niedziela, 4 stycznia 2015

"Dzień dobry, Irene" Carole Nelson Douglas

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 11:48
XIX-wieczna Francja, Paryż, zwłoki i śpiewaczka operowa Irene Adler, to mieszanka wybuchowa.
Tę mieszankę wybuchową funduje czytelnikom Penelope Huxleigh-najlepsza przyjaciółka Irene.



A,akcja zaczyna się w momencie, gdy świeżo "upieczona" mężatka Irene Adler jest mimowolnym świadkiem, gdy rybacy wyławiają z Sekwany ciało mężczyzny. 

Ale  czy to powód, by nagle przyjąć przydomek pani Norton i zacząć śledztwo iście detektywistyczne?


Może nie, gdyby denat byłby jednym z wielu nieszczęśników, którzy nie wzbudziliby żadnego zainteresowania  czy chociażby skojarzeń? Ale tak nie jest.

Topielec posiada dziwny, a zarazem bardzo charakterystyczny tatuaż. Tatuaż do tego stopnia nietypowy, że w głowie Irene budzi się wspomnienie,  że już gdzieś, w Londynie, bohaterka,  widziała do złudzenia podobny tatuaż?
Pytanie brzmi gdzie i na czyim ciele?


Irene "po nici  do kłębka" zdobywa informacje, które niejednokrotnie ją zaskoczą....


Irene Adler to bardzo cwana, zaradna, kombinująca osóbka. Kobiecie nie znany jest strach czy jakiekolwiek wątpliwości.  Ciekawość przysłania każde logiczne przesłanki, by nie pchać się w problemy.
Lecz dama ma duszę detektywa.  Ona musi zrozumieć kim był topielec i dlaczego musiał umrzeć?

Narracja prowadzona ustami Penelope Huxleigh jest zabiegiem zastosowanym specjalnie. Czytelnik odnosi wrażenie,  że fabuła dzieje się na bieżąca.  Penelope opowiada,  a w tle Irene działa prężnie.

"Dzień dobry, Irene" jest powieścią po części  obyczajową, kryminalną, ale również przepełnioną poczuciem humoru.  Bardzo lubię takie połączenia.
Irene Adler (z wyłączeniem zdolności nadprzyrodzonych) do złudzenia przypomina inną literacką postać (moją ulubioną). Mianowicie lady Alexie Maccon.

Obie panie wścibskie,  zadziorne a jednocześnie urocze.  Styl autorki, Carol Nelson Douglas bardzo mnie się podobał.
Odzwierciedlenie XIX-wiecznego Paryża dodaje smaczku całej tej powieści.
NIe jest to typowy kryminał.  Lektura mieszana to,  co lubię bardzo.
Polecam

Ocena:4/6

Książka bierze udział w wyzwaniu GRUNT TO OKŁADKA





tłumaczenie
Magdalena Białoń-Chalecka



tytuł oryginału
Good Morning, Irene



wydawnictwo
Bukowy Las



data wydania



ISBN
978-83-62478-36-1



liczba stron
384



kategoria
thriller/sensacja/kryminał

9 komentarze:

Karolina W. pisze...

Patrzę coś ciekawego. Zazwyczaj nie gustuje w takich książkach, ale ostatnio coraz bardziej przestaje się ograniczać do jednego gatunku:)

Melania K. pisze...

Pani detektyw w XIX wieku we Francji :) chyba się skuszę :)

Alicja Szerment pisze...

Uwielbiam takie książki... mam nadzieję, że uda mi się ją jak najszybciej przeczytać.

Iga pisze...

sprawia wrażenie całkiem sympatycznej, chętnie bym przeczytała :)

Książkowa fantazja pisze...

Interesująca lektura, chętnie się z nią zapoznam.

Sylwia Węgielewska pisze...

Kurcze, a wiesz, że mam tę książkę? Nie przeczytaną? Chyba ją sobie wygrzebię z czeluści półek i postaram się po nią sięgnąć w bliższej przyszłości ;)

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Sylwia powinnaś ją odgrzebać.

awiola pisze...

Ja też lubię takie połączenie humoru i kryminału. Chętnie zajrzę.

Kasia Jabłońska pisze...

Czuję, że mogłaby mi się spodobać ta książka;)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review