środa, 26 sierpnia 2015

"Bieg po życie" Lopez Lomong

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 14:17


Życie dzieci w Afryce jest niewyobrażalnie ciężkie. Dziecko od chwili narodzin jest zagrożone biedą, głodem, chorobami, zakażeniem wirusem HIV, brakiem możliwości edukacji , ale i godnego życia w przyszłości.

Afrykańskie dzieci są skazane również na łaskę i niełaskę grup przestępczych.
Któż z nas, Europejczyków nie słyszał o porwaniu uczennic w Nigerii przez wyznawców Isamul z Boko Haram?


Uprowadzone dzieci niemal nigdy nie wracają do swoich domów, a rodzina żyje w wielkim smutku oraz wyrzutach, że nie dołożyli jeszcze większych starań, by ocalić swoje potomstwo.

Afryka rządzi się swoimi prawami. "Drogę do domu" znajdują nieliczni i tylko dzięki ucieczce czy szczęściu. Jednak Nigeria to niejedyny kraj, który jak na razie  nie radzi sobie z tymi przestępczymi grupami.

Ten problem dotyka cała Czarny Ląd, także Sudan.
Sudan od niedawna jest samodzielnym, niepodległym państwem. O procederze porywania sudańskich dzieci w swej biografii opowiedział biegacz światowej sławy-Lopez Lomong.

On sam , w wieku sześciu lat padł ofiarą tegoż okrutnego , zbrodniczego procederu. On , jak i spora grupa innych chłopców siłą została odebrana rodzicom.
Od tej chwili los chłopca zawisł na szali łaski losu.

Lopez Lomong został uprowadzony przez rebeliantów. Cel był jeden- uczynić z tych dzieci tzw. żywe mięso armatnie, żołnierzy, którzy od małego mieli zostać nasiąknięci zgubną ideologią.
Chłopiec całymi dniami patrzył i obserwował proces odchodzenia, umierania towarzyszy niedoli.

 ,,Na początku myślałem, że ci chłopcy śpią, co mnie trochę dziwiło, bo w tych warunkach trudno się spało. Kiedy jednak przyjrzałem się im bliżej, okazało się, że ci śpiący chłopcy w ogóle się nie ruszają. Byli martwi. nigdy wcześniej nie widziałem martwego chłopca. Chciało mi się płakać, ale nie miałem odwagi. Siedziałem i patrzyłem przerażony, zastanawiając się, czy niebawem i mnie spotka podobny los."

Zapewne Lopez także by umarł gdyby nie trójka starszych uwiezionych chłopców, którzy postanowili uciec. Chłopiec uciekł z nimi . Przez wiele godzin biegli, by oddalić się jak najdalej od swoich oprawców. I tak ocalili życie i trafili do obozu dla uchodźców.

Jakie jest najlepsze wyjście dla uchodźcy? Dla dziecka jedyną szansą na poprawę warunków życiowych jest adopcja przez Europejczyków bądź obywateli USA. Lopezowi się poszczęściło. Chłopiec został przygarnięty przez amerykańską rodzinę Rogersów.

To w Stanach zaznał spokoju oraz miłości ludzi, którzy wsparli jego talent oraz realizacje marzeń....

"Bieg po życie" jest tak wzruszającym wyznaniem człowieka boleśnie doświadczonego przez los. Wyrwany siłą ze środowiska naturalnego, od rodziny, od matki, która bolała i przeżyła koszmar zaginięcia dziecka.
Rozumiem tą matkę. Rozumiem każdą matkę. Płaczę z każdą z nich i myślami wspieram w tych trudnych, nie do zniesienia w bólu chwilach.

Tyle istnień. Tyle zmarnowanych potencjałów. Rebelianci, fanatycy religijny niszczą kontynent, który i tak stoi nad przepaścią.

Lopez Lomong imponuje mi swoją wewnętrzną siłą oraz samozaparciem. Chylę czoła. Znając siebie w takiej sytuacji bym się poddała. On nie.
Lopez Lomong swoim wyznaniem zwraca uwagę na krytyczną sytuacje afrykańskich dzieci. Świat musi się w końcu obudzić.
Pytanie brzmi: kiedy?

Za książkę serdecznie dziękuje Panu Oskarowi z Wydawnictwa SQN

WWW.WYDAWNICTWOSQN.PL


 

1 komentarze:

Jola K pisze...

Czytałam tę książkę-wstrząsająca.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review