poniedziałek, 10 listopada 2014

"Jutro" Guillaume Musso

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:57
Guillaume Musso już dawno skradł moje serce. Czytelnicy tego bloga mogli poczytać już o takich pozycjach jak: "Będziesz tam?" , "Telefon od anioła" "Uratuj mnie" czy "Potem"

Tym razem przyszła kolej na tegoroczną nowość autora. NIe mogłam nie skorzystać z okazji. gdy tylko zauważyłam ją w księgozbiorze biblioteki. Rzuciłam się na nią niczym sęp na kawałek jeszcze świeżutkiej padliny.

Guillaume Musso urzeka mnie za każdym razem. Ale jak było teraz? Czy kolejny raz dałam się oczarować? A może nie?

"Jutro" opowiada surrealistyczną opowieść o dwójce zagubionych w czasie ludzi. Pisząc zagubionych w czasie nie mam na myśli podróżników, którzy przemieszczają się w czasie oraz przestrzeni. Aczkolwiek pewien element załamania czaso-przestrzennego staje się istotnym elementem składowym całej toczącej się fabuły.

Zaczynając czytać lekturę poznajemy niejakiego Matthew Shapiro. Matthew Shapiro  jest wykładowcą na Uniwersytecie Harvarda. Wykłada  filozofię. Człowiek spokojny, zaangażowany w naukę swoich studentów, niezwykle przystojny. A jednak bardzo samotny. Rok temu, dzień przed Bożym Narodzeniem jego żona Kate, lekarz, kardiolog ginie w wypadku samochodowym. Matthew zostaje sam z wówczas z 3-letnią córeczką. Mija rok. Jest 2011 rok, a on nadal nie może poskładać swojego złamanego serca. 

Pewnego dnia, na wyprzedaży garażowej kupuje używanego laptopa. Na obudowie komputera widnieje napisz Emma L. Matthew nie wie, czy to napis związany z poprzednią właścicielką czy może ma inne znaczenie. Po powrocie do domu zasiada przed nowym nabytkiem i odkrywa, że poprzednia właścicielka nie sformatowała twardego dysku, a na nim znajdują się bardzo prywatne materiały. Mężczyzna po poszukiwaniach internetowych odszukuje adres email do Emmy L. , a właściwie Emmy Lovenstein.

Matthew pisze do Emmy maila. Ta wielce zdziwiona, jak to możliwe, że obcy człowiek jest w posiadaniu jej laptopa, skoro ona go nie sprzedawała, ale co ważne ma go przed sobą. Bohaterowie wymieniają kilka maili i postanawiają się spotkać w restauracji przyjaciół Matthew. Oboje zjawiają się punktualnie, a jednak ich drogi się nie krzyżują. Jak to możliwe?

Może odpowiedź znajduje się w przeskoku czasowym, o którym wam wcześniej wspomniałam. Okazuje się, że Emma żyję w 2010 roku. Czas ten sam, ale rok. Gdy Matthew okrywa absurdalną prawdziwość tego wydarzenia prosi Emmy, by ta wszelkimi sposobami zapobiegła  śmierci jego żony.

Ale czy Emma ulegnie jego namowom? A może będzie trzeba ją przekupić, zmusić, zachęcić? A może Emma zostawi wszystko w rękach losu, by z czasem zając miejsce Kate przy boku wdowca?

Bohaterka wcale nie jest tak dobrotliwą duszą jak mogłoby się wydawać. Jest samotniczką. Kobietą, która zmaga się ze stanami depresyjno-maniakalnymi. Kilkukrotnie próbowała popełnić samobójstwo. Jest zranioną kłamstwami, byłego kochanka, który wykorzystywał jej miłość, ale nigdy nie planował odejść od swojej zony.
NIe ma nikogo bliskiego. Ma tylko Clovisa, psa, którego kocha nad życie. 
To tym psiakiem posłuży się Matthew, by zmusić Emme do współpracy. Jednak kobieta pragnie miłości, stabilizacji oraz rodziny. A może by tak pozwolić Kate umrzeć i zając jej miejsce.

Plan jest szatański, ale czy to co odkryje Emma o Kate nie zrujnuje jej planów? 

"Jutro" miało być kolejnym magicznym spotkaniem z Guillaume Musso. Czy tak było? Nie do końca. Mam pewien problem z tą pozycją. Jaki? Mianowicie, autor poszedł w obszerniejszą formę swojej powieści. Jedna trzecia książki za bardzo mnie się dłużyła. Za dużo, w moim odczuciu zbędnych opisów oraz szczegółowości sytuacyjnej. Druga trzecia książki już zaczęła mnie intrygować. Momenty, gdy nie odkładałam lektury stawały się coraz dłuższe, a akcja stawała się coraz bardzie pomysłowa oraz wciągająca, by końcowa cześć powieści miała możliwość storpedować mnie tym, co u Musso tak lubię- tajemnica, magia, wielowątkowość, rozterki bohaterów, niebezpieczeństwo i brak przewidywalności.

Jest walor, który warto podkreślić. Brak przesłodzenia bohaterów. Ani Emma, ani Matthew nie są postaciami tzw. cukierkowatymi. Każdy  z nich ma swój zadziorny charakterek. Potrafi odpyskować, zawalczyć o swoje. Emma jest bardziej "zepsuta". Pozory, że kobieta tak samotna ma w sobie spore pokłady empatii jest nadużyciem. 

I choć "Jutro nie wciągnęło mnie od samego początku, to nie mogłabym nie dać jej szansy. Przecież to Guillaume Musso. Jemu zawsze należy dać szanse, nawet wówczas, gdy ciut nas zawodzi.

Dlatego proszę dajcie mu tę możliwość, by i was przekonać do siebie. 

Książka bierze udział w wyzwaniu GRUNT TO OKŁADKA
                                PODEJMIJ WYZWANIE BIBLIOTECZNE
Ocena :5-/6


tłumaczenie
Joanna Prądzyńska

tytuł oryginału
Demain

wydawnictwo
Albatros

data wydania


7 komentarze:

Ann RK pisze...

Twoje serce skradł, a moje jeszcze nie miało okazji zabić dla niego szybciej. ;)

Kasia Jabłońska pisze...

Zaciekawiłaś mnie:) mam chęć poznać tę historię:) czuję, że to coś w stylu "Obiecaj mi" Evansa.

Melania K. pisze...

Nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale chyba w końcu się skuszę :)

Taki jest świat pisze...

Mnie już przekonał :)

Magdalena Wasilewska pisze...

Też dam mu szansę. Nie przeczytałam ani jednej jego książki, aż wstyd :D

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Dziewczyny polecam zacząć od POTEM. Jest chyba najlepsza.

Anastazja B. pisze...

Muszę w końcu poznać twórczość tego autora!

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review