piątek, 31 maja 2013

"Drzewo morwowe" Tomasz Białkowski

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:50 2 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Szara Godzina
data wydania: 12 czerwca 2012
ISBN: 978-83-933462-5-7
kategoria: literatura współczesna
ocena: 5/6

Tomasz Białkowski - polski prozaik, z ciekawym dorobkiem literackim. Debiutował w 2002 roku zbiorem opowiadań "Leze". Później wydał powieści "Dłużyzny", "Pogrzeby", "Mistrzostwo świata", "Zmarlizna" i "Teoria ruchów Vorbla". Napisał również sztukę "Drzewo". Jego książki zebrały znakomite recenzje, były nagradzane i zaliczane do grona najciekawszych nowości na rynku. Prawa do sprzedaży na świat "Drzewa morwowego" jeszcze przed polską premierą nabyła jedna z niemieckich agencji literackich. Obecnie wyszła kolejna powieść pisarza "Kłamca".

Głównym bohaterem "Drzewa morwowego" jest Olsztyniak , mieszkający i pracujący w Warszawie początkujący dziennikarz -Paweł Werens. Młody dziennikarz znajduje się na szarym końcu kolejki do wielkiej kariery. Wyjechał z Olsztyna w pogoni za praca , karierą, ale także , by zdjąć z barków ciężki ciężar przeszłości. Teraz wraca do Olsztyna. Nie z własnej woli, a za sprawą polecenia służbowego. Ma on napisać reportaż o tajemniczych zabójstwach starszych mężczyzn : prokuratora, lekarza, sędziego. Zabójcą według zeznań jest karłowaty, pokręcony człowiek o oszpeconej twarzy. Morderca jest nieuchwytny i może się wydawać, że lista ofiar nie jest ukończona. Faktem, które łączy zabójstwa jest to, że w ustach zamordowanych umieszczono bielika morwowego- motyla jedwabnika . Co to może oznaczać?

Werens ma lada zagadkę do rozwiązania. Pomaga mu stryj, były ksiądz i znawca nauk kościoła. Ale co ofiary łączy z męczeńska śmiercią pierwszych chrześcijan?

Książka jest bardzo ciekawa. Temat i prowadzone śledztwo przez Werensa nie jest banalne.  Tym bardziej jest ciekawiej, że nic nie idzie łatwo. Dziennikarz czuje presję i odnosi wrażenie, jakby szło mu jak po grudzie. Może wynika to z jego przekonania, że wszystko zostanie mu "podane na tacy", aniżeli, że na odkrycie prawdziwych pobudek zabójcy trzeba trochę się "nachodzić".   Niczego nie dostaje się za darmo i tego nasz bohater musi się nauczyć na własnej skórze.

Autor operuje przyjemnym , spontanicznym językiem. Nic nie jest oczywiste, a elementy układanki są podawane powolutku i niespiesznie. Ciekawe postaci (choć stryja lubiłam zdecydowanie bardziej), intrygujący pomysł na fabułę to największe plusy tej powieści. 
A czy są jakieś minusy. Z pewnością są , ale mnie się czytało tak szybko i przyjemnie, że ich nie dostrzegłam.

Widzę w osobie Tomasza Białkowskiego spory potencjał literacki i za chwil kilka możecie się spodziewać recenzji "Kłamcy" A tym czasem polecam wam "Drzewo morwowe".

Książka przeczytana w ramach wyzwań: POLACY NIE GĘSI..
                                                               KAPITAN ŻBIK...
                                                               TRÓJKA E-PIK

Kawałek mojego świata, czyli figlarna biblioteczka cz.1

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:01 19 komentarze Linki do tego posta

Zawsze z chęcią podglądam , co pięknego, nietypowego i zachwycającego macie w swoich biblioteczkach. Dziś ja chciałabym wam pokazać kawałek moich radości. Tak , więc odsłona pierwsza:)























czwartek, 30 maja 2013

"Cywilizacja komunizmu" Leopold Tyrmand

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:46 4 komentarze Linki do tego posta

Wydawnictwo: MG , Marzec 2013
ISBN: 978-83-7779-135-6
Liczba stron: 272 
 kategoria: publicystyka literacka i eseje
0cena : 6/6
 
"Życie w komunizmie jest piekłem, ale nie dla wszystkich. Jest piekłem dla ludzi dobrej woli. Dla uczciwych. Dla rozsądnych. Dla chcących pracować z pożytkiem dla siebie i dla innych. Dla przedsiębiorczych. Dla tych, którzy chcą rozwijać, wzbogacać, pomnażać, lepiej, wydajniej, ładniej. Dla wrażliwych. Dla prostolinijnych  i skromnych. Natomiast dobrze prosperują w komunizmie głupcy, niedostrzegający własnej marności i śmieszności. Doskonale powodzi się służalcom, oportunistom i konformistom..."

Leopold Tyrmand, pseud. Jan Andrzej Stanisław Kowalski (ur. 16 maja 1920 w Warszawie, zm. 19 marca 1985 w Fort Myers na Florydzie) – polski pisarz i publicysta, popularyzator jazzu w Polsce. Leopold Tyrmand urodził się w zasymilowanej rodzinie żydowskiej. 
 
 Jestem dzieckiem stanu wojennego, a raczej jego ostatnich dni życia, więc lata w systemie socjalizmu czy komunizmu (jak zwał, tak zwał) są poza zasięgiem mojej pamięci. Nie pamiętam stania w kolejkach, pustych półek, pasty do zębów, która nie czyściła czy wielkiej uciechy ludzi, gdynastępował zrzut zapasów papieru toaletowego.
 
Znam tylko opowiadania o podsłuchach prywatnych rozmów obywateli.  Zawsze chętnie dowiem się czegoś nowego o tym okresie. Czy rzeczywiście  był taki straszny, zakłamany i obłudny . Czy patos i propaganda naprawdę była tak wielka?
 
A skąd się tego dowiedzieć, jak nie z książek. Oscylując od książek historycznych, które często bywają stronnicze warto sięgnąć po wspomnienia kogoś , kto się spotykałał, żył i zderzał się z socjalistyczną rzeczywistością na co dzień.
Dlatego sięgnęłam po "Cywilizacja komunizmu" Leopolda Tyrmanda. 

Nie jest to literacka fikcja , a pamflet. Pisarz wybrał ten rodzaj formy, gdyż uznał, że poprzez nią najkorzystniej, najbardziej dobitnie i prawdziwie wyrazi swoje uczucie do tego systemu, którego z głębi serca nienawidził, gardził nim i uważał, że komunizm, to największa plaga ludzkości.
 
Ja po przeczytaniu tej pozycji jestem skłonna się przychylić do opinii  autora. Bo czy to normalne, żeby ludzi zaklasyfikować do danej   klasy społecznej, ze względu na to czy ojciec był robotnikiem czy inteligentem lub czy to normalne, by nakładać nieadekwatne do przewinień kary na przedsiębiorców, którzy chcą coś robić, byle zniszczyć inicjatywę prywatną.

Z opowiadań mojej matki wiem, że gdy podczas rozmów z tatą w słuchawce często słyszała "rozmowa kontrolowana"

"Pewien Czech powiedział: "tylko w komunizmie telefon jest naprawdę publiczną instytucją. Każdy , kto rozmawia przez telefon może być pewny, że rozmowa nie należy tylko do niego, lecz staje się własnością społeczeństwa".

Tyrmand piszę, czemu posłuch był tak ważny. Ponieważ by wykryć, tych którzy nienawidzą systemu, czyli było to 99% społeczeństwa. Czemu tak więc podsłuchiwało się wszystkich? Działo się tak dlatego, że ten 1% to mogą być zakłamani, ukryci konspiranci.

Pisarz piszę o trudach, znojach, paranojach życia Polaków. On sam, który uciekł z komunistycznego życia i poznał  amerykański styl życia,zastanawia się, jak można ludziom wpoić przeświadczenie, że komunizm jest tak potrzebny. Wpajało się to już od urodzenia dzieciom. Kobiety poprzez propagandowe głoszenie równouprawnienia przejmowały pracę przeznaczoną do tej pory wyłącznie dla mężczyzn. Następnie według autora straciły one swoją kobiecość. Były sfrustrowane, co się przenosiło na życie rodzinne.Taka mała dygresja z mojej strony- dobrze, że Tyrmand nie dożył chwil obecnych, gdyż tak kwestia się nie zmieniła. Teraz kobiety też jeśli chciałyby się poświęcić domowi, dzieciom kosztem rozwoju zawodowego, to po prostu muszą pracować, by żyć. Frustracja płci pięknej nie zmalała, a raczej narasta z każdym kolejnym dniem.

Ciekawym zagadnienie poruszanym przez pisarza jest także rola jaką pełni taka instytucja jak poczta. Tyrmand określa, że ludzie tłoczą się w placówkach pocztowych, a pracownicy z racji "umundurowania" czują wyższość na masą.
Jeśli się obejrzymy wokół siebie zauważymy pozostałości tych kolejek na poczcie. Starsze pokolenie, nie jest w stanie ogarnąć nowych możliwości jakie daje im postęp technologiczny (bo jednak twarz w okienku , to twarz , a nie maszyna).

Innymi niemniej ważnymi kwestiami, które drażniły, dręczyły i bolały twórcę "Cywilizacji komunizmu " było kwestia usilnego dążenia władz do izolacji obywateli od możliwości wyjazdu, poznania i nauki poza granicami kraju. Wpajano Polakom jak to Zachód jest zły, podstępny i mami korzyściami,a  chcę tylko Polaka usidlić i upodlić.

Książka jest skarbnicą wiedzy. Wiedzy przed duże W . Podanej w formie, która sprawia, że ja , jako czytelniczka śmiałam się z absurdów życia codziennego, ale także żal mnie było tych ludzi. Szczególnie tych młodych ludzi, którym ograniczało się prawo i dostęp do wszystkiego. Niektórzy to wykorzystali i obecnie rządzą Polską i mną poniekąd. Lecz większość była skazana na zmarnotrawienie swojego wewnętrznego potencjału i wszystkiego tego, co mogło wyjść na dobre przyszłemu pokoleniu.

Jest to na pewno książka , którą trzeba czytać w skupieniu. Mnie najmniejszy harmider wybijał z rytmu i traciłam wątek. Język, którego używa autor tego wymaga, ale daje coś w zamian- wielką przyjemność i chyba o to chodzi. Doceńmy to, co teraz mamy, bo inni mieli gorzej, zdecydowanie gorzej.
 
Wyzwanie : Polacy nie gęsi....

wtorek, 28 maja 2013

"W otchłani Imatry " Aleksander Ławrow

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 21:55 5 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Agnieszka Papaj
tytuł oryginału: Под волнами Иматры
seria/cykl wydawniczy: Metody Kobyłkin tom I
wydawnictwo: Dobre Historie
data wydania: 22 listopada 2012
ISBN: 9788363667995
liczba stron: 254
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 3/6

Jest rok 1893 . Pociągiem Kolei Nikołajewskiej podróżuje powszechnie znany milioner - Jegor Pawłowicz Worobiow wraz ze swoją córką Marią. Milioner zmierza do Alekseja Nikołajewicz Kudlińskiego, by oddać mu rękę swej jedynaczki. Maria jest przerażona tą sytuacją, gdyż o przyszłym mężu wie tylko tyle, że jest on chorowity i może długo nie pożyć. W końcu ojciec ulega córce i chcę wyjawić tajemnicę swej decyzji, lecz nie uczyni tego nigdy, ponieważ nagle pada martwy.

Lekarz stwierdza, że milioner zmarł na zawał serca. Maria pogrążona w bólu nie wie, jak poradzi sobie bez opieki ojca, choć zdaje sobie sprawę , że majątek jest spory.

Nagle dziewczynie pomoc oferują dwaj mężczyźni - Aleksej Nikołajewicz Kudliński oraz Metody Kobyłkin. Bynajmniej nie są to dwaj kawalerowie, którzy będą ze sobą rywalizować o rękę młodej damy.

Rzeczywiście Aleksej Nikołajewicz Kudliński swoją dobrodusznością zdobywa serce dziedziczki. Natomiast Metody Kobyłkin przybywa do Marii w innym celu. 
Jest on znanym w całej Rosji detektywem i ma podejrzenia , że ojciec Marii mógł paść ofiarą zabójstwa......

Książkę czyta się błyskawicznie. Jest kilka powodów tego stanu, niekoniecznie pozytywne.
Otóż książka ma małą objętość, jest bardzo dużo dialogów i znikoma ilość kombinowania, śledztwa, dopytywania, mylenia tropów, wodzenia czytelnika za nos itp.

Na okładce przeczytacie, jakoby Metody Kobyłkin miałby być porównywany do Sherlocka Holmesa.I tu chyba zaszła jakaś karygodna pomyłka. Między oboma bohaterami nie widzę za krzty podobieństwa. Ani pod względem charakteru, sprytu czy dedukcyjnej elegancji.

Kobyłkin jest raczej starszym panem, apodyktycznym i nie lubiącym, by z nim  dyskutowano. Ma on wrażenie , że jest nieomylny.
Właściwie zastanawiam się, skąd Kobyłkin od razu podejrzewał zbrodnie? Tropy są duże. Pisarz nie postawił na to , by czytelnik błądził. Sprawca jest znany od początku i żadna w tym frajda.

Zmarnowany potencjał, to również czas , w którym powieść się toczy. Aż szkoda, że Ławrow nie pokusił się o obszerniejsze opisy ówczesnej rzeczywistości. Dodałoby to miłego smaczku.

Przeczytałam, ale zabrakło mnie wielu rzeczy i dlatego przypuszczam, że za jakiś czas zapomnę o tej książce.
Czy warto po nią sięgnąć. Być może, ale na kolana nie powala.

"Kto wiatr sieje..." Virginia Cleo Andrews

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:52 5 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Marek Ostaszewski
tytuł oryginału: Seeds of Yesterday
seria/cykl wydawniczy: Rodzina Dollangangerów tom 4
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 27 grudnia 2012
ISBN: 9788327301598
liczba stron: 464
kategoria: literatura współczesna
ocena: 4/6
 
"Kto wiatr sieje..." jest to czwarta , a zarazem przedostatnia część sagi o rodzinie  Dollangangerów. Trzecia cześć " A jeśli ciernie" kończy się w momencie, gdy w pożarze umiera także , jak w drugiej części seniorka rodu. Mówię tu o Corrine, matce Cathy i Chrisa. Mogłoby się wydawać, że ciężar kazirodczego związku Cathy i Chrisa nie może przynieść nic już gorszego rodzinie niż do tej pory. Jory zostanie słynnym tancerzem, a Bart upora się ze swoją skomplikowaną psychiką. Jednak los nie jest tak łaskawy.

Po tym jak Corrine zapisuje swój majątek Bartowi ,  nieszczęścia wracają do nich niczym bumerang. Bart w swym kompulsywnym myśleniu odtwarza na gruzach rezydencje  Foxworth. I sam przyjmuje to nazwisko. Przyjmuje on także pod swój dach zaginionego w młodości brata Corrine - Joela. Joel jest już starcem, który w sprytny sposób manipuluje Bartem , ale również w sarkastyczny sposób ostrzega go przed niechybnym upadkiem. 
 
Bart zaślepiony swoją władzą, pieniędzmi i posłuchem wśród prawników, inwestorów itp. wydaje pieniądze z rozmachem. A na swoje 25-te urodziny organizuje bal. Podczas balu Jory odstawia scenę baletową i ulega wypadkowi. Okazuje się, że został on trwale kaleką. Podczas, gdy Jory popada w depresję , a Cathy poświęca synowi każdą całą swoją uwagę, to Bart uwodzi żonę brata- ciężarną Melody....
 
Uważam, że ta cześć była lepsza od poprzedniej. Stało się tak być może dlatego, że autorka wróciła do narracji Cathy. To poprzez jej usta poznajemy dalsze losy rodziny. To ona opowiada czytelnikowi ten ogrom emocji, napięć występującymi członkami rodziny. 
Zazdrość i pycha Barta aż bije po oczach. Jednocześnie widać, jak bardzo jest on zagubiony. Nie może odnaleźć sam siebie. Nie wie, tak naprawdę czego oczekuje o siebie, innych i matki. Kocha Cathy, ale jednocześnie ją odrzuca. Pożąda z premedytacją on wszystkiego , co miał Jory, choć często podkreśla miłość do brata.
 
Natomiast Cathy ciągle faworyzuje Jorego, a na błędy Barta boi się raz i stanowczo zareagować. Czasami miałam odczucie podobieństwa Cathy do swojej teściowej, gdyż próbowała ona wymuszać na synowej miłość do Jorego. Jednocześnie nie potrafiła otwarcie porozmawiać z synową o jej zdradzie z Bartem.
Postać Chrisa jest jakby zdawkowa.
 
Ciekawą postacią jest Joel. Cicha i posępna postać przemykająca przez korytarze. Kim on właściwie jest? Czego on szuka i jaki jest jego prawdziwy zamysł? Czy wrócił dla rodziny, a może miał inny powód?
 
Co moją uwagę znowu zwróciło, to kolejne powtarzania tekstu oraz zaprzeczenia .Oto przykłady.
 
Podczas chwil Bożego Narodzenia, pisarka piszę, że Bart ułożył prezenty dokładne, a pół zdania później piszę ponownie, że Chris ułożył prezenty dokładnie. 

A zaprzeczenia to:
Autorka piszę, że podczas otwierania prezentów nawet Joel łapczywie je otwiera, by zaraz dodać, że Joel patrzy na ilość i jakość prezentów ze wzgardą. Więc się pytam. Jak to jest z tym Joelem? Jaka jest prawda? Czy pisarka trochę się nie pogubiła?

No , ale cóż wybaczam tę potknięcia. Za moment ostatnia cześć sagi, która jest zupełnie inna od pozostałych, ale o tym kolejnym razem.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Z LITERĄ W TLE.

poniedziałek, 27 maja 2013

"Rób co chcesz tylko gotuj" Ewa Dobek

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:39 2 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Feeria
data wydania: 2013 (data przybliżona)
ISBN: 9788372293251
liczba stron: 288
kategoria: poradniki
Skoro jestem zafascynowana kulturą Dalekiego Wschodu, a szczególnie krajami azjatyckimi, to oczywiste jest także  , że w kręgu moich zainteresowań są tradycje kulinarne owych krajów.

Ostatnio miałam okazję przeczytać poradnik/ książkę kulinarną autorstwa Ewy Dobek. Jest to pozycja , która się skupia na części medycyny chińskiej - mianowicie teorii pięciu przemian.
Jest to ciekawa teoria, bo jak wiadomo obywatele tego kraju mogą się poszczycić długim i zdrowym życiem. Z czego to wynika, że u nich choroby np. typu kardiologicznego są minimalistycznym ryzykiem wystąpienia? 

Otóż teoria pięciu przemian skupia się na sposobie gotowania, jego wpływie na funkcjonowanie naszych narządów wewnętrznych , ale także na terapii żywieniowej.   Wiem, dziwnie to brzmi. Mnie zaraz naszła myśl, że moja terapia miałaby słodki smak. A i o takim smaku wspomina autorka. 

Ale od początku. Pisarka podzieliła swoją książkę na pięć rozdziałów. Każdemu po kolei nadała nazwy i na ich charakterystyce się skupiła. Czyli mamy tak : drzewo ,czyli wiosnę, następnie ogień, ziemia, metal, woda.W każdym tym dziale znajdziemy odpowiednio przypisane do nich przepisy kulinarne. Stosowałam , są smaczne. Nie są jakieś wydziwiany i każdy kulinarny laik powinien znaleźć coś dla siebie.

Teoria pięciu przemian wyróżnia smaki: gorzki, słony, kwaśny, słodki, ostry. Ewa Dobek w bardzo ciekawym stylu, bez żadnych uogólnień czy zbytniemu skomplikowaniu opisuje , jak dany żywioł może wpływać na nas i nasz organizm , ile energii i pozytywnej siły może nam dać itp.

Mam już podobną książkę na swojej półce, ale ta mnie się podobała bardziej. Dlatego , że to coś więcej niż zwyczajna książka napakowana przepisami . Jest to także ciekawa wiedza i odrobinę poezji.

Dla kogo jest ta książka. Na pewno dla ludzi lubiących gotować, interesujących się medycyną alternatywną oraz krajami azjatyckimi. Miłego czytania.

Zapraszam do wyzwania POLACY NIE GĘSI
                                      NIE TYLKO LITERATURA PIĘKNA

niedziela, 26 maja 2013

Alfred Hitchcock. Nieznana historia "Psychozy" Stephen Rebello

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:09 5 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Jarosław Rybski
tytuł oryginału: Alfred Hitchcock and the Making of
wydawnictwo: Sine Qua Non
data wydania: 20 lutego 2013
ISBN: 9788363248703
liczba stron: 336
słowa kluczowe: biografie, wspomnienia, pamiętniki, dzienniki, historia, wspomnienia
ocena: 5/6 

W dzisiejszych czasach młodzież boi się filmów o wampirach, wilkołakach i przeznaczenia, które zawsze przychodzi po swoją ofiarę. Każdy z nas ma na swoim koncie film , który go zainspirował, wstrząsnął nim, zapadł w pamięć. Ja do końca życia nie zapomnę filmu "Ptaki" w reżyserii Alfreda Hitchcocka. 

Alfred Hitchcock był angielskim reżyserem i producentem filmowym. Był on pionierem filmowego suspensu oraz thrillera psychologicznego. Stworzył on takie słynne filmy jak: "Okno na podwórze", "Zawrót głowy", "Północ, północny zachód","Ptaki", "Rebeka" oraz "Psychoza".

Film "Psychoza" jest to takie dzieło, którego nie da się zapomnieć. Kobieta, która kradnie pieniądze z pracy ucieka i zatrzymuje się w przydrożnym hotelu. Tam zostaje zamordowana podczas brania prysznica przez psychopatycznego właściciela hoteliku, który przebiera się za swoją zmarłą matkę.Scena prysznicowa jest niezwykle prawdziwa i realistyczna.
 Stephen Rebello wziął się na napisanie książki poniekąd bibliograficznej, historycznej i dziennikarskiej.
Skupia się on na niełatwej drodze , którą musiał przejść reżyser, by zrealizować swój zamysł. Alfred Hitchcock musiał mieć w sobie wiele determinacji i zapału ponieważ film został zrealizowany wielkim emocjonalnym i finansowym kosztem.Nie mam na myśli kwoty milionów dolarów, które w obecnych czasach ma do wydania niemalże każdy wielki reżyser. Chodzi mi raczej o to, że twórca wydał na ten film każdy grosz, jaki miał w posiadaniu. Nie poddał się, choć kłopoty się piętrzyły . W ówczesnych czasach nagość na dużym ekranie była czymś, co wywołałoby skandal. Jednak reżyser nie uległ presji i scen nagiej

Janet Leigh pod prysznicem nie wyciął. I dobrze.

Rebello opowiada nie tylko o reżyserze, ale o inspiracji, która zachęciła Hitchocka to stworzenia filmu. Tą inspiracją była powieś Roberta Blocha oraz postać autentyczna - Ed Gain. Czytałam książkę z wielkim zainteresowaniem. Podobało mnie się, że autor cytuje liczne anegdoty z planu i zdradza kulisy powstawania filmu, np. jak odtwórczyni głównej roli musiała się nakrzyczeć , by zabrzmieć realistycznie.
Reżyser w swoich czasach nie doceniany , ale kochany przez widzów . Stał się prekursorem wyśmienitego kina i wzorcem dla wielu.

Zaletą tej pozycji jest także wydanie. Okładka twarda, dobrej jakości papier i rzetelne tłumaczenie. Jestem fanką literatury faktu i muszę przyznać, że czytało mnie się bardzo fajnie i wam również tego życzę.

Za książkę dziękuję WYDAWNICTWU SQN

sobota, 25 maja 2013

"Prowincja pełna smaków" Katarzyna Enerlich

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 04:35 8 komentarze Linki do tego posta


wydawnictwo: Wydawnictwo MG
data wydania: 6 marca 2013
ISBN: 9788377791233
liczba stron: 300
kategoria: literatura współczesna
ocena: 5+/6
Autorka "Prowincji pełnej smaków" - Katarzyna Enerlich w dzieciństwie zaplanowała, że zostanie dziennikarką, a potem napisze książkę. To pierwsze udało się znacznie wcześniej, bo zadebiutowała w wieku 12 lat artykułem o swoim rodzinnym Mrągowie, opublikowanym na łamach Płomyka. Wtedy również otrzymała pierwsze autorskie honorarium. Drugie marzenie, to o własnej książce, właśnie realizuje.
Pracowała w mediach lokalnych i regionalnych, w szkole, domu kultury, punkcie informacji turystycznej, była opiekunką osób starszych, sprzedawała swoje obrazy w toruńskim antykwariacie, chodziła na warsztaty z akwaforty, kurs informatyczny oraz kosmetyczny. Obecnie pracuje w promocji miasta. 

"Prowincja pełna smaków"  długo leżała na mojej półce. Powodem opóźnienia w zapoznaniu się z tą lekturą jest prozaiczny, czyli za dużo lektur , za mało czasu. Jednak przechodząc tak obok niej nie mogłam już dłużej zwlekać i wyciągnęłam dłoń ku górze i udałam się w okolice Mrągowa.

Pisarkę znałam już wcześniej . Czytałam "Oplątani Mazurami". Już wtedy wiedział, że autorka piszę tak jak lubię, czyli ciepło, ciekawie i niebanalnie. 

"Prowincja smaków" jest kontynuacją losów Ludmiły - kobiety dobiegającej magicznej 40. Jest ona zadowolona z tego faktu, pogodzona z upływającym czasem. Jest ona rozwódką, ale stara się ona utrzymywać coraz cieplejsze relacje z byłym mężem Marinem. Jest ona związana z Wojtkiem. Ma przedszkolaka w domu w postaci swojej córeczki -Zosi. Pomaga ona teściowi, piszę artykuły do gazet, ale przede wszystkim celebruje życie.

Jest to pełna barw postać. Trochę cicha , ale oddana swoje rodzinie, pracy i paski. Tytuł już określa , czego możemy się spodziewać  w czasie lektury. Mianowicie smaków prowincji. A czym pachnie i smakuje prowincja. Ja jako mieszkanka Borów Tucholskich , wiem, że największym skarbem są grzyby. Ale w lekturze znajdziemy nie tylko te leśne smakołyki , ale także ryby, .świeże warzywa itp. Czytelnik pozna wiele przepisów na regionalne smakołyki. 

Ale "Prowincja smaków" to nie tylko smak kuchni, lecz także gorzki posmak historii. Autorka bardzo zgrabnie wtrąciła wątek odnośnie historii Mazowsza , a konkretnie wysiedlenia Niemców z terenów Prus Wschodnich, które odbyło się w 1945 roku. Ten wątek był bardzo ciekawy, a zarazem wstrząsający.

Muszę koniecznie poznać pozostałe części cyklu. I choć się cofam jestem ciekawa bardzo. Nie dziwi mnie fakt, że pisarka jest bardzo popularna. We mnie ma również wiernego fana.

Zapraszam do wyzwania POLACY NIE GĘSI...

środa, 22 maja 2013

Hobbit. Podróż w nieznane.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:28 5 komentarze Linki do tego posta


gatunek:
  • Fantasy
  • Przygodowy
produkcja:
  • Nowa Zelandia
  • USA
premiera: 25 grudnia 2012 (Polska) 28 listopada 2012 (świat)
reżyseria:
  • Peter Jackson
scenariusz:
  • Guillermo del Toro
  • Peter Jackson
  • Fran Walsh
  • Philippa Boyens
Dawno zabierałam się do obejrzenia słynnej już w kręgach kinomaniaków ekranizacji powieści "Hobbit tam i z powrotem" autorstwa J.R.R Tolkiena.

Trylogia "Władca pierścienia" została już zekranizowana . Trudnego zadania powziął się Nowozelandczyk- Peter Jackson. Nie da się ukryć, że przeniesienie trylogii na wielki ekran stało się strzałem w dziesiątkę. Mogę chyba śmiało napisać, że większość z was go widziała i pokochała równie mocno ten film jak ja. 
Cieszę się , że reżyserzy "biorą" się za taką robotę. Wiadomo, że film może zostać  spaprany i zupełnie odbiegać od literackiego oryginału. Ale bywają i takie filmy, które są równie dobre, a często nawet lepsze niż powieść. 

Trylogię czytałam lata temu i byłą nią zachwycona. Tym większa była moja uciecha, gdy Peter Jackson zdecydował się na ekranizacje przygód Hobbita od samego momentu, gdy wyrusza on w podróż i  zdobywa pierścień.

"Hobbit. Nieznana podróż" jest pierwszą częścią opowieści o tym , jak  Bilbo Baggins opuszcza Shire  i wraz z grupką krasnoludów oraz Gandalfem wyrusza ku Samotnej Górze. Na początku nie jest świadomy, co w jego domku robi zgraja krasnoludów i czemu wszyscy twierdzą, że będzie on idealny w roli włamywacza. Krasnoludy dawno temu straciły swój dom za sprawą ataku smoka Smauga. Teraz ów smok traktuje Samotną Górę jak swój dom i wyleguje się na kopcach złota...

Jednak smok nie jest jedynym problemem Hobbita, Gandalfa oraz krasnoludów. Spotkają oni na swej drodze trolli, goblinów oraz tajemniczych łowców, którzy pragną ich śmierci. Lecz najważniejszym spotkaniem w czasie tej wyprawy jest poznanie  Golema i zdobycie przez Baginsa pierścienia.

Warto wspomnieć, że reżyser ma nosa do wyboru aktorów.   Martin Freeman w roli Baginsa jest doskonały, lecz uwielbienie większości ( i piszę tu o płci pięknej) ma szansę zdobyć  Richard Armitage, który się wcielił w charyzmatycznego, walecznego przywódcę krasnoludów -  Thorina Dębowa Tarcza.

Choć film trwa blisko 3 godziny, wcale tego nie odczułam. Baśniowy obraz pochłonął moją uwagę w tak wielkim stopniu, że zanim się obejrzałam stwierdziłam, że to już koniec. Ale podróż jeszcze trwa. W tym roku ma się pojawić premiera drugiej części - Hobbit: Pustkowie Smauga. 

Najbardziej zachwyciła mnie charakteryzacja postaci. Krasnoludy byli ucharakteryzowani tak, by ich kreacje oddawały ich charaktery. Każdy z aktorów stosował fantastyczną mimikę twarzy, dla oddania gamy emocji. 

Scenografia i efekty specjalne także były wyśmienite. Nie mam się do czego przyczepić. Film jest rewelacyjny i naprawdę jeśli nie widzieliście , to warto.

wtorek, 21 maja 2013

"Blondynka na Jawie" Beata Pawlikowska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:04 8 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: G+J RBA Wydawnictwo
data wydania: 8 maja 2013
ISBN: 9788375965063
liczba stron: 250
kategoria: Literatura podróżnicza
ocena: 5/6

Chyba nigdy mnie nie znudzą książki podróżnicze autorstwa Beaty Pawlikowskiej. Mam już ich tyle przeczytanych, że aż trudno napisać o nich coś nowego.

Tym razem dziennikarka zabiera czytelnika do Indonezji , a konkretnie na wyspę Jawę oraz Bali. Już powstała książka o wyprawie na Bali, lecz była to jak ja to określam wersja mini. 

Tym razem wydawnictwo G+J zdecydowało się na wydanie pełnometrażowe. Duże, z pięknymi , osobistymi zdjęciami , na doskonalej jakości papierze oraz w twardej oprawie. Książka prezentuje się fenomenalnie i uważam , że będzie się ślicznie komponować do mojej biblioteczki.

Autorka wielokrotnie podkreślała, że ceni sobie samotne podróże. Nie przepada za "przypałętaniem"  się dodatkowego towarzysza. Często jej się udaję zrealizować swoje plany, lecz tym razem podróżuje ona przez większość podróży z innym turystą Julienem. Nie jest to dobrowolny wybór , lecz jakoś tak wyszło. 

Julien poniekąd zakłóca przebieg podróży Beaty Pawlikowskiej. Często "zamęcza" współtowarzyszy swoimi naukowymi wywodami oraz koniecznością i wymogiem, by podróżniczka się określiła światopoglądowo. Ale czy każdy musi się określać i wynurzać poglądy na zewnątrz ? Dziennikarka nie chcę tego robić.

Często natomiast podkreśla, że nasza rzeczywistość i przyszłość zależy tylko i wyłącznie od nas samych.Za to Julien opowiada wywody z książek popularnonaukowych m.in. opowieści o Hitlerze, jakoby miał on możliwość zagłębienia się w głąb ziemi.

Lecz nie te opowieści mężczyzny są najciekawsze w tej pozycji. Mnie najbardziej za każdym razem ujmują opowieści legendy, przypowieści, realia odwiedzanej lokalizacji. Zachwyca mnie to, że pisarka nie zanudza nudnymi, nie wnoszącymi nic do treści geograficznymi liczbami. To wszystko można sobie odnaleźć w internecie. Ja sobie cenię historię oraz opisy współczesnych mieszkańców Jawy i Bali. 

Autorka zawsze najwięcej zainteresowania poświęca wyżej wspomnianych elementów. Nie boi się otwarcie powiedzieć, że Indonezyjczycy, to bardzo skorumpowany kraj, a ci, którzy oferują swoje usługi turystom nie cofną się przed praktykami, które mają na celu naciągnięcia turysty na dodatkowy koszt.
Albo czy wiedzieliście, że na  Bali przycina - przypiłowuje się zęby dzieciom w celu ukrócenia ich zwierzęcego instynktu?

Za przykład mogłabym podać fakt, iż podróżniczka w czasie podróży na szczyt pewnego wulkanu podróżowała z dwoma przewoźnikami, a miał być tylko jeden (notabene wziął za to sowite wynagrodzenie).
Ujmują mnie także opisy zajęć ludności , ich tradycje kulinarne i kulturowe. 

Wiecie również, ze cenię autorkę za styl, jakim operuje. Zawsze jest on namacalny, barwny, plastyczny i obrazowy. Szczerze podziwiam pisarkę, że nie boi się tak sama wyruszać w świat, ale gdyby nie ona i jej podobni podróżnicy nasze mniemanie o świecie, który jest gdzieś tam byłoby znikome. I to jest właśnie piękne. Dzięki temu moja wiedzę geograficzna, historyczna jest o wiele bogatsza.

Za książkę dziękuję

Książka bierze udział w wyzwaniu Polacy nie gęsi..
                                                    Nie tylko literatura piękna

poniedziałek, 20 maja 2013

Przedpremierowo "Ostatni samuraj. Rozmowy o generale Petelickim"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:08 4 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 5 czerwca 2013
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
ocena: 6/6

Czytam różne biografie/ pamiętniki bardzo chętnie. Lubię rozszerzać swoją wiedzę i horyzonty . Cenię rzeczowe, konkretne, profesjonalne podejście do przedstawianego tematu.. A jak było tym razem.

Jako maniaczka wszelkich programów informacyjnych, komentatorskich, które omawiają  polską oraz zagraniczną rzeczywistość, historyczne, to postać generała Sławomira Petelickiego nie jest mnie obca.

Generał Sławomir Petelicki ur.13 września 1946 w  Warszawie. Był oficerem wywiadu I Departamentu MSW za czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, za czasów III Rzeczypospolitej przyjął z rąk prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego tytuł- generała brygady Wojska Polskiego. Był on pomysłodawcą i pierwszym dowódcą Jednostki Wojskowej 2305 GROM. 
Generał zmarł 16 czerwca 2012 roku, w swoim domu poprzez postrzał w głowę ( wersja oficjalna -samobójstwo).

Śmierć Petelickiego zaskoczyła nie tylko mnie. Zaskoczyła ona rodzinę, przyjaciół, wrogów, media, opinię publiczną. Ale dlaczego generał tak zarył się w pamięci wszystkich? O tym jest ta książka.

Autorkami tej biografii, a właściwie wywiadu z najbliższymi współpracownikami, przyjaciółmi, rodziną są dwie dziennikarki : Anita Czupryn oraz Dorota Kowalska.

Anita Czupryn- reporterka, publicystka dziennika "Polska The Times", współautorka wywiadu rzeki "Tadeusz Broś, Sorry Batory, czyli przypadki Pana Teleranka". W 2001 roku nominowana do prestiżowej Nagrody Mediów Niptel za wnikliwą i odważną publicystykę na temat sytuacji polskich mediów. Laureatka konkursu literackiego Kobieta na Zakręcie, zorganizowanego przez "Świat Literacki" i "Wysokie Obcasy". Pasjonatka Indian Ameryki Północnej, wypraw przyrodniczych i fotografowania ptaków; blogerka.

Dorota Kowalska - dziennikarka "Polska The Times". Jest autorką zebranych w tomie "Gracze: ich tajemnice" sylwetek polskich polityków, wywiadu rzeki z Krzysztofem Liedelem, ekspertem od spraw terroryzmu- "Oswoić strach: rozmowa o dekadzie terroryzmu", oraz wywiadu z filozofem, profesorem Zbigniewem Mikołejką, wydanego pod tytułem "Jak błądzić skutecznie:.

Dziennikarki swoją biograficzną książkę o generale Petelickim określiły jako triumf i dramat człowieka honoru. I pod tą dewizą toczą się wszystkie rozmowy z zaproszonymi rozmówcami. Generała wspominają m.in. wdowa po generale - Agnieszka Petelicka, Romuald Szeremietiew, Paweł Graś, córka generała- Dominika, Daniel Olbrychski z żoną, Maryla Rodowicz , Paweł Kukiz i inni.

Wszyscy oni wspominają generała i wspólną cechą, jaką go określają to - wojownik, patriota, oddany sprawie, wybitny człowiek wojskowości, zawsze skory do bijatyki i akcji, ceniony przez wosjkowych z całego świata.
Generał taki był naprawdę. Potwierdza, to każdy, kto choć raz zetknął się z generałem. Wojskowość pociągała go od dzieciństwa, był on uczestnikiem wielu bójek i słownych utarczek. Zawsze uczciwy, oddany przyjaciołom oraz ojczyźnie. I mimo, że za czasów PRL-u był szpiegiem, zawsze za plecami miał słuszność działania na rzecz bezpieczeństwa i dobrego imienia Polski. Był na placówce w USA , tam zdobył bogate doświadczenie, które później już po zmianie systemu w Polskie zastosował podczas formowanie elitarnej jednostki GROM. Chłopaków do jednostki gromadził bardzo surowo, skrupulatnie i bez jakiekolwiek taryfy ulgowej - wspomina jego "wychowanek". Dbał o to, by żołnierzom, którzy odeszli ze służby pomóc znaleźć zajęcie już poza wojskiem. Nikomu nie odmawiał pomocy, choć czasami ze względu na jego porywczy charakter kontakty z nim były utrudnione. 

Np. Paweł Kukiz wspomina, że łączyły go z generałem wspólne sprawy ku chwale ojczyzny. Natomiast przyjaciel - naukowiec od mieczy samurajskich wspomina, że Petelicki gromadził miecze oraz rozmawiał o nich godzinami. Wdowa wspomina męża jako kochającego, ze względu na rodzaj pasji i pracy często nieobecnego, za to on doceniał jej nieustępliwość i hard ducha. 

Każdy z rozmówców opowiada o swoich kontaktach z Petelickim, anegdotki itp. Co mnie uderzyło to rozmowa z rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem, którego "stworzył" generał Sławomir Petelicki . Generał w pewnym momencie poczuł, że Paweł Graś dla funkcji rządowej sprzedał ideały. Nie wiem czy tak było, ale jego wspomnienie Grasia o ostatniej rozmowie z generałem jest kompletnie odmienne niż innych przepytywanych. Opowiada on jakoby generał mówił , że jest mu przykro, ze tak otwarcie atakował PO (inni temu zaprzeczają). Dziwne, że jeden człowiek mówi coś innego niż garstka innych.

Wszyscy (z wyjątkiem Grasia) opowiadają, jaki żal , pretensje, sugestie generał miał do premiera, rządzących w MON-ie, co do zarządzania i zmian w GROM. Sama pamiętam wywiady, gdzie Petelicki odważnie wypowiadał się z troską o dalsze losy jego "dziecka". 
Wszyscy również podkreślają, że generał był człowiekiem bardzo ambitnym, zdeterminowanym i zawiedzionym odsunięciem go z pracy wojskowego i próbują rozgryźć , co go skłoniło do tak tragicznego w skutkach posunięcia.

Co mnie zachwyciło w tej książki, to to, że autorki nie są nachalne w swych pytaniach. Pytania są wszechstronne, a dziennikarki wykazują bogatą wiedzę historyczną, polityczną oraz wojskową. Książkę czyta się błyskawicznie (choć jakby nie patrzeć jest to ponad 400 stron). 

Podczas czytania uderzyło mnie określenie, które wypowiedział prezydent Komorowski o generale - "Petelicki nigdy nie był żołnierzem". W takim razie pytam się ja- to kim był Petelicki? Dla mnie on był żołnierzem w najlepszym tego słowa znaczeniu. A idąc tym tropem popieram słowa generała o Tusku - chłopiec s krótkich spodenkach. 

Warto nadmienić , że nie jest to tylko książka o generale Sławomirze Petelickim, ale o całej woskowości, zmianach ustroju, systemu i wszelkich sprawach z tym związanych., czyli o życiu.

Rewelacyjna książka i polecam gorąca.

Zapraszam do wyzwań : POLACY NIE GĘSI...
                                      NIE TYLKO LITERATURA PIĘKNA
                                    CZYTAJ- TO SIĘ OPŁACA - LIT. O

PREMIERA 5 CZERWCA 2013 ROKU


niedziela, 19 maja 2013

Ostatni majowy stosik (chyba) :)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:37 13 komentarze Linki do tego posta






Kwiecień zleciał rad , dwa. Maj jest cieplutki , trochę rozleniwiony, co z korzyścią wpływa na czytelnicze zapędy. Przedstawiam wam książki, które chciałabym do końca maja przeczytać. Coś wpadło wam w oko?

"Śmierć mówi w moim imieniu" Joe Alex

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:34 6 komentarze Linki do tego posta


seria/cykl wydawniczy: Joe Alex tom 2
wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
data wydania: 18 kwietnia 2011
ISBN: 978-83-245-9018-6
liczba stron: 152
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 5/6

Polskich kryminałów a'la Agatha Christie jest niewiele, ale książki pisarza Joe Alexa wpisuje się w ten klimat idealnie. Niech was imię i nazwisko pisarza- Joe Alex nie zwiedzie. Bynajmniej nie jest to żaden obcokrajowiec, a twórca z naszego, polskiego podwórka. Joe Alex to pseudonim literacki prekursora polskich kryminałów -   Macieja Słomczyńskiego, który także pisywał pod innymi pseudonimiami, takimi jak:Józef Aleks, Kazimierz Kwaśniewski.

Joe Alex to nie tylko pseudonim Słomczyńskiego, ale także postać literacka. Joe Alex jest jest pisarzem książek kryminalnych, ale także z zamiłowania detektywem-amatorem.  Miałam okazję już poznać Joe Alexa, z lektury pt. "Powiem wam jak zginął". Już wtedy pisarz zachwycił mnie swoim minimalistycznym , a jednocześnie , co może jest sprzeczne ze szczegółowym kombinowaniem.
Obiecałam  sobie, że zawsze, gdy nadejdzie możliwość, chętnie zagłębie się w kolejne śledztwo Alexa. I owa okazja się nadarzyła.

Tym razem Joe Alex wraz ze swoją partnerką Karoliną Beacon oraz swym przyjacielem Benem Parkerem, który prywatnie jest policjantem ze Scotland Yardu, udają się do teatru. W teatrze ma być wystawiona bardzo emocjonalna sztuka pt. "Krzesła" Ionesco. Oprócz sztuki, która notabene jest wyśmienitym doznaniem kulturalnym, uwagę zwraca żona słynnego archeologa - pani Angelica Dodd. Ale czemu zwracają na nią aż taką uwagę?

Gdy nadszedł kres przedstawienia i wszyscy aktorzy mają wyjść na scenę i się ukłonić publiczności okazuje się , że popełniono zbrodnie. Zamordowano odtwórcę jednej z głównej roli - Vincy'ego. Zostaje on zamordowany przy użyciu sztyletu, który ma charakterystyczny napis- miałeś przyjaciela. Parker wraz z pomocą Alexa zaczynają śledztwo. Jest bardzo wąski krąg podejrzanych, lecz każdy ma na chwilę zabójstwa alibi, a i lekarz sądowy ma co do czasu zgonu wątpliwości.......

Któż mógł zabić aktora, nielubianego wszakże, ale czyż jest to powód do pozbawienia kogoś życia?

Ponownie pisarz mnie zachwycił. Widać, że jest to pióro z dawnej szkoły. I mimo tego, że powieść została wydana w latach 70-tych  poprzedniego wieku nadal zachwyca czytelników.
Joe Alex lawiruje między szczątkami informacji, które uzyskuje od dozorcy, reżysera, garderobianego i jest trudno. Jednak zmysł detektywistyczny Alexa tropi, kombinuje , łączy kawałeczki układanki, by odkryć zabójce. Niestety mnie się nie udało ową postać wychwycić i dowiedziałam się o jego istnieniu dopiero na końcu powieści.

Czuję się zaskoczona , jak zawsze. Wepchnięta w fotel i zostawiona sama sobie, by jeszcze raz przeanalizować wszystkie dostępne fakty. Jest to wyśmienity kryminał i wierzę , że spodoba się temu, kto gustuje w stylu Christie, gdyż jest to bardzo podobny styl.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:  Z literą w tle
                                                              Trójka E-pik
                                                              Polacy nie gęsi.
                                                              Kapitan żbik na tropie, czyli czytamy polskie kryminały.
                                                              

piątek, 17 maja 2013

"A jeśli ciernie" Virginia Cleo Andrews

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:15 7 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Jarosław Foppke
tytuł oryginału: If There Be Thorns
seria/cykl wydawniczy: Rodzina Dollangangerów tom 3
wydawnictwo: Świat Książki
data wydania: 19 września 2012
ISBN: 978-83-7799-743-7
liczba stron: 432
kategoria: literatura współczesna
ocena: 2/6

Kolejna cześć sagi o rodzinie Dollangangerów już za mną. Tym razem mijają lata od pożaru w rezydencji Corinne - matki Cathy i Chrisa. Ich matka unika poniesienia odpowiedzialności za popełnione zbrodnie sprzed lat i zostaje umieszczona w szpitalu dla psychicznie chorych. Cathy po śmierci swego drugiego męża Paula "zakłada rodzinę" ze swoim bratem Chrisem. Synowie Cathy- Jory i Bart dorastają (Jory ma 14 lat, a Bart ma 10). Chłopcy są nieświadomi, że ich matka i ich ojczym są rodzeństwem. 
Cathy już nie tańczy, ale ma własną szkołę baletową i mimo , iż jej przybyłe kontuzje nie pozwalają na większy wysiłek , ona poświęca cała swą uwagę i serce tańcowi. Chris jest spełnionym lekarzem. Natomiast Jory jest zrównoważonym , bardzo oddanym matce  miłośnikiem tańca. Marzy o wielkiej karierze tancerza. Natomiast Bart jest dzieckiem frustrowanym, samotnym, agresywnym i społecznie odizolowanym. Bart czuje się odtrącony przez matkę i niezauważalny. Ten fakt zmienia , gdy do domu obok wprowadza się tajemnicza kobieta w czarnej sukni i woalce na twarzy. Bart pod wpływem bywania w domu sąsiadki zmienia się dramatycznie. Pomału popada w obłęd i zaczyna walkę psychologiczną z samym sobą....

Abstrahując do zamysłu pisarki , dochodzę do wniosku, że opowieść o losach tej rodziny powinna się już zakończyć. Tak , jak pierwsza część mnie zachwyciła, to  każda kolejna  jest coraz bardziej mizerna. Pomijając, że drażnili mnie Cathy i Chris i nie mam namyśli mojego stosunku do ich kazirodczego związku. Ale ich postawy, ich ignorancja wobec Barta. Byli oni nieporadni. Cathy wciąż żyje przeszłością , popełniając podobne błędy swojej matki. 

Najbardziej drażniły mnie liczne powtórzenia. Bart wiecznie się rozczula, a Jory co moment powtarza te same fragmenty tekstu, które występowały rozdział/y wcześniej.  Nie podobały mnie się też wielokrotność występowania zdań prostych, które kompletnie do mnie nie przemawiały. Mam także zastrzeżenia , co do epilogu tej części.

Za moment za mną koniec czwartej już części "Kto wiatr sieje" , potem "Ogród cieni". Pewnie zastanawiacie się czemu , mimo że, mam już negatywne odczucia po poprzednich pozycjach czytam dalej? Bo mimo wad jestem ciekawa końca tej historii, choć już pomału się jej domyślam. 

Nie odradzam , ani nie zachęcam do sięgnięcia po tę powieść. Każdy musi sam ocenić, czy przemknie, ledwo się doczłapię do końca , a może ciśnie od razu w kąt.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Z LITERĄ W TLE
                                                                Czytaj , to się opłaca - A

środa, 15 maja 2013

"Wiedeń" Sarah Woods

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:35 3 komentarze Linki do tego posta

Zachęcałam was wielokrotnie do poszerzania swoich horyzontów poprzez czytanie książek/przewodników z serii Nationale Geograpfic . Tym razem wraz z autorką książki "Wiedeń" - Sarah Woods zaparć do Wiednia.

Wiedeń jest to stolica oraz największe miasto w Austrii. Jest ono centrum administracji publicznej , gospodarki, handlu, usług , kultury, przemysłu. Lecz najbardziej jest on chyba atrakcyjny pod względem turystycznym.


I właśnie ten turystyczny kierunek powzięła autorka Sarah Woods. Jest to podróżniczka i dziennikarka radiowa, która na swoim koncie ma również publikacje niosącą tytuł "101 pomysłów na romantyczny weekend w Europie". Wielokrotnie nagradzana  książek podróżniczych, redaktor i komentator radiowy. Jej książki publikowane są na 4 kontynentach w 12 językach.

Zwiedzanie stolicy Austrii zaczynamy od gotyckiego arcydzieła - katedry św. Szczepana.To właśnie św. Szczepan jest  symbolem tego miasta. 
Wiedeń oferuje wiele miejsc, które sa obowiązkowe do zobaczenia przez każdego szanującego się turystę. Pisarka zachęca byśmy koniecznie i bez zwłoki zobaczyli takie miejsca jak:
-dzielnicę żydowską, w której znajduje się Mauzoleum Holohaustu
-muzeum Judenplatz
-zespół pałacowy Hofburg
-katakumby pod katedrą św. Szczepana
-bardzo klimatyczne uliczki Innere Stadt
-plac Marii Teresy , gdzie koniecznie musimy wejść do Muzeum Historii Sztuk Pięknych i inne.


Ja najbardziej chciałabym odwiedzić dwa miejsca. Są nimi Muzeum Rzymskie oraz stanowiska przy Hoher, jak również Muzeum Historii Naturalnej.

Można wymieniać atrakcje bez końca. Jak każde takie miasto z tak wieloletnia tradycją ma ono sporo do zaoferowania każdemu i wszystko to, czego poszukuje zwiedzający. Niebywała hecą jest na pewno żeglowanie  po Dunaju.


Nie wiem jak wydawnictwo G+J , to robi, ale każdy taki przewodnik to zachwycająca w dech wycieczka. Samo wydanie jest piękne, liczne i barwne fotografię , szczegółowe mapy, profesjonalne opisy i rzetelna wiedza to największe atuty tych pozycji.

Co ciekawe, to autorka zaopatrzyła turystę w propozycje mniej rutynowych szlaków wycieczek, co z pewnością wpłynie na dynamikę i nieprzewidywalność wydarzeń. Przy czym nie zapomniała umieścić rozdziału w krórym jest wszystko w pigułce, czyli co , jak i kiedy.

Oj bardzo lubię te przewodniki i mam nadzieję , że wy również.

Za książkę dziękuję i kupicie ją TU



Książka przeczytana w ramach wyzwania  Nie tylko literatura piękna...


wtorek, 14 maja 2013

"Ryszard i kobiety" Ryszard Kalisz

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:57 1 komentarze Linki do tego posta
wydawnictwo: G+J Gruner+Jahr Polska
data wydania: 8 maja 2013
ISBN: 9788377783245
liczba stron: 300
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
Długo czekałam na te pozycję. Bardzo cenię sobie postać Ryszarda Kalisza. I nie tylko , że względu, że jego poglądy polityczne są zbliżone do moich, ale przede wszystkim ze względu na jego "misiowate" usposobienie, jego zażyłe kontakty z ruchem feministycznym oraz kobiecym w każdym wydaniu oraz za jego wiedzę i intelekt.
Jakże była moja radość, gdy Wydawnictwo G+J wydało kolejną książkę Ryszarda Kalisz. Aż nadszedł ten dzień, gdy i w moim domu zagościł egzemplarz. 

Jak większość z Was wie, Ryszard Kalisz jet to postawna postać polskiej polityki, ale również jest on także wybitnym prawnikiem. Nie ma chyba żadnego zagadnienia, które byłoby mu obce. Ma on konkretne , ukierunkowane poglądy lewicowe i nie boi się walczyć prawa i godność każdego obywatela, bez względu na wszystko. Jest on orędownikiem kobiecych ruchów na rzecz parytetów oraz praw do swobody obyczajowej.
Ryszard Kalisz ma na swoim koncie już jedną książkę "Z prawa na lewo". Tym razem polityk, jak sam przyznaje długo się opierał , by  jego twarz zdobyła kolejną okładkę. Jednak jedna pani wydawnictwa tak długo go "namawiała", że uległ . I fajnie , że tak postąpił, bo to ,że z kobietami dogaduję się świetnie , co widać i w Sejmie oraz w tv.

Niektórzy z Was zapewne w komentarzach napiszą, że polityka was nie kręci. Ale to nie jest książka o tej sferze życia publicznego. To książka o kobietach. Kobietach , które wpłynęły na pana Ryszarda. Też o tych, których już nie ma wśród nas ( największa przyjaciółka polityka- Izabela Jaruga-Nowacja, czy Jolanta Szymanek -Deresz), ale także o kobietach , które choć wyznają zupełnie inne idee i światopogląd, są mu bliskie i bardzo je ceni (np. Ewa kopacz).

W swej publikacji, Kalisz próbuje przedstawić charaktery kobiet z własnego punktu widzenia. Nie krytykuje on ich, a wyraża się o nich zawsze taktownie i z należytym szacunkiem. Bardzo mnie się podoba, że podkreśla , jak ważna jest rola kobiety w każdej dziedzinie życia. Podoba mnie się również, że stosuje liczne formy odmian męskich odpowiedników , np. minister- ministra, marszałek-marszałkini. Przy tym język jest, który stosuje jest dla pana Kalisza charakterystyczny, czyli miękki, fachowy oraz wielokrotnie ze sporą dawką humoru. 
Szkoda tylko, że fotografię, które czytelnik może obejrzeć, to tylko wizerunek Ryszarda Kalisza. 

Fajne jest także to, że polityk pokazuje, że oprócz osoby publiczna, celebryta ma on tez swoje bolączki, kłopoty , fascynacje, pasje, czyli zwyczajną ludzką twarz. Nie bójcie się, że pozycję napisał polityk , bo nie ma czego . Polecam serdecznie.

Książkę kupicie TU



Zapraszam do wyzwania Polacy nie gęsi....
                                      Nie tylko literatura piękna

poniedziałek, 13 maja 2013

"Uczeń" Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:07 6 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Alicja Rosenau
tytuł oryginału: Lärjungen
seria/cykl wydawniczy: Sebastian Bergman tom 2, Czarna seria
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 9 maja 2012
ISBN: 978-83-7554-385-8
liczba stron: 580
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 5+/6

Książki pisane przez duety mam okazję czytać naprawdę rzadko.  Ale prawdę mówiąc chyba tylko raz się zawiodłam na "zdublowanym" autorze.

Hansa Rosenfeldta i Michaela Hjortha nie znałam. Wiem, ża na swoim koncie mają już takie powieści jak "Ciemne sekrety", a niedługa Czarna Owca wydaje ich kolejną powieść "Grób w górach".
 Zazwyczaj nie przeszkadza mnie czytanie niechronologiczne , ale jak jest tym razem?
  W Sztokholmie dochodzi do serii brutalnych morderstw, których ofiarami są kobiety. Śledztwo prowadzone przez zespół pod wodzą Torkela Höglunda, ale z powodów "logicznych" nie posuwa się naprzód.

Morderstwa  przypominają zbrodnie popełnione przez Edwarda Hinde-seryjnego mordercę, którego Sebastian Bergman pomógł aresztować piętnaście lat temu. 
Morderca Hinde jednak nadal odsiaduje wyrok. Policja jest przekonana, że ma do czynienia zimnego zabójcy, który się wzoruje na swoim mistrzu. 

Sebastian Bergman jest specjalistą od seryjnych zabójstw, postanawia uczestniczyć w śledztwie. Wkrótce odkrywa, że wszystkie te morderstwa skierowane są przeciwko niemu...
Jest to postać nie byle jaka.  Jest on bardzo charyzmatyczny . Ma on wszelkie cechy bohatera, którego szczerze można nie lubić. Wybija on się na tle innych swoim grupianskim, chamskim i bezkompromisowym usposobieniem  Choć jest on postacią dominującą , to nie przysłania on przesłanki całej fabuły oraz innych bohaterów.

Uczeń to druga część cyklu kryminalnego z Sebastianem Bergmanem, rozpoczętego powieścią Ciemne sekrety. I na przykładzie tej powieści muszę stwierdzić, że chronologiczność jest ważna, ponieważ w "Uczniu" są poruszane kwestię z poprzedniej części, o których nie miałam pojęcia. Teraz obowiązkowo muszę przeczytać tę cześć. I nie uczynię tak bynajmniej z obowiązku , a z wielkiej chęci.
Naprawdę "Uczeń" jest lekturą obowiązkową dla każdego miłośnika Czarnej Serii. Jest ona doskonale napisana i skonstruowana. Pisarze na kartach powieści przestawiają niezaprzeczalne dopracowane charakterystyki bohaterów. A , że główny Bergman jest wyrazisty , to całość jest bardzo przyjemna i zaskakująca w odbiorze.  
Uważam , że duet tu się idealnie sprawdził i autorzy  stworzyli niezłą mieszankę . Mam nadzieję, że już niedługo będę miała okazję przeczytać pierwszą , jak i trzecią część cyklu o Sebastianie Bergmanie. Polecam.
 Za książkę dziękuję
 

sobota, 11 maja 2013

"Inna rozkosz. Świat dominacji i uległości seksualnej" Jon Jacobs, William D. Brame, Gloria G. Brame

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:23 5 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Krzysztof Wolański
tytuł oryginału: Different loving. The world of sexual dominance and submission
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 17 kwietnia 2013
ISBN: 9788375546040
liczba stron: 576
kategoria: Literatura popularnonaukowa
ocena: 5+/6

Nasz rynek wydawniczy jest wręcz zalewany literatura erotyczną, które przybliżają ( w zakresie wyobraźni) czytelnikowi różnorodne praktyki seksualne. Na blogach, a nawet moim czytaliście o powieściach, gdzie były już pary, trójkąty,  pensjonaty, gdzie uczony uległości itp.

Tym razem chciałabym wam przedstawić książkę zupełnie inną niż do tej pory. Pytacie dlaczego, jaką , i o czym , skoro się wydaję, że wszystko zostało już pomiędzy wierszami powiedziane. Otóż jest to inna książka , bo to nie żadna fikcja literacka tylko tzw. samo życie.

Autorzy "Inna rozkosz. Świat dominacji i uległości seksualnej" podjęli niezwykły trud, by zgromadzić obszerne informacje o takiej specyficznej strefie seksualnej , jakim jest BDSM . BDSM to w skrócie - dominacja, uległość. Jak łatwo się domyślić chodzi o techniki sadomasochistyczne, uległości,. 
Autorzy książki przeprowadzają bardzo osobiste rozmowy z entuzjastami takiego stylu  życia. opowiadają oni o tym , jak odkryli, że ich taki seks "kręci" , jak są postrzegani przez otaczające ich społeczeństwo i jak to się dzieje naprawdę. A umówmy się   , że "normalni" ludzie poostrzegają tego typu techniki za coś obrzydliwego i odbiegającego od normy.

Ale właściwie czym jest norma? Psychologowie, terapeuci i seksuolodzy niemal jednogłośnie twierdzą, że norma w seksie niezalezy od pozycji, miejsca, czasu, liczby członków aktu seksualnego, ale od tego czy na daną technikę i sposób wyrażania swoich potrzeb i zaspokojenia ich jest obopólna zgoda.

Po przeczytaniu tej pozycji dowiemy się , że członkowie BDSM brzydzą się czynnościami, które mogą przynieść, ból, upokorzenie i cierpienie seksualnemu partnerowi.Podstawą takich igraszek jest zaufanie . Uległy wie, że dominująca osoba wie jak się posługiwać narzędziami ( w książce znajdziemy ich obszerny opisy) oraz wie, kiedy ma przestać.

W lekturze autorzy zawarli mnóstwo ciekawostek, które z uwagi na niepełnoletnich czytelników nie będę opisywać. Ciekawi są bohaterowie tej książki. Przedstawiają oni różnorodne grupy zawodowe, grupy społeczne i wielorakie orientacje seksualne. Wywiadów jest około stu i okazuje się,  że ci ludzie są normalni w zupełności i nie należny bać się inności, bo naprawdę nie warto.

Rewelacyjna lektura , poszerzająca horyzonty. Polecam ciekawskim.

Ksiązkę kupicie na 


Zapraszam do wyzwania Z LITERĄ W TLE
                                      Nie tylko literatura piękna

"Obietnica mroku" Maxime Chattam

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:00 5 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak
tytuł oryginału: La Promesse des ténèbres
seria/cykl wydawniczy: Thriller
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 16 maja 2012
ISBN: 978-83-7508-471-9
liczba stron: 472
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 3/6

Długo ta książka leżała na półce i czekała na swoją kolej. Ponad siedem miesięcy temu zachęcona pozytywnymi recenzjami postanowiłam ją kupić . byłam pełna nadziei na fajną emocjonującą powieść.
A jak było naprawdę?
Autorem powieści jest Maxime Chattam

Maxime Chattam, 32 lat, ukończył studia na kryminologii. Był stróżem, aktorem, księgarzem – po to, by nabrać doświadczenia życiowego na potrzeby pisanych przez siebie powieści. Odświeżył gatunek thrillera, dodając mu artyzmu. Chattam odniósł ogromny sukces we Francji, jego książki (Otchłań zła, W ciemnościach strachu, Diabelskie zaklęcia, Krew czasów oraz Tajemnice chaosu – wszystkie ukazały się, bądź ukażą się nakładem naszego wydawnictwa) sprzedały się już w ilości miliona egzemplarzy, każda z nich trafiając na listy bestsellerów.
 Brady O’Donnel pracuje jako wolny strzelec w świecie nowojorskiego dziennikarstwa. Szuka on nowego , ciekawego tematu i natyka się na kasetę video z filmem porno. Przyjaciel kontaktuje go z gwiazda porno - Rubis. Spotkanie z prostytutka staje się momentem przełomowym w życiu dziennikarza i bynajmniej z powodu obszernej wiedzy , która Rubis , by mu przekazała (także chcę taką praktyczną mu pokazać), ale dlatego , że podczas rozmowy Rubis od starłu pada martwa. Przerażony Brady z obrzydzenia "oddaje" treści żołądkowe i następnie oddala się z miejsca zdarzenia i anonimowo zawiadamia policję...

Sprawę dostaje policjantka - żona Brady'ego. Nie wierzy ona do końca , że tajemniczy informator widział samobójstwo kobiety 9 której tożsamość  nie jest znana policji) z oddali. Po treści żołądkowej próbuje go zintensyfikować.  \
Prywatne śledztwo zaczyna również dziennikarz. Chcę się on dowiedzieć , co skłoniło Rubis, by wybrać taki styl życia i co miała na myśli mówiąc o demonach i brutalnych technikach.
Jego badania i dochodzenie zaprowadza go do nowojorskich podziemi. Odkrywa on takie drastyczne metody seksualne, że strach się bać. Wkrótce się okazuje, że on i jego żona są w niebezpieczeństwie....
Nie wiem , co sprawiło, że już po lekturze poczułam się zawiedziona. Może to ten czas oczekiwania pozycji na sięgnięcie z półki był za długi. Może zwyczajnie mój zapał opadł , a może zabrakło jakieś iskry, która  , by spowodowała , że Maxime Chattam skradłby moje serce.

Choć jest to thriller psychologiczny, to wydaje mnie się trochę naciągany i podciągany pod film z Nicolasem Cage'm . Przeszkadzało mnie , że bohater wszedł w życie podziemnego porno biznesu tak lekko, bez przeszkód. Zabrakło mnie emocji między policjantką a Bradym. Pomysł był bardzo ciekawy , nie można odmówić pisarzowi dobrego stylu, ale być może to nie był dzień tej książki. A może zbyt wiele oczekiwałam , a miałam podejść na luzie do tej lektury . Mnie się średnio podobało, ale wam może przypaść do gustu. Ale o tym musicie przekonać się już sami.

czwartek, 9 maja 2013

Bo ze mnie taka chwalipięta:)

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:20 17 komentarze Linki do tego posta
 Jak w tytule posta chciałabym się z wami podzielić moimi nowymi zdobyczami. A , że bardzo , ale to bardzo na nie czekałam muszę je szybko pochłonąć.





Dwie górne to zakup własny - ktoś chętny , by mnie pożyczyć trochę kaski na ogłoszenie upadłości finansowej?

A trzy dolne , to recenzeckie.

Ach , czemu tej maj taki krótki jest?

środa, 8 maja 2013

"Obsoletki" Justyna Bargielska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 04:38 8 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
data wydania: 29 października 2010
ISBN: 978-83-7536-226-8
liczba stron: 90
kategoria: literatura współczesna
język: polski
ocena: 2/6
 
Justyna Bargielska urodziła się w 1977 roku- poetka. Debiutowała w 2003 roku tomem "Dating sessions" Następnie opublikowała"China shipping" oraz "Dwa fiaty", za które dostała Nagrodę Literacką Gdynia. Laureatka II edycji konkursu poetyckiego im. Rainera Marii Rilkego i nagrody specjalnej w konkursie im. Jaska Bierezina. Jej wiersze były tłumaczone na słoweński i angielski. Obsoletki jest jej debiutem prozatorskim.

I po tej króciutkiej biografii, powinno nastąpić kilka słów o fabule i treści. Ala wierzcie mi , że gdybym nie była na gorąco po przeczytaniu tego fatalnego w skutkach debiutu nie byłabym w stanie wam jutro nic powiedzieć na temat tej prozy. No chyba, że to , że nie podobało mnie się. Nie podobał mnie się pomysł , styl, połączenie myśli i zwrotów w jedno bardzo złożone zdania. Ogólnie nic .

Gdy zaczynałam czytać , to pierwsze opowiadanie, streszczenie, notka (jak zwał , tak zwał) nawet mnie zaciekawiło. Pisarka wspominała o swoim porodzie, ale bez dramatycznych i krwawych szczegółów, a odrobiną humoru i sarkazmu do całego zajścia. A potem już było coraz gorzej. Bo , co mnie obchodzi, jak Paweł- pies autorki spadł z balkonu, że siostra ma syna, a tatuś dziecka ujawnił się jakiś czas później. Naprawdę nie jeden pamiętnik innej kobiety obfituje w ciekawsze wspomnienia. 
 
Nudziłam się strasznie i bardzo dobrze, że to tylko kilkanaście stron, bo nie dałabym rady przeczytać więcej.
Mogłabym dać ocenę nawet niższą, ale jestem świadoma , ze to debiut.
 
Książka przeczytana w ramach wyzwania

 
 

poniedziałek, 6 maja 2013

Poniedziałkowo - stosikowo.

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:41 17 komentarze Linki do tego posta

Skoro poprzedni stos już przeczytany , to pora na skomplementowanie kolejnego .

Blondynka w Tanzani - własna
Obsoletki - własna
Obietnica mroku- zakupiona jeszcze w zeszłym roku

Recenzenckie

Rób, co chcesz, tylko gotuj.
Uczeń.
Inna rozkosz.

Zapowiada się interesująco:)

"Karminowy szal" Joanna M. Chmielewska

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:40 5 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: MG
data wydania: 17 kwietnia 2013
ISBN: 9788377791387
liczba stron: 240
kategoria: literatura współczesna
ocena: 5/6

Trzy kobiety. Trzy przyjaciółki. Skrajnie inne, ale przyjaźń , która mimo, że gdzieś tam się rozluźniła w przeszłości i wspólne wspomnienia łączą je na zawsze. 
Marta, Maria, Magda spotykają się w Piwnicy pod Liliowym Kapeluszem.To tu przy lampce grzanego wina wraca przeszłość. 

Kobiety , jako dzieci były chorowite i przez rodziców zostały umieszczone w uzdrowizku dla dzieci. Tam się uczyły, nawiązywały pierwsze kontakty z rówieśnikami, poznawały siebie.

Marta kobieta zamężna, z dwójką dzieci, urzędniczka. Kobieta, którą można by nazwać-kobieta perfekcyjna. Praca i dom to jej priorytety. Nie zważając na osobiste potrzeby, zawsze gotowa, by posprzątać , ugotować i pomóc.
Magda- kobieta wyzwolona i mentalnie i seksualnie. Niezależność finansową daję jej intratna praca w agencji reklamowej. Nie znajduje się w żadnym związku, bo mężczyźni to tylko epizody w jej życiu.
Maria- nauczycielka matematyki, ostra, aczkolwiek sprawiedliwa. Dzieciństwo jej nie przypomina sielanki. Ojciec- lekarz wojskowy nie skąpił jej złego słowa oraz  przysłowiowej ciężkiej ręki. Przez despotą uciekła do zakonu, lecz nie sprostała wysokim wymaganiom posłuszeństwa. Teraz jest samotna i nie jest w stanie stworzyć poprawniej relacji damsko-męskiej.

Kobiety mają wspólna tajemnicę związaną z pracownikiem uzdrowiska -Józefem Wieczorka. Jest on przez nie poszukiwany, ale nie jest to prosta sprawa, gdyż nie wiadomo , gdzie się mężczyzna podziewa.
Do odnalezienia małżeństwa Wieczorków trzeba wykorzystać wszelkie siły , w tym Pocztę Polską ( tak, tak, listonosz prawdę ci powie, a może i nie). 
W książce mamy do czynienia z licznym retrospekcjami. Jest to zabieg , który ja osobiście bardzo cenię. Dzięki niemu nie muszę kombinować  , głowić się , bo w kobiecej literaturze ważne są podstawy i pobudki działania bohaterów. Dzięki niemu także odkrywamy pełną charakterystykę kobiet i możemy w ich kłopotach, rozterkach , marzeniach i celach odnaleźć coś z własnego życia.

Mogłabym się tylko przyczepić do braku podziały na rozdziały. 
Joanna M. Chmielewska była mnie do tej pory nieznaną pisarką. Lecz jej lekki, życiowy styl oraz współczesne podejście do podejmowanego tematu oraz różnorodność bohaterów bardzo mnie odpowiada. I myślę, że odniesie równie wielki sukces co jej imienniczka, a inna znakomita pisarka , tyle , że kryminałów Joanna Chmielewska i tego jej życzę

Za książkę dziękuję 


Zapraszam do wyzwania POLACY NIE GĘSI...
 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review