niedziela, 30 sierpnia 2015

"Mam cię na muszce" Kyril Bomfiglioli

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 04:38

Pamiętacie zniewieściałego, zabawnego, jak również rozkosznego marszanda Charlie'ego Mortdecaia? Pisałam wam o nim w recenzji "Nie wymachuj mi tym gnatem".

Dla przypomnienia w pierwszej części cyklu marszand udaje się do USA, by załatwić pewną nie do końca zgodną z obowiązującymi przepisami prawa interes.


Bohater mimo, że znajduje się pod czujnym okiem wszelkich służb bezpieczeństwa oraz policji popada w nie lada kłopoty. Ucieka...

Z kolei w drugiej części, która nosi tytuł "Mam cię na muszce" marszand wraz z lokajem, przyjacielem i jednocześnie ochroniarzem popada w nowe, trudniejsze , zawilsze problemy.

Na bohatera czyha jego zdobycz miłosna z poprzedniej części-Johanna Krampf. Początkowo Montdecai zachwyca się pięknością, ale ten zdegenerowany arystokrata nie ma zamiaru "popełnić małżeństwa".
Ale będzie musiał. Naciski (kogo musicie sami przeczytać) są tak silne, że mężczyzna będzie zmuszony zrobić ten milowy krok w swoim życiu.

Sielankowe życie okaże się wyzwaniem i to dosłownie. Małżonka nie odpuszcza i zmusza marszanda, by ten  przeprowadził zamach na samą królową. A jakże to? Brytyjczyk ma podnieść rękę na najukochańszą królową?
Jak się z tego wyplątać?
A co zrobić, gdy Johanna wciągnie biednego Charliego w przemyt heroiny, bądź każe mu odbyć uciążliwe szklenie w ośrodku dla kobiet -szpiegów?
Wszak nawet krótkotrwały wysiłek fizyczny jest ponad siły tego faceta, który, by tylko jadł smakołyki oraz popijał dobre wino...

 Kyril Bonfiglioli (1928-1985)- angielski ekscentryk, aktor, marszand dzieł sztuki, wydawca magazynu "Science Fantasy), ojciec piątki dzieci i wreszcie pisarz.
Zmarł w 1985 roku, na marskość wątroby. Jego powieści o przygodach bezwstydnego Mortdecaia zyskała miano kultowych.

I z tym ostatnim zdaniem zgadzam się w 100%. Obie powieści (trzecia "A kysz, zjaw nieczysta" w przygotowaniu) są wybornymi lekturami.

Sensacja w połączeniu z ogromną dawką humoru tworzą wybuchowy ładunek literacki.
"Mam cię na muszce" jest jeszcze lepszą powieścią niż jej poprzedniczka. Nowi bohaterowie. Nowe intrygi. Nowe pościgi. Także nowe dowcipne, cięte riposty.

Książkę czyta się fenomenalnie. Charlie Montdeicai jest tak komiczny. W mojej wyobraźni jawi się jako ciut otyły, odziany w marynarkę w szeroką kratę, a w dłoni trzyma laseczkę. Jock także (choć twardziel) śmieszy. Urocza jest jego słabość do Johanny Krampf . Ona zalotnie potrząśnie rzęsami, a temu olbrzymowi miękną nogi.

Z wielką niecierpliwością oczekuję trzeciej części. Obym nie musiała za długo czekać.
A tymczasem polecam wam dwie poprzednie.

Ocena:5/6

Za książkę dziękuję Panu Moisesowi z WYDAWNICTWA CZARNA OWCA
WWW.CZARNAOWCA.PL








4 komentarze:

Dominika Br pisze...

Pomyślę nad lekturą pierwszej części :)

awiola pisze...

Fajnie, że druga część jest dobra. Muszę zacząć od pierwszej koniecznie.

Melania K. pisze...

To zdecydowanie coś dla mnie, kryminał z humorem :) uwielbiam :)

Joanna M.P. pisze...

Pierwsze słyszę o tym autorze i książkach, ale brzmi niezwykle ciekawie i obiecująco. Muszę się skusić :)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review