sobota, 16 maja 2015

Oburzona, zniezmaczona, zaskoczona, rozczarowana, ale i pełna wiary!!!

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 04:50
Witajcie . Wiem, że Figlarne Czytanie jest blogiem głównie książkowym, ale podobnie, jak niektórzy z blogerów uległam pokusie, by od czasu do czasu zamieścić coś, po czym poznacie moją sylwetkę nieco bliżej. NIe będzie się to działa za często, ale zdarzy się.


Dziś chciałbym poruszyć temat, może dziwny, może irytujący, a może i nudny z punktu widzenia większości z was.
Znaczne grono moich czytelników jest młode, na początku swojej ścieżki życiowej , jak i zawodowej. Za to wierzę, że każdy ma jakieś przemyślenia , opinię, na temat , które w ostatnich dniach jest tematem wiodącym w rozmowach niemal każdego Polaka.

Otóż jest nim WYBORY PREZYDENCKIE 2015 ROKU.
Nie będą tu oceniać kandydatów (a mam na ich temat dużo przemyśleń). Nie będę was zachęcać, zniechęcać. Każdy ma swój rozum, wie czy pójdzie oddać głos za tydzień czy pozostanie w domu.
Na moim oficjalnym profilu czy twitterze już nie kryje się z moim poglądami politycznymi.

Nigdy nie ukrywałam, że jestem uzależniona od polityki. Odziedziczyłam tę skłonność chyba po chrzestnej.
A wierzcie mi, przy bełkotach niektórych "sprawiedliwych" z ulicy Wiejskiej nieźle się nawet ćwiczy. Mnie lepiej niż przy muzyce.

Ale miało być o czymś innym.
Otóż wczoraj po powrocie do domku, wieczorkiem odpaliłam sobie audycje Moniki Olejnik, "Gość radia Zet". Dziennikarkę do Belwederu zaprosiła pierwsza dama RP , Anna Komorowska.
Rozumiem, że druga tura wymaga, by żona obecnego prezydenta zabrała głos. Obecność dzieci w kampanii obu kandydatów? Nie mnie oceniać.

Ta rozmowa skłoniła mnie do przemyśleń. Do zadawania pytań: Jaka jest rola pierwszej damy? I czego my, obywatele powinniśmy oczekiwać, od małżonki (a i mam nadzieję, kiedyś , w przyszłości małżonka prezydent-kobiety)?

Młodzi ludzie pamiętają może najwyżej dwie pierwsze damy- Marię Kaczyńską oraz Annę Komorowską. Ja z racji wieku pamiętam jeszcze Jolantę Kwaśniewską oraz jak przez mgłę Danutę Wałęsę.

I tu w tym miejscu wracam do meritum tego postu.


                                       Danuta Wałęsa- pierwsza dama 1990-1995

Trudno jest mi odnieść się do dokonań żony Lecha Wałęsy. Przypuszczam, że były one niewielkie z punktu widzenia obywatela Polski. Lata zmian były trudne i bardzo skomplikowane. Podejrzewam, a nawet jestem prawie pewna, że pani Danuta w okresie prezydentury męża skupiała swoją uwagę  na sylwetce prezydenta , ale i na wychowaniu swojej licznej gromadki potomstwa.

Szanuję panią Danutę za to, że wytrzymała u boku mężczyzny, który moim zdaniem jest strasznym, zadufany i przekonanym o swojej wielkości egocentrykiem.
Niestety jak słyszę wypowiedzi byłego prezydenta Lecha Wałęsa przełączam na inny kanał. Ten człowiek jest tak mało...
No właśnie. Umiejętność zapamiętania dwóch słów:globalizacja i technologia o niczym nie świadczy i nie spowoduję, że będę chełpić Lecha Wałęsę.

Powracając do Danuty Wałęsy. Jej działalność społeczna , w czasie prezydentury ograniczała się do honorowego patronatu Fundacji „Sprawni Inaczej”. Pierwsza dama  objęła również funkcję honorowego prezesa gdańskiej Fundacji na Rzecz Rozwoju Kultury, została członkinią rad honorowych konkursów i organizacji społecznych.

                                              Jolanta Kwaśniewska - pierwsza dama 1995-2005

Jolanta Kwaśniewska , pierwsza dama nie tylko z racji bycia małżonką Aleksandra Kwaśniewskiego, ale także z racji bycia pierwszą damą z lewej strony polityki.
Ciekawi mnie , czy lewica kiedykolwiek da radę "posadzić" na najważniejszym (choć symbolicznym) urzędzie w kraju jeszcze przedstawiciela lewicy? Choć mam nadzieję, że nie będzie to taki beznadziejny przypadek, jak w przypadku kandydatury Magdaleny Ogórek.

Ale wracając do pani Jolanty. Otóż jako obywatelka oceniam funkcję pierwszej damy bardzo dobrze.
Kobieta wykształcona, obyta (oczywiście każdy się tego protokołu dyplomatycznego uczy), zawsze taktowna, z klasą i elokwentna.

Jolanta Kwaśniewska dała się poznać z działalności na rzecz słabszych.
Jest zaangażowana w promowanie działalności dobroczynnej. Jest założycielką fundacji Porozumienie bez barier, której głównym przesłaniem jest urzeczywistnienie idei wyrównywania życiowych szans ludzi niepełnosprawnych i pokrzywdzonych przez los.
W ramach fundacji patronowała kilku akcjom:
  • Motylkowe Szpitale: polegająca na dekorowaniu przyjaznych małym pacjentom oddziałów dziecięcych
  • Otwórzmy dzieciom świat: wyjazdy wakacyjne dla dzieci z ubogich rodzin
  • Nie łam się, jest OK: profilaktyka osteoporozy
  • Możesz zdążyć przed rakiem: profilaktyka raka sutka
Jak już wspomniałam cenię Jolantę Kwaśniewską.

Jednakże jedno mi przeszkadza. Tak jak rozumiem, że pierwsza dama po tym, jak małżonek musi zdać urząd prezydenta na rzecz nowo wybranej głowy w państwie, to musi na nowo zdefiniować swoje miejsce w realnym życiu.
Rozumiem, że Jolanta Kwaśniewska chcę iść swoją ścieżką, odciąć się od łatki żony swego męża.
Rozumiem, że zawarła "diabelski pakt" z mediami i została prowadzącą programu dla kobiet. Ok. Chciała się podzielić swoją wiedzę na temat dobrego stylu. Napisała książkę, też ok.

Ale po jaki gwint, bo chyba pieniądze nie były aż tak bardzo potrzebne, Jolanta Kwaśniewska wystąpiła w reklamie leku na odporność?
Porażka!!! Nie wiem, czy to była suwerenna decyzja pani Jolanty, czy ktoś ją popchnął do tak głupiego kroku.

Dla mnie to obciach, by kobieta z taką klasą, pozycją, opinią została twarzą lęku na odporność. Zrozumiałabym , gdyby była to reklama akcji, instytucji, inicjatywy, badań naukowych, stowarzyszeń, fundacji itp. zacnych spraw.

NIektórzy mogą mi wytknąć sylwetkę żony Nicolasa Sarkozego (byłego prezydenta Francji)- Carlę Bruni.
Jednakże w przypadku pierwszej damy Francji, ona  została nią w czasie prezydentury Sarkozego i wcześniej już była celebrytką, aktorką, piosenkarką.

Wolę panią Jolantę kojarzyć z ikoną stylu, działaczką społeczną , a zapomnieć, że ma na swoim koncie taką medialną wpadkę.


                                      Maria Kaczyńska - pierwsza dama 2005-2010

Dziwne, ale jak spoglądam na zdjęcie powyżej to kręci mi się łza w oku. Mimo, mojej niechęci do Jarosława Kaczyńskiego, naprawdę uważam, że Lech Kaczyński był dobrym prezydentem.
Lubiłam go za jego patriotyzm (choć sama jestem umiarkowaną), za siłę, za przekonania, ale przede wszystkim za widoczną miłość do żony.

Maria Kaczyńska jest dla mnie właśnie taką emanacją miłości, szacunku oraz troski. Sceptycy prezydentury Lecha Kaczyńskiego wytykali pierwszej damie "wpadki" typu :poprawianie krawata mężowi przed ważnymi, dyplomatycznymi spotkaniami, reklamówkę, którą trzymała w dłoni, podczas wsiadania do Tupolewa.

Uważam, że było to  czepianie się pierdół. Pierwsza dama to człowiek. A pani Maria nim była. Zawsze. NIe bała się niczego. Wynikało to chyba, z  patriotycznych, dramatycznych przeżyć jej i jej rodziny.

Zawsze skromna, prawdziwa, kochająca, bardzo inteligentna, z sercem na dłoni oraz empatią dla innych.
Miała swój kręgosłup moralny. Oddzielała swoją funkcję społeczną, od roli jedynie małżonki prezydenta RP.

Ale i mąż dawał jej dużą swobodę działania , a jego bezgraniczne zaufanie było widoczne w prośbę, by pani Maria reprezentowała go w ważnych spotkaniach z osobistościami z całego świata.

Jako pierwsza dama podjęła działania wspierające działalność charytatywną.
Objęła patronat nad wieloma akcjami dobroczynnymi (m.in. Galą Charytatywną z okazji 60-lecia Funduszu Narodów Zjednoczonych na Rzecz Dzieci UNICEF). Została także honorowym patronem akcji „Zakopane bez barier”.
9 listopada 2006 została matką chrzestną pierwszego polskiego samolotu myśliwskiego typu F-16 "Jastrząb".
W lutym 2007 opowiedziała się za pozostawieniem Doliny Rospudy w nienaruszonym stanie.
8 marca 2007 podpisała się pod apelem kobiet mediów do parlamentarzystów o pozostawienie bez zmian zapisu konstytucji w dziedzinie ochrony życia, co wywołało gwałtowną krytykę o. Tadeusza Rydzyka.
13 maja 2007 wraz z Ludmiłą Putiną otworzyła Dom Polski w Sankt Petersburgu.
8 lipca 2007 tygodnik Wprost ujawnił nagrania z wykładu o. Tadeusza Rydzyka, który powiedział o Marii Kaczyńskiej (według niektórych domniemana wypowiedź odnosi się do Magdaleny Środy) m.in.: Pani prezydentowa z taką eutanazją? Ty czarownico! Ja ci dam! Jak zabijać ludzi, to sama się podstaw pierwsza. Wypowiedź ta była związana z zaproszeniem 8 marca 2007 do pałacu prezydenckiego środowisk feministycznych w tym Magdaleny Środy, która jednoznacznie wypowiadała się za eutanazją.

Odbywała spotkania z Przewodniczącą Międzynarodowego Zgromadzenia Kobiet Ministrów, Madeleine Albright, z którą 25 kwietnia 2008 podjęła wspólną inicjatywą dotyczącą działań na rzecz profilaktyki zdrowotnej kobiet i zainicjowała podpisy pod „Deklaracją na rzecz poprawy sytuacji zdrowotnej kobiet w Europie Środkowej”. Ponadto w styczniu 2009 zaangażowała się w akcję IV Tygodnia Walki z Rakiem Szyjki Macicy .

Odznaczenia dla pierwszej damy.
  • Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski (pośmiertnie, postanowieniem z 16 kwietnia 2010 marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego wykonującego obowiązki prezydenta RP, na wniosek Kapituły Orderu Odrodzenia Polski, "za wybitne zasługi w służbie państwu i społeczeństwu")
  • Krzyż Wielki Orderu Witolda Wielkiego (15 kwietnia 2009, Litwa)
  • Xirka Ġieħ ir-Repubblika (26 stycznia 2009, Malta)
  • Krzyż Wielki Orderu Infanta Henryka (1 września 2008, Portugalia)
  • Krzyż Wielki dla Damy Orderu Zasługi Zakonu Maltańskiego (14 maja 2007)
  • W listopadzie 2006 Maria Kaczyńska otrzymała tytuł i statuetkę Człowiek Otwartego Serca, przyznawaną przez Kapitułę Stowarzyszenia Osób i Dzieci Niepełnosprawnych Pomocna Dłoń.
  • W grudniu 2006 prezydentowa otrzymała tytuł honorowego Przyjaciela Palestyńskiego Towarzystwa im. Fryderyka Chopina, który jest nadawany przez Palestyńskie Towarzystwo im. Fryderyka Chopina miłośnikom muzyki oraz promotorom kultury, literatury i sztuki.
  • W listopadzie 2007 Maria Kaczyńska otrzymała tytuł honorowego Anioła Kliniki Budzik, który został nadany Pani Prezydentowej przez Fundację Ewy Błaszczyk Akogo? za zaangażowanie w budowę Kliniki Budzik.
  • Od 13 grudnia 2007 przewodniczyła Honorowemu Komitetowi Rozwoju Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. św. Jana z Dukli
  • 25 stycznia 2008 prezydentowa Kaczyńska otrzymała statuetkę Mecenasa Polskiej Ekologii, przyznawaną przez Narodową Radę Ekologiczną za zaangażowanie w problemy ochrony środowiska.
  • W kwietniu 2008 imieniem i nazwiskiem prezydentowej Marii Kaczyńskiej oficjalnie nazwano nową odmianę uprawną tulipana o nazwie systematycznej Tulipa L. 'Maria Kaczynska'. Była pierwszą osobistością z Polski, która została w ten sposób uhonorowana. 24 kwietnia 2008 w ambasadzie Holandii w Warszawie Maria Kaczyńska otrzymała jednego "swojego" tulipana w szklanej donicy. Odmiana ta ma być zasadzona na dziedzińcu Pałacu Prezydenckiego w Warszawie.
  • 31 maja 2008 otrzymała Specjalnego Super Wiktora 2007 „za wrażliwość ponad podziałami”.
  • 3 października 2008 Marię Kaczyńską uhonorowano Bursztynową Różą – wyróżnieniem przyznawanym w uznaniu za działalność charytatywną pod hasłem Miej serce i patrzaj w serce – przeciw obojętności.
  • W styczniu 2009 Maria Kaczyńska otrzymała honorowe członkostwo maltańskiego towarzystwa Xirka Ġieħ ir-Repubblika, nadawane za zasługi dla Republiki Malty.
  • 17 marca 2009 Maria Kaczyńska została uhonorowana orderem "Ambasadora Rozwoju Profilaktyki Zdrowia w Polsce 2009" za zaangażowanie na rzecz profilaktyki onkologicznej, poprawy sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce oraz zapobieganiu krzywdzeniu i wykorzystywaniu dzieci, a także za zaangażowanie w problemy ochrony środowiska. Odznaczenie to przyznawane jest przez Fundację "Akademia Zdrowia i Urody", Stałe Przedstawicielstwo ONZ w Polsce oraz Światową Organizację Zdrowia.
  • Odznaka honorowa „Zasłużony dla Województwa Podkarpackiego" (pośmiertnie, 2010)
Więc jak widzicie , Marii Kaczyńskiej nie można odmówić zasług.
Osobiście zapamiętam Panią Marię jako kobietę z wielkim sercem , w tym filigranowym ciele.
Kobietę, która otwarcie mówiła o zasługach męża, ale bez nadmiernego nadęcia. Zawsze mawiała, ze bolą ją złe uwagi na temat prezydenta, jednocześnie z wielką pokorą, ze skromnością zostawała w cieniu męża.
Podkreślała także, że rozrzutność męża (on ją chętnie obdarowywał) uważa za zbyteczność. Jej dobra nie są tak koniecznie potrzebne, i że sama lubi gotowa, robić zakupy. Z racji niebezpieczeństwa, które mogą wynikać z jej pozycji w państwie musiała zawiesić normalne życie.Podkreślała, że , gdy Lech Kaczyński nie zdobędzie reelekcji, to z największą przyjemnością wróci do mieszkania w Gdańsku.

Nie doczekała tego.

PANI MARIO PAMIĘTAM O PANI. NIECH PANI SPOCZYWA W SPOKOJU.



                          Anna Komorowska - pierwsza dama 2010-

I doszłam do obecnej pierwszej damy, Anny Komorowskiej, która swoim wczorajszym wywiadem skłoniła mnie do przemyśleń o rolę żony prezydenta Polski.

Otóż nie odmawiam Pani Annie żadnych zasług. Doceniam , że jest matką aż pięciorga dzieci. Doceniam jej trud w wychowaniu ich na prawowitych obywateli. NIe odbieram Pani Annie licznych odznaczeń.
Ale napiszę, co mi przeszkadza, drażni w samej pierwszej damie.

Anna Komorowska ograniczyła swoją działalność społeczną do minimum. Jakby jakakolwiek aktywność nie współgrała z jej charakterem.
Gdy, wczoraj ten temat poruszyła Monika Olejnik, to odniosłam wrażenie, że pierwsza dama "napuchła". "Pochwaliła" się, że pomogła (UWAGA!!!) jednej matce, by jej syn nie wyjechał za granicę.
Ale osiągnięcie. A co z tymi milionami matek, ojców, współmałżonków, dzieci pozostawionych w kraju, podczas, gdy inny w akcie desperacji wyjeżdżają, za fundami, euro, koronami?

Anna Komorowska objęła kilka patronatów, ale pamiętacie ile musiały się naprosić matki dzieci niepełnosprawnych, by pierwsza dama się z nimi spotkała? A żony górników?

W przypadku, gdy Anna Komorowska nie będzie już pierwszą damą zapamiętam ją tylko w związku z kotylionami i Szlachetną Paczką, którą organizowały już poprzedniczki Anny Komorowskiej.

Anna Komorowska wzbudza we mnie odczucia, że jest dumną, zatwardziałą , mało empatyczną osobą, ale jak piszę to moje odczucia. Wy możecie mieć inne.

I tu moje oburzenie słowami Anny Komorowskiej, które idealnie odzwierciedla mem (internauci są niesamowici).


Owszem dla uciekających z rejonów prześladowań , wojen emigracja to szansa.Ale, jaki to ma związek z Polską!

Pani Anno. W Polsce nie ma wojny! Prześladowania owszem, ale raczej ze strony nadgorliwych urzędników (trochę tez zmuszanych przez rozporządzenia ministra finansów) urzędu skarbowego , a nawet ZUS-u (jako żona przedsiębiorcy, wiem co mówię) .

Pierwsza dama, ale i prezydent Bronisław Komorowski swoimi wypowiedziami dowodzą, jak bardzo dolne partie ciała przyrosły do urzędu. Jak bardzo "żyrandol" im się podoba.
Żenada. Jak można próbować wmówić społeczeństwu , że "emigracja to nie dramat , to szansa".

Ciekawa jestem, czy pani Anna, by śmiała to powiedzieć prosto w  oczy mojej przyjaciółce, Dorocie, która męża widuje raz na 2-3 miesiące, a ich synowie, 12-letni Kuba i 9-letni Kacper wychowuje weekendowy ojciec?

Kpina!!! Mam dość traktowania mnie, Polki jako bezrozumnej istoty.
Pani Anno potrafię rozróżnić wakacyjne, sezonowe saksy, by zarobić np. na wczasy, samochód czy inny "luksus".
Ale proszę NIE WMAWIAĆ mi, że dla tych, którzy w akcje desperacji wyjeżdżają, to nie DRAMAT.

 Sama do niedawna miałam kredy hipoteczny i jeszcze odczuwam go. Mam dość, że mój mąż musi po 14 godzin zasuwać, by jako tako ŻYĆ.

Mam dość, że jako matka mogę liczyć na niepełny etat, bo przedszkola publiczne pracują do 15 godz. A wakacje w ogóle są nieczynne.

Mam dość bezczynności prezydentury. Brak jakichkolwiek inicjatyw ustawodawczych (przecież prezydent takie posiada).
Mam dosyć, że urząd prezydenta sklasyfikowano do roli odznaczeń i skakania po krzesłach, czy BULU.

Nie interesuje mnie, że dwójka dzieci pierwszej damy szuka pracy. A jednak tego bezrobotnego syna stać na pracę nad doktoratem.
Miliony zdolnych Polaków na to nie stać.
A przedsiębiorczość, pracę naukowe , inicjatywy dusi się w zarodku.

Jestem pokoleniem zbuntowanym. Czasami "rzygam" tą naszą WOLNOŚCIĄ. Wstaje czasami rano i duszę się w tym kraju. Dusi mnie system. Dusi mnie społeczeństwo, które często, za często nic nie chcę, niczego nie potrzebuje, nie ma pytań jest im wszystko jedno.

Mnie nie jest. Jestem niezadowoloną, oburzoną, zaskoczoną, rozczarowaną matką 6-latka, którego będę zmuszona we wrześniu posłać do szkoły kompletnie nieprzygotowanej merytorycznie, praktycznie.

Mam dość "dziadostwa PO, radykalizmu PIS, beznadziejnego PSL-u, łajzostwa SLD". Ogólnie nie chcę mnie się patrzeć na tę stare ryje. A już poseł Żelichowski, który za nasze podatki się pasi, to mnie już kompletnie rozbija.
Nie wiem, jak jego wyborcy, który mieli możliwość usłyszenia jego wypowiedzi "Polak przyzwyczajony do życia w kryzysie"mogą na niego głosować?

Poślę Żelichowski ZAPRASZAM . Tydzień i się panu znudzi gadanie debilizmów!!!

Więc skoro "emigracja to nie dramat, a szansa" może pora się nad nią zastanowić, albo na taką emigracje z Belwederu zmusić panią Annę Komorowską?

 http://www.radiozet.pl/Radio/Programy/Gosc-Radia-ZET/Artykuly/Anna-Komorowska-u-Moniki-Olejnik-00005246 - wywiad z Moniką Olejnik

Za tydzień wybory. Wierzcie mi szanuje swoje prawa wyborcze, ale tym razem spasuję.

Kto będzie starą/ nową pierwszą damą? Nie wiem. Czas pokaże, a historia (i ja) oceni.






4 komentarze:

joly_fh pisze...

No tak, znacznie łatwiej chwalić umarłych i żywych - w przypadku tych pierwszych jakoś zapomina się ich wady i wpadki, w przypadku drugich - można ich krytykować bez umiaru. O Marii Kaczyńskiej piszesz, że "była człowiekiem" (i dlatego miała prawo do błędów), ale już tego odmawiasz pozostałym bohaterkom swojego wpisu (nawiasem mówiąc chyba chodzi o "lek" na odporność, a nie o "lęk"). Zgadzam się z Tobą, że państwo Komorowscy są niestety parą dosyć bezbarwną i bierną, ale ja się bardziej boję oszołomstwa niż nijakości. W przypadku polityków modlę się przede wszystkim o to, by nie szkodzili - na pozytywne działania nie liczę. Ale też nie można o wszelkie zło oskarżać polityków - co Polacy czynią z upodobaniem i czego Twój post jest przykładem. A już zwłaszcza zadziwia mnie jak wielką odpowiedzialnością obarcza się nagle prezydenta, podczas gdy w Polsce jego prerogatywy są ograniczone. Bezrobocie - winny prezydent, wysoki kurs franka - winny prezydent, przedszkola nieczynne w wakacje - winny prezydent. No na miłość boską! Wszystkiemu zawsze winni są ONI - politycy, bo przecież nie my - przeciętni, niedouczeni Polacy, którzy ich wybieramy. A sama piszesz, że denerwuje cię społeczeństwo, któremu jest wszystko jedno...

Ps. Nie za bardzo rozumiem zdanie: "Umiejętność zapamiętania dwóch słów:globalizacja i technologia o niczym nie świadczy i nie spowoduję, że będę chełpić Lecha Wałęsę."

AGNIESZKA DORSZ pisze...

joly_fh dziękuję za komentarz i poprawienie mojego błędu. Co do postu to:
1. NIe jestem psem, by mnie PO szczuło na PIS (choć nie chciałabym , by w wyborach parlamentarnych wygrali). Wolę chamstwo od głupoty. NIe ulegam medialno-politycznym manipulacjom. I nie mam zamiaru głosować za kimś, ale przeciw komuś.

2. Prezydent ok, ma małe kompetencje, ale ma możliwość wniesienia projektu ustawy. A co zrobił Komorowski? Otóż, przestraszył się przegranej i nagle mu się jowów zachciało. Przecież, to oznacza zabetonowanie sceny politycznej. Popieram natomiast zmniejszenie subwencji dla partii politycznych.

3. Prezydent jest poniekąd winny złych (moim zdaniem) przemian. W końcu każdy prezydent ma zaplecze, które wysunęło jego kandydaturę.
Naiwnością jest twierdzenie, że w momencie wyboru kandydat odcina się od swojej przynależności partyjnej.
Co za tym idzie, prezydent, który nie konsultuje się np. z rodzicami 6-latków, czy dzieci niepełnosprawnych, a podpisuje ustawę wbrew milionom osób, które poparły swoim podpisem apel o referendum w tej sprawie, to jest kpina oraz lekceważenie mnie, ale i innych zdesperowanych, zaniepokojonych rodziców, a tym samym wyborcom, którzy go wcześniej poparli.
Jeśli odbiera mi prawo do wyboru ile mam pracować, ale i czy chcę moje składki odkładać w Zus czy OFE, to także jest winien,. A ustawę o podniesieniu podatków , kto podpisuje? Otóż prezydent. Chciał być prezydentem każdego? Mógł skierować sprawę do Trybunału. Popierał każdy projekt PO, czyli jest partyjnym prezydentem.

4. Anna Komorowska swoją wypowiedzią chciała poprzeć/wytłumaczyć nietrafione słowa B. Komorowskiego do 20-letniego chłopaka. To jak z wypowiedzią min. Bieńkowskiej "Sorry taki mamy klimat". Ja się na głupie tłumaczenia nie godzę.

5. Jedynie słowa min. Sienkiewicza są prawdziwe "Nasze państwo działa teoretycznie". Obawiam się , że tak bywa często , pod każdą władzą.

6. Zgodzę się z Tobą, o kursie franka. Jestem przeciwko, by państwo pomagało frankowiczom. Kosztem kogo? Ja miałam kredyt w złotówkach i to moja sprawa , czy miałam za co spłacać Każdy kredytobiorca dokonuje wyboru i musi dźwigać swój ciężar.

Joanna M.P. pisze...

A teraz mamy nowe rozdanie i nową pierwszą damę. Zobaczymy czy zapisze się pozytywnie czy raczej szybko odejdzie w niepamięć...

AGNIESZKA DORSZ pisze...

Joanna M.P będę się pani Agacie Dudzie bacznie przyglądać. Myślę, że z racji wykształcenia może będzie się angażować w sferze edukacji? Zobaczymy. Na pewno ma więcej werwy niż małżonek. Tak mi się wydaję (mogę się mylić). Jakikolwiek mam stosunek do prezydenta -elekta, to chociaż angielski umie. A może i żona go niemieckiego nauczyła?

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review