wtorek, 24 lutego 2015

"Malinche. Malarka słów" Laura Esquivel

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:54
Pewnej deszczowej, burzliwej nocy, w krainie Painala, w towarzystwie krzyków, bólu, strachu, łez przychodzi na świat dziecko, córka wodza. Babka, która asystuje rodzącej synowej podczas przecinania pępowiny (specjalnie spreparowanym na tę okoliczność) obsydianowym ostrzem uszkadza sobie wzrok.


Babka dziewczynki, której nadano imię Malinche wierzy, że jej kalectwo ściśle wiąże się z narodzinami dziewczynki.
Żyje w przekonaniu, że jest to znak od bogaTlaloca, a wnuczka została przeznaczona do wielkich czynów.

Malinche w oczach babki ma sprawować pieczę nad zachowaniem wierzeń, obrządków ludu Azteków. 
Jednakże przychodzi zło i przemoc.

Ziemie plemienne zostają podbijane przez ludy Meksykanów. Ojciec Malinche umiera, a matka mając nowego pana-męża postanawia córkę sprzedać. Teściowa stanowczo przeciwstawia się takie postępkowi.

Odtąd dziewczynka będzie się wychowywać pod czujnym okiem babki. Ta przekaże jej całą swoją mądrość życiową i nauczy szacunku do kukurydzy i wody, wiatru, wcieleń bogów. Odtąd bohaterka zawsze na szyi będzie nosić woreczek z kilkoma ziarenkami kukurydzy.
Z czasem babka umiera i los dziewczynki jest już przesądzony.

Dziewczyna tuła się, od domu, do domu, sprzedawana, z rąk, do rąk. Wszędzie obca, inna, jako niewolnica. Do momentu, gdy na jej drodze staną Hiszpanie pod przywództwem Hermana Cortesa.
Dziewczyna wierzy, ze Hiszpanie, przywiedzeni przez wiatr pomszczą Azteków. Jakże się myli....

Jak wiadomo z kart historii, Herman Cortes nie wbył wybawicielem a oprawcą oraz ciemięzcą. Człowiek okrutny, bezwzględny, niskiego wzrostu, o bardzo niskim poczuciu wartości.
Niezaspokojony, żądny krwi i bogactwa. Wszystko zniszczy, nie uszanuje żadnej świętości.

"Malinche. Malarka słów" napisana w klimacie realizmu magicznego zostaje opowiedziana przez autorkę jak legenda. Czytając odnosiłam wrażenie, że grzejąć się przy ognisku słucham opowieści, z ust innego uczestnika wydarzenia.

Książka jest napisana jako baśń. Przeświadczenie potęgują obrazki rysowane  w stylu pradawnych plemion.
Użyty język  przez pisarkę może męczyć. Owszem nie zaprzeczam, że tak jest w istocie. Dlatego w nużących momentach, zmęczona odkładałam powieść, by za jakiś czas do niej powróci, ze świeżą dawką ciekawości.

"Malinche. Malarka słów" to opowieść, która skupia się na wierze w pradawne bóstwa, siłę natury, znaków oraz przepowiednie. Pozycja obfituje w afirmacje wierzeń, guseł, zabobonów, credo dla rdzennych mieszkańców Meksyku.  To także historia Malinche, która stała się legendą, przez niektórych uwielbianą bądź nienawidzoną do dziś.

Ocena:4/6


tłumaczenie
Marzena Chrobak

tytuł oryginału
Malinche

wydawnictwo
Znak

data wydania

ISBN
9788324024100

liczba stron
238

kategoria
historyczna

4 komentarze:

Jola K pisze...

Bardzo lubię książki z gatunku realizmu magicznego. Tej autorki czytałam ,,Przepiórki w płatkach róży,, i podobała mi się:)
Zapisuję tytuł i przeczytam:)

Taki jest świat pisze...

Coś dla mnie :)

Tirindeth pisze...

Ta historia musi mieć niesamowitą aurę, a i okładka jest bajeczna! Jestem ciekawa tej książki :)

Magda Charczuk pisze...

Wyczekała się u mnie ta książka i chyba jeszcze sobie trochę poczeka. Chociaż kusi coraz bardziej. Może w końcu się w nią wgryzę?

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review