieję, że wszystko się ułoży, sama mam kota, który dla mnie znaczy tyle co dziecko, choć dla niektórych może to szaleństwo :)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review