niedziela, 11 września 2016

"Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu" Anna McPartlin

Autor: AGNIESZKA DORSZ o 12:02


Niektórzy z was kojarzą pisarkę, Annę McPartlin z wcześniejszej pozycji pt:"Ostatnie dni królika".
Ja niestety nie miałam okazji jej przeczytać, ale na pewno ją nadrobię.


Moją przygodę z tą irlandzką pisarką rozpoczęłam od nowości na rynku wydawniczym książką, która nosi tytuł "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu".

Anna McPartlin jest  irlandzką powieściopisarką, która zadebiutowała w 2006 roku powieścią „Pack
up th moon”. Zarówno jej pierwsza książka, jak i pięć kolejnych, stały się międzynarodowymi bestsellerami.

Jej największą inspiracją są jej przyjaciele i rodzina. Jej powieści są w dużej mierze odbiciem jej osobistych doświadczeń.

Oprócz powieści, Anna jest także autorką komediodramatu telewizyjnego
„School Run”, który nominowany był do nagród IFTA i TV award. Jej książki
publikowane są w Irlandii, Niemczech, USA, Rosji, Wielkiej Brytanii i Australii.


Ale powracając do recenzowanej książki, to długo zastanawiałam się, jak  w skrócie  przedstawić wam zarys fabuły.
A fabuła jest tak bardzo życiowa, skomplikowana, ale i przytłaczająca, że emocje buzują w czytelniku.

Może zacznijmy od początku.
Maise Bean jest samotną matką. Po wieloletniej udręcze z mężem, który znęcał się nad rodziną psychicznie, ale i fizyczne postanawia od niego odejść. Odtąd życie wcale nie będzie prostsze. A przeciwnie. Maise nie raz dostanie życiowego "kopa".

Bohaterka wychowuje dwunastoletnią córkę oraz szesnastoletniego syna. Opiekuje się także matką, która z każdym dniem coraz bardziej musi borykać się ze starczą demencją.
Kobieta jest u kresu sił. Praca na dwa etaty, dzieci i choroba matki przytłaczają główną bohaterkę.

Córka, Valerie wchodzi w okres buntu. Głośno słucha muzyki, nosi czarne ubrania i zamyka się w swoim świecie. Problemom wychowawczym nie ma końca.

 Natomiast syn Maise, Jeremy jest przeciwieństwem siostry. Jest opanowanym i bardzo spokojnym, kochanym chłopcem. Jest odpowiedzialny i dba o siostrę, mamę oraz babcię. Nie przysparza żadnych trosk matce. W szkole dobrze się uczy, ma przyjaciół i dziewczynę. Całe życie przed nim....
Jednak wydarzy się coś strasznego....

Książka spodobała mi się, choć nie należy do prostych. Autorka poruszyał cały szereg różnych tematów. Od zagadnień związanych z przemocą w rodzinie, chorobami starszych osób, przez problemy różnych warstw społecznych, aż po sprawy duchowe i społeczne. Sporo tu emocji, uczuć i więzi , choć i nie zabraknie codziennego zmagania się z szarzyzną i przytłaczającymi kłopotami. Język jest przystępny a styl dobry, choć oszczędny. Ogólnie po jej przeczytaniu mogę stwierdzić, że wymaga ona pewnego skupienia, aby zobaczyć w niej to, co wartościowe. Dlatego polecam czytać ją w ciszy, z dala od zgiełku i wrzawy. Myślę, że wtedy łatwiej będzie zrozumieć nam jej przesłanie.

 „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” to poruszająca, pięknie napisana książka o prawdziych, życiowych bohaterach. Niby zwykłych a jednocześnie zawierających w sobie tyle mądrości i dobroci. To opowieść o marzeniach, nieszczęściu, cudach kryjących się wewnątrz nas, które nie zawsze jesteśmy w stanie dojrzeć. Polecam wszystkim, którzy cenią Annę McPartlin i chcieliby spojrzeć na świat oczami kochającej, tęskniącej matki. Pozdrawiam!

Za tę wzruszającą książkę dziękuję Wydawnictwu HARPER COLLINS
WWW.HARPERCOLLINS.PL

3 komentarze:

Beti G. pisze...

Piękna książka, uwielbiam McPartlin:)

Czarny Kruk pisze...

Podoba mi się to, że autorka porusza się po różnych płaszczyznach. Dam jej szanse, ale raczej zacznę od jej poprzedniego dzieła :>

Sylwia pisze...

Historia naprawdę wzruszająca i emocjonująca... Jeszcze nie przeczytałam jej do końca, ale jestem przekonana, że moja opinia będzie równie pozytywna.

Prześlij komentarz

 

    Figlarne czytanie Template by Ipietoon Blogger Template | Gadget Review