piątek, 13 czerwca 2014

"Słodka śmierć" Unni Lindell

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:23
tłumaczenie: Maria Gołębiewska-Bijak
tytuł oryginału: Sukkerdøden
wydawnictwo: Czarna Owca
data wydania: 21 maja 2014
ISBN: 9788375546361
liczba stron: 448
słowa kluczowe: literatura norweska, Cato Isaksen
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
ocena: 4/6

Umysł człowieka jest niezwykłym organem. Mózg myśli, czuje, reaguje, ale w sytuacji, gdy jego właściciel "staje pod ścianą", zderza się traumatycznym wydarzeniem, to niejako osłania parasolem ochronnym je i wypiera bolesne wspomnienie z pamięci.
Ale cóż się stanie, gdy nagle parasol ochronny zniknie? Czy nagły powrót przeszłości nie spowoduje nieuniknioną lawinę niebezpiecznych zdarzeń?

"Słodka śmierć" trzecia już pozycja norweskiej pisarki, Unii Lindell, którą mam okazję czytać. Poprzednio proponowałam wam: "Człowiek mroku", czy "Miodowa pułapka".
"Słodka śmierć" jest częścią cyklu o śledztwach duetu policjantów, Marian Dahle oraz Cato Isaksena. 

Tym razem śmierć i ból straty dotyka bardzo boleśnie osobiście Marian Dahle. Jej przyjaciel, opiekun, obrońca- Martin Egge ulega wypadkowi. Nieznany sprawca z impetem wjeżdża w mężczyznę samochodem. Martin, lat 55, trafia do szpitala w stanie ciężkim, ale stabilnym.
Niestety dnia następnego mężczyzna umiera.  Na "nogi" zostaje postawiona cała policja. Ale dlaczego, aż takie poruszenie? Czy to ze względu na sympatię do Marian?

O nie. Martin Egge nie był obywatelem jak każdy inny. Był on policjantem, i do tego samym szefem Cepeku. Lecz dlaczego ktoś chciał zabić Martina, który cieszył się powszechną sympatią? Czy to ma związek z rozpracowywaniem grupy przestępców, obcego pochodzenia? A może śmierć Martina jest efektem próby wyjaśnienia tragicznej śmierci 9-cio miesięcznego Gustavka, syna przyjaciela Martina?

"Słodka śmierć" jest kryminałem, ale trzeba zauważyć, że mimo, iż pozycja pochodzi rodem ze Skandynawii, to zdecydowanie odstaje od klimatu, który charakteryzuje szwedzkie pozycje.
Tak, jak szwedzcy twórcy skupiają się i opisują aurę pogodowa, czy krajobraz, w którym toczy się akcja, tak tu pisarka skupia się bardziej na uczuciach, emocjonalnych reakcjach bohaterów. 

A emocji jest w tej książce dużo. Marian Dahle bardzo przeżywa śmierć przyjaciela. Martin był od niej dużo starszy, ale to on uratował ją, gdy matka próbowała ją skrzywdzić. Zabiera ją pod swój dach, obdarza opieka, zrozumieniem, miłością. Marian, samotniczka, wie, że to kim jest zawdzięcza Martinowi.
NIe może się pogodzić, że ktoś specjalnie odebrał jej człowieka, który był dla niej wszystkim. 
Ona rozwiąże tę zagadkę. Nie spocznie. Nie cofnie się przed obejściem zasad prawa, by sprawcę dopaść. 

Czytelnik pozna także Kari Helene, córkę Johna Gustava. To Martin przychodzi pierwszy na myśl dziewczynie, gdy ta  przypomina sobie prawdziwe okoliczności śmierci jej malutkiego braciszka. Zwraca się ona z prośbą do policjanta, o "odgrzanie" zamkniętego śledztwa. Przed laty stwierdzono, że mały Gustavek zmarł w wyniku tzw. syndromu śmierci łóżeczkowej. Ale czy tak było, skoro rodzice Kari Helene utrzymują, że to ich starsza córka, kierowana siostrzaną zazdrością, udusiła brata poduszką? A, oni przez tyle lat ją tylko chronili?

Kari Helene jest postacią tragiczną. Dziewczyna żyje w poczuciu niewymownej rozpaczy, pustki, która próbuje zapełnić obsesyjnym zajadaniem się. Jest coraz grubsza, czym dodatkowo irytuje i tak już opryskliwego ojca. Czy ta biedna nastolatka zazna kiedyś duchowego spokoju?

Unni Linden wtrąca także polski wątek. Niestety w negatywnym znaczeniu tego słowa. Polak Marek Sitek, adwokat, o szemranej reputacji i ciemnej stronie swojej działalności także się pojawił. 

Powieść jest dobra, ale nie bardzo dobra. W moim odczuciu kryminały szwedzkie są dominujące. Nie tylko w Skandynawii, wydaje mnie się. 
"Słodka śmierć" otrzymała ode mnie ocenę dobrą za sprawą tempa akcji. Jest ono wolne, miarowe i rozkręca się w okolicach 150 strony, czyli 1/3 całej powieści. 
Brakowało mi domysłów, tropienia, zadawania pytań, które policja by zadawała kolejnym podejrzanym. Autorka funduje czytelnikowi spora dawkę opisów, co nie zawsze przypada mnie do gustu. 
Natomiast mocną stroną jest właśnie to nacechowanie bohaterów różnorakimi emocjami. Ale i fakt, że niby wszystko czytelnik wie od samego początku, a tak naprawdę nic nie wie.

Więc jeśli lubisz kryminały i to skandynawskie, to polecam. 

Książka bierze udział w wyzwaniu GRUNT TO OKŁADKA
                                                    POD HASŁEM
                                                   Z TRUPEM W TLE
                                   PODEJMIJ KRYMINALNE WYZWANIE

 Za książkę bardzo dziękuję WYDAWNICTWU CZARNA OWCA

9 komentarze:

Melania K. pisze...

Książki tej autorki ciągle przede mną.

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Melanio , warto poznać. A nuż przypadnie do gustu.

Anastazja B. pisze...

Mam chęć, nie powiem :)

Kasia Roszczenko pisze...

Właśnie wczoraj skończyłam ją czytać i postaram się napisać jeszcze dziś opinię. Powiem tylko tyle, że bardziej podobały mi się dwie pierwsze części, chociaż nie powiem, że ta była zła.

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Kasiu- mnie tez jakoś dwie poprzednie przypadły do gustu. TAMTE DOSTAŁY 5, A TA TYLKO 4.

awiola pisze...

Czytałam "Miodową pułapkę" tej autorki i troszkę się rozczarowałam. Może z tą książką byłoby inaczej.

Niepoprawna Romantyczka pisze...

Gdy pierwszy raz dostrzegłam okładkę wydawło mi się że to powieść Lamberg :-)
A tą ksiązkę chyba sobie odpuszczę.

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Awiolu- szwedzkie kryminały są chyba ciut lepsze od norweskich.

Książkowa fantazja pisze...

Nie miałam styczności z autorką, widać mam spore zaległości w kryminałach, ale lubię czytać różne gatunki. Będę miała na uwadze, ale póki co wyłapałam u Ciebie innych autorów po których sięgnę w pierwszej kolejności.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review