środa, 18 marca 2015

"Park Marconiego" Åke Edwardson

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 13:33

Ake Edwardson jest uznawany za jednego z czołowych przedstawicieli skandynawskiego kryminału.  Znam już niektóre z powieści pisarza. 


Owszem styl pisarza jest dość specyficzny, jednakże nie zniechęca mnie to na tyle mocno, by pozbawić się okazji do przeczytania kolejnej lektury autorstwa pisarza.

Komisarz Erik Winter, który jest główną postacią cyklu powraca. Policjant od dwóch lat boryka się z traumą, po tym jak rozwiązując jedną ze spraw został ranny podczas działań ("Ostatnia zima") . 

Komisarz nie jest w stanie poradzić sobie z nocnymi koszmarami, myślami, które nawiedzają go z niepokojącą częstotliwością. 
Na stan równowagi psychicznej bohatera na pewno pozytywnie nie wpływa wyjazd żony i dzieci do Hiszpanii. Sam w Goteborgu rzuca się w wir pracy.

A ta, nigdy go nie zawiedzie. Przestępczość w Goteborgu jest dosyć niepokojącym zjawiskiem. Tu funkcjonariusze szwedzkiej policji nigdy nie mogą liczyć na spokojny dzień pracy.
Tym razem komisarz Winter i jego współpracownicy pracują nad sprawą, gdzie ofiarą pada mężczyzna. Ofiara zostaje znaleziona niedaleko swojego domu, ma naciągnięty worek na głowę, a obok ciała leży kawałek kartonu, na którym sprawca napisał jedną literę.

Erik Winter przeczuwa, że jedna litera nic nie znaczy. Jego obawy stają się coraz bardziej realne, gdy przybywa ofiar i kolejnych liter. Winter na wszelkie sposoby próbuje odkryć znaczenie liter, ale i powiązań między ofiarami,  ale i obiektem, Parkiem Marconiego, w okolicach którego zabójca uderza...

Jak już wspomniałam do stylu autora trzeba przywyknąć. Dla czytelników, którzy po raz pierwszy stykają się z twórczością Ake Edwardsona mogą uznać, że jego sposób kreowania fabuły jest nudnawy, nierówny i dosyć chaotyczny.

"Park Marconiego" jest powieścią, która plasuje się gdzieś pośrodku moich odczuć Ten kryminał ma wady oraz zalety.
Wadą są urywane dialogi, mieszanie wątków związanych ze śledztwem, by niespodziewanie przenieść się do wątków związane z życiem węwnętrznym bohatera.

Gdyby pisarz te wątki bardziej usystematyzował, to na pewno, by to wpłynęło na większy komfort czytania.
Widocznie pisarz ma pewną manierę i niestety czytelnik nie ma na nią wpływu.
Można ten stan zacząć tolerować, albo znienawidzić. 

Zaletą kryminału są świadkowie, którzy wbrew pozorom mogą zwyczajnie irytować. Mówią i nie mówią. Wiedzą i nie wiedzą. Nawet najbardziej wyczulony zmysł komisarza bładzi, kombinuje, węszy . Coś wszyscy przepytywani kręca, a ich zeznania nie są spójne. Jakby w ogóle ich nie było.

I takowe są właśnie dialogi- krótkie, chaotyczne, niespójne. Jest ich wiele. Skusiłabym się nawet o wniosek, że pełnią one rolę dominującą w całości tekstu.

Podsumowując.
"Plac Marconiego" nie należy do łatwych kryminałów. Z pewnością docenią go fani oraz ci, którzy mieli już przyjemność przeczytać choć jedną powieść Ake Edwardsona.
Dla tych, którzy wybiorą tę cześć cyklu jako pierwszą mam dwie podstawowe rady. Mianowicie podejść z pewnym dystansem do skomplikowanej formy książki, do dziwnego, mentalnie zagubionego Erika Wintera oraz , by czytelnik nie przejmował się zbytnio wydarzeniami z przeszłości bohatera, gdyż te są głebiej opisane w poprzednich częściach.

ocena:4/6



tłumaczenie
Inga Sawicka


tytuł oryginału
Marconi Park


wydawnictwo
Czarna Owca


data wydania


ISBN
9788375548587


liczba stron
352


kategoria
thriller/sensacja/kryminał

3 komentarze:

Książkowa fantazja pisze...

Z autorem było mi nie po drodze, ale chętnie poznam w końcu jego twórczośc.

Alicja Szerment pisze...

Zaczynam się bać, że niektórzy pisarze są przereklamowani...

Sylwia Węgielewska pisze...

Czytałam tę powieść. Było to moje pierwsze spotkanie z piórem tego autora i niestety okazało się nieudane. Na dzień dzisiejszy nie mam chęci sięgnięcia po inne jego książki.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review