środa, 27 lutego 2013

Podsumowanie lutego 2013 r.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 03:14 18 komentarze Linki do tego posta




Luty 2013 powoli przechodzi do przeszłości, więc postanowiłam już dziś zrobić miesięczne podsumowanko. Wiem, że już na pewno nie dorzucę żadnej pozycji do lutowego posdumowania, a jedynie zostały mnie dwie recenzje do napisania i miesiąc rozliczony. 

Luty był zdecydowanie miesiącem literatury podróżniczej (Beata Pawlikowska królowała), pojawiły się też trzy recenzję literatury erotycznej, no i trafił sie rewelacyjny thriller, którego ponownie polecam.

Tak więc:
Przeczytałam 14 książek dla dorosłych + 8 dla dzieci = 22 książki
Ilość stron (tych pozycji dla dorosłych) - 3956
Co dziennie daje - 141 stron
Najlepsza książka podróżnicza- Blondynka w.....
Najlepsza książka erotyczna - Przystań posłuszeństwa
Najlepszy thriller/kryminał/sensacja - Milcząca dziewczyna
Najlepsza książka dla dzieci - wszystkie, choć na Tuwimie można sobie język połamać:)

Szczególowa lista znajduje się poniżej, a okładki pozycji widnieją na górze.

1.Milcząca dziewczyna- Tess Gerritsen (str. 432)
2.Houston mamy problem - Katarzyna Grochola (str.608)
3.Scooby-Doo i mistrz w masce - James Gelsey (str.64) D
4.Prawda - Riikka Pulkkinen (str. 296)
5.Blondynka w Indiach - Beata Pawlikowska (str.93) 
6.Minnie baletnica- Zuzanna Naczyńska (str.12) D
7. Bajka o księżniczkach (str.159) D 
8. Kubuś Puchatek. Bardzo wietrzny dzień (str. 10) D
9.Bzyk Brzęk- Roksana Jedrzęjewska-Wróbel (str.76) D 
10.Trening mentalny- Johanna Panna (str.208) 
11.Pięćdziesiąt twarzy przyjemności- Marisa Bennett (str.150)
12.Najpiękniej jest w Ponyville (str.12) D
13.Wiśniowy dworek - Katarzyna Michalak (str.294)
14.Fantazję w trójkącie - Opal Carew (str.264)
15.Blondynka w Kambodży- Beata Pawlikowska (str.93) 
16.Blondynka w Brazylii - Beata Pawlikowska (str.93)
17. Blondynka w Meksyku - Beata Pawlikowska (str.93) 
18.Gorzka czekolada -Lesley Lokko (str.544)
19.Przystań posłuszeństwa - Marina Anderson (str.240)
20.Dojrzałość w związku -David Richo (str. 392)
21.Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet- Denis Mina (str. 156)
22.Lokomotywa i inne wiersze- Julian Tuwim (str.48)

Pozdrawiam i do przeczytania:)

poniedziałek, 25 lutego 2013

"Przystań posłuszeństwa" Marina Anderson

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:32 10 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: luty 2013
ISBN: 9788375546262
liczba stron: 240
kategoria: literatura współczesna
ocena 4+/6

 Na mojej półce zagościła kolejna powieść z kręgu erotyki. Można się zapytać ile można napisać w tym temacie? Otóż można. Pisarze prześcigają się w różnorodności fabuł i sposobów, by napisać coś ciekawego, niepowtarzającego się o tej intymnej stronie każdego z nas.

Tym razem sięgnęłam po książkę nioszącą tytuł "Przystań posłuszeństwa". Tytuł  kojarzy się z jakimiś niegrzecznymi grami między dwojgiem ludzi. Czy moja skojarzenie było słuszne?

Główną bohaterką jest Natalie- pani dyrektor w wydawnictwie czasopisma dla kobiet. Jest kobietą bardzo skoncentrowana na pracy, co nie sprawia jej tyle radości ile by oczekiwała. Jej życie osobiste jest w kompletnej rozsypce. Rzuca ją kolejny facet, a ona nie może zrozumieć co robi nie tak? Wraca do domu, pije wino i idzie spać. I tak co dzień.  Wszystko się zmienia, gdy Jane-  przyjaciółka Natalie zachwala jej pobyt "na wsi". Znajduje się tam ośrodek szkoleniowy, który kompletnie zmienił nastawienie Jane do życia, związków i mężczyzn. Natalie wyrusza do "ośrodka", by tam odblokować swoją seksualność i przejść metamorfozę. Intensywność i śmiałość zaskoczy nie tylko kobietę...

"Przystań posłuszeństwa" jest kolejną pozycją z cyklu CZERWONA SERIA. Treść tej książki jest przesycona mocnymi scenami seksu, doznań i odczuć bohaterów. Jest pełna sugestywnych skojarzeń i bywa, że i niewybrednego słownictwa (choć muszę przyznać, że jest go znacznie mniej , niż w poprzednich lekturach z tej tematyki, jakie miałam okazję czytać). Autorka pokusiła się, aby śmiałe intymne relacje wzbogacić o zbliżenia często na granicy zwyczajnego tzw. "po bożemu" seksu. Bohaterowie zabawiają się nie tylko we dwoje, a często w większej grupie. Stosują m.in. seks grupowy, podglądanie innych czy metody sado maso...

Pozycję czyta się bardzo szybko. Dzieje się tak dzięki dużej ilości dialogów, szybkiego toru wydarzeń , ale także dzięki sporej czcionce, która nie nadwyrężała moje wzroku. Jest to książka głównie dla kobiet, które pragną więcej oraz lubią niezobowiązującą książkę z niemałą dozą pieprzyku.

Książkę kupicie TU

 


niedziela, 24 lutego 2013

"Gorzka czekolada" Lesley Lokko

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:23 4 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Rafał Lisiński
tytuł oryginału: Bitter chocolate
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: sierpień 2010
ISBN: 978-83-247-1119-2
liczba stron: 544
kategoria: literatura piękna
ocena: 4/6

 Z twórczością Lesley Lokko spotkałam się już przy okazji "Pamiętne lato" TU.  W tamtej powieści pisarka pokazała, jak świetnie potrafi opisać obserwację ludzkich zachowań. Spodobało mnie się, jak w idealny sposób pokazała skomplikowaną naturę człowieka, jego przeżycia i obyczaje. Tym razem liczyłam na podobne wrażenia. Czy dostałam to czego oczekiwałam?

Trzy kobiety, niby nie związane ze sobą żadnymi koniugacjami, układami, więzami społecznymi, a jednak im dalej się czytelnik wgłębia w lekturę, to ten stan rzeczy zmienia się diametralnie.

Pierwsza bohaterka to Laura St Lazare, siedemnastoletnia Haitanka. Jest ona spadkobierczynią bogatej, a zarazem bardzo surowej babki, która wygnała matkę Laury z domu i wysłała ją na "zawsze" do USA. Czemu? Ponieważ matka Laury jako młoda dziewczyna ,ale przede wszystkim biała, zamożna, z nadziejami na przyszłość wdaję się w romans z ciemnoskórym Haitańczykiem. To właśnie Laura jest owocem tego związku i ku przerażeniu babki dziewczynka dziedziczy kolor skóry po ojcu.
Babka chowa dziewczynę w twardą ręką. Próbuje jej wpoić zasady, jakimi powinna kierować się panna z dobrego domu, choć piętno czarnej skóry nie jest łatwe do uniesienia.
Pewnego dnia Laura poznaje ciemnoskórego żołnierza z USA. Mężczyzna wprowadza Laurę  w świat seksu, alkoholu i pozornej wolności. Ale nic nie trwa wiecznie. Dziewczyna zachodzi w ciąże, a jej kochanek oznajmia jej, że jest żonaty. Babka wysyła wnuczkę do jej matki .....

Drugą bohaterką jest Ameliné, pracuje ona w domu babki Laury, głównie jako panna do towarzystwa dla Laury. Wspiera ona swoją "podopieczną" jak może, m.in. kryje jej potajemne schadzki z ukochanym. Jednak po jej odejściu postanawia opuścić dom swoich pracodawców i w końcu zacząć żyć bez tajemnic (która jest związana z jej przybyciem do domu St. Lazare). Rozpoczyna ona pracę w hotelu. Początki nie są łatwe .....
.
Kolejną bohaterką Melanie, która mieszka w bogatej dzielnicy Londynu. Jej rodzice są rozwiedzeni. Ojciec robi oszałamiającą karierę artystyczną (jest muzykiem) za oceanem i dla córki nie ma zbyt wiele czasu. Natomiast matka Melanie jest w  nowym związku. Pewnego dnia ojczym dziewczyny zaczyna uwodzić pasierbice. Matka orientuje się w całej sytuacji i ślepo zaczyna obwiniać córkę za ten stan rzeczy. Uważa, że to Melanie kokietuje, emanuje swoją młodością i seksualnością przed ojczymem, by odebrać go matce. Dziewczyna wyjeżdża do Stanów i zderza się z nieznaną i ciemną stroną amerykańskich elit.....

Jak już wcześniej wspomniałam bohaterki są inne,  ale jednocześnie bardzo podobne. Każda z nich czuje się zagubiona, osamotniona. Wszystkie trzy pragną miłości, niezależności i poczucia bezpieczeństwa. Każda z nich musi stawić czoło narastającym problemom, by jakoś zacząć układać sobie życie na nowo. Czy dadzą radę?

Autorka powieliła pewien schemat z "Pamiętne lato". Choć powinnam napisać, że było na odwrót, gdyż "Gorzka czekolada" była dziełem wcześniejszym od swojej następczyni. Jednak chodzi mnie o to, że bohaterek również jest trzy, ich życiowe ścieżki się ze sobą stykają. Pisarka próbuje w jak najbardziej nakreślić realizm chwili, otoczenia i społecznych nastrojów. Niewątpliwie zaletą tej powieści jest nakreślenie bohaterek. Pokazanie ich emocjonalnej strony, ich bolączek, problemów, ale też chwil szczęścia oraz niestrudzonego brnięcia do celu. 
Wadą w moim odczuciu są przydługie opisy otaczającego świata. Brakowało mnie trochę dynamiki, akcji i zaskoczeń. Ale biorąc do ręki kolejną książkę Lesley Lokko mogłam się tego spodziewać, że fabuła będzie toczyć się swoim torem, wolno, miarowo , aż do zakończenia. Pisarka ma taki styl i nie powinnam się czepiać.

Jest to książka dla tych, którzy lubią wgłębianie się w ludzką naturę, przeżywać wzloty i upadki z bohaterami. Ale też dla tych, którzy lubią trochę "pomieszanie z pogmatwaniem".

sobota, 23 lutego 2013

"Blondynka w Kambodży" Beata Pawlikowska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:58 11 komentarze Linki do tego posta


seria/cykl wydawniczy: Dzienniki z podróży
wydawnictwo: G+J RBA
data wydania: lipiec 2011
ISBN: 978-83-7596-127-0
liczba stron: 93
kategoria: literatura podróżnicza
ocena: 5/6

Tym razem podróżniczka Beata Pawlikowska zabiera czytelnika do Kambodży, która w latach 1976–1989 zwała się Kampucza. Jest to państwo w południowo-wschodniej Azji, na Półwyspie Indochińskim, nad Zatoką Tajlandzką. Graniczy od zachodu i północy z Tajlandią , od północy z Laosem, a od wschodu z Wietnamem.


"Blondynka w Kambodży" to kolejne sprawozdanie z podróży autorki. Jak zawsze możemy oczekiwać ciekawostek i dziwnych , mistycznych w odczuciu wrażeń. Na pierwszy rzut idzie dziwne zjawisko, jakim jest pełzanie węża ruchem wstecznym, gdyż wiadomo, że gady tej umiejętności nie posiadają.

Beata Pawlikowska w tej pozycji, w głównej mierze skupiła się na człowieku. Na smutnym i trudnym życiu obywateli Kambodży. Opisuję pracujące dzieci, które błagalnie wołają do obcokrajowców o datek w postaci jednego dolara.  Piszę o rybołówstwie- głównym źródle pożywienia. Wzruszyłam się jak czytałam o dziewczynce, która z beczki zrobiła sobie łódkę, by złowić rybę.

 „Nie różnimy się tak bardzo od siebie. Jedyna różnica jest taka, że ja przyszłam na świat w Polsce, a ona w Kambodży. Nie było to kwestią wyboru żadnej z nas. Nie miałyśmy na to wpływu”.

Zatrważające krew w żyłach są opowieści bohaterów tej lektury. Szczególnie kobiety, która przeżyła przewrót polityczny dokonany przez tzw. Czerwonych Khmerów. Czerwoni Khmerowie władali Kambodżą w latach 1975-1979 roku. Przez te cztery lada umarło około 5 milionów obywateli, czy to z głodu, czy zostali zamordowani (inteligencję się nagminnie mordowano), czy z wycieńczenia podczas ciężkiej pracy w obozach pracy.  Do dziś sądzi się tych Khmerów, którzy przyczynili się do zgonów swych pobratymców.

Czytelnik wraz z podróżniczką odwiedzi wioski, które zostały zbudowane bezpośrednio na wodzie, obejrzy zdjęcia dzieci, które z wężami żyją na codzień, jak ze zwierzęciem hodowlanym,odwiedzi Angkor Wat – czyli o największą i najważniejszą świątynie w kompleksie Angkor w Kambodży oraz dowie się skąd się wziął ryż na świecie i czemu kiedyś był wielka bryłą, a dziś występuje w postaci maleńkich łusek.

Dziennik z podróży byłby niepełny, gdy nie jedna spójna i łącząca cały cykl tych książek rzecz, otóż piękne fotografie i odręczne rysuneczki i objaśnienia najciekawszych ciekawostek z danej podróży.

Jeśli wam mało, to sami przeczytajcie o kraju, który dużo przetrwał , ale jest piękny i zadziwiająco silny.

Zapraszam do wyzwania Polacy nie gęsi...

Karkam pytała....

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:49 3 komentarze Linki do tego posta






Do zabawy zaprosiła mnie Karkam jakiś czas temu, a  w natłoku zimowych wrażeń zupełnie zapomniałam, że mam post do opublikowania. Więc czynię to dziś....

 1. Za jaką książkę pozwoliłabyś sobie uciąć palec (lub chociaż wyrwać parę włosów)?

Hmmm...  Szczerze nie mam pojęcia. Siedzę i myślę, że chyba nie ma takiej książki. Mam oczywiście swoje ukochane, które nikomu nie oddam nawet za cały chochlikowy skarb z końca tęczy. Czemu? Bo włosów mam już i tak zdecydowanie za mało, a paluszki są mi potrzebne do przerzucania kolejnych stron nowych powieści.

 2. Czym jest dla Ciebie czytanie?

Czytanie jest sposobem na życie. Sposobem na opóźnienie procesu zaniku szarych komórek. Sposobem na zaspokojenie wiecznego głodu wiedzy, myśli światopoglądowych, przeżyć i tej całej magii, która jest tak krucha, ulotna, ale w swej prostocie niewiarygodnie istotna.

 3. Kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?

Tu odpowiedź będzie bardzo krótka. Nie ma takiej osobości. Nie mam wzorca, który w całości swej postawy odpowiadałby mi. Chciałabym połączyć kilka cech wielu osób w jedną całość. I tak m.in. chciałabym mieć poczucie humoru jak Maria Czubaszek, zdolność racjonalnego myślenia jak prof. Środa itp.

 4. Gdzie chciałabyś dożyć swoich ostatnich chwil? Jest jakieś wyjątkowe miejsce na świecie?

Bardzo trudne pytanie, gdyż nie lubię myśleć o śmierci. Bardzo się jej boję i na samą myśl o starości oraz upływającym czasie czuję panikę .

 5. Kto jest Twoim ulubionym bohaterem książkowym?

Jest ich trochę i każdy jest inny i niepowtarzalny.

 6. Gdy widzisz kałużę, to: omijasz ją czy skaczesz w sam jej środek?

Zawsze przechodzę przez kałuże. Zostało mi tak z dzieciństwa. Nie raz mi mama uszy natarła za to, że  nowe buty w kałuży moczę i nie tylko , bo plecaki zaczepiających kolegów tez się zdarzało. A, że mama pracowała  w mojej podstawówce, to byłam na wiecznym widoku.

7. Jak układasz książki na półkach? Według wielkości, alfabetycznie czy seriami?

Ani tak, ani tak. Serii nie ma prawie wcale (wyjątek stanowią tylko nieliczne np. książki Katarzyny Michalak). Musi naprawdę mnie najść ochota na tasowanie książek. Zazwyczaj przeczytam i układam . Choć po zastanowieniu i spojrzeniu na półki skłaniam się ku układaniu wg wielkości.

 8. Jesteś domatorką, czy wolisz biegać po świeżym powietrzu?

Jestem zdecydowanie domatorką. Zimą najlepiej wcale bym nie wyszła z domu. Gdy mocno grzeję również (nie znoszę upałów, moja skóra wtedy cierpi). Trochę mój siedzący tryb życia zmieniło macierzyństwo . Nawet jakbym np. chciała jeździć na rowerze, to przypuszczam ,że na naszej drodze już dawno zabiłyby mnie Biedronki.

9. Koty, czy psy? 

Mam psa i kota, ale zdecydowanie bardziej kocham koty. Kociaki mruczą, łaszą się, grzeją korzonki, nie budzą o 5 rano na siku, nie przegryzają kabli od komputera. Same plusy. Już nie mogę się doczekać kiedy moja Kicia będzie miała małe kociątka.Mój synem marzy o Puszku:)

10. Która pora roku, jest Twoją ulubioną?

Bardzo lubię późną wiosnę. Gdy temperatura wzrasta stopniowo, poranki są jasne i rześkie. W powietrzu czuć zapach pąków owocowych drzewek, zapach trawy i można się wsłuchać świergotu ptaszków. Lubię także wczesną jesień. Gdy liście drzew robią się zółte, czerwone (ale nie zgniłe ). Wieje lekki wietrzyk, ale jest na tyle ciepło, by chodzić tylko w lekkim sweterku.  

11. A teraz zdradź nam swój numer konta bankowego i hasło! Hmmm, żartuję! Oczywiście, jeśli masz ochotę... Na serio? Napisz proszę, czy lubisz bujać w obłokach.

Numer konta bym podała, ale po co komu, jak tam tylko debet. Choć jakby ktoś chciał płacić za mnie kredyt hipoteczny, to bez chwili wahania podam:)

Co do bujania w obłokach. To, jedynie bujanie, to tylko na hamaku. Jestem realistką i to ostatnimi czasy okropną. Już tyle marzeń mi się nie spełniło, tyle nie zrealizowanych planów, że za bujanie w obłokach podziękuję.



piątek, 22 lutego 2013

"Blondynka w Brazylii" Beata Pawlikowska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:59 5 komentarze Linki do tego posta




wydawnictwo: G+J RBA National Geographic 
data wydania: 2011 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7596-121-8
liczba stron:93
kategoria: literatura podróżnicza
ocena: 5/6

Z czym kojarzy wam się Brazylia? Czyżbym słyszała "karnawał w Rio ,  półnagie, zwinne tancerki, miliony turystów". A z czym kojarzy się ten kraj Beacie Pawlikowskiej?

Jeśli chcecie się dowiedzieć, to warto sięgnąć po kolejną cześć z cyklu "Dzienniki z podróży. blondynka w Brazylii". Zdradzę wam niektóre ciekawostki.

W poprzednich częściach, które wam zachwalałam dziennikarka opisywała: dziedzictwo kulturowe (Blondynka w Indiach),  traumatyczne przeżycia z przeszłości (Blondynka w Kambodży). Tym razem autorka skupiła się na kulinarnych smakołykach, z których słynie ten kraj w Ameryce Południowej.  Opisuje swój pobyt w tym cudnym kraju, gdzie 365 dni w roku nie pada i jest min. 27 st. Celsjusza.

Na pierwszy rzut idzie kawa- mocna, aromantyczna, pita z małych kubeczków, które bardziej przypominają naparstki, aniżeli naczynie.  O tym "boskim" napoju Pawlikowska piszę...

Miałam ochotę jak rakieta poszybować w powietrze, przebijając głową sufit. Z takim napędem bez problemu doleciałabym do marsa. (...) Nidy wcześniej nie piłam tak mocnej kawy. Smakowała jak gęsty i lepki koncentrat energii o smołowatej konsystencji. Była przy tym tak potwornie słodka, jakby kawa została dodana do cukru, a nie odwrotnie".

"Brazylijczycy mówią, że dobra kawa powinna być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł i słodka jak miłość"


Przeglądając fotografię umieszczone w treści czytelnik pozna i zobaczy owoce, warzywa, zwierzęta, których w Europie nie doświadczy w naturze, a jedynie, gdy dotrą do nas jako towar importowy.  Tak więc , czy wiecie skąd i jak powstają jabłka nanerczowe? Ale właściwie, co to jest? Też tego nie wiedziałam, w końcu człowiek uczy się całe życie.





To "jabłko" ma kształt gruszki, a właściwie podłużnego, odwróconego serca. Owoc jest koloru czerwonego lub żółtego, a u spodu zwisa przyczepiony zielony wyrostek w kształcie  nerki. Ta nerka to orzech nerkowca.

W Brazylii jada się też mangostany, które w Polsce określa się je jako żólciecz smakowita. 


Nie są one zółte, a są zapakowane w okrągłą, brązową łupinę z zieloną kokardką na szczycie, a w środku znajduje się biały, delikatny miąższ, który smakuje, jak słodki agrest.

Ciekawostką jest, że Brazylijczycy nie używają wcale soli, a wszelkie potrawy zagęszczają manioki, która jest jakby kaszą, którą uzyskuje się z potarcia rośliny przypominającej korzenie.

Brazylijczycy nagminnie używają wykałaczek, gdyż jest to naród, który bardzo dba o uzębienie i dobre samopoczucie. Oni się nie śpieszą, żyją chwilą. Chronią swoje największe krajobrazowe atuty np. jedną z największych plaż na świecie- Jerocoacoara. Sportem- tańcem narodowym jest Capoeira, i o jego "korzeniach" pisze Pawlikowska.

Oprócz wyżej wymienionych zagadnień są poruszane inne kwestię, ale ja już wam ich nie zdradzę.







 

czwartek, 21 lutego 2013

"Dojrzałość w związku. Jak kochać świadomie" David Richo

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 01:22 3 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Małgorzata Wróblewska
seria/cykl wydawniczy: związek
wydawnictwo: sensus.pl
data wydania: październik 2011
ISBN: 9788324634446
liczba stron: 392
kategoria: nauki społeczne: psychologia, socjologia
ocena: 5/6
 "Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej zostaje"

 


















-

środa, 20 lutego 2013

"Telefon od anioła" Guillaume Musso

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 23:04 10 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Joanna Prądzyńska
tytuł oryginału: L'appeal de l'ange
wydawnictwo: Albatros
data wydania: wrzesień 2012 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7659-839-0
liczba stron: 416
kategoria: Literatura piękna
ocena 6/6

Odkąd przeczytała powieść pt. "Potem" jestem wierną fanką francuskiego pisarza Guillaume Musso. Postanowiłam, że zapoznam się z każdą dostępną publikacją, która wyszła spod jego pióra. Mam za sobą już Potem (TU) oraz Będziesz tam? (TU). Tym razem sięgnęłam po "Telefon od anioła" i znów pisarz mnie zaczarował i opętał moje myśli historią, która pozostanie ze mną na bardzo długo.

Główna bohaterką jest Madeline Greene- Angielka, która była kiedyś policjantką. Zajmowała się ona porwaniem młodej dziewczyny, lecz, gdy dowiaduje się o jej śmierci przeżywa załamanie nerwowe i próbuje popełnić samobójstwo. Na szczęście nie udaje się jej. Kobieta postanawia rzucić pracę policjantki i przeprowadza się do Francji, by otworzyć kwiaciarnie. Ma narzeczonego i próbuje na nowo odnależć siebie. Jednak wydarzenia z przeszłości wywierają piętno na jej dotychczasowe życie i nie dają o sobie zapomnieć....

Mamy również bohatera, którym jest Jonathana  Lempereur- były milioner i kreatywny i szanowany szef kuchni. Teraz jest bankrutem i do tego rozwodnikiem. Jest on rozgoryczony , czuje się osamotniony i zdradzony przez byłą żonę, którą kochał nad  życie. Ale jest również szczęśliwym ojcem fantastycznego syna.

Do spotkanie naszych bohaterów dochodzi na nowojorskim lotnisku. Oboje w nie najlepszych  humorach nie mają wyjścia i muszą siedzieć przy jednym stoliku. Oboje nie są zadowoleni z tego faktu i nie wywierają na sobie pozytywnego wrażenia.  W pośpiechu i harmidrze nieoczekiwanie para nieświadomie zamienia się telefonami komórkowymi. Kobieta wraca do Francji i zaczyna się kłopot z wymianą komórek na te właściwe. Z początku, każda z postaci chcę szybko zakończyć tę kłopotliwą sytuację, jednak ciekawość jest większa niż się mogło wydawać. Oboje zaczynają "grzebać" w telefonie tego drugiego, a w nich są ukryte głębokie, bolesne tajemnice ....
Czy dowiemy się czemu Madeline nie udało się uratować porwanej dziewczynki? Co ją łączyło z gangsterem? Czemu udaje przed narzeczonym, że leczy się z bezpłodności?  A Jonathan? Co on ukrywa? Czemu już nie piszę książek kulinarnych? Czemu, żona która go ponoć kocha porzuciła go? Jak odpowiedzi na te pytania wpłyną na losy bohaterów?

Musso jest znany z "magicznego" pióra, a tym razem jest to "kryminalny" styl.  Ponieważ Madeline i Jonathana połączy tajemnica i powiązania sprzed lat, o których nie mieli zielonego pojęcia. Zawiązuje się między nimi wyjątkowe porozumienie . Odnajdują oni w sobie pokłady wiary we współny cel, jednocześnie jedno pomaga drugiemu w odnalezieniu zagubionej wiary w siebie.

Pisarz stworzył historię, która siłą rzeczy powinna urzecz każdego. Bohaterowie są ciekawi, nieszablonowi pełni realistycznych cech. Ich życie wewnętrzne wzbudza w czytelniku poczucie sympatii oraz empatii dla ich przeżyć.  Musso ma w sobie to coś, to co sprawia, że nuda podczas czytania nie ma miejsca. Tym razem zamiast elementu romantyzmu postawił na zagadkę, kryminalną tajemnicę i bardzo dobrze. Dzięki temu udowadnia swoje mistrzostwo i mam nadzieje, że kiedyś napiszę jakiś wybitny thriller, który zmrozi krew w żyłach.
Warto wspomnieć jeszcze o konstrukcji powieści. Składa się ona z trzech części , a każda niesie nowe wątki, by zakończyć się wstrząsającym zakończeniem.

Podsumowując mogę tylko rzec POLECAM!!!  

Zapraszam do wyzwania 3PIK

wtorek, 19 lutego 2013

"Fantazje w trójkącie" Opal Carew

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:11 11 komentarze Linki do tego posta


tłumaczenie: Joanna Bold
tytuł oryginału: Twin fantasies
seria/cykl wydawniczy: Czerwona Seria
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: luty 2013 (data przybliżona)
ISBN: 978-83-7554-572-2
liczba stron: 264
kategoria: romans
ocena 4/6

Gdy zobaczyłam okładkę tej książki od razu wiedziałam, że muszę ją mieć na swojej półce. Okładka bez ogródek podkreśla tematykę powieści. Wiadomo, ze będzie to romans, pełen erotyki i bezpruderyjnych zwrotów akcji. Czy tak jest?

Och jest! Na okładce czerwonym, wytłuszczonym drukiem piszę "Dla kobiet, które chcą więcej". Pomyślałam, coś dla mnie. Jestem kobietą i chcę więcej.

"Fantazje w trójkącie" zostały wydane przez wydawnictwo  Czarna owca. Wydawnictwo wypuściło na rynek wydawniczy "Czerwoną serię", w skład serii wchodzi także "Przeznaczona do gry" oraz "Pzrystań posłuszeństwa",  które również mam nadzieję, że będę miała okazję przeczytać.

A teraz kilka słów o fabule. Jak to zazwyczaj bywa, do igraszek w sypialni potrzebne są dwie osoby i z początku tak mamy, lecz zmienia się to w błyskawicznym tempie i poniekąd wbrew wyborom głównych bohaterów.

Główną bohaterką jest Jenna Kerry- młoda, aktywna kobieta, która od jakiegoś czasu jest związana z Ryanem. Ryan jest pracoholikiem i bardzo intensywnie pracuję nad rozwojem swojej firmy komputerowej. Niestety praca zaczyna tak mocno ingerować w jego wolny czas, że Ryan kompletnie zatraca się w niej zamiast poświęcać czas swojej dziewczynie. Jenna czuje się przytłoczona tym faktem, czuje się samotna i porzucona. Kobieta ma seksualne oczekiwania wobec Ryana, lecz ten w tę sferę życia nie angażuje się tak, jak by tego Jenna oczekiwała. Kobieta rozważa zakończenie tej znajomości. Do czasu, gdy podczas wesela koleżanki spotyka mężczyznę, który udaję, że jej nie zna. Zaczyna z nią igrać i rozpoczyna się dzika, pełna rozpusty gra. Jenna myśli, że to Ryan, który jednak postanowił spełnić jej ukrytą fantazję. Jednak to nie Ryan, a jego brat bliźniak Jake..

Ksiązka ma wiele plusów: skomplikowana decyzja i układ,czyli dwóch braci i jedna kobieta; nieoczekiwana ciąża, walka mężczyzn o uczucia Jenny. Minusem jest brak głębszej historii. Jest to lektura oparta głównie na doznaniach erotycznych, na niespełnionych fantazjach, na buzujących hormonach.
Opisywane intymne sytuację są bardzo dosadnie opisane, bez zahamowań i pruderii. Co ważne jest bohaterka nie powtarza się w opisywaniu swoich odczuć, co cieszy oko. Nie raz można złapać się na tym, czyta się kolejną stronę z wypiekami na twarzy. I o to pisarce chodziło. Stworzyła wciągający do cna romans, pełen pikanterii.

Książkę czyta się nadzwyczaj szybko i sprawnie. Nie tylko dzięki wciągającej fabule, ale także doskonale widocznej czcionce, na co akurat ja szczególnie zwracam uwagę.
Jeśli szukacie, czegoś niezobowiązującego o tematyce erotycznej, a nawet posunę się dalej, o fantazyjnym seksie , to ta książka jest dla was. Polecam

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję



niedziela, 17 lutego 2013

Minister Boni chcę zamknąć/przekształcić biblioteki szkolne. Co wy na to?

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:49 4 komentarze Linki do tego posta


Ostatnio oglądałam program, gdzie usłyszałam, że minister administracji i cyfryzacji wysunął pomysł, aby zamykać/ przekształcać biblioteki szkolne. Swój pomysł tłumaczył tym, że po polączeniu kompetencji/miejsca biblioteki szkolnej z biblioteką miejską itp. byłyby większe środki na wydatki biblioteczne. 

Dziś znalazłam konkretne dane i chciałabym się z wami nimi podzielić i zapoznać się z waszym  zdaniem na ten temat.

Ja osobiście jestem oburzona tym faktem. Wiele bibliotek szkolnych, to biblioteki w szkołach na wsiach. Zgoda, czasami w większych wsiach są tzw. biblioteki gminne , ale nie zawsze taki fakt występuje. Rozumiem, że celem tych zabiegów jest  "odmóżdżenie" młodego wyborcy i ukształtowanie ich na swoją modłę. Szkoda, że durne reformy edukacji władzy ustawodawczej nie wystarczają i wyciągają swoje "brudne" łapy po książki, których dawno już w swoich rękach nie trzymali. Wolą się nagradzać, zamiast dotować i propagować czytelnictwo w Polsce, a tym samym edukować i wychowywać świadomych i światłych obywateli.

"Pomysł ministra administracji Michała Boniego (59 l.), aby w ramach oszczędności zamykać szkolne biblioteki i ich funkcję przekazywać bibliotekom publicznym, wywołał oburzenie w całym kraju. W weekend Fakt pokazał, czym plany resortu administracji mogą się skończyć.
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji proponuje zmiany w świadczeniu usług przez jednostki samorządu terytorialnego. ZNP twierdzi, że doprowadzą one do likwidacji młodzieżowych domów kultury oraz szkolnych bibliotek.
Ustawa proponowana przez MAiC ma poprawić warunki świadczenia usług na rzecz mieszkańców przez jednostki samorządu terytorialnego. Bardziej elastyczne przepisy mają umożliwiać jednostkom samorządu wybór sposobu wykonywania zadań publicznych.
Problem w tym, że ustawa ma znieść wymóg organizowania przez samorząd odrębnych bibliotek szkolnych, których zadania będzie mogła wykonywać biblioteka publiczna - czytamy w serwisie oswiata.abc.com.pl.
Członkowie ZNP obawiają się, że takie zmiany mogą doprowadzić do likwidacji bibliotek szkolnych, młodzieżowych domów kultury i pałaców młodzieży oraz likwidacji obsługi administracyjnej, finansowej i organizacyjnej w szkołach i placówkach oświatowych

Jak przekonywali nas nauczyciele i rodzice uczniów ze szkoły w Turośli Dolnej na Podlasiu, efekt będzie jeden: gmina zamknie bibliotekę w szkole, to dzieci przestaną czytać książki. Bo do biblioteki publicznej mają kilka kilometrów. Dziś przedstawiamy ocenę pomysłów ministra przez ludzi sztuki oraz byłych ministrów kultury i edukacji. Jak łatwo się domyślić, nie mają o planach ministra Boniego najlepszego zdania.
Ludzie kultury i byli ministrowie edukacji krytykują Michała Boniego
Tomasz Jastrun (63 l.), poeta i publicysta: Książka to kapitał
- Obserwujemy koniec świata książki, może dobrze byłoby ten koniec trochę oddalić. Książka przechodzi do audiobooków, e-booków itd. Książka jest dziś dla wielu za droga, w wielu domach nie ma w ogóle książek. Bliskość książek w szkole, możliwość wypożyczenia ich to jest kapitał. Nawet jeśli tylko nieliczne dzieci będą z tego korzystać. Dla dzieci z domów, w których nie ma zbyt dużej kultury, obecność biblioteki szkolnej to jakiś znak.
prof. Henryk Samsonowicz (83 l.), historyk, były minister edukacji: Nie można tak oszczędzać
- Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Można oszczędzać na wszystkim, ale nie na oświacie. Tym bardziej że biblioteka szkolna ma to do siebie, że łatwiej jest uczniom z niej korzystać niż z publicznej. Zlikwidujmy wszystkie szkoły, to będzie jeszcze więcej oszczędności.
Kazimierz Michał Ujazdowski (49 l.), polityk PiS, były minister kultury: Biblioteki trzeba wspierać
- Jesteśmy w ogonie Europy, jeśli chodzi o poziom czytelnictwa. Nie jestem pewien, czy to jest sfera, którą powinien się teraz zajmować rząd. Należałoby wesprzeć placówki, które istnieją, pomyśleć, skąd wziąć pieniądze na zakup nowości wydawniczych.
Izabella Cywińska (78 l.), reżyser, była minister kultury: Książki uczą
- Ludzie i tak mało czytają . Marzy mi się biblioteka publiczna w szkole, otwarta na lokalną społeczność. To ożywiłoby szkołę, bo ludzie przychodziliby do niej również po to, żeby wypożyczyć książkę. W mniejszej miejscowości stałaby się centrum kultury. Dyrekcja szkoły powinna sobie dać z tym radę. Na pewno nie można dzieciom zabierać biblioteki spod ręki. Jeśli młodzi ludzie nie wyrobią w sobie nawyku czytania, to nie będą czytać również jako dorośli.
Anna Mucha (33 l.), aktorka: To jeszcze odwołajmy lekcje!
- Uważam, że powinno się jeszcze odwołać lekcje polskiego i matematyki, to też będzie oszczędność, mniej zapłaci się nauczycielom. Dzieciaki zamiast siedzieć w bibliotekach, będą teraz miały więcej czasu na kopanie kartofli na przykład. Nawet nie na siedzenie przed komputerem, bo do tego trzeba umieć czytać.
Piotr Pręgowski (59 l.), aktor: Materac za nieczytanie
- Kiedyś, gdy byłem małym chłopcem, za największą liczbę przeczytanych książek w szkolnej bibliotece dostałem w nagrodę dmuchany materac. Ciekawe, czy skoro biblioteki zostaną zlikwidowane, to minister zafunduje dzieciakom taki dmuchany materac albo pompkę.
Małgorzata Kosik (40 l.), prezenterka: Głupi pomysł
- To bardzo głupi pomysł. Przecież nie każdego rodzica stać na to, aby kupować dziecku lektury czy inne książki. Efekt może być taki, że po prostu dzieci nie będą miały przeczytanych lektur.
Andrzej Rybiński (64 l.), piosenkarz: Niech minister likwiduje swoje poglądy
- Najlepiej niech pan Boni zlikwiduje swoje poglądy. To, co robi, jest skierowane przeciwko niezwykle istotnej rzeczy - kulturze. A to, co zostanie po nas, to kultura, sztuka. Ja mam nadzieję, że pamięć po Bonim szybko zginie. To są oszczędności małej wielkości. To jest porażające.
Laura Łącz aktorka: W bibliotekach dużo się dzieje
- Biblioteki są miejscem, w którym dużo się dzieje. Spotkania z pisarzami, malarzami. To miejsce, w którym dziecko ma pierwszy kontakt z książką. Właśnie dlatego takie biblioteki powinny mieć najlepsze pozycje, bo w młodym wieku wyrabia się gust literacki. Jeśli dziecko będzie miało daleko do biblioteki, może w ogóle tam nie zajrzeć.
Zygmunt Chajzer (59 l.), prezenter: Bzdurny pomysł
- To jest najbardziej bzdurny pomysł, na jaki można wpaść. Dzieci i tak już mało czytają. A jak zlikwiduje im się biblioteki szkolne, to pewnie w ogóle przestaną. Z resztą jest kryzys, ludzie nie mają pieniędzy, podręczniki są coraz droższe, jedyna nadzieja właśnie w szkolnych bibliotekach. Chyba że nasz rząd wymyśli inną opcję. Na przykład dostęp do książek, materiałów przez Internet."

*żródło cytowanego artykułu : http://www.se.pl, http://natablicy.pl


sobota, 16 lutego 2013

"Wiśniowy dworek" Katarzyna Michalak

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 13:51 9 komentarze Linki do tego posta

__________________


seria/cykl wydawniczy: Seria owocowa tom 4
wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
data wydania: listopad 2012
ISBN: 978-83-08-05012-5
liczba stron: 312
słowa kluczowe: literatura polska
kategoria: Literatura piękna
ocena 6/6



O twórczości Katarzyny Michalak można napisać wszystko, tylko nie to, że jest ona jednostajna i nudna. Z każda kolejną lekturą utwierdzam się w przekonaniu, że w tej drobnej kobiecie drzemią nieskończone pokłady pomysłowości  i , że nie jednym nas czytelników pisarka jeszcze zaskoczy.

Na mojej tęczowej półeczce zagościła piękna, soczysta, zielona okładka.  Powieść  nosi tytuł „Wiśniowy dworek” i jest kolejnym dopełnieniem tzw. Owocowej serii. Skądinąd wiadomo już, że wierni fani twórczości Katarzyny Michalak będą i z pewnością z zapartym tchem oczekują na kolejny tytuł z tej serii, czyli „Jabłoniowe wzgórze”. Ale wracając do tematu „Wiśniowego dworku”. O czym jest ta pozycja?

Przenosimy się na wieś, aż pod litewską granicę. Tam w starym tzw. Wiśniowym dworku mieszka Danusia- nauczycielka i propagatorka szeroko okrojonej pomocy władz samorządowej dla jej podopiecznych. Danusia pochodzi z wielodzietnej rodziny i jest ostatnim dzieckiem swoich rodziców. Matka kobiety zmarła przy porodzie, a ojciec wychował ją jak mógł, lecz oszczędził jej czułych, ojcowskich uczuć. Całe rodzeństwo nauczycielki wyruszyło w świat, by tam odnaleźć swoje miejsce na ziemi i podobnie czyni Danusia. Tyle, że Danusia zagląda do starego i schorowanego ojca i obdarza go taką opieką, jaką tylko może. 

Danusia jest osobą bardzo skromna, prostolinijną i niezwykle życzliwą dla każdego. Jest bardzo aktywnie społecznie, choć stroni od bezpośrednich kontaktów z sąsiadami. Pewnego dnia do jej drzwi puka tajemniczy sąsiad, które przekazuje jej przesyłkę, w której kobieta zostaje poinformowana, że została doceniona w swojej pracy i w nagrodę zafundowano jej pobyt w luksusowym hotelu w kurorcie…

Drugą bardzo ważną bohaterką jest Danuta ( tak , tak to również jest Danusia jakby nie patrzeć). Danuta jest dzieckiem pary lekarzy. Jest kobietą wykształconą, obytą w świecie biznesu oraz spełnia się w swojej pracy, choć już powoli zauważa, ze praca to nie wszystko. Pewnego dnia (podobnie jak do jej imienniczki z Wiśniowego dworku ) do drzwi jej mieszkania puka sąsiad i wręcza jej przesyłkę , w której także jest zaproszenie do tegoż samego hotelu co Danusia.

Kobiety się spotykają i zmienia się ich cały świat…. Jak? I dlaczego? Kim jest tajemniczy doręczyciel przesyłek i czego chcę od obu kobiet?

Powieść jest fantastyczna. Nie będę zdradzać szczegółów, bo są wśród czytelników ci, którzy mają te lekturę jeszcze przed sobą. Napiszę tyle, że autorka każdą kolejną książką potwierdza swój kunszt pisarski i to, że ludzka natura, tak dobra strona , jak i ułomności nie są jej obce ani obojętne. Akcja dzieje się szybciutko, dostarczając kolejne wrażenia. Znajdziecie w niej miłość, zazdrość, aferę finansową, trochę strachu, troski o najbliższe osoby, pościgi (może nie dosłowne, ale dochodzenie policyjne będzie). Czytelnik się nie nudzi. A wręcz, odwrotnie zatraca się w losach bohaterek i próbuję rozwiązać wszelkie zagadki , jakie na nas czyhają przy przewracaniu kolejnej strony. 

Gdy się kończy tę powieść czuje się niedosyt. Prosi się o więcej i dostrzega pewne niedomówienia, które być może są kolejnym rozwidleniem czytelniczej ścieżki do następnej fantastycznej historii. Sobie i Wam tego życzę.

czwartek, 14 lutego 2013

Skoro dziś walentynki, to może jakaś zakładeczka w kształcie serca ?

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 07:13 9 komentarze Linki do tego posta

Zakładek używamy niemal wszyscy. Jedni już gotowych. Inni, takich , które sami zrobili. Ale skoro dziś walentynki i otacza nas romantyczny nastrój, to czemu nie ofiarować naszym książką zakładki w kształcie serduszka?

Przeglądając internet natknęłam się na tą stronkę, gdzie krok po kroku zrobić o to taką zakładkę. Może Wam się spodoba. Ja jestem antyplastyczna, ale spróbuję. Ciekawe co za cudo mnie wyjdzie?


Inny sposób znajdzieie też na fanpage Świat Książki na Facebook

Udanych i romantycznych walentynek:)

środa, 13 lutego 2013

Lutowa lista życzeń.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:06 12 komentarze Linki do tego posta
Lubię sobie układać takie listy, bo na ich podstawie udaję się na zakupy. I, gdy "ofiara" wpadnie w moją pajęczą sieć, to już jest moja i czeka na schrupanie:)


Sklepik z Niespodzianką to wciąż miejsce spotkań kręgu zaprzyjaźnionych kobiet: uroczej właścicielki Sklepiku - Bogusi, pięknej i humorzastej tap madl - Konstancji, energicznej femme fatale - Adeli, zagubionej pani weterynarz - Lidki, dobrej duszy miasteczka - Stasi. Jednak w małej nadmorskiej miejscowości nastał czas zmian. Lidka była uroczą, kochającą życie kobietą. Była. Niespełnione marzenie o dziecku, własnym, ukochanym maleństwie, zmienia wszystko. Z lekarki weterynarii, którą w Pogodnej lubiano i szanowano, ze wspaniałej przyjaciółki, na którą Bogusia, Adela i Stasia mogły liczyć, Lidka przeistacza się w godną pożałowania istotę, raniącą najbliższych. Co jeszcze poświęci, by zostać matką? Niespodziewane trudności pojawiają się także w życiu Bogusi i Adeli. Czy kobiety odnajdą w końcu szczęście i spokój? Czy los się do nich uśmiechnie?


"Zmysłowy urok krótkich myśli" to zbiór opowieści, których motywem przewodnim są uczucia. Autorka pozwala czytelnikowi spojrzeć, jakby przez dziurkę od klucza, do wnętrza swoich bohaterów i przeżyć z nimi ich historię. Każde opowiadanie to potężny zastrzyk emocji - intensywnych, nierzadko trudnych i bolesnych, niemniej jednak rzeczywistych i przejmujących, wśród których niejeden czytelnik odnajdzie skrawek siebie. Opowiadanie Peryferie rzeczywistości otrzymało I nagrodę w konkursie pt. "Zostań polskim Whartonem" organizowanym przez Dom Wydawniczy REBIS i tygodnik "Naj"


Kolejny, długo oczekiwana powieść z bohaterkami znanymi między innymi z 'Autopsji', czy 'Klubu Mefista', znakomitych thrillerów medycznych niekwestionowanej królowej gatunku, Tess Gerritsen. Znaleziona w magazynach bostońskiego Crispin Muzeum mumia okazuje się nie być starożytnym artefaktem. W nodze tajemniczej Pani X tkwi jak najbardziej współczesna kula.. Sprawę prowadzą lekarka sądowa Maura Isles i detektyw Jane Rizzoli. Szybko okazuje się, że podziemia Crispin kryją więcej tajemnic - między innymi spreparowaną na indiańską modłę głowę kolejnej ofiary. Zatrudniona w muzeum egiptolożka, doktor Josephine Pucillo, zaczyna otrzymywać listy z pogróżkami, a w jej samochodzie pojawiają się spreparowane zwłoki młodej kobiety. Policja zyskuje pewność, że ma do czynienia z seryjnym zabójcą. W trakcie śledztwa okazuje się, że Pani X była studentką archeologii, która zaginęła na wykopaliskach wiele lat temu. Trop prowadzi do syna znanego milionera i wielbiciela starożytności... Nim jednak Rizzoli zdąży zagłębić się w sprawę, doktor Pucillo znika bez śladu. Policja ma niewiele czasu, by ocalić ją z rąk zabójcy.


Pierwsza z serii powieści o Jacku Reacherze, inteligentnym i niepokornym byłym majorze żandarmerii wojskowym, który przyniósł Childowi popularność na całym świecie. 'Poziom śmierci' otwiera jedną z najlepszych serii powieści sensacyjnych przełomu XX i XXI wieku.

W Margrave wszystko wygląda na idealne. Położone w sennej Georgii, miasteczko ożywa jedynie wieczorami, jednak lokalny biznes znakomicie prosperuje nawet mimo braku klientów. Zero problemów. Zero przemocy - Jack Reacher ma zamiar spędzić tu leniwy weekend, jednak, gdy tylko przekracza granice mieściny, zostaje aresztowany. W Margrave popełniono właśnie pierwsze od trzydziestu lat morderstw, a świadkowie widzieli nieopodal miejsca zbrodni właśnie Reachera. Tłumaczenia nie zdają się na nic - przybysz jest obcy, a mieszkańcom mieściny wyraźnie zależy na tym, by pozbyć się natręta. Reacher ląduje w więzieniu, na poziomie śmierci - w miejscu, gdzie znajdują się skazani na dożywocie. Kilkadziesiąt godzin spędzonych w towarzystwie zatwardziałych kryminalistów upewnia Reachera, że nie popuści. Dowie się, dlaczego i w co właściwie wdepnął. A potem pociągnie winnych do odpowiedzialności. Margrave ma swoje brudne tajemnice i właśnie przyszła pora, by ujrzały światło dzienne.


Massachusetts, rok 1879. Po powrocie z letniego wypoczynku piękna Libby Sawyer odkrywa, że do willi należącej od dziesięcioleci do jej rodziny wprowadził się rumuński imigrant, Michael, wraz z dwoma synami i upośledzoną umysłowo siostrą. Na domiar złego Michael twierdzi, że rodzinny dom Libby dostał w spadku, i przedstawia odpowiednie dokumenty. Wkrótce Libby odkryje, że róże hodowane w jej rodzinie od pokoleń skrywają niejeden sekret. Najbardziej niesamowite tajemnice dotyczą jednak Michaela...


W książce Prowincja pełna smaków Katarzyna Enerlich prowadzi nas drogami i bezdrożami polskiej prowincji, proponując skosztować jej smaków. Pisze o ludziach i spotkaniach, które choć przypadkowe, okazują się zawsze znaczące. Snuje opowieść pełną smaków, zapachów i barw. Opisuje naszą polską prowincję pięknymi słowami: Moja prowincja pełna marzeń, gwiazd i słońca... Miejsce na ziemi, w którym mogę robić rzeczy ważne dla mnie i żyć w zgodzie z zegarem natury. Żyję tu i teraz i chcę być szczęśliwa. Lubię swoją wiejską samotność. W samotności tworzy się bowiem rzeczy piękne. Od paru tygodni zamykam się więc wieczorami w swoim drewnianym domu i piszę powieść, w której znajdzie się miejsce na miłość, czułość, modlitwę dotyku.

wtorek, 12 lutego 2013

Świat Książki ma nowego właściciela:)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:20 9 komentarze Linki do tego posta

Najnowsze wieści odnośnie Świata Książki. Portal wp.pl donosi , i tu cytat

"Fani Świata Książki mogą przestać się martwić. Wydawnictwo należące do Weltbild zostało kupione przez wrocławski Bukowy Las. Wciąż nie wiadomo, kto przejmie sklep internetowy.
Umowa wejdzie w życie po wydaniu pozytywnej opinii przez UOKiK. Wartość transakcji nie została ujawniona. Wydawnictwo Bukowy Las zakupił prawa własności do Świata Książki, jego licencji wydawniczych oraz marki.

Nowy właściciel deklaruje zachowanie odrębnego profilu Świata Książki z istniejącą obecnie linią programową i planem wydawniczym, jak najszybsze wznowienie działalności oraz chęć dalszej współpracy z częścią dotychczasowego zespołu. Dystrybucja książek będzie się odbywać za pośrednictwem Firmy Księgarskiej Olesiejuk"

Kochani opijamy? Kto się przyłączy?



poniedziałek, 11 lutego 2013

"Pięćdziesiąt twarzy przyjemności" Marisa Bennett

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:00 7 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Dariusz Żukowski
tytuł oryginału: Fifty Shades of Pleasure: A Bedside Companion
wydawnictwo: Wydawnictwo Pascal
data wydania: 2012 (data przybliżona)
ISBN: 9788376420684
liczba stron: 150
kategoria: poradnik
ocena 4/6
 
 
Mówi się, że większość mężczyzn chciałoby, by jego wybranka była damą na salonach, kuchtą w kuchni, a w łóżku…

Nie jestem osobą pruderyjną i zgorszenie mnie wymaga dużo wysiłku. Sięgając po „Pięćdziesiąt twarzy przyjemności sięgnęłam bez pojęcia czy uznam, ją za byle jaką, bądź czytając ją zaczerwnienie się ze wstydu. Książkę już Wam pokazywałam jakiś czas temu, gdy dzieliłam się pozycjami, które koniecznie chcę dorwać w swoje ręce. I tak udało się. Jednej pozycji na liście mniej. Ale o czym właściwie pisze autorka –Marisa Bennett?

Na okładce znajdziemy takie podsumowania:
Bardzo niegrzeczna książka dla kobiet.
Jak się bawić we dwoje, żeby bawić się aż tak.

Czy już wszystko jasne. Jest to książka o grze we dwoje, o seksie. Tym zwyczajnym, z nutką perwersji oraz „ostrym”. Bohaterami są kobieta i mężczyzna – każdy z nas (oczywiście 18+), ci , którzy znają smak chwil we dwoje w alkowie, jak i poza nią.

Autorka podpowiada, opisuje i zachęca do otwierania się na nowe pozycje, doznania i małe igraszki. Każdy z omawianych aspektów np.  dawanie klapsów , składa się dwóch jakby podpunktów :technika oraz realizacja. Wierzcie mi, że pisarka w książce zamieściła techniki innych pozycji czy czynności łóżkowych, ale ze względu na młodych blagierów nie będę ich tu wymieniać. Marisa Bennett nie zamieściła żadnych ilustracji, w końcu to nie gazetka dla dorosłych a „poradnik”.

Musze przyznać, że „Pięćdziesiąt twarzy przyjemności” jest bardzo ładne wydana. Śliczna, klimatyczna okładka, twarda oprawa – idealny prezent.

Jest to lektura zdecydowanie dla tych, którzy osiągnęli odpowiedni wiek i są otwarci i nie wstydzą się swojej seksualności.
 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review