poniedziałek, 6 kwietnia 2015

"Szefowie wrogowie" 2011

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 05:38
Jest poniedziałek. Są święta. Czas relaksu, wyciszenia. W takich momentach, gdy mam chwilkę to nadrabiam oglądanie filmów, na które już od dawna miałam ochotę.

Na mojej liście I NEED TO SEE była komedia pt:"Szefowie wrogowie". Film nie wzbudził mojego zainteresowania wyłącznie ze względu na zachęcający zarys fabuły, ale dlatego, że występują w nim moi ulubieni aktorzy. 


Jak można się oprzeć Jennifer Aniston, znanej z roli Rachel w kultowych "Przyjaciołach", Jamie'mu Foxx (Django), Collin'owi Farrelowi (SWOT), Kevin'owi Spacey (House of Cards), Jason'owi Sudeikis (Millerowie).

Zupełnie nowymi twarzami, ale jakże komediowo utalentowanymi okazali się Jason Bateman i Charlie Day.

A o czym jest fabuła? 

Trzech przyjaciół.
Nick Hendricks (Jason Bateman)- pracownik korporacji, gnębiony, poddawany stałemu mobingowi ze strony szefa (Kevin Spacey).Pracuje bez wytchnienia, daje z siebie 200%, gdyż wierzy , że swoim poświęceniem zasłuży na awans. Lecz , gdy pewnego dnia spóźnia się 3 minuty, to szef "wrabia"go w alkoholizm w pracy. NIck zniesie wszystko. Jednak kielich goryczy przeleje się, gdy upierdliwy, wredny szef pozbawi Nicka zasłużonego etatu, i sam je obejmie.


Dale Arbus (Charlie Day) - pomoc dentystyczna za szefową ma napaloną nimfomankę (Jennifer Aniston), która go wiecznie napastuje, obmacuje, składa niemoralne propozycje. Dale musi znieść wszystko, bo figuruje w kartotekach policji, jako przestępca seksualny (podczas pobytu w klubie oddawał mocz obok placu zabaw dla dzieci). Czara goryczy przelewa się, gdy Julia świadoma położenia Dale szantażuje, że musi ją przelecieć, bo inaczej pokaże jego narzeczonej spreparowane zdjęcia, jakoby już od dawna Julia i Dale byli kochankami...



Kurt Buckman (Jason Sideikis) w przeciwieństwie do swoich kumpli kocha swoją pracę w firmie przetwórczej. Ma wspaniałego szefa, który na nieszczęście ma syna- ćpuna Bobby'ego. Jednak szczęście oraz zadowolenie Kurta nie trwa  długo. Szef dostaje zawału i umiera. Szefem zostaje Bobby, który poddaje Kurta niefajnym zawodowym próbom. Czara goryczy się przelewa, gdy Kurt ma zwolnić kolegów z pracy...



Kurt, Dale i Nick przy piwie narzekają na swoich pokręconych szefów i planują, by się zwolnić, gdy jakby spod ziemi wyrósł kumpel ze szkoły. Zdolny, bystry, ale jednocześnie bezrobotny.
NIe, odejście z pracy nie wchodzi w grę. Pozostaje tylko zamordowanie swoich szefów. Ale żeby było ciekawiej, każdy z trójki zabije szefa  kolegi.
I tu wkracza Matkojebca (Jamie Foxx), który nieźle namiesza.

"Szefowie wrogowie" to gra pomyłek. Tu udaje się wiele, ale nie temu komu powinno. Tu jest śmiech do łez, zaskoczenie, ukradkowy seksik, policja, trup, zbrodnia, ale przede wszystkim trzy wrzody na tyłku (szefowie), którzy nie boją się niczego. NO może Bobby będzie miał mniej szczęścia , ale o tym wam już nie opowiem .

"Szefowie wrogowie" to rewelacyjna komedia sytuacyjna. Uwielbiam ten film. Aktorzy są charakterystyczni i idealnie wpasowani w swoje role. Muszę przyznać, że Jennifer jest stworzona do ról zdzirowatych, seksownych puszczalskich. Niech was nie zwiedzie ten boski uśmiech. Diablica nadchodzi.



Natomiast Collin Farrel z łysiną. Przezabawne. Jamie Foxx jak przystało na czarnoskórego idealnie wpasował się w klimat typa, który za "coś" siedział. A Kevin Spacey za sam wyraz twarzy powinien oberwać.

Film jest godny polecenia wszystkim tym, którzy lubią naprawdę  się pośmiać, a nie tylko odnieść wrażenie, że mieli komedię oglądać.
Reżyser oraz scenarzysta zadbali o komfort oglądania. Nie dość, że świetnie wykreowane postacie, humorystyczne dialogi to jeszcze film świetnie nakręcony.
Mnie się bardzo podobał. Stał się takim obrazem, który ląduje na liście ULUBIONE. 
Wam polecam i życzę dużo pozytywnych emocji podczas seansu.

Ocena: Ulubione

3 komentarze:

Dominika Br pisze...

Moi rodzice oglądali jakiś czas temu, ja się wtedy nie zdecydowałam, ale... myślę, że nadrobię w najbliższym czasie :)

Zapraszam do mnie :)

Czarny Kruk pisze...

Wydaje mi się, że już to kiedyś widziałam, ale nie wspominam tej produkcji jako górnolotne kino.

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Czarny Kruku, bo komedia nie ma być górnolotna, a zabawna.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review