środa, 18 listopada 2015

'Kalendarze" Małgorzata Gutowska-Adamczyk

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 15:21

Lubię książki obyczajowe i ostatnio częściej po nie sięgam. W ten też sposób wpadłam na niedawno wydaną powieść przez Małgorzatę Gutowską -Adamczyk , pod tytułem „Kalendarze”.

Ciekawa okładka, interesujący opis oraz pozytywne opinie na forach i blogach, zdecydowanie zachęcały po sięgnięcie i oddanie się kilku godzinom czytania..


Dodatkową zachętą jest moja oczywista sympatia do pisarki. Jej "Cukiernia pod Amorem " była do tego stopnia tak fenomenalna, genialna, że pisarka stała się moją ulubioną autorką , pochodzącą z naszej ojczyzny.

Ale powracając do najnowszego literackiego "dziecka" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk.

 Główna bohaterką książki jest ta sama kobieta , której losy czytelnik pozna na przestrzeni dwóch okresów jej życia.
Pierwszym okresem jest czas dzieciństwa i dojrzewanie w latach PRL-u. W wieku sześciu lat dziewczynka zostaje starszą siostrą i podczas pobytu matki w szpitalu pieczę nad Małgosią sprawuje jej babcia. Małgosia  przebywa u dziadków na wsi także zawsze w czasie wakacji czy ferii zimowych. Są to niezapomniane chwile.

Drugim okresem jest czas, gdy bohaterka jest już dojrzałą kobietą, żoną i matką, której synowie  wyfruwają z gniazda.

Dorosła Małgorzata wraca myślami do lat dzieciństwa i do postaci, która poniekąd ją ukształtowała. Postacią tą jest babcia Małgorzaty. Wspomnienia, które snuje bohaterka kierują czytelnika wprost do małej wsi, do domu dziadków Gosi, gdzie ukochana babcia stale krząta się po domu, wdrażając wnuczkę do pomocy w obowiązkach domowych. Babcia , to dla Małgorzaty ktoś bardzo ważny. To kobieta, dzięki której nieobecność mamy nie jest tak zauważalna. I choć dziadek dziewczynki zawsze poważny i oziębły to babka otaczała dziewczynkę ciepłem i największą troską....

Dorosła bohaterka ma serce przepełnione smutkiem. Jej synowie weszli w dorosłość i to teraz ona podobnie, jak wcześniej jej matka i babcia wraca do momentów, które napawały ją wielką, nieprzemijającą radością...

  Książka jest niezwykle klimatyczna i ciepła. Od początku wkręciłam się w fabułę i z zaciekawieniem obserwowałam bohaterów. Piękne opisy oraz mnóstwo rodzinnej , tak cennej monotonii   sprawiają, że nie sposób się nudzić. Poza tym podobało mi się ciekawie opisane życia drugiej połowy XX wieku oraz atmosfera, jaką pisarka potrafiła stworzyć. Nie zabraknie również uczuć, silnych emocji a to dopiero początek...

 Książka zaskoczyłam mnie i to bardzo pozytywnie. Na każdym kroku widać, że Małgorzata Gutowska-Adamczych podeszła do pisania tej książki z sentymentalnych pobudek.
Kalendarz to taki przedmiot tymczasowy. Czas przemija w zastraszającym tempie, a to jest widocznie właśnie po wyrywanych karteczkach z datą, co sprawia, że kalendarz początkowo grupy, opasły  nagle staje się chudziutki, by zostać zastąpiony przez nowy egzemplarz.

I tak, jak nie  można cofnąć czasu, to podobnie stary kalendarz nigdy nie będzie już przydatny.
Smutne realia skłaniające do chwili zastanowienia nad znaczeniem chwil ulotnych.
"Kalendarze" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk to powieść pełna dobrym, pięknych, dziecięcych  uczuć i emocji, które w dorosłości często pełnią kształtującą rolę.

 Książka bardzo przypadło mi do gustu. Nie sposób oprzeć się temu, co stworzyła dla swoich czytelników pisarka. Historia Małgorzaty ujmuje, chwyta za serce, wzrusza i przede wszystkim każe przemyśleć wiele kwestii. Co więcej język jest bardzo ładny, można być rzec poetycki, co w połączeniu z intrygującą fabułą jeszcze mocniej oddziałuje na odbiorcę. Dużo tu duchowości, mistyki symboliki. I wiele ciepła bijącego z każdej strony...

Za książkę serdecznie dziękuję WYDAWNICTWU LITERACKIEMU

WWW.WYDAWNICTWOLITERACKIE.PL





3 komentarze:

Klaudia Cebula pisze...

Chciałąbym przeczytać Cukiernię :) Muszę od czegoś zacząć :))

Trinity pisze...

Uwielbiam tę autorkę, jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, więc ta książka z pewnością mi się spodoba :)

Tirindeth M pisze...

Jakoś niespecjalnie przekonują mnie książki Gutowskiej, ale może kiedyś dam jej szansę. W sumie nawet trudno mi powiedzieć, co mi się w niej nie podoba. Obstawiam, że niechęć tkwi w tym, że kiedyś przeczytałam jakąś recenzję negatywna czy cuś ;)

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review