środa, 23 września 2015

"Filipek i szkoła" Małgorzata Strękowska-Zaremba

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 07:26

Wrzesień to taki  miesiąc, gdzie wizja szkoły sieje postrach niejednego ucznia. A, co dopiero, gdy próg szkoły przekracza się po raz pierwszy?

Szkoła oznacza wkroczenie na nieznany obszar. Koniec z długim spaniem. Koniec z beztroską zabawą na podwórku wraz z przyjaciółmi. Koniec z czasem przedszkolnym, psoceniem itp.


A co jeśli nawet nasza własna , rodzona babcia uważa, że jesteśmy zbyt niedojrzali, by rozpocząć ten, nowy etap w życiu?

Filipek Zaskroniec ma właśnie taką babcię. Babcia Danuta uważa, że wnuczek jest małym psotnikiem, szkodnikiem i rodzice zanim poślą syna do szkoły powinni zaprowadzić go do poradni pedagogicznej, by tam z Filipkiem poważnie porozmawiała pani pedagog.

I od tego momentu rozpoczyna się cała seria niesamowitych przygód Filipka, Hirka, Nama, Błażejka czy Weroniki.Filipek Zaskroniec to żywy, niezwykle pomysłowy, ale i pełen werwy chłopiec.

Wraz ze swoimi przyjaciółmi niejednokrotnie "dokręci śrubę" m.in. rodzicom, dyrektorce szkoły Julicie Jagodzie, ale i panu od zajęć technicznych Czydziestce.

Jak przystało na nazwisko Filipka-Zaskroniec jest to dziecko- tajfun. Tyle ile razy rodzice muszą się tłumaczyć w szkole to chyba  nikt inny nie musi (Filipkowi zdarzy się nawet na nogi postawić antyterrorystów i  saperów). Filipek poprzez perypetie szkolne próbuje zrozumieć skomplikowany świat dorosłych. W tej kwestii próbuje pomóc mu uczynny i kochający wnuka dziadek Zbyszek.

"Ja i wszystkie chłopaki z naszej klasy chcieliśmy zostać bardzo dobrymi uczniami, ale przeszkodzili nam w tym nauczyciele. Błażejek przeczytał podstawę programową przeznaczoną dla nauczycieli, a oni jej nie przeczytali. Dlatego uważamy, że nasze kłopoty z nauką, które narastają z każdym rokiem, biorą się z niechęci naszych nauczycieli do czytania."

Jak widzicie młodzieniec ma niesamowite poczucie humoru. Jego przygody spowodowały, że zanosiłam się śmiechem.
"Filipek i szkoła" autorstwa Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby dowodzi, że bajki dla dzieci nie są wyłącznie dla dzieci.

Książka składa się jedenastu przygód tej wesołek gromadki. Postacie, które autorka stworzyła na potrzeby tej książki do złudzenia przypominają mi teraz te współczesne. Dzieciaki, które zaprzyjaźnione ze światem techniki nagle muszą się zderzyć z lekturami, WIELKIMI  Polakami, psychologami, utartymi szkolnymi konwenansami.

"Mój tata nie ucieszył się taka jak ja. Zapytał, ile będzie kosztować wycieczka, a kiedy usłyszał sumę, zezłościł się na WIELKIEGO Polaka i zaczął się domagać jego nazwiska.
Naiwny. Myśli, że trafi mu się taki WIELKI Polak, który zapłaci za jego dziecko."

"Filipek i szkoła" przypadła do gustu nie tylko mojemu synowi, ale i mi. Już niedługo przeczytam kolejną część o perypetiach Filipka Zaskrońca.

 Za książkę dziękujemy WYDAWNICTWU LITERATURA 
WYD-LITERATURA.COM.PL

2 komentarze:

Wioleta Sadowska (awiola) pisze...

Sama bym z chęcią poczytała o losach Filipa :)

Melania K. pisze...

Widzę że i my koniecznie musimy poznać Filipka :)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review