sobota, 29 czerwca 2013

"Czy wiesz co jesz? Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę, robiąc codzienne zakupy"

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:32 9 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Publicat Wydawnictwo
data wydania: 20 czerwca 2011
liczba stron: 248
kategoria: zdrowie
ocena:5+/6

O książkach, które propagują zdrowe odżywianie, styl życia i zmianę dotychczasowych niechlubnych przyzwyczajeń na te, które sprzyjają lepszej kondycji fizycznej, jak i emocjonalnej , możecie u mnie przeczytać sporo. Po prostu , to mnie interesuję i wciąż szukam nowych wskazówek osób mądrzejszych ode mnie w tym temacie.

A, że jeśli chodzi o wskazówki żywieniowe najbardziej ufam polskim ekspertom , znawcom tematu i zafiksowanym osobom, podobnych do mnie, i  zawsze chętnie sięgnę po taką pozycję w polskim wydaniu.
Dlatego logiczne wydaje się fakt, że odwiedzając moją ulubioną księgarnię nie mogłam przejść obok pozycji "Czy wiesz co jesz? Poradnik konsumenta, czyli na co zwracać uwagę, robiąc codzienne zakupy" Katarzyny Bosackiej oraz tzw. Profesor Zdrówko, czyli Dr.hab.n.med. Małgorzaty Kozłowskiej-Wojciechowskiej.

Jeśli nie znacie pań, to być może chociaż kojarzycie ich twarze z programu "Czy wiesz co jesz" emitowanego na kanale TVN STYLE. Ja ten program bardzo lubię i cenię profesjonalne i wartościowe informację, jakie przekazuje sama prowadząca- Katarzyna Bosacka. Byłam bardzo ciekawa, czy ciekawy, zabawny, dowcipny styl został przeniesiony na kartki papieru?

Ale zanim zapoznam was z ułamkiem tego czego możecie się spodziewać po tej lekturze wspomnę , na jakiej podstawie tak ufam autorkom.

Katarzyna Bosack-dziennikarka prasowa i telewizyjna. Przez wiele lat kierowała działami zdrowia, urody i kuchni w "Wysokich Obcasach", dodatku do "Gazety Wyborczej", przez trzy lata była korespondentką "Wysokich Obcasów" w Waszyngtonie. Do "Gazety Wyborczej" posze m.in. o zwyczajach żywieniowych Amerykanów, o nowych dietach i trendach kulinarnych itp.

Dr ha. n. med Małgorzata Kozłowska- Wojciechowska jest lekarzem, specjalistą chorób wewnętrznych i chorób przewodu pokarmowego, specjalistką ds. żywienia. Jest wieloletnim pracownikiem naukowym i kierownikiem Zakładu Upowszechnienia Wiedzy o Żywności i Żywieniu w Warszawie.

Jak widać z zamieszczonych powyżej zalążków życiorysów obu pań, to znają się one, na tym , o czym piszą.
A piszą oczywiście o jedzeniu. Ale nie w kontekście diet, odchudzania, a raczej świadomego wyboru składników spożywczych, które samodzielnie lub po obróbce termicznej staną się podstawowym elementem zdrowego i pysznego dania.

Autorki przewertowały sklepowe półki i wybrały najważniejsze i najpopularniej spożywane i kupowane  przed Polaków produkty, by rozłożyć je na czynniki pierwsze, a przeanalizowane wnioski opisać w tej pozycji.
Autorki podzieliły książkę na rozdziały, które odzwierciedlają spożywane posiłki w ciągu dnia. 
I w każdym z tych działów opisują m.in. chleb, mleko, herbatę, kawę, słodycze, napoje, przyprawy itp.

Przy każdym produkcie wskazują jaki jest jego zasób kalorii w 100 gramach, jaka jest norma spożycia na dobę, na co klient musi zwrócić uwagę czytając etykietki, przelicznik cen, wskazują niebezpieczne i bezwartościowe dodatki do żywności, opisują hasła , dzięki którym producenci "nabijają nas w butelki" oraz obalają mity o jedzeniu.

Chcecie wiedzieć jaki był mój pierwszy odruch po przeczytaniu tego poradnika? Chodzę sobie dziś po Biedronce i widzę mleko, różowe z wielkim napisem - Z DODATKIEM WAPNIA. I od razu zapaliła mnie się czerwona lampka w głowie "no przecież każde mleko , niezależnie od procentów ma w sobie tyle samo wapnia!!!!!". Potem idę dalej na dział z jogurtami i biorę do ręki swój ulubiony, czytam skład a tam takie cudo, jak koszenila. I znów alarm w mojej główce. Czemu? A temu....

KOSZENILA-naturalny, zwierzęcy, czerwony barwnik. Pozyskiwany z wysuszonych owadów Dactylopius coccus cacti-  czyli, fotka poniżej.

Obrzydliwy prawda? Nie muszę , już chyba pisać, że obrzydzenie jogurtem osiągnęło maksymalny poziom. 

Więc jeśli chcecie wiedzieć, czym nas futrują producenci żywności , ile E -dodatków jest w tym , co jemy my, nasze dzieci i bliscy, albo zwyczajnie m.in. ile jest wapnia w wapniu, czy nie przepłacamy za kawę, jaka herbata najlepiej jest przyswajalna, to poczytajcie lub pooglądajcie program autorek w tv. POLECAM

Książka bierze udział w wyzwaniu Z LITERĄ W TLE
                                                    POLACY NIE GĘSI
                                                    NIE TYLKO LITERATURA PIĘKNA

piątek, 28 czerwca 2013

"Kłamca" Tomasz Białkowski

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:29 5 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Szara Godzina
data wydania: 13 listopada 2012
ISBN: 978-83-935772-3-1
liczba stron: 256
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 4/6

Kupiłam te książkę pod wpływem zachwytu nad poprzednią częścią o śledztwach dziennikarskich Pawła Werensa- bohatera pisarza Tomasza Białkowskiego. Warszawski dziennikarz, pochodzący z Olsztyna dwa lata temu zakończył dochodzenie w sprawie mordu na starszym mężczyznach, który karzeł o niekształconej twarzy wsadzał do ust larwę morwy. 
Teraz Paweł Werens nie musi się martwić, że jego pozycja na drabinie społecznej jest na najniższym pułapie. Jest docenionym dziennikarzem śledczym .Napisał on książkę i jest rozchwytywany i zapraszany na różnorodne rozmowy i wykłady.

Jego spokój burzy morderstwo jego stryja - Mariusza Werensa i jego żony. Zabójstwo jest o tyle nietypowe, że żona wuja zostaje "ukrzyżowana", a na plecach Mariusza Werensa zostaje pozostawione dziwne słowo- Szadrak. 
Co ono oznacza? Czemu ktoś chciałby skrzywdzić tak poczciwego starszego człowieka? I co z tym wszystkim wspólnego ma tajemniczy list otrzymany przez kolekcjonera sztuki?

Paweł Werens ponownie zaczyna dochodzenie. Tym razem do sprawy podchodzi nadzwyczaj emocjonalnie. Ma on wsparcie w starszym, niedowartościowanym policjancie - komisarzu Derze, oraz w pięknej kobiecie Lenie, która pomaga wyczytać wskazówki spomiędzy biblijnych wersetów. Poszlaki prowadzą do działań tajemniczej sekty....

Powieść Tomasza Białkowskie znowu jest zachowana w stylu Dana Browna. Mam wrażenie, że pisarz przyjął pewien schemat i nie próbuje wyjść poza jego ramy. Co prawda skupia się na motywach i zasadach działania mordercy, ale czułam lekkie znużenie do około 1/3 książki. Miałam wrażenie , jakbym już to czytała. Nie mam na myśli fabuły, ale toru sprawy. Być może za świeże noszę w sobie wspomnienia "Drzewa morwowego" i nie potrafiłam się wgryźć w nową sprawę Werensa.

Szkoda mnie bardzo było, że autor na stronach powieści zabił bardzo ciekawych bohaterów- małżeństwo Werensów, gdyż było ono charakterystyczne i wnosiło pewien powiew świeżej krwi do przebiegu akcji. Szkoda, bo stryj mógł być mocnym ogniwem i informatorem bratanka w kolejnych jego poczynaniach. Zapewne miał w tym Białkowski jakiś zamysł, jak go nie rozumiem. Być może zrozumiem , po przeczytaniu ostatniej części trylogii.

Książka jest ciekawa, na początku trochę taka nijaka, lekko schematyczna, nieco słabsza od "Drzewa morwowego", aczkolwiek jak na polskie realia niebanalna.
Zaletą jest to, że jest ona napisana tak, że czyta się ją bardzo szybko i jeśli przebrnie się przez nudnawy początek można się nawet wciągnąć
Zapraszam do wyzwania Z literą w tle.,  Kapitan Żbik, czyli czytamy polskie kryminały oraz Polacy nie gęsie...


czwartek, 27 czerwca 2013

Figlarna biblioteczka # 2

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 04:05 18 komentarze Linki do tego posta

Dziś chciałabym wam przedstawić kolejną odsłonę mojego księgozbioru. Są tu książki, które za mną, ale przede wszystkim, te które wciąż przede mną. No cóż, kupuję , gromadzę i liczę, że nic już nowego nie kupię póki nie nadrobię zaległości. Niestety, mam bardzo słabą wole.













Pozdrawiam i miłego czwartku:)

wtorek, 25 czerwca 2013

"Kruchość jutra" Ewa Bauer

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:51 3 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: Szara Godzina
data wydania: 19 lutego 2013
ISBN: 9788393577255
liczba stron: 192
kategoria: literatura współczesna
ocena: 3+/6

Czy kobieta zraniona, zdradzana przez męża, ma prawo do układania sobie prywatnego życia z nowym mężczyzną, jeszcze będąc mężatką? Czy złamane serce nie zakłóca sposobu racjonalnego myślenia i postrzegania rzeczywistości?

Polska pisarka - Ewa Bauer postanowiła właśnie odpowiedzieć na zadane powyżej pytania stwarzając postać Anny- kobiety, która odchodzi od męża...

Ale najpierw przybliżę wam postać pisarki.
Autorka z wykształcenia jest prawniczką, a psychologiem z zamiłowania. Zadebiutowała powieścią "W nadziei na lepsze jutro". "Kruchość jutra" to druga powieść pisarki. 
Wspomniałam już , że główna bohaterka ma na imię Anna. Pewnego dnia w komputerze męża widzi maila od Sabiny, byłej kochanki męża. Bohaterka przeczytawszy tylko tytuł maila pakuje swoje rzeczy oraz czteroletnich bliźniaków i ucieka od męża. Anna pracuje w galerii artysty- Michała, który z czasem przekonuje kobietę do siebie. Zaczyna ich łączyć coś więcej niż przyjaźń. Ale czy to naprawdę nowa miłość i oaza szczęścia?
Anna postanawia wystąpić o rozwód z winy męża i o ograniczenie mu praw do wychowywania  ich dzieci. Robert- mąż Anny nie zamierza poddać się bez walki. Tym bardziej, że uważa, pobudki odejścia Anny od niego za niejasne i to, że to ona zdradzała go z Michałem. Zaczyna się proces....

Anna jest czterdziestoletnią kobietą, która czuła się samotna w swoim małżeństwie i żyła w przekonaniu, że dla Roberta liczy się tylko praca. Przytłoczona obowiązkami domowymi traciła własną tożsamość i, gdy nadarzyła się okazja pracować w galerii, kobieta się nie zastanawiała. Już doświadczyła zdrady, gdy nakryła go w ramionach kochanki. Teraz postanawia nie czekać na wyjaśnienia. Nie ma już siły walczyć o przetrwanie małżeństwa...

Robert, wydawałoby się bohater negatywny. Zimny, złośliwy i zamknięty w sobie , ale czy pod tą skrupą nie kryję się wraźliwa dusza?

Natomiast o Michale nie wiemy za dużo, gdzieś do połowy książki. Od drugiej połowy z każdą stroną czytelnik utwierdza się w przekonaniu, że pozory mylą...

Książkę czytało się płynnie, choć mnie trochę nużyła, być może dlatego, że temat rozwodowy, to dosyć oklepany motyw. Wprawdzie pisarka próbowała "wkleić" watek kryminalny, ale szkoda, że zaczął on dopiero wypływać w drugiej połowie powieści.
Plus dla pisarki, za wtrącenie wątku religijnego , czyli stosunku kościoła do osób rozwiedzionych. Bardzo mnie się podobał "wykład" jaki Anna wygłosiła nadpobudliwemu księdzu. Podzielam jej zdanie w 100% . Bo, czyż można dyskryminować współmałżonka, który nie był winny rozpadu związku? Czy to oprawca, kat, zdrajca nie powinien być potępiony? A ofiara zrozumiana? Czy współmałżonek tak perfidnie oszukany i zraniony nie zasługuje na miłość i poczucie bezpieczeństwa.

Jest jedno, co mnie raziło. Mam szczególny zmysł na wyszukiwanie powtórzeń. Ta lektura nie jest od nich wolna. Przemyślenia w opisach, często były przytoczone w dialogach, co nie działało na korzyść odbioru.

Tytuł jest adekwatny do fabuły. Rzeczywiście, dziś jest dobrze, a jutro już nasze życie przekręca się o 180%. Ale czy warto się poddawać? Chyba nie.

Jest to książka dla kobiet. Dużo o miłości , w każdym jej odcieniu, o pustce, utracie zaufania, ale i pozorach, które nas otumaniają i dają złudne wrażenie.

Książka przeczytana w ramach wyzwania Z literą w tle.
                                                                Polacy nie gęsi...


"Brzydula. Historia niekochanej" Constance Briscoe

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 02:07 14 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Krzysztof Dworak
tytuł oryginału: Ugly
wydawnictwo: Wydawnictwo BELLONA
data wydania: 23 lutego 2012
ISBN: 978-83-11-12221-5
liczba stron: 480
kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
ocena: 4-/6

Zapewne spotykaliście się z sytuacją, gdy zamykając ostatnią stronę powieści pomyśleliście "No tak, ale jak ocenić tę książkę? Z której strony ugryźć tę recenzję?"
Ja mam tak rzadko, zazwyczaj trafiam na dobre powieści, których ocena jest jednoznaczna. Natomiast z pozycją pt. "Brzydula. Historia niekochanej" autorstwa Constance Briscoe wprawiła mnie w poczucie konsternacji. Cóż można by o niej konstruktywnego napisać?

Ale wróćmy do początku tej historii ....
Książkę zauważyłam na stronie internetowej mojej powiatówki (biblioteka). A, że słyszałam wiele zachwytów, ochów i achów , to i ja ją sobie zamówiłam. Nadszedł ten dzień i mogłam się zabrać za czytanie.
Jest to książką biograficzna, choć lepszym określeniem byłby pamiętnik samej autorki.
Gdy ją odłożyłam na półkę długo się zastanawiałam, jak zabrać się do jej oceny? Jakie emocję we mnie zrodziła? Długo nie wiedziałam. Dlatego postanowiłam przeczytać jeszcze raz i odpowiedzieć sobie na wyżej  pytania.
 Constance Briscoe  w swojej powieści "spowiada się" czytelnikowi, jak bolesnym, traumatycznym i koszmarnym okresem było dla niej dzieciństwo. Dziewczynka była jednym z wielu dzieci matki imigrantki. Rodzice dziewczynki rozwiedli się , a ta wraz z rodzeństwem wychowywał się u boku matki. Wychowywała się to zbyt górnolotne słowo. Constance przemykała się , jak cień. Żyła w ciągłym poczuciu niebezpieczeństwa i strachu. Moglibyście zapytać czego się bała , mając tak wiele osób przy sobie?

Otóż bała się osoby, która powinna ją najbardziej kochać i dbać o dziewczynkę z całych sił - czyli matka.
To właśnie jej, rodzicielka zafundowała wieloletni koszmar, którego nie można zapomnieć, wybaczyć , a już na pewno zrozumieć.
Matka Constance , traktowała córkę, jak niewolnika, jak psa, śmiecia, zarazek oraz zbędny element domu.
Za najmniejsze przewinięcie biła, katowała, zastraszała, ubliżała, znęcała się, wyrzucała z domu, kazała spać na wycieraczce, na gołej ziemi... Tych okrucieństw zadawanych małej dziewczynce nie da się opisać, bo zaraz otwiera się przysłowiowy nóż w kieszeni .
Matka bohaterki wzbudza uczucie pogardy i obrzydzenia jej osobą. Nie mogę zrozumieć, jako matka, co nią kierowało. Constance nie była dzieckiem nadpobudliwym , agresywnym, niepokornym.
Była spokojna, opanowana, pokorna i dobrze się ucząca. Lecz mimo tego, matka nie umiała docenić dziewczyny, a liczne rodzeństwo przymykało oczy na ból zadawany siostrze i udało, że nic się nie dzieje. Czynili może tak ze strachu, choć mnie się wydaje, że z wyrachowania.
Niezrozumiały jest fakt, iż matka bohaterki nawet adoptowała cudze dzieci i kochała je, otaczała opieką. Więc dlaczego tak mocno nienawidziła Constance? 

Odrażający jest również fakt, że w tej całej sytuacji nie było ojca. Nie usprawiedliwia go rozstanie z żoną. Spłodził dzieci, powinien je chronić. Bohaterka go trochę rozgrzesza, że niby bał się byłej zony.
Przepraszam bardzo, to co to za facet? Bez jaj?

A, gdzie były instytucję administracji publicznej? Dziewczynka sama się zgłosiła do domu dziecka, próbowała popełnić samobójstwo, lecz nie było nikogo kto , by jej pomógł.
Jedynie nauczycielka zaopiekowała się dziewczynką, lecz w wyniku wypadku staciła końcyzny i Constance była zmuszona wrócić do rodzinnego "więzienia".

Dziewczyna nie poddała się. Emocjonalnie zaczęła dorastać, może zbyt szybko , ale zmusiło ją do tego życie. Postanowiła zostać prawniczką. i po trudach, znojach i latach wyrzeczeń udało się. Może święcić przykładem dla innych. Ja chylę czoła przed jej determinacją, zacięciem i dążeniem do celu.
Książka składa się z dwóch części. Pierwsza to właśnie okres dzieciństwa. Druga zaś, to czas rozprawy sądowej, która dotyczy się rozsądzenie sporu, jak było naprawdę w czasach kiedy Constance była małą dziewczynką? Matka będzie chciała udowodnić, że  książka, która wydała jej córka to stek bzdur. W tym celu posłuży się nawet resztą swoich dzieci...

Książka jest zbiorem emocji. Czytałam i miałam poczucie współczucia, gniewy, żalu, niezrozumienia, buntu i nienawiści.  Ale coś mi nie pasowało. Coś ciągle wytrącało mnie z równowagi. Po dwukrotnym przeczytaniu powieści już to wiem, co to było.

Nie pasował mi użyty styl. Te zdania były zbyt proste, wyrażone zbyt dziecinnym językiem. Rozumiem , że są to wspomnienia kobiety, która poprzez taką formę wypowiedzi chciała podzielić się odczuciami dziecka, które gdzieś tam w środku autorki drzemie i wciąż "trawi" wszystko to , co ją spotkało.
Ale mnie to nie odpowiadało. Wolałabym bardziej złożone zdania, doroślejszy język. Dlatego druga cześć powieści bardziej mnie się podobała. To ona skupiła całą mogą uwagę i byłam ciekawa zakończenia tej historii.

Teraz już wiem, że jest to lektura godna polecenia, bo chyba emocje są tutaj najważniejsze. W końcu jest to książka o życiu.

Zapraszam do wyzwania Z literą w tle

poniedziałek, 24 czerwca 2013

"Wbrew zasadom" Samantha Young

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:19 3 komentarze Linki do tego posta
tytuł oryginału: On Dublin Street
seria/cykl wydawniczy: On Dublin Street tom 1
wydawnictwo: G+J Książki
data wydania: 19 czerwca 2013
ISBN: 9788377784778
liczba str-on: 320
kategoria: romans
ocena: 4+/6
Ona- Joselyn , młoda atrakcyjna kelnerka, marząca o karierze pisarki. Amerykanka, która po niespodziewanej śmierci rodziców i siostry w wypadku samochodowym zaczyna myśleć, że uporała się z bólem po starcie najbliższych. Postanawia zacząć życie od nowa w Szkocji. Posiadając spory odziedziczony majątek po rodzicach  chce wynająć apartament....

On- młody, bogaty businessman Braden Carmichael. Mężczyzna , który jest wabikiem na kobiece wdzięki , korzysta z uciech życia wolnego faceta....

Oni- on i ona spotykają się zatrzymując jedną taksówkę....

I tu mogłaby się zacząć współczesna bajka o kopciuszku, ale zanim to nastąpi autorka powieści "Wbrew zasadom" -Samantha Young zafunduje czytelnikowi istną huśtawkę nastojów.

Joselyn, dla przyjaciół Joss jest zagubioną, choć bardzo wyzwoloną kobietą. Od czterech lat w celibacie ( nie zakonnym) postanawia podnająć pokój w apartamencie, o dość wysokiej opłacie. Nie zraża to dziewczyny, a nawet zachęca, gdyż mieszkanie jest boskie. A i właścicielka - Ellie jest bardzo sympatyczna, rozrywkowa i pozytywnie zakręcona. Ellie ma duży wpływ na powolne otwieranie się Joss, która dźwiga ciężar, który próbuje rozładować podczas wizyt u psychologa.

Natomiast Braden także nosi jarzmo przeszłości. Skrywa sekret, który zaważył na jego dotychczasowym życiu, a i być może uratował przed stoczeniem się w poczucie lęku i wyrzutów sumienia.

Z biegiem okoliczności jest fakt , iż Ellie i Braden są przyrodnim rodzeństwem i mają ze sobą świetny kontakt. Braden - playboy zaczyna uwodzić Joss i oboje zawierają układ, że skoro są sobą zafascynowani będę się spotykać w sypialni przez okres trzech miesięcy, ale na stopie partnerskiej już nie. Wydaję się, że to umowa idealna, jednak Braden "cichaczem" zaczyna zajmować więcej miejsce w życiu dziewczyny niż ona, by tego chciała.....

Niech was okładka nie zwiedzie. Nie jest to kolejna pozycja z gatunku powieści erotycznej. Owszem są momenty pikantne (nawet pisarka użyła grzesznych słów), ale znajdziecie w tej pozycji więcej obyczajowych wątków, z domieszką psychologii. Na kartach lektury czytelnik dostrzeże emocjonalną przemianę dziewczyny i dotrze do tajemnicy, którą ukrywa nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.  Co ciekawe odniosłam wrażenie, że pustka i wyrzuty sumienia, które kłębią się w sercu Joss mają bezpośredni związek z jej rodzicami. Myliłam się. Jest jeszcze jedna sprawa, której już wam nie zdradzę.

Wielkim pozytywem jest sposób prowadzenia narracji. Narratorem jest bohaterka. Dzięki czemu wczuwałam się, identyfikowałam się z Joss i współczułam jej , by za chwilę cieszyć się z jej szczęścia.

Autorka także w doskonały sposób stworzyła postać Bradena. Nie jest on macho, którego nic nie rusza. Ma on napady szału, złości i bywa, że nie potrafi nad tym zapanować. Ciekawe jest , to, że oprócz wątku romansowego , są także wątki poboczne (chociażby choroba nowotworowa Ellie).

Na okładce piszę, ze jest dużo śmiesznych dialogów. Ja bym z tym twierdzeniem polemizowała. Ale co dla mnie jest zwyczajną rozmową, choć czasem ostrą , nie znaczy , że mnie to śmieszy. Każdy ma inne poczucie humoru. Mnie ta powieść nie śmieszyła, ale dała wiele pozytywnych emocji i wiele chwil z ciekawą lekturą.
Książkę kupicie na stronie WYDAWNICTWA G+J

niedziela, 23 czerwca 2013

"Tajlandia" Phil Macdonald, Carl Parkes

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 14:52 2 komentarze Linki do tego posta


wydawnictwo: G+J Gruner&Jahr
data wydania: 5 czerwca 2013
ISBN: 9788375964493
liczba stron: 400
słowa kluczowe: Tajlandia, Azja, przewodnik
kategoria: turystyka, mapy, atlasy
ocena: 6/6

Jak doskonale zdajecie sobie sprawę, ostatnio podróżuje po świecie. Na razie tylko na stronach przewodników, ale wierzę, że nadejdzie ten czas, kiedy nabytą wiedzą będę miała gdzie wykorzystać.
Dziś wraz z autorami przewodnika Nationale Geographic - Philem Macdonaldem, Carlem Parkesem oraz Trevorem Rangesem  chciałabym was zabrać do Tajlandii.

Phil Macdonald przeprowadził się w 1989r. z Sydney do Hongkongu i tu kontynuował karierę dziennikarza, która rozpoczął osiem lat wcześniej w Perth na zachodnim wybrzeżu Australii. Przez kilka lat pracował w redakcjach  "Honghong Standard" i "South China Morning Post" , po czym- po krótkim pobycie w Laosie i Singapurze- w 1996r. osiadł w Phuket w Tajlandii. Obecnie mieszka w Bangkoku, pracuje jako dziennikarz i wydawca, publikuje w wielu regionalnych wydawnictwach. Interesuje się najnowszą historią Azją Południowo- Wschodniej, polityką i plażami południowej Tajlandii.
Carl Parkes wychowywał się w Stanach Zjednoczonych i Japonii- tam uległ zauroczeniu Azją. Obecnie mieszka w San Francisco. Napisał kilka przewodników po Azji Południowo-Wschodniej, opublikował wiele artykułów w czasopismach i gazetach.
Trevor Ranges uaktualnił dane i dopisał  wiele fragmentów do nowego wydania przewodnika. W poszukiwaniu autentycznych i przyjaznych środowiska w Tajlandii odnalazł najbardziej gościnne miejsce "wyspy uśmiechów". Obecnie pracuje nad przewodnikiem w Kambodży.

Standardowo podzielę się z wami najciekawszymi informacjami , które wpadły mi w oko. Nie ma sensu pisać , jak skonstruowany jest przewodnik, bo każdy ma identyczną strukturę.

Tajlandia jest jednorodnym etnicznie krajem w Azji Południowo-Wschodniej . 80% mieszkańców to Tajowie. Pozostałe 20 % ludności to emigranci z Chin, Wietnamu, Birmy itp.
Społeczeństwo tajlandzkie wyznaje buddyzm. W swoim życiu kierują się harmonią, tradycyjnym podejściem do życia. Cenią bardzo fundamentalne wartości jakimi są rodzina, przyjaciele, religia i ład społeczny.

Jak wspomniałam główną wartością jest religia. Z tego względu większość młodych Tajów wstępuję, choćby na krótki czas do klasztorów i tam odnajdują harmonię ducha
Z pewnością kojarzycie wygląd takiego mnicha. Czerwono-pomarańczowa tkanina, w którą są odziani mnisi.

Turyści, którzy odwiedzają tajski klasztor muszą pamiętać o skromnym (mężczyźni w spodniach o długich nogawkach, a kobiety stosownej długości sukienki , z zakrytymi ramionami) oraz , by zanim wejdą do świątyni zdjęli obuwie.



Kobietom nie wolno dotykać mnichów ani podawać im żadnych przedmiotów, siedzieć obok nich, ani nawet wchodzić do świątyni, gdy , jeśli mają menstruację.

Konstytucja Tajlandii daje kobietom równe prawa co mężczyznom, lecz religia ma zasadniczy wpływ na życie kobiet. Są one nadal bardzo często dyskryminowane, choć kobiety wiele zmieniły, walcząc o polepszenie swojego bytu.

Bogactwem Tajlandii jest wytwarzanie jedwabiu naturalnego. Sztuka produkcji jedwabiu przez owady - jedwabniki przetrwała przez okresy królestw: Sukhothai, Ajutthai i dynastii Czakri.

Powyższa fotografia to Mutra- gest ręki posągu Buddy, który pomaga w nauczaniu wiernych. Ten olbrzymi posąg znajduje się w okolicach Sukhothai. Najpiękniejsze zabytki Sukhothai znajdują się poza murami starego miasta, na północ.

Tajowie powszechnie wierzą w duchy. Przed budynkami Tajowie budują domy duchów. Rozróżniają oni 25 różnych rodzajów duchów, nie licząc duchów zmarłych.
Najpopularniejszym z duchów jest  Mae Naak- zmarła podczas porodu kobieta odrzucona przez ukochanego. Duch ten specjalizuje się w typowaniu numerów na loterii
Tak, tak dobrze czytacie. Jest to bardzo nowoczesny duch:)

Ale duchy nie przyjmują tylko formy ludzkiej. Na przykład na wyspie Ko Lipe, mieszkańcy wierzą , że są nawiedzani przez duchy dżungli i drzew. Zjawy nocą przemierzają plaże

Tajowie urządzają kolorowe parady i festyny, podczas których się przebierają się w barwne i nietypowe stroje i oddają cześć duchom.

Ach , ale mnie te duchy pochłonęły, że nie zwróciłam wam uwagi na inne ciekawostki z tego przewodnika. Ale poczytajcie sami, może was zainteresuje zupełnie coś innego.

Książka bierze udział w wyzwaniu POD HASŁEM


sobota, 22 czerwca 2013

Ciekawe kąski na liście zakupowo-czytelniczej#1

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:28 10 komentarze Linki do tego posta

Sukcesywnie realizuje moją listę zakupowo-czytelniczą. Ale co najśmieszniejsze, to lista wcale się nie skraca, a zaczyna żyć swoim życie. Co jakiś czas wyłapuje pozycję, które jak mi wpadną w ręce m, a nie ma czegoś pilniejszego, to chętnie przygarnę. Tym razem moje oczęta przykukały....

Autor bestsellerowych kryminałów na tropie największej tajemnicy XX wieku!
1945. Niemcy przegrywają wojnę, każdy myśli tylko o sobie. Generalny Gubernator Hans Frank ukrywa najcenniejsze łupy, a wraz z nimi bezcenny sekret, który ma zapewnić mu nietykalność po wojnie. Skarb ginie bez śladu w tajemniczych okolicznościach.
1946. Do Polski powracają zrabowane dzieła sztuki z Damą z gronostajem Leonarda da Vinci na czele. Brakuje Portretu Młodzieńca Rafaela Santi, który od tej pory pozostaje najcenniejszym zaginionym na świecie dziełem sztuki i symbolem grabieży dokonanych w czasie II wojny światowej. W Muzeum Czartoryskich w Krakowie od ponad sześćdziesięciu lat na Rafaela czeka pusta rama.
Współcześnie. Doktor Zofia Lorentz, historyk sztuki i urzędniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych, próbująca sprawić, aby do Polski wróciło choć kilka z ponad 60 000 zaginionych dzieł, zostaje wezwana do kancelarii premiera. Sprawa jest pilna i ściśle tajna. Arcydzieło Rafaela zostało w końcu namierzone, a ona musi odzyskać je dla Polski. Legalna droga nie wchodzi w grę. Jedynym możliwym sposobem jest kradzież. Zofia podejmuje się zadania. Do jej zespołu dołączają cyniczny młody marszand, świeżo emerytowany oficer służb specjalnych i legendarna szwedzka złodziejka, specjalnie w tym celu wyciągnięta z więzienia.

 Wielu mężów zapomina o różnych sprawach: zapominają o tym, że ich żona miała tego ranka ważne spotkanie, zapominają odebrać pranie, a niektórzy zapominają nawet o rocznicy ślubu. Vaughan natomiast zapomniał, że w ogóle ma żonę. Jej imię, jej twarz, ich wspólna historia, wszystko, co kiedykolwiek mu powiedziała i cokolwiek on powiedziałem do niej -zniknęło, w tajemniczy sposób wymazane w jednym, katastrofalnym momencie utraty pamięci. Gdy odkrył ją na nowo, dowiedział się, że właśnie się rozwodzą. Mężczyzna, który zapomniał o swojej żonie to zabawna, poruszająca i chwytająca za serce historia mężczyzny, który zrobi wszystko, żeby cofnąć czas i dostać od losu ostatnią szansę.

 Ameryka, początek dwudziestego stulecia. Tytułowi "piękni i przeklęci" - Anthony i Gloria - to beztroscy, młodzi kochankowie z wyższych sfer, których wspólne życie utkane jest naprzemiennie z dni zabaw oraz dni melancholii. Ten niezmienny rytm wyznaczają także ich dwie obsesje - pieniądze i alkohol, które z czasem przemienią ich życie w koszmar miłości oraz nienawiści, nałogu i choroby umysłowej. W głównych postaciach odbijają się niczym w lustrze osoby Francisa i Zeldy Fitzgeraldów; powieść przesycona wątkami autobiograficznymi, stała się zapowiedzią ich późniejszych, dramatycznych losów.

 Zmarła niedługo przed swoimi 102 urodzinami. Przeżyła męża o równo pięćdziesiąt lat. W Anglii nazywana była najsilniejszą królową od czasów Kleopatry. Hitler powiedział o niej, że jest "najniebezpieczniejszą kobietą na świecie". Nawet Wallis Simpson pisała o jej legendarnym uroku. Nie ulega wątpliwości, że angielska królowa matka, praprababka dziecka księżnej Kate i księcia Williama, była niezwykłą postacią. Pogłoski, że urodziła ją kucharka, nie przeszkodziły Elżbiecie zostać wybranką króla Anglii, Jerzego VI. Po śmierci męża, wbrew tradycji nakazującej wdowie po monarsze usunięcie się w cień, wywalczyła sobie nienaruszalną pozycję na scenie politycznej. Skomplikowane relacje łączyły Elżbietę z uwielbianą przez poddanych Lady Di. Gorąco popierała małżeństwo księcia Karola z panną Spencer, a po ich rozwodzie ostro Dianę potępiła.

 W pobliżu skalistej wyspy Skye tonie jacht niemieckiego małżeństwa, Livii i Nathana Moore. Rozbitkowie uchodzą z życiem, ale tracą cały dobytek. Ocalałym z katastrofy oferują gościnę angielski bankier Frederic Quentin i jego żona Virginia, zabierając gości do małego miasteczka w Norfolk, na skraju którego mają posiadłość. Wraz z pojawieniem się tajemniczej pary cudzoziemców z miasteczka zaczynają nagle znikać małe dziewczynki, które policja odnajduje po czasie martwe i zgwałcone. Na mieszkańców pada strach. Ale do Virginii, matki kilkuletniej dziewczynki, wydaje się nie docierać groza sytuacji i niebezpieczeństwo czyhające na jej córeczkę. Całą jej uwagę pochłania Nathan, którym jest coraz to bardziej zafascynowana..

 "Grób w górach" to trzecia część cyklu kryminalnego, którego bohaterem jest Sebastian Bergman, policyjny psycholog i ekspert od seryjnych morderstw. Trwa jesień. Dwie przyjaciółki wybrały się na górską wędrówkę szlakiem trójkąta jämtlandzkiego. Nagle rozpętuje się ulewa. Gdy jedna z kobiet podchodzi zbyt blisko skalnej krawędzi, aby spojrzeć na szumiący w dole potok, ześlizguje się i spada. Obrażenia nie są poważne, ale przyjaciółki dokonują makabrycznego odkrycia. Ze strumienia wynurza się szkielet ręki. Wezwana na miejsce lokalna policja znajduje pod ziemią więcej ciał, dwa z nich należały do dzieci. Policyjny profiler i psycholog Sebastian Bergman, pracujący w krajowym wydziale zabójstw, wyrusza w stronę Jämtlandii, aby zidentyfikować ofiary i wszcząć śledztwo, w którym początkowo nic się zgadza...

 Rok 1940, Saloniki. Grecy wiedzą, że nadchodzi wojna - hitlerowcy zajęli już kraje skandynawskie i Francję. Lada chwila Włosi zaatakują Grecję, atmosfera staje się napięta. Costa Zannis, oficer salonickiej policji - człowiek o barwnej przeszłości i kontaktach w całej Europie - nie zajmuje się zwykłymi przestępstwami, lecz sprawami większej wagi. Kiedy wojna dociera do Grecji, Zannis bierze udział w walkach, między innymi przeciwko Włochom w Macedonii, po czym wraca do Salonik. Angażuje się w pomoc Żydom, organizując kanał przerzutowy z Berlina do Stambułu.

Coś wam wpadło wam w oko?

"Karaibska tajemnica" Agatha Christie

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:02 6 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Magdalena Gołaczyńska
tytuł oryginału: A Caribbean Mistery
seria/cykl wydawniczy: Klasyka kryminału
wydawnictwo: Dolnośląskie
data wydania: 18 marca 2013
ISBN: 9788324586394
liczba stron: 224
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 5/6
Karaiby, grupka gości odpoczywa w blasku słońca i szumu morza. Nic nie zanosi się na zmianę tego faktu. Do czasu. Pewnego ranka zostają odnalezione zwłoki starego , byłego wojskowego-  majora Palgrave’a. Lekarz sugerując się znalezioną buteleczką leku na nadciśnienie Serenite, stwierdza, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Grupka osób wypoczywających w tym samym ośrodku wypoczynkowym , co major, czyli Lucky i Greg Dayson, Evelyn i Edward Hillingdon są skłonni podzielić tą opinię lekarza. Natomiast , wśród gości jest pewna starsza dama-  panna Marple, która nic a nic nie wierzy w chorobę majora i jego naturalne zejście z tego świata. Ma ona podstawy do takiego myślenia, gdyż doskonale ona zdaje sobie sprawę, że major nigdy nie uskarżał się na wysokie ciśnienie, a wręcz odwrotnie - wykazywał się doskonałą formą fizyczną, jak i intelektualną. Major jako gawędziarz podzielił się także z panną Marple dziwną opowieścią i pokazał starą fotografię, która dziwnym zbiegiem okoliczności znika.....
Z tego co wynika z opisu powieści, główna bohaterka- panna Marple bierze udział w kolejnym śledztwie. Ja tą miłą, a zarazem bardzo bystrą i dociekliwą starszą damę spotykam się po raz pierwszy, ale od razu wzbudziła ona moją sympatię. Niby taka niepozorna staruszka , a posiadająca tak przenikliwy umysł.
Choć, czytając Karaibską tajemnicę odniosłam wrażenie , że nie do końca zagadkę tajemniczej śmierci majora odkryła panna Marple. Na sukces odkrycia mordercy i jego motywów ( bo nie ma co ukryć, że ktoś zabił majora) złożyło się wiele czynników i inni bohaterowie powieści mieli w nim, choćby najmniejszy udział.

Agatha Christie zawsze zaskakuje. Może pozycja nie porywa od pierwszej strony, ale napięcie narasta. Wychodzą na jaw tajemnicze i obłuda kolejnych bohaterów. Autorka poruszyła dwie kwestie. Mianowicie, jaką rolę w relacjach międzyludzkich pełnią krążące plotki, ale także opinię na temat starszych ludzi i ich przydatności i kondycji społeczno -  intelektualnej.

Jedynie , co mogę zarzucić, a być może lepiej, by brzmiało- pochwalić się, to to, że zabójca z każdą kartką był mi coraz bardziej znany. Ale to dzięki mojej wytężonej dedukcji i dogłębnej analizy przebiegu wydarzeń krok w krok z panną Marple.

Więc, jeśli jesteś fanką/fanem pisarki, to polecam serdecznie.
 Książka przeczytana w ramach wyzwania- Czytamy kryminały
                                                                  Pod hasłem

piątek, 21 czerwca 2013

Na upalne czerwcowe dni

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 08:08 17 komentarze Linki do tego posta

Matko, jak gorąco i duszno. Chyba nie dam rady . Błagam , niech spadnie trochę deszczu i rozrzedzi się powietrze. W nocy spać nie można , w dzień się trzeba kryć się przed promieniami UV. Maruda jestem, wiem. A do tego chyba coś pyli, a mój organizm po dwudziestu paru latach chyba postanowił być alergikiem. Katar latem , coś niebywałego.

Dobrze tylko, że książki pozostają niezmiennie ciekawe:)





Nic innego nie zostaje, jak zrobić naleśniki i wywalić się do góry nogami na kanapie i czytać:)

czwartek, 20 czerwca 2013

"Romans z Turcją" Joy Stocke, Angie Brenner

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 13:19 9 komentarze Linki do tego posta
tłumaczenie: Monika Wyrwas-Wiśniewska
wydawnictwo: Lambook
data wydania: 23 maja 2013
ISBN: 9788363531041
liczba stron: 288
kategoria: literatura współczesna
ocena: 5-/6

Dwie kobiety - Joe. E. Stocke oraz Angie Brenner zostawiają swoje dotychczasowe życie i przybywają do Turcji, do swojej przyjaciółki Wendy, która zaślepiona miłością do swego partnera Turka o imieniu- Orhan, porywa się motyką na słońce i inwestuje swój czas, chęci i pieniądze w "Słoneczny pensjonat" . I faktycznie oprócz słońca w nazwie nic ciekawe w nim nie ma. Pensjonat znajduje się w opłakanym stanie. Jedynym nieodpartym urokiem są widoki . To podczas podziwiania widoków poznają się przyjaciółki Wendy-  Joy oraz Angie.

Angie jest zafascynowana podróżowaniem od zawsze. Od dziecka zaczytywała się w pozycjach Nationale Geographic. Porzuciła ona pracę w korporacji, by prowadzić księgarnię podróżniczą. Jednakże interes nie wypalił i propozycja Wendy, by Angie pomogła jej w prowadzeniu Słonecznego Pensjonatu, trafiła na  podatny grunt. Angie wykorzystała tę okazję, jako odskocznie od problemów zawodowych.

Natomiast Joy jest spełnioną matką i żoną. Podróże nie są jej obce, z racji wykonywanego zawodu- pracuje dla agencji turystycznej, jako recenzentka hoteli, głównie we Włoszech, Grecji. Teraz przybywa do Turcji i się zakochuje w tym kraju. W głębi serca kiełkuje zamysł pisarski. Nie wie, że taka myśl rodzi się również w umyślę Angie.

Autorki i jednocześnie bohaterki tej książki od razu nawiązują nić porozumienia i dają się uwieść Turcji. Obie mają dość apodyktycznego partnera Wendy i odchodzą z pensjonatu. 
I tak dzięki temu wydarzeniu  autorki zebrały materiał na tę lekturę. Poznają one Turcję , taką jaka jest naprawdę. Żadne przewodniki nie oddały tego, co pisarki zobaczyły, posmakowały, przeżyły i usłyszały od lokalnej społeczności.

Stykają się one z życiem codziennym , zderzeniem tradycyjności, religijności a  nowoczesnością. Np. Turek Gabriel zaprasza je do swojego "domu" gdzie jego rodzina żyje od siedmiu pokoleń. Czytelnik ma okazję wysłuchać snucia marzeń i wyrażania tęsknoty za wolnością i odzyskaniem ojczyzny przez właściciela hotelu - Kurda. Wiadomo, że Kurdowie wiele lat temu zostali pozbawieni ojczyzny, a na miejscowej ludności obywały się okrutne zabójstwa. Teraz ich sytuacja także woła o pomstę do nieba.
Ale podróż przez Turcję, to także miłe chwilę. , To smak słodkiej baklawy, wędrówki  ulicami Sultanahmetu, zagłębianie się w historię, popijanie herbaty w sklepach tureckich sprzedawców, wzywanie na modlitwę, urok , gdy wszyscy oddają się zadumie , by nagle znowu miasto stało się hałaśliwe, tętniące życiem.
Pojawi się też romans, ale nie tylko w tytule pozycji. Angie także poczuje motylki w brzuchu i choć uczucie było nie do końca spełnione, to i tak kojące. 
Ta pozycja ma w sobie więcej wątków obyczajowych aniżeli podróżniczych. Czytelnik nie będzie z tego tytułu znużony, gdyż dzięki dużej rozpiętości wydarzeń, odwiedzanych miejsc oraz zasłyszanych ludzkich historii czyta się bardzo płynnie. Spora ilość dialogów także pomaga.
Pisarki nie poprzestały na jednej wizycie w Turcji, czyli na tytułowym romansie. Ja bym określiła ich  więź z tym krajem , jako obopólnym uczuciem miłości i namiętnego odkrywania tego , co nie znane i stale zachwycające. Pisarki wracają do Turcji i kto wie, może pokuszą się jeszcze napisać wspólną relacje czy wspomnienia ze wspólnych podróży.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości MERLIN.PL

Zapraszam do wyzwania Z literą w tle.
                                      Pod hasłem

wtorek, 18 czerwca 2013

"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet - Księga II" Denise Mina

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:55 2 komentarze Linki do tego posta

tytuł oryginału: The Gril with the Dragon Tattoo - Book II
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: maj 2013 (data przybliżona)
ISBN: 9788375545456
liczba stron: 144
kategoria: komiksy
ocena: 5/6
Jest to już druga odsłona rewelacyjnego kryminału Stiega Larssona, który rozpędził pędzący pociąg szwedzkiej dominacji w tym gatunku literackim.

W tej części dzięki pomocy Eriki Berger i Henrika Vangera udaję się załatać dziurę budżetową Millenium. Trwa zima, która nie opuszcza Hedestadu. Dwójka głównym bohaterów - Mikael i Lisbeth, są coraz bliżej odkrycia kulis zaginięcia Harriet. Ale nie jest to jedyna tajemnica, którą kryje to miasto i ród Vangerów.

Lisbeth wpada na ślad groźnego mordercy kobiet. Musi ona rozszyfrować kod, które łączy te drastyczne zbrodnie. Jednak ktoś czuwa , by prawda nie wyszła na jaw. Mikael i Lisbeth znajdują się w poważnym niebezpieczeństwie....
Podobnie , jak w poprzedniej części ilustracje do komiksu przygotowali : Leonardo Manco oraz Andrea Mutti.
Leonardo Manco urodził się w Argentynie w 1971 roku. Rysownik, twórca wielu postaci komiksowych, w swej pracy posługuje się głównie ołówkiem i tuszem. Karierę rozpoczął w 1989 roku. Najpopularniejsze komiksy jego autorstwa to :Hellsrorm, Blaze of Glory, Apache Skies, Hellblazer.

Natomiast Andrea Mutti urodził się w 19733 roku we Włoszech. Kształcił się, by zostać inspektorem, od pracy w policji jednak bardziej fascynujący okazał się komiks. Rysunku uczył się w słynnej szkole w Brescia. W wieku 18 lat razem z grupą przyjaciół stworzył serię komiksów z superbohaterem  DNAction. Znany przede wszystkim z ilustracji do: The Executor, DMZ, Iron Man Zombie czy X-Men Prelude.

Podobnie jak w pierwszej części cyklu ilustracje charakteryzują się ciężką kreską. Są one mroczne , tajemnicze i ziarniste. Bohaterowie są pokazani , jakby cały czas kryli swe twarze w półcieniu. Mam tu na myśli ciemność i groźny otaczający ich zarys otoczenia.
Tym razem autorzy postawili na pokazanie więcej akcji w terenie (pędzące samochody, zamiecie śnieżne itp).
Odnosiłam również wrażenie, że fabuła jest rozczłonkowana na większą ilość klatek.  Bohaterowie nadal są charakterystyczni, a ich charyzmę widać z pomocą mimiki twarzy.

Uważam , że forma komiksu jest bardzo interesująca i nietypowa , jak na nasze polskie realia. Myślę, również , ze na pewno znajdzie ona rzesze fanów i tych , którzy nie znają jeszcze twórczości Larssona, jak i tych, którzy go uwielbiają.

Książkę kupicie tu

 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

"Miami i Florida Keys " Mark Miller

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:54 0 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: G+J
data wydania: 8 maja 2013
ISBN: 9788375964387
liczba stron: 272
kategoria: turystyka, mapy, atlasy, przewodnk

Ach ile razy zdarzyło mnie się rozmarzyć nad takim oto widokiem:

Jak doskonale wiecie, jestem fanką kryminałów, Ale nie tylko na kartkach powieści, ale również filmów z tego gatunku. Jednym z moich ulubionych amerykańskich seriali są wszelkie "Kryminalne zagadki...." , ale "Kryminalne zagadki z Miami" omamiają widza cudnymi widokami.

Ale nie powinno to dziwić, gdyż jest to powodem, iż Miami jest pięknie położone. Tłumy przyjezdnych , bagniska, klimat, który jest parny i podzwrotnikowy sprzyja rozwojowi turystyki.
Ale Miami to nie tylko plaże i hotele , ale także stylowa architektura i miejsca zamieszkałe przez różnorodne grupy etniczne.

Jest to miejsce, gdzie mieszka, przebywa lub odwiedza największa rzesza obcokrajowców niż pozostałe miasta w Stanach Zjednoczonych.

Ale jakie było to miasto zanim stało się uwielbianym i podziwianym Miami?
Otóż za pierwszych mieszkańców terenów obecnego Miami uważa się Indian Tekesta. Jednak ich świat zaczął się trząść w posadach w momencie, gdy na spotkali pierwszego Europejczyka w 1566 roku - Pedra Menendeza de Avilesa, mianowanego  przez hiszpańskiego króla pierwszym gubernatorem  "La Florida". Wraz z hiszpańskimi żołnierzami na ziemie Indian przybyli jezuici, którzy zapragnęli zbawiać biedne , zagubione duszyczki. I wszystko zaczęło brnąć w nienaturalną stronę.
Hiszpanie przywlekli ze sobą choroby, na które rdzenni mieszkańcy nie było odporni.

Wspomniałam już o licznych grupach narodowościowych i etnicznych, które w Miami szukają swojego miejsca na ziemi. Najliczniejszą grupą jest tu Wspólnota Żydowska.

W Miami mieszka druga pod względem liczebności ( przewyższa Miami tylko Nowy Jork) społeczność właśnie żydowska. Jej członkowie przyjeżdżali na Florydę z podobnych przyczyn , co inni przybysza. Mianowicie: sprzyjający klimat, perspektywy na urządzenie się w rozwijającej demokracji. Część osiedliła się w Key West, upatrując za cel zdobywanie majątku poprzez handel trofeami wydowanymi z wraków.

To właśnie na Florydzie znajduje się Żydowskie Muzeum Florydy, które bezustannie gromadzi eksponaty i dokumenty ilustrujące żydowskie doświadczenia na Florydzie.

Na co zwróciłam uwagę czytając ten przewodnik, to jedne miejsce, które bardzo chciałabym zobaczyć. Otóż jest to zoo. Ale można by zadać pytanie, to nie chcesz na plaże, do sklepów? Zoo, to zoo. W Polsce też są. Może i są ,ale nie takie.

Zoo w Miami nie należy do tych zakratkowanych, ciasnych więzień dla zwierząt. Miami dysponuje zoo, które ma 120 ha powierzchni, prerii, lasów. Tu można obejrzeć ponad 500 gatunków zwierząt żyjących na swobodzie.

Czuję, że muszę kończyć post, by znowu nie zacząć marzyć o wyprawie za wielkie morze. Ach gdybym się nie bała tak latania samolotem......

Książkę kupicie na stronie wydawnictwa G+J

Zapraszam do wyzwań NIE TYLKO LITERATURA PIĘKNA
                                    POD HASŁEM

niedziela, 16 czerwca 2013

Co się dzieje w mojej głowie? Jak działa twój mózg i dlaczego robisz to, co robisz?

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:37 1 komentarze Linki do tego posta
wydawnictwo: G+J Gruner&Jahr
data wydania: 8 maja 2013
ISBN: 9788375964325
liczba stron: 96
kategoria: literatura dziecięca/młodzieżowa
 
Już jakiś czas temu opisywałam mój zachwyt nad publikacjami Roberta Winstona pt:" Oto życie. Zajmująca biologia". Nigdy nie ukrywałam, że jestem uzależniona od zdobywania wiedzy i poszerzania swoich horyzontów. Taką teorię próbuje wczepić moim dzieciakom, by rozwijały swoje zainteresowania i nie ograniczały się .

Nie ukrywam także, że podstępnie "wtłaczam" im do głowy wiedzę (jednocześnie sama ją zdobywając) . Czytam im do poduszki, pokazuje kolorowe ilustracje, odpowiadam na pytania itp. Wczoraj mój synek się zachwycił książką "Co się dzieje w mojej głowie" .

Spodobała mu się tak bardzo, że dziś wszystkim dookoła pokazywał ręcznie, gdzie człowiek ma mózg, a w książce pokazywał jak ludzki mózg jest zbudowany i jakie możliwości on kryje. Przypomnę, że ma on 4 lata. Jest to dowód na to, że pozycja jest przeznaczona nie tylko dla dzieci starszych, ale i dla ciekawszych maluchów.

Książka jest pięknie wydana. Czytając, przeglądając ją nie odnosi się wrażenia, że porusza tematy popularnonaukowe. 
Na 96 stronach autor zamieścił ogrom informacji, ale poczynił to za pomocą lekkiego pióra, plastycznego i obrazowego języka, licznych prostych, kolorowych ilustracji, które wyrażają więcej niż najbardziej złożone zdanie. 
W końcu to książka przeznaczona głównie dla naszych pociech, które mają czuć impuls do zagłębiania się świat wiedzy a nie ziewać ze znudzenia (choć ziewa się, gdy notabene mózg wymaga dotlenienia, a nie jak się sądzi ze senności). 

Ale czego właściwie można się dowiedzieć ? A m.in. o tym , że mózg wazy około 1400 g, i jest mniejszy od główki średniego kalafiora. Przez stulecia wierzono, że ośrodkiem myśli czy uczuć jest serce lub dusza. A mózg uważano za obrzydliwy galerowaty narząd , nie przydatny nikomu. Na przykład starożytni Egipcjanie mieli nazwę na mózg, ale uważali go za nieistotne coś. Po śmierci wydłubywali go przez nozdrza i wyrzucali. 

Dzisiejsza nauka powinna chwalić pod niebiosa Herofilosa- greckiego lekarza, który po śmierci robił sekcje i badał mózg . Malował on to co widział i doszedł do wniosku, że owy narząd jest bardzo istotny. Kartezjusz jest przecież znany z powiedzenia "Myślę, więc jestem" i też zajmował się istotą rzeczy.

W pozycji są takze opisane przypadki osób np. Phineasa Gare'go, któremu pręt przebił czaszkę i mimo że przeżył, to nagle stał się porywczy i agresywny. W taki sposób odkryto płaty czołowe. 

Tych zagadnień, kóre znajdziecie  jest mnóstwo i nie sposób wymienić wszystko. Wymienię tylko niektóre. Dowiecie się , o budowie i istocie mózgu także w innych organizmach żywych, a nie tylko u człowieka. Jaki on ma wpływ oraz powiązania z innymi organami. Co to są emocje, osobowość, z czego się śmiejemy, zjawiska parapsychiczne, pamięć itp.

Ja na przykład dowiedziałam się , czemu mimo mojego młodego wieku czasami czuje się jak babcia. Otóż inny jest wiek realny, a inny subiektywny, który odczuwa nasz mózg. I wyszło mi , że mam około 60 lat. 
Nieźle co?

Jest to świetna kompendium wiedzy podane kolorowo i prosto.Zaciekawieni? 

"Stambuł i zachodnia Turcja" Tristan Rutherford, Kathryn Tomasetti

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:51 1 komentarze Linki do tego posta

wydawnictwo: G+J Gruner&Jahr/National Geographic
data wydania: 17 kwietnia 2013
ISBN: 9788375964486
liczba stron: 272
kategoria: turystyka, mapy, atlasy

  Turcja (tur. Türkiye, Republika TurcjiTürkiye Cumhuriyeti) – państwo położone w Azji na półwyspie Azja Mniejsza, a częściowo również w Europie, ze stolicą w Ankarze. Część europejska – Tracja – stanowi 3% powierzchni i oddzielona jest od części azjatyckiej morzem Marmara oraz cieśninami Bosfor i Dardanele. Turcję od północy otacza Morze Czarne, od zachodu Morze Egejskie i morze Marmara, a od południa Morze Śródziemne (nazywane w języku tureckim Morzem Białym).*
 Stambuł jest największym miastem w Turcji i jest uznawany za kulturalną stolicę kraju oraz za wrotami do krainy baśni. Łączy  w sobie bazy muzealne i gastronomiczne.

Obecnie o Turcji jest głośno w kontekście tego, co się dzieje na placu Taksim. Autorzy skupiają się na tym niesamowitym miejscu jest , lecz nie pod względem politycznej sytuacji, a turystycznej.

Współczesną Turcję należy uznać za świetlany przykład rozwoju. Za życia jednego pokolenia udało się przeistoczenie feudalnej monarchii w nowoczesną demokratyczną republikę.
Jeśli nie zdarzy się kataklizm polityczny, to ten kraj przeskoczy Holandię i stanie się jednym z najbogatszych krajów świata.


Taksim Meydani jest najważniejszym węzłem komunikacyjnym Beyoglu. W godzinach porannych Plac Taksim jest przepełniony od autobusów oraz tysięcy ludzi, którzy korzystają  z krótkiej podziemnej szynowej kolejki liniowej i rozwijającego się metra.


Sally McFall- współpracowniczka National Geographic radzi turystom, by nie zdziwieni, jak 10 listopada o godzinie zobaczy jak Turcy zamierają na minutę przy dźwiękach syren i rogów przeciwmgielnych . W ten sposób stolica  czci pamięć przywódce - Mustafy Kemala  Atatürka - pierwszego prezydenta Turcji.


Stambuł jest także kolebką wyśmienitej kuchni. Najsłynniejsze dań jest wiele, lecz w Polsce chyba największym powodzeniem cieszy się kebab. Choć polskie kebaby nie mają nic wspólnego z tymi tradycyjnymi . W Turcji mięso opieka się na pionowym obrotowym ruszcie, polewa spienionym masłem, sosem pomidorowym i śmietaną, oprósza się chili, przekłada bakłażanem albo dekoruje orzeszkami pistacjowymi.


Stambuł jest bardzo proeuropejskim miastem. Podobnie żyją ludzie w zachodniej części kraju. Tam jest rozwinięta cywilizacja , ludzie żyją inaczej niż ich rodacy, tradycjonaliści ze wschodniej części Turcji.

W Turcji każda płeć znajdzie coś dla siebie. Oprócz oczywiście zabytków, dziedzictwa historycznego turystka/ turysta znajdzie tu mnóstwo pięknych i niespotykanych nigdzie indziej rękodzieł. Przyprawy tu rządzą. A powabne tancerki przyciągają męskie oczy.

Mnie w tym przewodniku najbardziej zaciekawił podrozdział poświęcał Troi. Podczas zwiedzania pozostałości antycznej trzeba niemało wyobraźni. Jest znacznie starsza od rozproszonych w zachodniej Turcji ruin rzymskich, w tym amfiteatrów. To co zostało z Troi, trzeba sobie dopowiedzieć.
Atrakcją jest drewniany koń trojański, który służył za rekwizyt w filmie Troja (2004r.) i stał się jednym z symboli miasta.


Zapewne niektórym czytelnikom jest znany jest turecki pisarz - Orhan Pamuk - laureat Nagrody Nobla.

Turcy sa bardzo gościnni i otwarci na obcokrajowców i  bardzo lubią poniżej podane zachowania:
- niektóre gruby społeczne i rejony miasta hołdują tradycji, dlatego nie należy tamnosić skąpej odzieży;
-przy powitaniu ze starszym mężczyzną kobieta pierwsza wyciąga dłoń, a mężczyźni powinni innych mężczyzn ucałować w dwa policzki;
- zyskamy w oczach Turków, wdając się w krótką pogawędkę na ich ulubione tematy: miasto, dzieci i potrawy;
-Turcy lubią pytać o stan cywilny, zarobki itp,
-pamiętajmy o dobrym wychowaniu

Jak się domyślacie, zagadnień poruszanych w tej pozycji jest tak wiele, że nie sposób wybrać tych najistotniejszych. Jeśli chcecie więcej wiedzieć warto zajrzeć na stambulskie blogi:
-www.instabuleats.com
-www.instabulfood.com
-instambulstreers.wordpress.com
-www.pukkliving.com
-www.taranoble.com
-www.sublimeportal.com

Życzmy sobie, by napięta sytuacja w Turcji się ustabilizowała , by turystyka kwitła i zachwycała równie mocno , jak do tej pory.

*wikipedia.pl

Książka przeczytana w ramach wyzwania POD HASŁEM
                                                                NIE TYLKO LITERATURA PIĘKNA

sobota, 15 czerwca 2013

"Chemia łez" Peter Carey

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 14:56 3 komentarze Linki do tego posta

tłumaczenie: Edyta Basiak
tytuł oryginału: The Chemistry of Tears
wydawnictwo: Wielka Litera
data wydania: 15 maja 2013
ISBN: 9788363387822
liczba stron: 352
kategoria: literatura współczesna
ocena:5+/6

Dwoje bohaterów, dwie przestrzenie czasowe, dwa rodzaje miłości, dwa uczucia rozdarcia, smutku, rozpaczy oraz pustki, dwa serca szukające ukojenia, dwie nadzieje....

Dwukrotny laureat Bookera - Peter Carey przedstawia

                                                   CHEMIA ŁEZ

Coś we mnie drgnęło, coś mnie przyciągnęło, zachwyciło i zmusiło, bym sięgnęła po tę powieść. Z pewnością to nie było nazwisko autora, Nie znałam tego pana. Nie znałam także opisu wydawcy, bo i po co, skoro wytłaczane motywy kwiatów, delikatność i prostota okładki mówiły wszystko. 

Autor "Chemii łez" - Peter Carey urodził się 1943 roku. Jest australijskim prozaikiem, uważanym za najwybitniejszego żyjącego pisarza tego kraju. Jedyny obok J.M. Coetzeego dwukrotny laureat Nagrody Bookera. Jest on autorem m.in. : Święty spokój, Oskar i Lucynda, Historia pewnej mistyfikacji, Parrot i Olivier w Ameryce.

Jak już wspomniałam we wstępie pisarz w swojej powieści umiejscowił dwójkę głównych bohaterów: młodą, dobiegającą do trzydziestki Catherine oraz Henry'ego.

Catherine żyje we współczesnych czasach. Zajmuję się ona horologią, czyli nauką o badaniu czasu oraz o budowie przyrządów służących do jego mierzenia. Pewnego dnia przychodzi do pracy i dowiaduje się , że Matthew, jej przełożony nie żyję. Kobieta popada w otchłań rozpaczy. Ból smutku i pustki rozdziera jej serce, gdyż Matthew był miłością jej życia. Mimo tego, że mężczyzna miał żonę i dzieci , to z Catherine łączył go wieloletni związek i można, by określić po wspomnieniach kobiety, że nie była to tylko fascynacja ciałem, ale głęboka i trwała więź emocjonalna.
Każdego ranka, gdy Matthew był mój, trzymałam go, zamykałam w dłoniach niczym modlitwę, wypełniam nim płuca, jego noga między moimi, więc muskam go muskałam go- jak inaczej mogłabym to nazwać?
 
Bohaterka próbuje znieczulić swój umysł alkoholem i narkotykami. Kolega z pracy, który zna intymne szczegóły ze związku Catherine z szefem  próbuje wyrwać kobietę z letargu. Podsuwa jej do zbadania niezwykły przedmiot - mechaniczną kaczkę, która przypomina łabędzia, a wraz z nią zapiski niejakiego  Henry'ego Brandlinga...
Henry Brandling żyje XIX wieku. Ma syna, który umiera  W ręce mężczyzny trafiają niezwykłe plany dziwnej konstrukcji. Henry zaczyna wierzyć, że jeśli jego syn - Percy otrzyma mechaniczną kaczkę, która będzie się zachowywac jak żywa, to jego syn wyzdrowieje. Wyrusza do Niemiec, by tam znaleźć zegarmistrza, który podejmie się zadania stworzenia takiego dzieła. Czasu ma niewiele. Henry obiecał, że wróci do syna na święta. Czy zdąży i uratuję ukochane dziecko?

Powieść jest piękną opowieścią, aczkolwiek nie łatwą w czytaniu. Ode mnie ta pozycja wymagała skupienia, wytężenia umysłu i koncentracji. Choć czyta się ją naprawdę świetnie, to język i liczne przemyślenia oraz forma może przeszkadzać czytelnikowi, który nie za dużo wymaga od lektury. Moim skromnym zdaniem jest to niemalże wybitna literatura.
Na uwagę zasługują bohaterowie, ich zagubienie i rozterki aż kują w oczy. Ich złożoność charakterów jest bardzo widoczna. Każde inne, często chaotyczni w swoich postępkach, ale każde szukające ukojenia swojego bólu. Catherine nie ma już szans na odzyskanie ukochanego. Wykrada ona zapiski z Henry'ego z pracy jakby szukała w nich nadziei, a jednocześnie w pewnym momencie czuje ogarniającą ją złość, że miłość do dziecka jest stawiana na równi, a może i nawet powyżej niż miłość do mężczyzny. Natomiast Henry musi zaufać człowiekowi, który twierdzi, że jest w stanie stworzyć ową kaczkę. Bohater spotka dziwne postaci na swojej drodze, w pewnym momencie weźmie ową grupkę a zbirów i mataczy...A jak będzie naprawdę?

Jak potoczy się dalsze życie bohaterów? Czy los okaże się dla nich łaskawy i znajdą , to czego tak bardzo pragnie ich serce i dusza? Przekonajcie się sami.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Merlin.pl




"Dominikana" Christopher P. Baker

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 09:44 4 komentarze Linki do tego posta
Wydawnictwo :G+J
Seria : Nationale Geographic
Ocena: 6/6
Kategoria : Przewodnik

Dominikana to drugie po Kubie największe państwo zaraz po Kubie na Morzu Karaibskim. Zajmuje 2/3 powierzchni wyspy Haiti.


O Dominikanie niemal wszystko wie Christopher P. Baker, który po studiach geograficznych na Uniwersytecie Londyńskim i latynoamerykanistce na Uniwersytecie Liverpoolskim zamieszkał w Kalifornii. Tam zajął się pisaniem , fotografowaniem oraz został wykładowcą. Jest autorem kilku przewodników po Kubie i Hawanie, a także po Jamajce, Bahamach , Portoryko i Kalifornii. Teraz napisał przewodnik podróży po Dominikanie.

Autor zabiera nas w podróż historyczno-obyczajowo-krajobrazowo po tym kraju. Kiedy 6 grudnia w 1492 roku na Haiti zacumował statek z Krzysztofem Kolumbem , to ten był pewien , że przybył do wybrzeży Japonii i przyłączył tę tropikalną wyspę do korony włoskiej. 

Od tego momentu na Dominikanie rozpoczęły się niekończące zmiany. Rozpoczęły się długie i kolonialne podbije, a wyspa przechodziła z rąk do rąk. Po panowaniu hiszpańskim przyszło haitańskie, a następnie amerykańskie.
Niepodległość Dominikańczycy odzyskali w 1844 r. a i ten zabieg nie dał im bezwzględnej wolności, ponieważ do ostatniej ćwierci XX wieku republiką rządzili despoci i tyrani. 

Baker dużo uwagi poświęcił walorom fauny i flory Dominikany. Wymienia on liczne atrakcje, które kuszą celebrytów oraz zwyczajnych turystów odwiedzających ten kraj. Wychwala , opisuje i zachęca do odwiedzenia m.in.  miasta- Santo Domingo, liczne wodospady, baśniowe plaże i inne.
Twierdzi również, że ten kraj stwarza idealne warunki do uprawia m.in. kiteboardingu i windsurfingu.  

Przekonuje do rozsmakowania się w dominikańskiej kuchni, która jest skromna, niewyszukana, ale wyjątkowo smaczna.


A przedkolumbijskie malarstwo jaskiniowe jest obowiązkową atrakcją. Wyspa słynie także z malowniczych raf koralowych . Nic dziwnego,że fani nurkowania są tu częstymi gośćmi.

Lecz oprócz pięknych krajobrazów, które obejmują gamę od suchych jak pieprz kotlin po wilgotne lasy mgliste, to Dominikana słynie na całym świecie z dwóch darów natury, które wykorzystali na swoją korzyść i stali się ich światowymi potentatami.

Jednym powodem do dumy, ale także i sporego dopływu gotówki jest produkcja cygar.
Grube cygaro jest symbolem Republiki Dominikańskiej na równi z rumem. Niesłabnącą sławą na świecie cieszą się takie marki jak: Arturo Fuentez, Davidoff (znane również w Polsce) i La Flor Dominikana uchodzą za najwyśmienitsze, dorównują cygarom kubańskim.



Drugie bogactwo kraju przybliża je do nas. Dominikanę i Polskie nie łączą tylko historyczne aspekty, czyli liczne zrywy niepodległościowe, ale łączy nas - bursztyn.

Bursztyn (jantar) to kopalna żywica drzew iglastych rosnących przed milionami lat. Sączący się  sok zastygał, tworząc przezroczysty, twardy kamień. W Dominikanie bursztyn jest klejnotem narodowym.

Dominikana to także ludzie . Mężczyźni, którzy mają rozbuchane ego i czują się w obowiązku uwieść i spełnić oczekiwania wielu kobiet. 

Dominikana to także narkotyki. Dlatego, gdy wybieracie się do tego kraju, uważajcie na mężczyzn, którzy uwielbiają białe kobiety, ale i tę drugą nieprzyjazną rzecz. Policja dominikańska, choć bardzo skorumpowana  jest bardzo uczulona na przemyt narkotyków, ale i na jego posiadanie. Kary są bardzo wysokie.

Chciałabym wspomnieć o osobie fotografa, który pięknymi zdjęciami dopełnił istotę treści. Mianowicie jest nim Gills Mingasson.

Podsumowując. Dominikana jest królestwem turystycznym . Czy jest takie drugie? Kto wie.

Zapraszam do wyzwania Z LITERĄ W TLE
                                      NIE TYLKO LITERATURA PIĘKNA
                                      POD HASŁEM


 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review