sobota, 14 listopada 2015

"Zaginięcie" Remigiusz Mróz

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 10:43

Mam do was pytanie. Proszę wytłumaczcie mi, co w sobie ma Remigiusz Mróz, że jest dopiero piątek a ja już przeczytałam kolejną jego książkę w tym tygodniu?

Zaraz po zakończeniu "Kasacji" sięgnęła po kontynuację perypetii dwójki prawników: Joanny Chyłki i Kordiana Oryńskiego.


"Kasacja" zdobyła moje serce i z czystym sumieniem zachwalałam wam i polecałam post wcześniej. Recenzje "Kasacji" przeczytacie TU.

Ci, co czytali "Kasacje" znają finał tej książki. Od tej chwili mija rok. Chyłka i Zordon zajmują się codziennymi, zwyczajnymi sprawami.
Nic wymagającego jakiegoś specjalnego zaangażowania. Nic się dzieje.

Do czasu. Pewnej nocy, gdy pijana Chyłka  (bo tam można określić jej stan na obecną chwilę) odbiera telefon. W słuchawce słyszy rozhisteryzowany głos znajomej z lat szkolnych, która prosi ją pomoc prawną. Joanna Chyłka nie ma najmniejszej ochoty pomagać "koleżance", która i  tak jej nieźle zalazła za skórę.

Jednak , kiedy Chyłka słyszy, że sprawa dotyczy obrony znajomej i jej męża od zarzutu przyczynienia się do zniknięcia ich trzyletniej córeczki Nikoli, to prawniczka dzwoni po Zordona i bez zwłoki udaje się do domu pary. Tu się zorientuje, że malutka Nikola zapada się pod ziemię w nietypowo, tajemniczych okolicznościach.

Otóż, jak twierdzą rodzice położyli córeczkę do łóżka wieczorem, a rano już jej nie było. Dziewczynka nie byłaby wstanie wyjść sama z domu (budynek wyposażony w najlepszy system alarmowy), ale także nie ma żadnych śladów włamania.

Co zatem stało się z dziewczynką? Czy została porwana? A może już nie żyje?
Czy to rodzice są zamieszani w jej zniknięcie? A może  zaginięcie Nikoli było misternym planem zrealizowanym przy udziale osób trzecich?

Policja jest pewna, że rodzice umyślnie bądź nie, zabili dziecko i ukryli ciało. Prokuratura stawia im zarzuty. Nawet Chyłka nie wierzy swoim klientom, ale z racji zawodu "staje na głowie", by podważyć tezy organów ścigania.
Jedynie Zordon jest świecie przekonany, że małżeństwo nie zrobiłoby nic złego dziecku.
Na światło dzienne wypływają nowe fakty....

"Zaginięcie" jest kontynuacją i zarazem kolejną pozycją po "Kasacji". Czy w moim odczuci jest gorsza? Lepsza?
Jest (szkoda, że nie wypada użyć dosadniejszego określenie) fenomenalna. Od razu widać jakim wykształceniem może się pochwalić autor, Remigiusz Mróz.
Książki z prawem w tle wychodzą mu fantastycznie. Zagadnienia, porównania , a nawet kryptoreklamy stacji telewizyjnych czy zespołów muzycznych tworzą zgraną , składną całość.

"Zaginięcie" jest lepsza od "Kasacji" także dlatego, że bohaterowie mimo,że ciut dotarli się do siebie, to nadal zachowali swój charakter i temperament.
Chyłka nadal ostra jak papryczka chilli, a Zordon to przy niej taki "pomidorek" czasem taki mięciutki.Oj musi chłopak dostać kopa od życia.
I gwarantuje, że Chyłka mu już go zapewni.

W "Zaginięciu" Remigiusz Mróz postawił na okoliczności zniknięcia Nikoli, które czytelnik pozna w dużej mierze na sali sądowej.
Oczywiście pisarz by nie był sobą, gdyby nie pojawiły się w powieści takie akcenty jak: mordobicie, wypadek, szpital, a nawet słowo kasacja, które nabierze zupełnie nowego znaczenia, z czego główna bohaterka na pewno nie była zadowolona.

Iskrzenie między Joanną Chyłką a Kordianem Oryńskim jest coraz bardziej wyczuwalne. Liczę, że pisarz nie połączy tej dwójki romansem, bo to już taki oklepany , literacki motyw.

Kurcze, ciekawe, co tam jeszcze w głowie Remigiusza Mroza siedzi. Ostatnie zdania książki nie budzą zastrzeżeń, że będzie bardzo intensywnie, nieprzewidywalnie oraz zaskakująco.

AŻ STRACH SIĘ BAĆ! :):)

Polecam gorąco!!!

Za książkę bardzo dziękuje Panu Piotrowi z WYDAWNICTWA CZWARTA STRONA


2 komentarze:

Wioleta Sadowska (awiola) pisze...

Mam oczywiście w planach. Czytałam Kasację i byłam bardzo zadowolona.

Melania K. pisze...

Książka jest w moich planach czytelniczych, czytałam "Kasację" i bardzo mi się podobała.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review