sobota, 29 listopada 2014

Zapiski nosorożca. Moja podróż po drogach, bezdrożach i legendach Afryki

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:59
Dawno nie było u  mnie na blogu recenzji książki podróżniczej. Waham się czy zakwalifikowanie "Zapisków nosorożca" jest odpowiedzialne z mojej strony, skoro nawet sam autor, Łukasz Orbitowski się od niej odcina cieniutką kreską.

Łukasz Orbitowski  jest pisarzem. Może się poszczycić trzynastoma książkami swojego autorstwa. Wśród tytułów można wymienić oto takie: "Tracę ciepło", "Święty Wrocław" czy zbiór opowiadań "Nadchodzi", "Widma". 
Jego ostatnia powieść "Szczęśliwa ziemia" została nominowana do prestiżowych nagród- Paszportu Polityki oraz Literackiej Nagrody Nike. 

Mieszkaniec Warszawy, który zgodnie ze znaczeniem swojego nazwiska orbituje tu i ówdzie.


Tym razem pisarz "orbitował" po terenie RPA. Nie sam. Jego towarzyszka Agata dzielnie dzieliła trudy podróży po Afryce. Afryce, która bywa przyjazna, tajemnicza, a niejednokrotnie bardzo niebezpieczna.

RPA to kraj wielu sprzeczności. Krajobraz wielkich nowoczesnych miast miesza się z wioseczkami, by nagle przeobrazić się w pustynny, dziki, bezwzględny step 

Łukasz Orbitowski podróżuje nastawiając ucha. Wsłuchuje się w lokalne opowieści mieszkańców odwiedzanych miejsc. Każdą legendę , przypowieść, historię tłoczy w "przegródkach" swojego umysłu, by opowiedzieć nam, Europejczykom. 

"Zapiski nosorożca" nie została napisana z zamysłem. Pisarz nie jechał do Afryki  z ułożonym planem działania. Jego książka powstała z "konsumpcji" tego czego tam para podróżników doświadczyła. A doświadczyła wiele. 

Afryka, jest mieszaniną świata ludzi, zwierząt, duchów, zjaw, nierzeczywistych, określonych zjawisk, opowieści, dziwów. Tu nic nie jest jednoznaczne. 
W "Zapiskach nosorożca" na odległość czuje się klujący w nozdrza siarczysty piasek. Na włosach oraz w ustach daje się odczuć siłę afrykańskiego słońca. 

A baśnie, które autor plecie brzmią w uszach, jak bajki opowiadane na dobranoc. Wszystkie są bajeczne, magiczne oraz osnute mgiełką tajemnicy. 
Mnie urzekła legenda pt: "Drewniana dziewczyna", w której obnażono znaczenie i rolę kobiet. Przedmiotowość kobiet (nawet tych wystruganych z drewna) daje obrazowość, jak afrykański kontynent traktuje płeć piękną.

Wszystkie legendy są opowiedziane w sposób krótki, treściwy oraz zwięzły. Łukasz Orbitowski podkreśla, że to jest jego, autorski przekaz tego, co usłyszał i podchwycił,  Pozycja jest zlepkiem szybkich , odręcznych notatek.

Podróżnik podzielił swoją książkę na krótkie rozdziały. Wstęp to zawsze wrażenia, doświadczenia oraz spostrzeżenia podróżników. Kolejna cześć to opowieść związana z miejscem, ludźmi, wierzeniami czy obyczajami.

Łukasz Orbitowski w pomysłowy, barwny, obrazowy,a zarazem czasami mroczny, dziwny sposób wprowadza czytelnika w realia Czarnego Lądu. 

Jestem pewna, ze rozdział o pingwinach każdego czytelnika zachwyci. Tak tak, o pingwinach. Wiedzieliście, ze w RPA jest siedlisko ogromnych koloni tego zwierzęcia? 
Nawet zachwycony pisarz wolał oglądać pieprzenie (pisownia oryginalna) pingwinów, a i podglądany pies próbował wyruchać (także pisownia autora) pingwina. 

Ten fragment udowodnił mi, że pisarz jest bacznym obserwatorem. Nie bawi się w wyszukane, poetyckie słownictwo. Dla niego relacjonowanie  nie  jest finezją. Jest tym co zwie się obiektywizmem, prawdą przekazu.

Tym samym "Zapiski nosorożca" to nie jest kolejna nudnawa relacja krok po kroku przebytej podróży. To sprawozdanie życia, tętniącego, przeistaczającego się z codziennej rzeczywistości w ulotną magiczną chwilkę.

 Warto także odnieść się do fantastycznego wydanie tej lektury. Wydawnictwo SQN, jak zawsze zachwyca swoją pomysłowością. Szata graficzna zupełnie w opozycji do tytułu, pięknie tłoczone napisy, wkładki z fotografiami z wyprawy Łukasza Orbitowskiego, a brzegi kartek ozdobione w sposób, by na myśl od razu przyszły tatuaże plemiennych wojowników. 

Zatem jeśli was przekonałam, a być może chcecie odszyfrować znaczenie tytułu to zapraszam do lektury. Może warto "zamienić" zimowy, polski klimat na afrykańskie ciepło? 

Ocena:5+/6

             wydawnictwo



Sine Qua Non



data wydania



ISBN
9788379242726



liczba stron
256



kategoria
Literatura podróżnicza     

     Za książkę dziękuję bardzo Panu Oskarowi z WYDAWNICTWA SQN
         

8 komentarze:

alicjamagdalena pisze...

Jestem na tak, uwielbiam literaturą podróżniczą, i tę książkę mam w planach!

awiola pisze...

Przy takich mrozach, warto byłoby zajrzeć do takiej, dość nietuzinkowej publikacji.

jeke pisze...

Książki podróżnicze, które są dobrze napisane, ciekawe i zawierają zdjęcia zawsze zabieram do domu:)

Ann RK pisze...

Ech, tyle literatury podróżniczej na mnie czeka, a ja ciągle sięgam po coś innego. Chciałabym przeczytać przynajmniej to, co mam na półkach. Ta książka też mnie bardzo ciekawi. Marzy mi się podróż do Afryki i póki sama nie mam szans na taki wyjazd, lubię czytać cudze relacje z podróży.

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Ann RK - mnie Afryka przeraża. Wiesz czym? Wysokimi temperaturami. Ja już w Polsce nie lubię, jak jest powyżej 26 st. , a co dopiero na Czarnym Lądzie. Aczkolwiek choć przez chwilkę popatrzeć na zwierzęta, na te stepy, coś cudnego.

Aga CM pisze...

O! Tę książkę mam ochotę poznać ;)

Marta Kowalik pisze...

Bardzo nie cieszy Twoja opinia, bo mam "Zapiski" na półce, ale jeszcze nie zaczęłam czytać :) Mam nadzieję, że będę równie zachwycona :)

Kaś pisze...

Właśnie zabieram się za czytanie tej książki i mam nadzieję, że będę zadowolona. Rzadko sięgam po klasyczną literaturę podróżniczą, ale ta przecież całkiem klasyczna nie jest. ;) Kuszą mnie zwłaszcza wplecione baśnie i legendy.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review