sobota, 27 grudnia 2014

"Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę" Agnès Martin-Lugand

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 06:08
Pewnego dnia Diane traci wszystko, co kochała. W wypadku samochodowym ginie jej mąż Collin oraz córeczka Klara. Kobieta załamuje się. Nie daje rady budzić się i normalnie funkcjonować. 


Diane nawet się nie stara. Ból po stracie jest jej bliższy niż powrót do normalności.
Diane nie może liczyć na wyrozumiałość rodziców. Oni na siłę, niemal szantażem próbują wbić córkę w ramę wdowy, która znosi stratę z godnością.

Ale tak się nie da. Diane nie chcę. Stale żyje w poczuciu osamotnienia, smutku tak głębokiego, że brak jej tchu na samą myśl, że nie ma już przy niej osób, które tak mocno kochała. 

Diane może liczyć jedynie na Feliksa, przyjaciela Collina, który jest gejem i jednocześnie wspólnikiem Diane. Oboje prowadzą, a właściwie są współwłaścicielami kawiarenki czytelniczej. 

Feliks pod nieobecność Diane próbuje ratować lokal, ale kiepsko mu to idzie. A na wieść, że bohaterka postanawia wyjechać z ojczyzny, Francji do Irlandii, by zamieszkać w jakieś chatce przyprawia go to o dreszcz.....  

Diane wynajmuje malutki domek, z widokiem na plaże. Będzie musiała się zmierzyć z obyczajami Irlandczyków. To tu spotka m.in. Edwarda, Judith, Megan. 
Jeśli chcecie wiedzieć jaki wpływ na życie Diane wywrą wyżej wymienione osoby musicie sami się przekonać.

Historia Diane bardzo mnie zasmuciła. Obudziła we mnie refleksje na temat kruchości ludzkiego istnienia. Każdy zmierzył się z jakąś stratą, jednakże strata dziecka jest nie do wyobrażenia . Jako matka poczułam dotkliwy ból, który bohaterka musi czuć na co dzień.
Łzy i gula stawały mnie w gardle, gdy czytałam zwierzenia Francuzki.

Zastanawiałam się czy kobieta znajdzie choć odrobinę ukojenia? Przez te dwa dni, gdy brałam tę pozycje do ręki naprawdę nią żyłam.

Lekturę bym zaliczyła do typowej literatury kobiecej. Dlaczego? Gdyż autorka, Agnes Martin-Lugand opisuje los kobiety, ale i miłości tak silnej, potrzebnej oraz poszukiwanej przez każdą z nas, czytelniczek.
I choć pojawia się coś nowego, ulotnego, a zarazem dającego nadzieje, to czytelniczka wierzy w cud, który ma się wydarzyć. Przynajmniej w jej mniemaniu.

Niektórym historia wyda się banalna. Nie zaprzeczam, że może nią trochębyć Przewidywalność wydarzeń także się w lekturze znajdzie, ale czyż takie nie są właśnie pozycje kierowane głównie do romantycznych dusz czytelniczek?
Zakończenie mnie się podobało, bo nie trąciło oczywistością.

Przyczepiłabym się do oprawy graficznej. Opis domku Diane nie ma nic wspólnego z budynkiem, otoczonym lawendą z okładki. A dwa rowery to już lekkie nagięcie fabuły.

Tytuł także to jakaś pomyłka. Gdzie tu szczęśliwi ludzie? Gdzie tu książki? Gdzie tu kawa?
Diane jako Francuska gustuje w dobrej jakości winach, a Irlandczycy w piwie.
Więc, jak sami widzicie pisarka nie miała pomysłu na tytuł i wymyśliła coś niezrozumiałego i bezsensownego.

Więc jeśli macie ochotę na tę książkę to nie sugerujcie się okładką, a zarysem fabuły. 

Ocena:4/6

Książka bierze udział w wyzwaniu POD HASŁEM
                                             PODEJMIJ WYZWANIE BIBLIOTECZNE


tłumaczenie
Małgorzata Miłosz, Beata Turska

tytuł oryginału
Les gens heureux lisent et boivent du cafe

wydawnictwo
Wielka Litera

data wydania

ISBN
9788364142420

liczba stron
208

słowa kluczowe
literatura francuska

kategoria
literatura współczesna



7 komentarze:

Agata P pisze...

Mnie ta książka okrutnie zawiodła. Faktycznie lepiej nie sugerować się tytułem ani okładką...

Trinity pisze...

Tytuł intrygujący i powiem szczerze, że to właśnie on mnie zainteresował najbardziej, nie okładka (swoją drogą, biorąc pod uwagę tytuł, powinnam być szczęśliwa...). I chociaż potem okazuje się, że nic wspólnego z samą fabułą nie ma, to jednak tak mi się spodobała Twoja opinia, że będę miała tę książkę na oku :) Poza tym lubię zarówno Francję, jak i Irlandię :)

Aleksandrowe myśli pisze...

Mam książkę w domu i planuję ją przeczytać w najbliższym czasie. Wiele było skrajnie różnych opinii o książce, co dodatkowo działa na mnie intrygująco :)

Asia Hadzik pisze...

Z chęcią kiedyś sie zapoznam;)

Alicja Szerment pisze...

Króciutka, ale za to tytuł intrygujący... Jeśli natrafię na jakąś fajną ofertę ją przedstawiającą to nie przeczę, że wtedy się skuszę ;)

awiola pisze...

Właśnie tytuł bardzo mnie zaintrygował. Ale recenzje mnie trochę zniechęciły do tej książki.

Melania K. pisze...

Już sama Twoja opinia spowodowała że dreszcz mnie przeszedł, smutna historia, i nie jest to książka dla mnie.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review